Dodaj do ulubionych

Też tak macie?

30.11.06, 15:38
Jak jadę z Anią na kontrolę i z daleka juz widzę mury szpitala to tak dziwnie
mnie ściska w dołku. A jak wejdę do szpitala i czuję ten specyficzny zapach,
te korytarze, te kolory to normalnie wszystkie wspomnienia wracają. Dzień
kontroli to szczególny dzień, od rana do wieczora panuje dziwna atmosfera.
Obserwuj wątek
    • konefka29 Re: Też tak macie? 30.11.06, 15:52
      Ja odczuwam dzien kontroli zupelnie inaczej. Kiedy idziemy korytarzem i widze te
      wszytskie dzieci nierzadko ruchowo i psychicznie uposledzone, to ciesze sie, ze
      moja Zuzanka ma chore tylko seduszko. Wiem, ze to straszne, wspolczuje tym
      dzieciom i ich rodzicom, jednak tak wlasnie to odczuwam.
    • perelekhlhs Re: Też tak macie? 30.11.06, 16:17
      Tak, niesamowity stres...
      Monika
    • emi_lubin Re: Też tak macie? 30.11.06, 16:35
      Ja czuje podobnie ja Ty. Czasem tez boje sie ze zabiora mi znow synka (po
      porodzie mi zabrali go i choc wiem ze to dla jego dobra to jednak wciaz mi
      ciezko z tym). To tak ciezko wytlumaczyc. Patrze na te mamy spacerujace i
      mysle ze ja tez tak chodzilam. Lza sie w oku kreci. Jak juz wychodzimy to czuje
      ogromna ulege, ale chce uciec do domu jak najszybciej.
      • a-ga2 Re: Też tak macie? 30.11.06, 23:16
        Wracają wspomnienia!
        Aga
    • basikrzy Re: Też tak macie? 01.12.06, 10:01
      to pewnie dziwnie zabrzmi, ale kiedy my jedziemy na kontrolę i widzę mury
      szpitala w Prokocimiu, to czuję się trochę tak, jakbym wracała do domu, do
      znajomego i bliskiego mi miejsca, i wiem, że zaraz spotkam znajomych i
      życzliwych ludzi, którzy ucieszą się na nasz widok i powiedzą "jak świetnie
      Bartuś wygląda", tam mam poczucie, że jesteśmy "u siebie", znamy każdy kąt,
      panie szatniarki i panie pielęgniarki, no i pan profesor - zawsze na
      posterunku, zawsze czujny, ale dumny ze "swych" dzieci,
      wiem, to dziwne... ale może dlatego, że spędziliśmy tam dużo czasu (w sumie pół
      roku w trzech etapach), może dlatego, że troskliwie się nim zajęto i zawsze
      będę wdzięczna tym wszystkim LUDZIOM, że przyczynili się do uratowania mojego
      synka,
      oczywiście, kiedy chodzę po korytarzach i patrzę na to "zwykłe" życie
      szpitalne, to cieszę się bardzo, że my tylko gościnnie, na chwilę, ale... lubię
      tam wracać, zwłaszcza, kiedy słyszę od doktora Kordona "no matka, niestety
      muszę powiedzieć, że wszystko jest... super" smile (to taki Jego styl),
      może tak mam dlatego, że minęło już sporo czasu, a czas zaciera w pamięci złe
      wspomnienia i zostają te dobre...
      idą święta i jak co roku na pewno znów wyślemy kartki z życzeniami do lekarzy i
      pielęgniarek, Oni uratowali mi dziecko i jestem im wdzięczna za to, że ciągle
      tam są i pomagają chorym dzieciom i zawsze nas przyjmą z otwartymi ramionami...
    • madzia8310 Re: Też tak macie? 01.12.06, 12:21
      Kontrola...kiedy tylko sie zbliza to o niczym innym nie mysle...boje sie. Kiedy
      robia echo serca czuje strach i niepewnosc...chce tylko uslyszec ze wszystko
      dobrze i uciekac. Ja tez sie boje ze mi go zabiora jak po porodzie. I kiedy sie
      dowiedzialam ze ma zwezone obie tetnice plucne na ostatniej kontroli to
      zapytalam o najgorszy scenariusz...nie wiem dlaczego, czasem mi sie wydaje ze
      to nie koniec. I jestem na siebie zla ze dopuszczam takie mysli do siebie.
      Kiedy juz opuszczam szpital to jest mi przykro ze tyle chorych dzieci tam jest,
      że w tej chwili inni rodzice placza i umieraja ze strachu o swoje maluchy jak
      my pol roku temu. Czesto mysle o tych ktorych tam spotkalam....
      Magda mama Filipka TGA
    • mama_nicoli Re: Też tak macie? 01.12.06, 13:10
      W szpitalu w którym byla operowana Nicola jesteśmy często, ponieważ mam tam
      kontrole u kilku specjalistów, ale wyczuwa się ta atmosferę, tak "inaczej" jest
      gdy się jedzie na to piętro, gdzie Nicola była operowana. To w nas siedzi, i
      będzie tak chyba zawsze. Ale ten sam szpital jest tez radością, że wlaśnie tam
      uratowali nasze dziecko. I tak staram się o tym mysleć.
      Pozdrawiam
      Ania mama Nicolki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka