Mój synek się poparzył...

22.03.05, 15:30
Mój 1,5 roczny synek tydzień temu się poparzył. Wylał na siebie szklanke
herbaty. Poparzenie III- stopnia. W dodatku złapał przy tym wszystkim
zapalenie oskrzeli. Trafiliśmy do szpitala na Niekłańskiej.
Wczoraj miał przeszczep. Dzisiaj czuje się już lepiej.
Jakoś wciąż nie moge o tym spokojnie pisa i rozmawiac. Dla mnie to szok i nie
moge się z tym pogodzic. Dla niego mnóstwo cierpienia...
Czy ktoś miał podobną sytuację? Jak to wszystko wygląda po wyjściu ze szpitala?
Dodam , że szpital jest wielkim rozczarowaniem dla mnie. A lekarze mówią tylko
o sprowadzeniu maści z Francji.
Proszę o podzielenie się doświadczeniem.
    • kotek15 Re: Mój synek się poparzył... 23.03.05, 21:42
      córka kuzyna była w podobnym wieku jak wylała na nózki szklanke herbaty,
      niestety była w rajstopkach a mama ściagneła jej te rajstopki ze skórą. Mała
      wylądowała w szpitalu miała laserowo usuwane blizny , była usypiana do zmiany
      opatrunków itp. teraz ma 3 latka i prawie nie widać śladów, leżała w warszawie
      na działdowskiej. Pamietajcie nigdy nie zdejmujcie ubranek, lekarz powiedział
      ze odrazu powinna dziecko wsadzić do wanny z zimną wodą. naszczeście nie był to
      duży obszar skóry i dobrze sie skończyło. pzdr i trzymam kciuki bedzie ok
      M
    • lola211 Re: Mój synek się poparzył... 23.03.05, 23:05
      Noja corka ulegla poparzeniu II/III st. w wieku 5 miesiecy- klatka piersiowa i
      nozka, ale na szczescie obylo sie bez przeszczepu.Po wyjsciu ze szpitala
      smarowalam skore mascia(taka ze srebrem), chronilam przed sloncem.Praktycznie
      po 6 latach nie ma sladu, ciut bledsze miejsce, jak sie dobrze
      przyjrzec.Zbladlo oczywiscie duzo wczesniej, nie pamietam tylko kiedy, alechyba
      dosc szybko.
      Za to moj brat, ktory jako roczniak ulegl poparzeniu(25 lat temu) ma paskudna
      blizne na klatce piersiowej, bo moi rodzice nie wpadli nawet na o, by go do
      szpitala zawieźć od razu, trafila tam po tygodniu, a ile sie nacierpial..
    • koya123 Re: Mój synek się poparzył... 24.03.05, 10:18
      Witam!!
      Bardzo Ci współczuję, bo wiem co przeżywasz. Przeżyliśby to w listopadzie
      ubiegłego roku. Mój synek (wtedy 3 latka) został oparzony wrzątkiem. Oparzeniu
      uległa prawa strona lewej nóżki(od uda do stopy). W szpitalu siedzieliśmy 3
      tygodnie. Miał przeprowadzane 3 operacje (2 razy ścinanie martwicy i przeszczep
      skóry). Przez tydzień miał wysoką temperaturę i jednocześnie miał podawane dwa
      antybiotyki. Dziecko strasznie cierpiało a my z nim - to był koszmar, nie
      mówiąc już o obsłudze szpitala. Leżeliśmy w Opolu. Niezadowolone pielegniarki
      mające ciągle przed oczami paski ze swoich wypłat. Opierdzielające za byle
      pierdołę, dołujące i tak jakby nie rozumiejące całej naszej tragedii. To jest
      straszne, że człowiek za tabliczkę czekolady potrafi zmienić się do tego
      stopnia ,że później (chociaź parę godzin) czujesz się najważniejszym pacjentem
      na oddziale.
      Dobra, wracając do dziecka. Wyszliśmy ze szpitala i zaczęło sie codzienne
      zmienianie opartunków. Po zagojeniu się ran zalecono nam smarowanie cepanem lub
      contratubexem. Pojechaliśmy do Łodzi po specjalną opaskę uciskową. W tej chwili
      dziecko ma bardzo brzydkie bliznowce. Byliśmy w tym tygodniu u lekarza, który
      korzystając z WACHADEŁKA stwierdził, że cepan i contratubex całkowicie nie
      działają na moje dziecko. Polecił mi kupić maść (nowość podobno bardzo
      skuteczną) DERMATIX. Noi kupiłam 15 g za 177 zł. Stosujemy tą maść dopiero
      drugi dzień wraz z opaską uciskową i mam nadzieję że pomoże.
      Życzę maleństu powrotu do zdrowia.
      Kaśka
      • vanessa_io Re: Mój synek się poparzył... 24.03.05, 13:24
        Dzięki Kasiu!
        Mój Michałek w poniedziałek miał przeszczep. Wycięli mu martwą skórę i
        przeszczepili zdrową z główki.
        Na dzień dzisiejszy wszystko dobrze się goi, więc może w sobotę wyjdziemy smile
        Co mnie podnosi na duchu, bo nie wiem jak byśmy znieśli kolejne dni w tym szpitalu.
        To niby najlepszy dziecięcy szpital w W-wie! Wyobraź sobie , że facet z
        pogotowia chciał włapę, żeby tam nas zawieżź. Więc daliśmy. A szpital... Szkoda
        słów jeżeli chodzi o niektóre pielęgniarki. Jest dokładnie tak jak piszesz- kawa
        i czekoladki, bo jak nie to zapomnij o dobrym słowie.
        Lekarze są ok, ale też nie wszyscy.
        Generalnie mój mały jest żywy i czuję się tak jakby nie miał żadnej operacji.
        Lekarka powiedziała nma , żebyśmy sprowadzili z Francji maśc Madecassol i tak
        robimy. Trzeba będzie pono dwa lata jej używac. No i koszulki.
        Na razie wiem tyle..
        Pisz jak coś Ci się przypomni
        pozdrawiam
        Aga
        • koya123 Re: Mój synek się poparzył... 24.03.05, 14:58
          Nas na samym początku lekarz zapytał się czy idziemy do domu czy zostajemy w
          szpitalu. Stwierdził, że oparzenie jest tak lekkie, że możemy iść do domu ale
          ze względu na ból jaki odczuwa dziecko poradził żebyśmy zostali w szpitalu.
          Potem przyszła jedna lekarka i dała mi swoją wizytówkę do prywatnego gabinetu,
          w razie gdybym chciała wyjść następnego dnia na własne żądanie!! Gnoje!!
          Czy mogłabyś mi przysłać coś więcej na temat tej maści z Francji? Mój adres
          kasiak222@poczta.onet.pl

          Dzięki
    • isia_50 Re: Mój synek się poparzył... 24.03.05, 15:57
      Strasznie Ci współczuję, wiem po mojej córze, jaki to straszny rodzaj bólu.
      Moja córcia została oparzona w wieku 15 miesięcy gorącą wodą (lewe udko).
      Jestem z Katowic. Nie wzywałam pogotowia i zabroniłam babci pod której opieką
      córa była, bo bałam się, że trafi w ręce przypadkowych konowałów nie mających
      pojęcia o tego rodzaju interwencjach. Urwałam się z pracy i w ciągu pół godziny
      zawiozłam ją do Siemianowic Śląskich do Centrum Leczenia Oparzeń.
      Naprawdę nie mogę mieć żadnych zastrzeżeń do lekarzy i pielęgniarek. Mimo, że
      była kolejka 10 osób dorosłych od razu zajęli się moim dzieckiem. Zrobili
      opatrunki (poparzenie II i III stopnia), poprzecinali bąble i spytali czy wolę
      być przyjęta z dzieckiem na oddział czy wygodniej dojeżdżać mi 2 razy dziennie
      na opatrunki. Wolałam dojeżdżać. Wieczorem nie tylko rana, ale cała nóżka
      zrobiła się cała czerwona, pojechałam od razu do nich, okazało się, że córa
      dostała uczulenia na antybiotyk. Zmieniono lekarswo, dostałam zapas do domu (na
      wszelki wypadek). Przez najbliższe 3 miesiące miałam częste kontakty i ze
      szpitalem i poradnią. Wszyscy byli mili dla córy, uprzejmi dla mnie, zawsze
      cierpliwie tłumaczyli co będą teraz robić. Gdy córa płakała, jedna pielęgniarka
      np. ją zabawiała, druga zmieniała opatrunek. Córa panicznie bała się jednego
      lekarza (wyglądał jak Rumcajs) i gdy trafiałam akurat na jego dyżur w poradni
      nie było problemu, schodził z pola widzenia i szedł po innego lekarza z dyżurku
      szpitalnego.
      Obecnie córa ma 4,5 roku - po oparzeniu nie ma nawet odbarwienia. Uważam, że
      zawdzięczam to tylko i wyłącznie profesjonalnemu pokierowaniu przez lekarzy z
      centrum. Dodam, że nie dostali ode mnie prywatnie ani grosza, wszystko szło z
      naszego ubezpieczenia zdrowotnego.
    • g.a.b.i Re: Mój synek się poparzył... 24.03.05, 16:44
      Moj syn tez poparzyl sie w wieku 13 mies. Mial poparzone: prawa polowe twarzy,
      szyje, obojczyk, przedramie, caly brzuch, noge.
      Lezal w szpitalu na Dzialdowskiej w Wa-wie.
      Opatrunki robione mial pod narkoza.
      Nie wiem co to za masc z Francji ale moj syn mial przepisana masc FIBROLAN- do
      opatrunkow. Tubka kosztuje okolo 40zl i starczala na 4-5 dni. Koszt wysoki ale
      efekty rewelacyjne. Polecam.
      • vanessa_io Re: Mój synek się poparzył... 24.03.05, 20:52
        Fibrolanem smarowali go w szpitalu. Opatrunki miał zmieniane dwa razy dziennie i
        smarowany był za każdym razem Fibrolanem właśnie.
        Natomiast po wyjściu ze szpitala polecają Madecassol firmy Rocher. Sprowadzamy
        go z Francji i Niemiec. Tubka kosztuje 10 Euro i starcza na 3 dni. Na razie wiem
        tylko tyle. Ponoc jest to rewelacyjna masc. Głównym jej składnikiem jest jakas
        azjatycka roślina.
        Okaże się w praniu...
    • emilkaq Re: Mój synek się poparzył... 18.04.05, 10:14
      Właśnie odgrzebałam ten wątek, bo szukam kogoś kto mógłby mi dobrze doradzić.
      Prawie dwa tygodnie temu mój 14 - miesieczny siostrzeniec oparzył sie gorącą
      kawą. Po interwencji pogotowia i udzieleniu pierwszej pomocy w szpitalu w
      Rzeszowie maluszka przewieziono do Tarnobrzega w celu wykonania przeszczepu.
      Kubuś ma oparzenie 15 % ciała -rączkę i klatkę piersiową i jeszt to oparzenie
      dość głębokie. Dziś minął tydzień od przeszczepu i właśnie się dowiedziałam, że
      jeden przeszczep na rączce ( poniżej łokcia ) się przyjął, zaś drugi ( powyżej
      łokcia i na ramieniu ) niestety nie. Teraz siostra musi podjąć decyzję:
      1. Powtórka przeszczepu, mając 50 % szans na jego przyjęcie - co wiąże się z
      kolejnym cierpieniem dla Kubunia
      2. Zostawienie i leczenie powierzchniowe, z dużym ryzykiem że blizny pozostaną
      Drogie mamy po podobnych przejściach, doradźcie co będzie lepszym wyjściem.
      Pozdrawiam
    • emilkaq Re: Mój synek się poparzył... 19.04.05, 12:15
      Hop do góry, bardzo proszę o poradę, decyzja chyba zapadła, ale czy taki drugi
      przeszczep, jak pierwszy się nie przyjął, ma jakieś szanse na powodzenie???
    • rbhf Re: Mój synek się poparzył... 23.05.05, 09:35
      Cięzko pisać. Od poparzenia mojego synka minął już prawie rok. Trzy tygodnie w
      szpitalu, które chciałabym zapomnieć, przeszczep i terapia blizny. Od początku
      stosujemy plastry, które trzeba zmieniac codziennie. Ale to nic bo efekty są
      naprawdę świetne a synek przyzwyczaił sie do plastrów i właściwie nie ma
      problemów ze zmianą. Blizny bledną i się wygładzają. Jesteśmy cały czas pod
      opieką lekarza a plastry pewnie będziemy keić nawet do dwóch lat, ale opłaca
      się.
      Pozdrawiam Beata
    • ladylazarus Ile dni po oparzeniu podjąc leczenie blizn? 26.05.05, 15:19
      właśnie wypisano nas ze szpitala- minęłó 7 dni od oparzenia- kiedy można zacząć
      stosować plastry silikonowe? A co z opaskami uciskowymi? CZy w obu tych
      przypadkach musi być to zagojona rana?
      • rbhf Re: Ile dni po oparzeniu podjąc leczenie blizn? 27.05.05, 13:24
        My terapie plastrami (omnifix, hypafix)rozpoczęliśmy w pięć dni po wypisaniu ze
        szpitala, ale mój synek miał przeszczep i jak wyszliśmy to jeszcze nie wszystko
        było zagojone. W plastrach jest jednak taka możliwość że można wyciąć dziurkę
        na niezagojone miejsce. Jednak terapie blizn trzeba przeprowadzać pod kontrolą
        lekarza to on decyduje jaka metoda leczenia będzie najlepsze (ważne żeby był to
        ktoś kto się zna). Plastry, których używam trzeba naklejać w specjalny sposób.
        Pozdrawiam i życzę powodzenia
    • bognarek4 Po oparzeniu czy prędzej do wody!!! 27.05.05, 12:42
      Po przeczytaniu tego wątku dopiero zrozumiałam przed czum udało mi się uratować
      moje dziecko. Mała wylała na siebie świerzo zaparzoną herbatę w wieku 14
      miesięcy. Gdy tylko to zobaczyłamwziełam ja pod pachę i wskadziłam tak jak
      stała do wanny - nawet w kapciach. Mąż przybiegł do pomocy i trzymał małą za
      ręce a ja polewałam zimną wodą z prysznica przez mniej więcej 20 minut (choć to
      i tak za krótko). Nie wiedziałam gdzie się polała - więc chłodziłąm głównie
      główkę, szyję i klatkę piersiową. Na klatce powstało malutkie oparzenie II
      stopnia 1 cm x 0,5 cm. Dopiero po rozebraniu okazało się, że poparzona była też
      wewnętrzna strona ramienia - tam lałam mniej wody, wiec oparzenie było większe -
      bąbel 4 x 2 cm. Zgodnie z zaleceniem chirurga stosowałam Argosulfan,
      początkowo też maść sterydową i jałowy opatrunek. Zmiany zagoiły się w ciagu 2
      tygodni. Obecnie - po 1,5 miesiąca - te miejsca są tylko nieco bledsze.
      A więc naprawdę chłodzenie w wodzie działa !!!! To najlepszy i najszybszy
      sposób na zmniejszenie stopnia oparzenia.
      Pozdrawiam
      bognarek
Inne wątki na temat:
Pełna wersja