moja mama mnie przekonuje lekarz nie neguje a ja..

18.06.06, 06:58
witam
mam ogromny dylemat moja 4,5 letnia corka ma ospe od 3-4 dni za 7 dni ma
jechac z moja mama nad morze do cioci do domu bo ona wyjezdza na dwa tyg wiec
mama zaoferowala sie ze zajmie sie domem i przy okazji wezmie wnusie na
wakacje do sopotu ... powiedzcie mi czy z ta ospa moge ja puscic??? nie ma
duzego wysypu przechodzi raczej lagodnie nie ma goraczki rozmawialam z
lekarzem nie neguje wyjazdu ale karze unikac plazy wody piachu slonca
przeciagów i teraz czy puscilybyscie swoje dziecko niby moja mama twierdzi ze
skoro ma z nia byc w domu tu na slasku to moze tak samo na nia uwazac i byc
nad morzem ... ale ja sie boje ze nie dopilnuje
ze beda jakies powiklania itp.... a ja sama nie moge jechac
    • mamapa ja tak miałam 18.06.06, 08:27
      w zeszłym roku wyjeżdżaliśmy nad morze w ostatnim dniu wysypu ospowego, dwójka
      dzieci była cała pomazana w fioletowe i białe ciapki...ponieważ córka gorzej
      znosiła ospę , miała gorączkę i bardzo duży wysyp na wargach sromowych to
      lekarka dała mi hascovir jako zabezpieczenie przed powikłaniami - ale po 2
      tabletkach przestałam podawać bo zachodziła interakcja ze słońcem
      dzieci normalnie hasały po plaży i kąpały się w morzu, nic im nie było
      wyjeżdżając miałam przekonanie ,że dzieci równie dobrze mogą wracać do zdrowia
      nad morzem - w końcu tam też są lekarze- zamiast kisić się w domu, Kasia
      • nervusmama Re: ja tak miałam 18.06.06, 09:23
        sasiadka postraszyla mnie jakimis powikłaniami zapalenie mózgu, zapalenie płuc i
        inne tam i troche sie przestraszyłam mimo tego ze lekarz mi o tym nie wspominal
        na stronach na sieci o ospie tez nic nie pisze o koniecznosci siedzenia w domu i
        o powikłaniach tego typu ... sama juz nie wiem ale bardzo mnie pocieszylas i
        moze sie przekonam ...dziekuje
    • donatta Re: moja mama mnie przekonuje lekarz nie neguje a 18.06.06, 10:24
      Dopóki krostki nie zaschną, powinno się unikać słońca i wody. Od słońca mogą
      pozostać na skórze ślady lub przebarwienia. Ale na dwór można wychodzić, byleby
      uważać na słońce i nie zarażać innych smile Poza tym po 10 dniach od pierwszego
      wysypu krosty mogą już zacząć przysychać.
    • mamapa ja tak miałam cd 18.06.06, 14:01
      przez 1 szy tydzień nie pozwalałam dzieciom wchodzić do morza głębiej niż do
      kostek, żeby strupy nie namaczały się i babrały , ale wielogodzinny pobyt na
      świeżym powietrzu raczej przyśpieszał ich zasuszanie
      z kolei dzieci śmiesznie się opaliły, bo miejsca pokryte strupami pozostały
      blade a reszta brązowa, na plaży pilnowałam by były pod parasolem ale nie dało
      się uniknąć biegania po słońcu
      oczywiście nie słuchaj sąsiadki o możliwych powikłaniach, bo te co podała to
      jakieś po 1sze wydumane za bardzo , a po 2 gie mogą się zdarzyć wszędzie,
      niezależnie od miejsca pobytu...zresztą samo czytanie możliwych skutków
      ubocznych na ulotce z leku też stawia włosy na głowie, Kasia
      • verdana Re: ja tak miałam cd 18.06.06, 14:04
        Ja z 5,5 latkiem, tuz po ospie - jeszcze nie wszystkie strupki odpadły -
        wlazłam na Giewont.
        • madziaaaa Re: ja tak miałam cd 18.06.06, 14:57
          puścić, wyluzować.U takich maluchów prawdopodobieństwo powikłań jest znikome!
          • polka3 Re: ja tak miałam cd 18.06.06, 16:07
            Ale odpowrność po ospie jest osłabiona, dlatego lepiej reczywiscie unikac
            przeciągów i chorych na inne choróbska...


            serce dla Julci
    • galela Re: moja mama mnie przekonuje lekarz nie neguje a 18.06.06, 17:06
      Ale ospa, to choroba zakaźna. Jak chcecie uchronić przed zachorowaniem innych
      ludzi?
      • verdana Re: moja mama mnie przekonuje lekarz nie neguje a 18.06.06, 17:49
        Po takim okresie dziecko juz raczej nie zaraza. Mnie lekarze pozwolili
        wychodzic z dziećmi, gdy przyschla ostatnia krostka.
        • nervusmama dziekuje wam 19.06.06, 22:02
          dziekuje wam kochane mamy naprawde zawsze wiem ze moge na was liczyc teraz juz
          wiem ze moja corka pojedzie z babcia nad morze tym bardziej ze ma duzo pimpli
          ale takich paskudnych ma tylko 2 a reszta to takie male czerwone krostki ...
          teraz czekam kiedy dostanie mała natalka siostrzyczka marty mała ma 2 latka
          • hanna26 Re: dziekuje wam 19.06.06, 22:54
            Puścić i pozarażać wszystkich na plaży. Dla niemowląt ospa to śmiertelne
            zagrożenie, ale co tam kogo obchodzi jakieś głupie niemowle. Ważne przecież,
            jest przeciez tylko MOJE DZIECKO i nikt więcej się nie liczy.
            • procesor Re: dziekuje wam 19.06.06, 23:04
              po co ta zjadliwość?

              10 dni od wysypu to ona juz zarażac nie będzie
              pozatym - i tak może jeszcze posiedziec w domu u ciotki a nie na plazy więc jak
              najbardziej izolowana jeszcze może być kilka dni

              a dla autorki - puszczaj spokojnie
              dzieci mieszkające nad morzem tez przechodzą ospe i nikt ich znad morza nie
              ewakuuje ;P
              • agawamala Re: dziekuje wam 20.06.06, 08:14
                A ja rozumiem tę "zajadłość". Rodzice są bezmyślni i egoistyczni. MOJE dziecko
                jest przeziębione, to niech chorują i pozostałe ( to przeciez tylko katarek,
                kaszelek, wymioty- nic groźnego) i dawaj do przedszkola.
                MOJE dziecko miało ospę/różyczkę itp, ale już nie zaraża(?), więc dawaj do
                pociągu i niech obcuje z innymi ludźmi ( a ,że jedzie np. kobieta w ciąży albo
                niemowlę- to już mały pryszcz).
                Na tym etapie choroby dziecko PRAWDOPODOBNIE nie zaraża ( nie jest to taka
                prosta zależność - krostki przyschnięte lub nie).
                Puściłabym nad morze, ale pod pewnymi warunkami - jazda własnym samochodem, i z
                dala od innych ludzi.
                P.S. A wyobraźmy sobie sytuację, gdy osłabione po ospie dziecko spotka równie
                niefrasobliwą matkę, która zarażającego rekonwalescenta ( np. po anginie) wyśle
                nad morze . Babcia będzie miała kilka dni po przyjeździe anginę. Trochę
                rozsądku.
            • skarolina Re: dziekuje wam 20.06.06, 08:18
              hanna26 napisała:

              > Puścić i pozarażać wszystkich na plaży. Dla niemowląt ospa to śmiertelne
              > zagrożenie, ale co tam kogo obchodzi jakieś głupie niemowle. Ważne przecież,
              > jest przeciez tylko MOJE DZIECKO i nikt więcej się nie liczy.
              >

              Kobieto, umiesz czytać? Ze zrozumieniem?
              Jak umiesz to poczytaj najpierw o ospie, a potem pierwszy post w tym wątku.
              I wtedy sama zrozumiesz, że piszesz jak potłuczona.

              TUTAJ NIE MA ANI SŁOWA O ZARAŻAJĄCYM DZIECKU.
            • iwles Re: dziekuje wam 20.06.06, 08:22
              hanna26 napisała:

              > Puścić i pozarażać wszystkich na plaży. Dla niemowląt ospa to śmiertelne
              > zagrożenie, ale co tam kogo obchodzi jakieś głupie niemowle. Ważne przecież,
              > jest przeciez tylko MOJE DZIECKO i nikt więcej się nie liczy.

              No jasne, a jak dziecko wykąpie się w Morzy Bałtyckim to i Szwedów zarazi przy
              okazji.


              Przecież autorka postu wyraźnie napisała, jakie są zalecenia lekarza. I tylko
              pod warunkiem, że babacia będzie ich przestrzegać - pozwoli pojechać córeczce.
            • dorotus76 Re: dziekuje wam 20.06.06, 17:16
              hanna26 napisała:

              > Puścić i pozarażać wszystkich na plaży. Dla niemowląt ospa to śmiertelne
              > zagrożenie, ale co tam kogo obchodzi jakieś głupie niemowle. Ważne przecież,
              > jest przeciez tylko MOJE DZIECKO i nikt więcej się nie liczy.


              >
              nie przesadzasz?
              niemowlęta potrafią tak łagodnie przechodzić ospę, że u mojej pediatra nie mógł
              się doszukać kilku krosteczek,
              nie panikuj
    • anek.anek Re: moja mama mnie przekonuje lekarz nie neguje a 20.06.06, 14:35
      ja bym nie pojechała. Po pierwsze układ odpornościowy takiego malucha jest mocno
      nadwyrężony po chorobie zakaźnej. Po drugie ospą można się zarazić co momentu
      kiedy są strupki. Nie tylko do chwili kiedy przyschną. Z wierzchu mogą być
      zaschnięte, ale jeśli odpadną a pod spodem nadal będzie z tej "ranki" sączył się
      płyn, to dziecko może zarażać. Nie wiem czy jasno to wytłumaczyłamsmile W każdym
      bądź razie ryzyko przenoszenia tej choroby jest duże nawet w 10 dniu chorowania.
      Nam pediatra kazała siedzieć w domu przez 2 tygodnie (fakt, że młody miał
      straszny wysyp tych krost), późnej przez co najmniej tydzień prowadzić
      "oszczędny" tryb życia.
      • miijo Re: moja mama mnie przekonuje lekarz nie neguje a 21.06.06, 09:54
        Byłam w obiegłym roku z małym dzieckiem w miejscowości sanatoryjnej. Mieliśmy
        nabrać odporności po przechorowanej wiośnie. Po placu zabaw ośrodka
        biegał "ospowaty" chłopak, zostawiając rozmazany puder... Udało się uchronić
        małego, ale tam tylko spaliśmy i bardzo uważaliśmy żeby się nie kontaktowali
        (nie muszę dodawać że tym samym wyjazd zrobił się mało rekraacyjny, a ja
        zamiast w pełni odpoczywać martwiłam się złapie czy nie...) Jeśli pojedziecie
        pomyślcie też o innych - dziecko niestety trzeba izolować, nie wiem na ile uda
        się to gdy tyle atrakcji wokoło. Wiele osób niestety cierpi na brak wyobraźni i
        nie wie o takich podstawowych rzeczach.
        • neomia Re: moja mama mnie przekonuje lekarz nie neguje a 21.06.06, 12:40
          Dziecko nie zaraza, gdy wszystkie krostki są suche.
          Ospa bardzo osłabia organizm i należy się liczyć z powikłaniami. Moje Miśki w
          tym roku miały ospę,nie wiadomo gdzie złapały... Łagodnie ja przeszły, ale
          odporność im mocno spadła i z jednego chorobska wpadały w kolejne i bez
          antybiotyków się nie obeszło, a ponad rok minął od ostatniego podania
          antybiotyku...
Pełna wersja