ziutoslawa
16.07.06, 11:06
Mam pytanie, czy któraś z Was spotkała się może z taką sytuacją. Moja córcia
była badana w 6-tym tygodniu (zgodnie z zaleceniami lekarza) przez ortpedę -
lekarka stwierdziła, że według niej jest wszystko w porządku, ale na wszelki
wypadek zleciła usg stawów biodrowych. Usg wypadło pomyślnie - w opisie
wyczytałam, że panewki obu stawów wymodelowane odpowiednio do wieku,
zewnętrzne brzegi kostne przytępione, obrąbki stawowe prawidłowe a głowy
kości udowych prawidłowo celują w obręb panewek. Obecnie moja Maja ma 6
miesięcy i byliśmy ostatnio na wizycie kontrolnej (fakt - u innego lekarza).
Pan doktor stwierdził, że prawa nóżka jakby stawiała opór podczas
rozkładania. Widać było, że nie jest do końca pewien diagnozy - dość długo
badał nóżki. Obejrzał usg i mimo wszystko zlecił rtg stawów biodrowych (w
skierowaniu napisał - podejrzenie dysplazji...!). Przyznam, że bardzo się
niepokoję - jak to możliwe, że wcześniej było wszystko w porządku, a tu nagle
coś się stało? Wydawało mi się, że dysplazja to wada wrodzona, nie pojawia
się wraz z rozwojem dziecka. Napiszcie proszę jeśli macie jakieś
przypuszczenia co się dzieje... Mam już czarne wizje jakichś rozpórek czy
szelek podczas, gdy moja córcia właśnie zaczęła siedzieć i wszystko ją
interesuje, jest bardzo aktywna, uwielbia się ruszać, poznawać otoczenie...