ennkaa
28.02.07, 23:05
Kochane pomocy! Mój synek (4latka) dosłownie raz zakasłał jak przyszedł z
przedszkola. Słychać, że ma zapachany nos. Około siódmej był"niewyraźny" i
poszedł spać. Napchałam go rutinoscorbinem, czosnkiem, miodem i innymi
cudami. W ciągu dwóch godzin snu, znaczy się do 9tej temperatura skoczyła mu
do 39,5! Może na Was to nie robi wrażenia, ale on jest raczej odporny i
rzadko ma coś więcej poza katarkiem. Podałam mu panadol i teraz ma ok 38.
Śpi spokojniej. Czy taka gorączka, u w sumie już nie niemowlaka i spadająca
po panadolu kwalifikuje się do lekarza. W sumie wolałabym mu oszczędzić
wizyty w przychodni. Wymyśliłam,że podam mu eurespal i te moje domowe cuda.
Nie skarży się na ból gardła ani nic. Ładnie zjadł. Obudził się raz i
poprosił o picie. NIe boli go brzuch ani nie ma mdłości. Czy można np.
próbować poczekać z lekarzem do piątku? Wiem, że zalezy jak się rano będzie
czuł, ale u nas jest taki problem, że się trzeba raniutko rejestrować bo
inaczej nie ma szans a on na pewno jeszcze będzie spał.
I drugie pytanie. Czy jest jakiś sposób, żeby jego młodsza siostrzyczka nie
złapała wirucha (bo to wirucha jakiegoś podejrzewam). Niestety nie ma
możliwości odizolowania ich i śpią w jednym pokoju

Wiem..nakrzyczcie, ale
nie ma innego wyjścia...no chyba, że na podłodze. Położyłam w pokoju czosnek.
Coś jeszcze mogę zrobić? Oczywiście małą też już pasę czosnkiem, miodem i
witaminami.