mama_marty
08.11.05, 18:19
Wląsnie sie załamałam, kiedy odebrałam dzisiaj wynik z wymazu z noska mojej
2,4 letnej córeczki. Gronkowic wyszedł na 3 plusy, badanie zrobiłam
prywatnie, bo jak zwykle pani doktor nie widziała potrzeby, a to, że dziecko
męczyło sie z noskiem, no cóż..., miałam nawilżać, a na zielone gilki
stwierdziła, że nie zawsze oznaczają zakażenie bakteryjne.
Z gronkowcem złocistym córeczka męczy sie od urodzenia a jest on "prezentem"
ze szpitala (żadne z nas - rodziców - nie miało, bo robilismy badania).
Załamana jestem dlatego, że od roku był spokój (cieszylismy się, że nam sie
udało) a tu taka niespodzianka. Widać był tylko zaleczony i czekał na dogodne
czasy. Córeczka miała często katary ropne, które ja zalewały i przez pierwsze
1,5 roku zaliczyła 3 antybiotyki i 2 antybiotyki miejscowo (w kroplach). Od
jakiegos czasu (1,5 miesiąca) znowu ma problem z nosiem. Nie ma jakiegoś
kataru, ale czasami wylatuja zielone gilki, i słychać, że gdzies głęboko w
nosie jej coś siedzi, bo jak zaciąga nosem, to słychac, że cos furczy. W nocy
czasami jej sie zatyka i słychac jak jej furczy i chrapie w nosie.
Gronkowiec jest juz oporny na połowe antybiotyków. Nie bardzo rozumiem co
oznacza koagulazododatni (tego wcześniej nie było na wynikach).
Może któras z Was przeszła juz batalię z ta bakterią? Napiszcie coś o swoich
doświadczeniach, jak leczyłyście i czy sie udało? Bo ja nie bardzo mam ochote
i zamiar faszerować córcię antybiotykami, zastanawiam sie nad leczeniem
alternatywnym: srebro koloidalne, albo prepatat paraprotex. Znacie?
Stosowałyście? To faktycznie jest skuteczne, czy tylko naciąganie?
Pozdrawiam