Dodaj do ulubionych

Przedłużąjąca się żółtaczka noworodka, glukoza i witaminy.

IP: *.* 21.11.02, 17:26
Wiatm wszystkie e-mamy!Piszę w imieniu mojej przyjaciółki-Ani. Niedawno urodziła ślicznego chłopca. Mały ma już 3 tygodnie i nie przeszła mu jeszcze żółtaczka. Je dobrze i śpi jak normalny noworodek. Lekarka rodzinna (nie ma peditry w przychodni) zalecił podawanie glukozy (żeby żółtaczka szybciej przeszła) i przy okazji przepisała takie witaminy: D3, C, B, E. Witamina d3 to norma, ale co powiecie o reszcie? W końcu mały jest karmiony piersia na żądanie i nie choruje, no oprócz tej żółtaczki, ale to chyba jeszcze fizjologia? I co z tą glukozą? Lekarka nic nie wyjaśniła, a na pytania koleżanki postraszyła chorobami (w ogólności).Czekam na odpowiedzi.Trzymajcie się :)Iwona
Obserwuj wątek
    • Gość edziecko: 0724 Re: Przedłużąjąca się żółtaczka noworodka, glukoza i witaminy. IP: *.* 21.11.02, 17:53
      Czesc,moja coreczka tez miala przedluzajaca sie zoltaczke,dosc wysoki poziom bilirubiny.Moja lekarka zalecala jedynie wystawianie dziecka na swiatlo dzienne,niekoniecznie musialo to byc slonce (to byl luty),trzeba bylo rozebrac dziecko do pieluchy i zeby tak sobie lezalo,oczywiscie musialo byc w domu cieplo.Musielismy sprawdzac bardzo czesto poziom bilirubiny,czasami codziennie(w pierwszym tygodniu) potem coraz rzadziej,w koncu bylo dobrze.Ten poziom caly czas spadal,w porzeciwnym przypadku mial byc szpital i naswietlania lampa.Moja lekarka mowila,ze srodkami farmakologicznymi zoltaczki fizjologicznej sie nie leczy.Pozdrawiam,Ewa.
      • Gość edziecko: Edyś Re: Przedłużąjąca się żółtaczka noworodka, glukoza i witaminy. IP: *.* 21.11.02, 18:29
        Moja córka ze względu na przedłuzającą się żółtaczkę z wysokim poziomem bliurubiny spędziła 8 dni w szpitalu. Jedyne leczenie jakie jej zaoferowano to pojenie glukozą i naświetlanie. Wcześniej przeszłyśmy cyrk z gotowaniem mojego mleka, ale nic to nie dało . Skuteczną metodę poleciła mi pewna pielęgniarka. Trzeba dziecko poić tą glukozą co 20 minut, a po 10 - 12 godzinach przestać. Pojenie to wpakowanie dziecku do ust całej strzykawki 20 ml i wciskanie powoli. ( Nie używałam butelki i smoczka ze względu na odruch ssania). Moja mała ubrudziła w tym czasie wszystkie pampersy jakie miałam ( chyba całą paczkę), ale oto chodziło w ten sposób wytrącała się birubina. Po " upojnej nocy" poziom bilurubiny spadł o 5 ptk. i wyszłyśmy do domu... Życzę zdrówka a witaminom jestem przeciwna.
        • Gość edziecko: ewamuniak Re: Przedłużąjąca się żółtaczka noworodka, glukoza i witaminy. IP: *.* 24.11.02, 10:20
          Hej, Adako, moj synek, tez mial bardzo wysoki poziom bilirubiny, utrzymywal sie ten poziom bardzo dlugo, dlatego tez trafilismy do Dziekanowa Lesnego.Jedyna terapia jaka lekarze zalecili , to ostawienie na 2 dni dziecka od piersi. Zrodlem zoltaczki bylo prawdopodobnie moje mleko, naladowane hormonami.Tak wiec przez dwa dni Adas dostawal Nutramnigen, a ja intensywnie sciagalam mleko. Poskutkowalo.A tak wogole, to chcialam cos dodac odnosnie leakrzy rodzinnych. Mam brata, ktory jest lekarzem . Konsultuje z nim swoje watpliwosci odnosnie zdrowia Adama. I moj brat, ma zawsze jedna podstawowa refleksje i przypomina mi o tym, zebym nigdy nie zglaszala sie z chorym dzieckiem do lekarza rodzinnego. Tylko lekarz pediatra moze i powinien sie zajmowac niemowlakiem.A lekarz rodzinny , to nie jest to samo, co pediatra.
    • Gość edziecko: bkoniecz Re: Przedłużąjąca się żółtaczka noworodka, glukoza i witaminy. IP: *.* 26.11.02, 00:17
      Hej Iwona,mój mały też miał silną i dłigą żółtaczkę. Glukozę dostawał w celu "płukania" i pomogło. Natomiast wiztamina B6 oraz często także podawany w tej sytuacji kwas foliowy są to tzw. leki krwiotwórcze, które mają na celu zapobieganie anemii u dzieci z długą żółtaczką.Witamina C i E to jednak dla mnie zagadka, choć może wit. C profilaktycznie przeci np. przeziębieniom???Biba
    • Gość edziecko: Truskaw Re: Przedłużąjąca się żółtaczka noworodka, glukoza i witaminy. IP: *.* 26.11.02, 14:03
      IwonaMój Mały (dwumiesięczny) też jest jeszcze lekko zażółcony, ale żeby decydować o leczeniu w takiej sytuacji trzeba zbadać poziom bilirubiny we krwi. Nas lekarz skierował na takie badania i podał zapobiegawczo glukozę, ale z tego co nam powiedzieli wynika, że żółtaczka może trwać do trzeciego miesiąca i wyniki też są wtedy znacznie powyżej normy - więc prawdopodobnie Twoja koleżanka nie ma się czym martwić. Czasem zalecają odstawienie od piersi na 48 godzin. Warto jednak spróbować poprosić lekarza, żeby dał im skierowanie na morfologię, bo rzeczywiście w tej sytuacji często występuje niedokrwistość. Nie piszesz czy Maluch dostał może żelazo? Bo wtedy wit. C jest wskazana ze względu na to, że zwiększa przyswajalność żelaza właśnie. A podawanie żelaza jest o tyle istotne, że ok.3-go miesiąca nastepuje fizjologiczna niedokrwistość i jeśli "nałoży" się ona na tę pożółtaczkową, to Maluchowi bardzo "polecą" wyniki. Ja w każdym razie od piersi - za zgodą pedietry - nie odstawiałam, natomiast "uszczęśliwiam" mojego Małego żelazem, wit.C i kwasem foliowym. Jakoś to znosi chociaż najchętniej wypluwa połowę. Ania
      • Gość edziecko: slonisia Re: Nowe wieści: Żółtaczka noworodka, jako objaw zakażenia ogólnego. IP: *.* 26.11.02, 19:50
        Witam ponownie i dzięki za rady,Niestety mam dla Was złe wieści. Ania wylądowała z małym w szpitalu (zmierzono poziom bilirubiny: 16, w szpitalu wzrósł do 29). Okazało się, że mały Emil ma zakażeni ogólne i dlatego ta żółtaczka nie chce przejść. Prawdopodobnie zaraził się podczas porodu od mamy. Ania jakoś się trzyma, a mały dostaje antybiotyki i wciąż robią mu jakieś badania (jeszcze nie wiadomo czy nerki zdrowe, a jest sugestia, że nie). Od dziś rozpoczną też naświetlania. Witamin mały nie bierze (oprócz D3), bo lekarze szpitalni nie zalecili.Najgorzej wkurza mnie fakt, że to Anię obarczono winą za zbyt póżny przyjazd do szpital (zapytano ją, jak mogła nie zauważyć, że dziecko chore)! Przecież była u niej w domu i położna i lekarz rodzinny (może nie peditra, ale Ania nie myślała, że dziecko chore tylko że to fizjologia. Nadto - nie każdego stać na płatne wizyty) i to chyba oni winni zauważyć, że coś nie tak. Ja osobiście widziałam nieco żółtego, ślicznego noworodka, który jadł i spał normalnie. Początkująca mama to nie ekspert od zachowań i chorób niemowlęcych (a i później nie musi nim być). Uf, zdenerwowałam się, że dziewczynę doprowadzono do łez i poczucia winy. Dziś u niej byłam i mam nadzieję pokrzepiłam. Wynosiłam śliczne maleństwo i jestem dobrej myśli, choć przed nimi długi pobyt w szpitalu (2 tyg. może dłużej).Mam jeszcze parę pytań, czy słyszałyście coś o takim zakażeniu (nie wiem czy to ma znaczenie: mama małego miała zakażenie dróg moczowych). Jakie są rokowania? I powikłania?Trzymajcie kciuki bądź odmówcie zdrowaśkę.Liczę na Was.Iwona

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka