mol333
25.06.05, 16:20
W poprzedni wtorek zwracałam się na tym forum o pomoc, poradę w sprawie choroby 2,5 letniego Maxa. Chodziło o wymioty i gorączkę. Myślałam, że to wirus przew. pokarm. Gorączka do 40 st.trwała 1 dobę. Po czym ustąpiła całkowicie. W srodę wieczorem zaczął się katar: gęsty, żółty śluz. Nie ma temperatury ani kaszlu, nie ma żadnych bóli żadnej części ciała kompletnie nic. Tylko ten katar. Już dziecko nos boli, dziurki zaklajstrowane zaschniętymi kozami, zaczerwienione i mocno przekrwione. Nie pozwala się dotknąć. Smarka co 20 minut. Wczoraj byłam z nim u pediatry. Kazała poczekać jeszcze 4-5 dni. Od połowy tygodnia podaję OTRIVIN w spraju na noc po 1x do każdej dziurki. Do tej pory oczyszczałam nos jak najdokładniej po rozmoczeniu wodą destylowaną. Teraz jest trudniej bo go boli. Podaję też wapno 2x dziennie łyżeczkę, oraz RUTYNOSKORBIN. Co mogę jeszcze zrobić? Co to może być za dziadostwo co tak nęka moje dziecko? Pomóżcie, bo żal mi dziecka a nie wiem już jak mu ulżyć. Pozdrawiam