karanissa
17.07.06, 11:27
Pisalam juz o tym w watku o gronkowcu, ale wklejam raz jeszcze, co tam,
jestem tak zdesperowana, ze rozpaczliwie prosze o rade wszystkie mamy, ktore
przeszly podobnie upierdliwe choroby noskow swych pociech.
Jestem wlasnie po kolejnej wizycie u laryngologa, jako ze synek od paru
miesiecy borykal się z nawrotami zolto-zielonych katarow. W maju nawet
zaliczylismy infekcje bakteryjna, zolty katar przycichl po podaniu bioparoxu,
ale po dwoch tygodniach powrocil.
Poszlam do laryngologa, bo juz mialam dosyc. Jak lekarka zajrzala mu do uszu,
to malo ze stolka nie spadla, bo w obu uszach plyn, i to metny. Nie mogla
uwierzyc, ze synek na uszy sie nigdy nie skarzyl, ze nic go nie boli, ze nie
ma temperatury i ze nigdy nie mial tzw. "ostrego ucha", czyli po prostu
zapalenia uszu.
Nastawilam sie na wymaz, ale tu lekarka mnie zaskoczyla mowiac, ze "na
zachodzie juz odchodzi sie do robienia wymazow", bo zazwyczaj sa tam 3-4
szczepy najbardziej popularnych bakterii, miedzy innymi gronek zlocisty.
Obstawala przy tym, ze jest on gosciem w nosku mojego synka. Zreszta minelo
zbyt malo czasu od podawania bioparoxu i wymaz nie bylby miarodajny. Zapisala
Zinnat - to dopiero drugi antybiotyk w karierze chorobowej mojego 2,8
letniego synka, wiec sie zgodzilam. Oprocz tego standard: plukanie nosa,
preparaty rozrzedzajace, Dicortineff do nosa i takie tam. Na drugi dzien byla
widoczna
poprawa, a na trzeci katar sie skonczyl

. I było bajkowo przez dwa
tygodnie – zero kataru, tak jak przed pojsciem do zlobka.
Ale koszmar powrocil… dzisiaj synek obudzil się z zaropiałym okiem i żółtym
glutem, dopiero tydzien temu skonczylismy podawac Zinnat (na te uszy z
plynem). Myślałam, ze się normalnie porycze.
No i nie wiem teraz - czy robic wymaz prywatnie? Minal dopiero tydzien od
skonczenia kuracji antybiotykowej, ile musze czekac, zeby ten wymaz wyszedl
wiarygonie? Mam juz tak serdecznie dosc, ze chce mi sie plakac.
Ide w srode z malym do lekarza, poprosze o szczepionke - moze IRS19 albo
Polyvaccinum... nie wiem, czy bez wymazu warto, dzialam tak troche na oslep,
ale MUSZE z tym skonczyc, bo oszaleje ja i synek.
Ja juz jestem tak wyczulona, ze po porannym plukaniu nosa prawie pod swiatlo
badam zawartosc chusteczki, ale nie chce, zeby znowu skonczylo sie to
klopotami z uchem. Korzystam z tego, ze jest przerwa zlobkowa, chcialabym
wyleczyc synka z tych przewleklych katarow przed wrzesniowym przedszkolem.
A moze znacie jakiegos DOBREGO lekarza w Warszawie, ktory skutecznie leczy
takie dziadostwa?