Nie upilnowałam mojego synka

10.07.06, 19:14
No właśnie. I mój rozbrykany prawie trzylatek potknął sie w biegu i uderzył
głowa w cegły, którymi wyłozony jest podjazd. Tysiace razy biegał, chodził ta
trasą i właśnie dzisiaj upadł. A ja stałam za nim dwa metry dalej i zdąrzyłam
zareagowacsad Dziewczyny, czy Wy chodzicie krok w krok za swoimi malcami? Co
robicie, aby sie nie przewróciły, nie pokalaczyły, itd. Uważam jak mogę, ale
dzis nie upilnowałam. Małemu chyba nic sie nie stało, nie ma guza, tylko
trochę obradtą bużkę. Co ja mam teraz robi? Czy ja jestem aż tak wyrodna mamą?
Pomóżcie.
    • water7 Re: Nie upilnowałam mojego synka 10.07.06, 19:32
      powiem ci tak mój 3i ół latek ma gigantyczną wypadkowość w wieku 1i pół roku
      noga w gipsie 2 lata rozbita głowa nie liczę oczywiście drobnych urazów w stylu
      starta na żwirze twarz itp i wiesz co nie uwazam się za złą matkę mój syn jest
      bardzo zywy ale dajemy radę nie przejmuj się a chodenie za nim krok w krok i tak
      nie uchroni go przed drobnymi upadkami także nie wariuj i rozlużnij się chłopcy
      tak mają pozdrawiam
      p.s. wczoraj przyłapaliśmy małego jak skakał z góry piętrowego łóżka na podłogę
      drąc się nic mi nie będzię ale udało sie nam go odwiezc od tych skoków (łóżko
      należy do brata ma 6 lat)
    • ollo1111 Re: Nie upilnowałam mojego synka 10.07.06, 19:33
      Jestem zszokowana Twoją opinią o sobie. To znaczy,że w ciągu dwóch lat to
      pierwszy upadek Twego malca? Ja mam dwóch synków i wydaje mi się to niemozliwe
      aby biegać za każdym krok w krok. Przewrócą się - trudno, wstają i biegają
      dalej. U mnie często jest tak, że sami bawią się na podwórku podczas gdy ja w
      kuchni np. gotuję. Mam ich cały czas na widoku, bramki pozamykane i tyle.
      Wyobraź sobie jak byś poradziła z trójką rozbrykanych maluchów? To jest moja
      opinia: dziecku tez trzeba dać odrobinę swobody. Ciekawe co sadzą inne mamy?
      • water7 Re: Nie upilnowałam mojego synka 10.07.06, 19:34
        zgadzam się w stu procentach inaczej byśmy zwariowały dziecko to nie jajko
      • akape Re: Nie upilnowałam mojego synka 10.07.06, 19:42
        Nie. to nie pierwszy upadek. Mały zaliczył jeszce wypadnięcie z łóżeczka w wieku
        25 m-cy. Usypiałam go, synek prosił o picie więc wyszłam do kuchni. A ten sie
        jakoś wychylił i spadł. Usłyszałam klapniecie i płącz małego. Najgorsze wtym
        wszystkim że te dwa wypadki zdarzyły sie przy mnie. Dbam o małego jak moge, ale
        juz sobie nie radze z tą jego ruchliwoscią. No i dzisiejsza moja wpadka. Mój
        mały to pierwze długo wyczekiwane dziecko po 5 lat małżeństwa. A ja też młódka
        nie jestem.
        • water7 Re: Nie upilnowałam mojego synka 10.07.06, 19:47
          wiesz mam jeszcze starszego syna 6i pół roku biegałam za nim non stop dmuchałam
          jak na porcelanę i teraz mam małą ofiarę nie biega nie ływa nie skacze siedzi i
          gra w szach moze to i dobrze jest bardzo inteligentny ale zero ruchu bo się
          zmęczy bo się spoci nawet na sankach nie jezdzi zimą bo snieg jest mokry a jak
          ostatnio zdazyło mu sie pobiec za kolegą na placu zabaw to się cały pościerał
          biedaczysko
        • ollo1111 Re: Nie upilnowałam mojego synka 10.07.06, 19:52
          Z tego co piszesz wydaje mi sie,że jestes dobrą matką, może aż za bardzo
          nadgorliwą. Pamiętasz wszystkie upadki. Ja nie jestem w stanie podać tych, które
          miały miejsce w minionym tygodniu. Mój mały (1,5) roku bardzo często spada z
          łóżka w nocy tak się kręci- a tez śpię obok. A takich upadków na chodniku czy w
          mieszkaniu obaj zaliczyli już setki włącznie ze schodami. Naprawdę, nie masz sie
          czym przejmować!
          • mamajka6 Re: Nie upilnowałam mojego synka 10.07.06, 21:31
            Moja 2 letnia córeczka w ciągu ostatnich 2 miesięcy miała już ze 3 razy zdartą
            brodę,raz spadła mi z oparcia kanapy głową do tyłu i tak uderzyła uchem o
            fotel,że było aż fioletowe,do tego upadek głową w dół na kafelki w kuchni z
            taboretu i ostre zderzenie czołowe ze starszą siostrą - guz na centymetr - to
            te poważniejsze które pamiętam.Prawie codziennie mamy jakiś nowy siniak albo
            zadrapanie i mimo, że pilnuję ją prawie nieustannie, nie jestem w stanie tego
            uniknąć.Chyba jesteś szczęściarą,że to dopiero drugie zdarzenie jakie
            zapamiętałaś.Czasem się śmieję,że dzieciaki chyba powinny chodzić w kaskach i
            kombinezonach z gąbki, żeby sobie nie zrobić krzywdy.
    • marki0 Re: Nie upilnowałam mojego synka 10.07.06, 21:28
      jEZELI DZIECKO cI SIę TYLKO WYWALI I KOńCZY SIE NA GUZIE TO CZYM TY SIę
      PRZEJMUJESZ? Mój mi raz albo dwa razy na 12 m-cy fundował pobyt na oddziale.
      Miał 9 mcy -poparzenie goraca kawa/nasza wina niedopilnowalismy. Uzywałam
      wówczas jeszcze serwet na ławę/-finał tydzień w szpitalu a potem miprzez miesiąc
      jezdziliśmy na zmiane opatrunku. Ok 1,5 roku wygarniecie czołem w klaryfer bo
      chciał biegiem leciecc do łóżka-finał 22 a my go pod pache w pidzamie i na
      pogotowie-efekt mała blizna na czole. Niespełna dwa latka kolejne wygarniecie w
      kaloryfer, akurat w mioejsce gdzie nie był obudowany-znowu izba przyjeć bo
      rozwalony łuk brwiowy. 3 latka weekend majowy a on wpada na pomysł aby naskoczyć
      sobie na drabinke-efekt szpital i operacja w narkozie ze wzgledu na rozwalona
      wergę od wewnatrz i na zewnątrz o górne i dolne jedynki.A ku ścisłości byłam
      przy nim ja, mąż i dziadkowie.- uraz do drabinek na placu zabaw mam po dzis
      dzien. I co ty na taki scenariusz powiesz. Ja teraz jak się wyłoży/5 lat/ to
      tylko pierwsze co to patrzę czy sie krew nie wali bo już mam uraz do tych jego
      przygód. Śiniak to dla mnie przyszcz tak szczerze mówiac! Pozdrawiam.
    • anita_bm Re: Nie upilnowałam mojego synka 10.07.06, 21:42
      Moje żywa 2-letnia panna zaliczyła jak do tej pory 4 poważniejsze "upadki".
      Wszystkie te zdarzenia oczywiście przy mnie. Pierwszy raz zanim jeszcze zaczęła
      chodzić - spadła z huśtawki. Staliśmy z mężem obok Niej a i tak nie
      upilnowaliśmy i nie zdąrzyliśmy złapać. Wysunęła się tyłem i upadła na plecy.
      Później zaliczyła 3 upadki z łóżka w tym jeden naprawdę poważny centralnie na
      głowę. Aż się poryczałam wtedy z nerwów. Nie liczę podknięć, odrapań.
      Nie uważam się jednak za złą matkę. Nie ma po prostu szans, żeby zawsze Ją
      upilnować.
    • arras-k Re: Nie upilnowałam mojego synka 10.07.06, 23:05
      uty gdy zdarzy mi sie cos takiego.Ale tak niestety czasem bywa, nie można przed
      wszystkim uchhronić naszych dzieci choć brardzo by sie tego chciało.
    • obyoby10 Re: Nie upilnowałam mojego synka 10.07.06, 23:06
      Spokojnie. Wiem, że łatwo powiedzieć, ale moja córcia też miała kilka
      małych "wypadków", po których zostawał np. guz gigantycznych rozmiarów, czy
      otarta broda i też miałam okropne poczucie winy.
      ALe chodzenie za dzieckiem krok w krok to zły pomysł - i tak nie uchronisz go
      od drobnych wypadków a jest obawa, że będzie strasznie niesmodzielny i
      przerażony wszystkim, co go otacza. Dzieci poznają śwait, często się to odbywa
      w dosłownej z tym śwaitem konfrontacji, a my możemy tylko minimalizować ryzyko.
      Tylko spokój ...
      Pozdrawiam
    • figrut Re: Nie upilnowałam mojego synka 11.07.06, 00:12
      A ja jestem bardzo dobrą matką, bo znając moich dwóch synów [ 2 i 4 latek], co
      miesiąc uzupełniam apteczkę o nowe plastry z gazą, wodę utlenioną, altacet, a
      zamrażarkę zapełniam woreczkami z lodem na guzy. Jak będziesz takim aniołem
      stróżem własnego dziecka, to nie nauczy się ono, że kanapa nie jest na tej samej
      wysokości co podłoga, drzwi mają futryny w które należy się wmieścić, na dziury
      w chodniku trzeba uważać, gorąca herbata parzy, itd... . Jeśli chodzisz za tak
      dużym dzieckiem krok w krok, to rzeczywiście jesteś złą matką...
    • karanissa Re: Nie upilnowałam mojego synka 11.07.06, 08:40
      Normalka. Oczywiscie, ze nie chodze krok w krok! Jedyne, co moge zrobic, to:

      - nie zostawiac otwartego na osciez okna,
      - nie zostawiac wlaczonego zelazka w zasiegu maly raczek,
      - nie stawiac na stole goracej herbaty,
      - nie zostawiac na stole ostrych nozy.

      I tyle. A jak biega, to biega, jak sie przewroci, to wstanie, a jak uderzy sie
      mocniej i placze - to przytulam i caluje. A w apteczce, jak zauwazyla ktoras z
      mam, zapas plastrow i woda utleniona. Skad ten surowy wyrok na sama siebie?
    • anka9977 Re: Nie upilnowałam mojego synka 11.07.06, 19:27
      Witam.Jestem mamą 4,5 letniego Bartusia. Mam podobny problem co ty. Jakbym go
      nie pilnowała i uważała na niego przewraca sie średnio 5 razy dziennie. Czasami
      upadki wyglądają naprawdę niebezpiecznie. Też nie wiem co mogę z nim zrobić.To
      typ dziecka "żywe srebro".Wszędzie go pełno i wszystkim się interesuje. Ale
      wierz mi nie jestes sama i nie ty jedna zadajesz sobie pytanie typu:czy ja
      jestem taką złą matką? Głowa do góry bo jeszcze wiele upadków przed tobą. Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja