lileigh
20.02.16, 16:14
Witam!
Mam straszny dylemat i ciężki orzech do zgryzienia. Ale od początku. Syn (prawie 5 lat) w niedzielę późnym wieczorem miał stan podgorączkowy - 37,3. Przespał spokojnie całą noc, w poniedziałek również stan podgorączkowy i lekko czerwone gardło, sporo dnia przespał. Zaczęłam podawać czosnek z miodem i cytryną, większe dawki witaminy C, nagietek do picia. We wtorek temperatura już w normie, gardło czerwone, migdały powiększone i lekki biały nalot, ale syn nie skarżył się na ból. Dopiero wieczorem powiedział, że boli go przy przełykaniu.Jednak samopoczucie i apetyt rewelacja. Zaczęłam podejrzewać anginę, ale nie wiedziałam czy wirusowa czy jednak paciorkowiec, więc w środę z rana pojechaliśmy zrobić crp, morfologie z rozmazem i posiew z gardła. Cały czas od poniedziałku syn zajadał czosnek 3 razy dziennie wraz z miodem i cytryną, pił zioła, od wtorku pięknie płukał gardło wodą z solą, wodą utlenioną, albo jodyną (zamiennie). Pędzlowałam mu też gardło jodyną. W
środę gardło już bez nalotu ale nadal czerwone i bolesne przy przełykaniu, na co syn sam się wcale nie uskarżał, po zapytaniu czy go boli raz mówił, że tak, raz że nie. Wyniki krwi wskazywały jednak, że chyba coś się dzieje, bo crp 20. Podwyższone granulocyty i monocyty, a limfocyty zaniżone. To chyba wskazuje raczej w kierunku bakterii? Jednak ponieważ syn nie skarżył się na nic, a ból gardła zdawał się słabnąć, apetyt i energia jak u zdrowego stwierdziłam, że z wizytą u lekarza wstrzymam się do piątku, jak będzie już czarno na białym, czy to paciorkowiec. Jednak w środę wieczorem i mnie zaczęło boleć nieznacznie gardło, więc też zaczęłam zjadać duże ilości czosnku. W czwartek gardło syna zdecydowanie lepsze, leciutko już czerwone i migdały nadal powiększone, ale on ma nawet jak jest zdrowy powiększone, córka zresztą też. Żadnego nalotu nie widziałam, syn twierdził, że już nie boli. Za to u mnie ból gardła silny i zauważam czopy - nie mam wątpliwości - angina. W piątek synkagardło blade, zero bólu, ale cała kuracja czosnkowa nadal trwa. U mnie bez zmian, ból i czopy, płukanie, jodyna i czosnek nie pomagają ani trochę. Późnym popołudniem odbieram wynik posiewu syna - paciorkowiec (streptococcus pyogenes gr A), antybiogram - wrażliwy na wszystko. I tu konsternacja - co robić, dziecko wydaje się być wyleczone, ale może tylko zaleczone,a to przecież paciorkowiec, może mieć powikłania. Więc pojechałam wieczorem do lekarza z dzieckiem - lekarz mówi, że gardło ok blade bez nalotu, ale trzeba przeleczyć. Wypisuje summamed. Ja dostaję zinnat i od razu zażywam. Biję się z myślami, co robić w przypadku syna, bo objawów brak, dziecko jak zdrowe. Boję się antybiotyku, bo on miał ich już w życiu trochę i były problemy z jelitami i candidą. Dlatego zawsze robię wszystko, żebu uniknąć tego dziadostwa. Postanowiłam dziś powtórzyć crp i morfologię i podjąć ostateczną decyzję. Ale po otrzymaniu wyników nadal nic nie wiem! Crp w normie, za to leukocyty skoczyły i są ciut powyżej normy. Zresztą przepiszę część wyników:
HGB 12,3
RBC 4.8
WBC 15,79 (5,5 - 15,50) H
HCT 37,3
PLT 406 (150 -400) H
RDW-Cv- współcz zmienności 15,6 (11,5-14) H
NEUtrocyty % 66,9 (25-55) H
EOS% Eozynocyty 3,4 (1-5)
Baso% Bazocyty 0,2 (0-01)
LYM% Limfocyty 22,9 (35 - 65) L
MON% Monocyty 6,6 (1-8)
Neutrocyty tys/ul 10,56 (1,37-8,53)
CRP 5,0 mg/l (0-10,00)
OB 20 mm/h (0-13)
reszty nie piszę bo w normie. Jak widać tym razem zrobiłam też OB, które jest powyżej normy. Mój dylemat dotyczy tego, czy spadek CRP nie świadczy o tym, że infekcja jest wyleczona? Tylko co z leukocytozą, nieznaczną wprawdzie i podwyższonymi neutrofilami, dlaczego płytki krwi skoczyły? (wcześniej było 318).
Moja mama leczyła mnie czosnkiem i zawsze było ok, ale czy tu nie ryzykuję? Zastanawiam się czy podać mu ten antybiotyk już dzisiaj, pomimo, że wygląda na zdrowego, czy dać kolejne 2-3 dni, podawać nadal czosnek i raz jeszcze wykonać badanie. Proszę o interpretację tych wyników kogoś, kto się na tym zna. Z góry dziękuję, przepraszam za elaborat i pozdrawiam