bieta0
03.10.06, 10:28
Mojej 5-o letniej córeczce po powrocie z parku znalezlismy maleńkiego kleszcza
na lewym udzie.(mogł na niej byc góra 1 godzine)Mąz twierdzi że dopiero
zaczynał sie wkrecac,był przyczepiony jedna łapką do skóry.Wyrwał go pensetą
(całego)i przetarlismy to miejsce spirytusem.Nie ma na skórze ani minimalnego
śladu po kleszczu.Ale niepokój jest,tyle sie słyszy o tych chorobach.Prosze
napiszcie coś,uspokójcie mnie.Ela