alfaton
03.02.07, 09:44
Podejrzewam, że mój syn padł ofiarą szczepionki MMRII. W wieku 18. miesięcy
po namówieniu możej żony przez lekarza powadzącego dr. Trzas... z Siemianowic
Śl. został nią zaszczepiony i zaraz na drugi dzień dostał wysokiej gorączki.
Moja żona i ja przez 4dni walczyliśmy o jego życie. Miał bardzo wysoką
temperaturę i przestał reagować na normalne zawołania (jakby odpłynął). Był
bardzo osłabiony. Zapytany lekarz, że ma objawy w postaci wys. temp. i prawie
na nic nie reaguje, powiedział tylko, że dzieci czasem mogą przechodzić lekką
Odrę. Niby nas to uspokoiło. Po spadku gorączki, było jakby trochę inne
dziecko. Przestał mówić, dużo rzeczy zaczeło go drażnić i zaczął na wszystko
piszczeć, co mu się nie podobało, na zadawane pytanie, powtarza te pytanie.
Nasilały się objawy autystyczne. Teraz musi chodzić do klasy integracyjnej z
powodu pewnych zaburzeń (deficytów) emocjonalno-intelektualnych. Wiele teraz
nas kosztuje ta krótka nie przemyślna decyzja pod wpływem lekarza. Teraz im
nie ufam. Gdybym wiedział, że ta szczepionka zawiera duże ilości rtęci (silna
trucizna), oraz białko kurze na które on był uczulony. Pozatym dawka 3
różnych wirusów niesłychanie nadwyręża układ immunologiczny, że sam organizm
może paść ofiarą własnych przeciwciał. Mimo, że dużo pracowaliśmy metodą
denisona i metoda denisona przyniosła dużo pozytywnych rezultatów, pewne
skutki tej szczepionki zostaną już na całe jego życie.
Jeśli macie podobne doświadczenia czekam na info.