inap
31.10.06, 11:28
No właśnie. Stale mam z tym problem. Pracuję, wizyty kontrolne np. u
gastrloga do którego chodze z dzieckiem w sprawie zaparć ustalane są co
miesiąc. Gastrolog przyjmuje w godzinach pracy (od 9 - 14.00 tylko w dni
robocze i to na drugim końcu miasta. U mnie w firmie nie ma zwalniania
się "na gębę" co miesiąc na trzy godziny z pracy ( mogę dojechać dopiero na
10.30 - 11.00). Na dwie piersze brałam urlop, na trzecia chcaiąłm zwolnienie
bo mi się urlop kończy. Pan gastrlog poinformował mnie, ze nie może dać mi
zwolnienia bo dziecko nie wymaga opieki z powodu choroby i mam się dogadać w
kadrach (! ) albo pójść do rejonu. W rejonnie poinformowali mnie, ze nie są
sekretarka gastrologa i to on powinien wypisać zwolnienie "jeśłi dziecko
chore i wymaga opieki". W ten sposób zostałam bez rozliczenia tego dnia a na
łażenie do lekarzy cały dzień mi zszedł. Dodam, ze nie jest to jedyny
specjalista do którego musze kontrolnie chodzić (mam jeszce chociażby
endokrynologa - wizyty co 3 m-ce).
Jak to jest u Was ? Bo nie wyobrażam sobie tracić w ten sposób połowę urlopu.