chaza
25.07.05, 11:45
Jakieś 2 tygodnie temu moja córka (5 lat) spadła z domowej, niemowlęcej
huśtwki swojego młodszego braciszka. Huśtała się na stojącao, huśtawka się
przechyliła a ona poleciała na podłoge uderzając tyłem głowy w podłogę
(panele). Momentalnie urósł jej na potylicy pokaźnych rozmiarów guz i
podszedł krwią (zrobił sie krwiak). Mała nie straciła przytomności, nie
zwracała, nie miała zawrotów głowy, nudnosci, nierównych źrenic itd...ale
postanowilismy (za rada lekarza) pojechac na pogotowie (godzine po tym
incydencie). Tam wykonano zdjęcie czaszki i ogledziny ogólne-wszystko okazało
się być OK i choć lekarze sugrerowali pozostanie na obserwacji do rana,
wrócilismy wieczorem do domku...Do tej pory wszystko jest OK i nic kompletnie
sie nie dzieje a my powoli zapominamy o tym wypadku...Wczoraj jednak niepokój
zasiała moja koleżanka, twierdząc, że trzeba traz przez parę (albo parenascie
lat) córcie obserwować i kontrolnie badać bo nastepstwa takich upadków mogą
się pokazać po latach....Bardzo sie tym zmartwiłam. Czy macie jakieś
doświadczenia w tej materii?