Mamy dzieci, ktore zle zniosly szczepienie

02.04.07, 09:34
odezwijcie sie!! Zbierzmy to wszystko "do kupy", jest mnostwo rozproszonych
watkow. Opiszmy sytuacje, moze wyciagniemy pare madrych wnioskow? Wpiszcie
nazwe szczepionki, wiek dziecka i co sie dzialo,ok?
Ja zaczne: Infanrix, 4 miesiace - przez 3 dni nic nie jadl, nie chcial nawet
pic, byl osowialy. Po podaniu odobiny sinlacu poleciala krew i znalezlismy sie
w szpitalu. Zaden lekarz nie przyznal wprost, ze to po szczepieniu, choc
jeszcze chwile przed szczepieniem szalal i chichotal...Teraz jest ok, powinnam
podac nastepna dawke infanrixu, ale boje sie...
    • biala_dama3 Re: Mamy dzieci, ktore zle zniosly szczepienie 02.04.07, 10:05
      Nie ma szczepionek , ani leków 100% bezpiecznych. Nikt o zdrowych zmysłach nie
      zapewni , że po podaniu nawet banalnego leku nie dojdzie do powikłań. Ba, nawet
      powikłań groźnych dla zdrowia i życia.
      Każdy organizm jest inny i każdy inaczej reaguje na leki, szczepionki.
      Powikłania, po lekach i szczepionkach, zdarzają się SPORADYCZNIE, ale nie mozna
      ich wykluczyć. Tak samo jak istnieje ryzyko powikłań po znieczuleniu, leczeniu
      zębów itd.
      Nie oznacza to, że mamy zaprzestać leczenia czy szczepienia . W znakomitej
      większości przypadków leki pozwalają szybciej dojść do zdrowia, nie dopuszczają
      do powikłań ( a te są znacznie częstsze i powazniejsze). Szczepienia zaś
      doprowadziły do prawie całkowitego wyeliminowania wielu niebezpiecznych chorób.
      Fakt, że dziecko X po szczepionce Y miało takie to a takie powikłania , nie
      oznacza, żeby unikać szczepionek Y, bo wszyscy zachorują. Nie! Oznacza to, że
      lekarz, MĄDRY, ZNAJĄCY DZIECKO I TAKI, KTÓREMU UFAJĄ RODZICE podejmie przy
      kolejnym szczepieniu właściwą decyzję.
      Prz szczepieniu trzeba trzymać się kilku prostych zasad.
      1. Decyzje o szczepieniu podejmuje lekarz, który zna dziecko.
      2. Rodzice nie oszczędzają i kupują szczepionki bezpieczniejsze, nowszej
      generacji. Jest to wydatek rzędu kilkudziesięciu - kilkuset złotych.
      3. Dziecko w chwili szczepienia jest zdrowe. Decyduje o tym lekarz, ale w
      wywiadzie mama mówi o wszystkim co wie, w tym także o kontakcie z kuzynka,
      która tydzień wczsniej dostała gorączki lub wymiotowała. Dziecko może
      zachorować ( pamiętajcie o okresie inkubacji) niezaleznie i bez związku ze
      szczepieniem.
      4. Decydując się na rozszerzony kalendarz szczepień - ja jestem tego gorącą
      zwolenniczką- trzeba uzgodnić go z duzym wyprzedzeniem, planowc szczepienia z
      zachowaniem rozsądnych przerw ( nie 10 szczepionek w pół roku, choć producent
      dopuszcza taka mozliwość).
      Bardzo ważne, nie tylko w przypadku szczepień jest informowanie lekarza co do
      problemów zdrowtnych innych członków rodziny, uczuleń, złej tolerancji leków.
      I zadajmy sobie pytanie - tak na zimno, bez nakręcania się , co jest lepsze -
      szczepienie czy choroba? Przy czym wiele z tych chorób przeciwko którym są
      dostępne szczepionki jest poważna i może dać trwałe powikłania. To, że syn
      sąsiadki przechorował np. świnke prawie bezobjawowo nie znaczy, że inne dziecko
      nie przepaci tego trwałym kalectwem.
      Nie zamierzam nikogo do niczego namawiać. Przemyślcie co jest dla was
      najważniejsze i radżcie się lekarza. Zaufanego lekarza.
      • mami7 Re: Mamy dzieci, ktore zle zniosly szczepienie 02.04.07, 10:25
        biala_dama3, ja się z Tobą zgadzam, ale postaw się w sytacji matki nowonarodzenego dziecka. Jak mozna mieć zaufanego pediatrę, jesli wczesniej nie miało się dzieci?

        Mój synek ma teraz prawie 6 lat. W końcu udało mi się znaleść pediatrę, któremu wierzę w to co mówi. Jak zapisuje antybiotyk, to wiem, że nie ma innego wyjśćia, zresztą mówi o wszystkich za i przeciw. Ale przez ilu lekarzy prześliśmy az strach pomysleć, tymbardziej, że sporo sppecjalistów musielismy odwiedzić.
        Ja akurat mogłam sobie pozwolić na dodatkowe konsultacje.

        Trudno znaleść lekarza, któremu się będzie ufać, aczkolwiek zgadzam się, że pewnych decyzji nie można podejmować na podstawie kilku postów z forum, czy artykułu znalezionego w sieci. Jednak dzięki temu, można potem łatwiej rozmawiać z lekarzem, trzeba jednak w tym wszystkim umieć zachowac zdrowy rozsądek.
        • biala_dama3 Re: Mamy dzieci, ktore zle zniosly szczepienie 02.04.07, 11:06
          Teraz odpowiem krótko. Pytać, pytać, pytać. Przed urodzeniem dziecka, wśród
          znajomych, wszędzie. Nie żyjemy na pustyni. Są dobrzy pediatrzy. I w
          przychodniach ( nie ma rejonizacji) i prywatnie. Czasem trzeba pojechać do
          takiego przez pół miasta, czasem wizyta w gabinecie jest droga, ale per saldo
          się opłaca.
      • agkr do bialej_damy3 02.04.07, 10:45
        prosze mi odpowiedziec na pytanie czy rodzic ma prawo nie wyrazić zgody na
        szczepienie dziecka? Napisze jak to bylo u mnie
        Moja wówczas 3 mies.córka miała kaszel który zaczął sie w 7 tyg
        życia.Oczywiście chodziłam do lek mówiac że Mała kaszle itd. Średnio co tydzień
        byłam w przychodni ale nikt nic osłuchowo nie słyszał,wszystko było dobrze
        jakby zdrowe dziecko, tylko ja słyszałam w domu ten kaszel. W wieku 3 mies
        czekało ja kolejne szczepienie i przyszłam do przychodni właściwie na kontrole
        kaszlu a Pani dokt.poweidziała że uważa iż można mała zaszczepic bo jest
        wszystko ok.Przez przypadek kaszel córki usłyszała pielięgniarka i powiedz.
        lekarce że dziecko ma głęboki brzydki kaszel i by jej nie szczepic.Córka
        dostała antybiotyk w zastrzykach na 5 dni a gdy to nie pomogło trafiła do
        szpitala.Jak się okazało było to zap.płuc! I na oddziale spedziłam z córką
        miesiąc.I dlatego interesuje mnie to czy ja wiedząc że z dzieckiem jest coś nie
        tak mam prawo nie dać zgody na szczepienie?
        • biala_dama3 Re: do bialej_damy3 02.04.07, 11:02
          Masz prawo i obowiązek nie godzić się, aby dotykał Ciebie i Twojego dziecka
          lekarz, któremu w 100% nie ufasz.
          I nie jest ważne czy chodzi o szczepienie, leczenie biegunki, bilans "zdrowego
          na oko" 3 latka.
          Rada prosta - poszukać dobrego lekarza. Czasem wymaga to wysiłku, czasem
          kosztuje - w efekcie bilans się opłaca.
          • agkr Re: do bialej_damy3 02.04.07, 11:13
            No właśnie problem w tym że moją córke badało kilku pediatrów (chodziłam do
            innych by potwierdzić diagnoze że ten kaszel to naprawde nie jest nic groźnego)
            i niestety ja jako matka czułam się jak powiedzmy idiotka która wmawia że
            dziecko kaszle a nikt inny tego nie słyszy. I to jest dosyć przykre że
            parokrotnie odczułam iż lekarze nie dają wiary w to co mówie i usłyszałam nawet
            dość stanowcze ALE JA TU NIC NIE WIDZE
            • biala_dama3 Re: do bialej_damy3 02.04.07, 11:17
              Ja - nie mając do lekarza zaufania nie pozwoliłabym aby tknął moje dziecko.
              Mówić mozna wszystko. Mądry lekarz - i ja takiemu bym ufała - słucha tego co
              mówi matka, ale nie bezkrytycznie i nie ulega jej naciskom.
              Lekarz, który zna i matkę i dziecko jest najlepszym rozwiązaniem. Moim zdaniem
              jedynym bezpiecznym rozwiązaniem.
              • agkr Re: do bialej_damy3 02.04.07, 11:26
                jest to zupełana racja tylko że ja chodziłam do lekarzy którzy znaja mnie (no
                prawde mówiąc jeden zna a inni mieli kontakt ze mna) i do których mam zaufanie
                ponieważ córka o której pisałam jest moim drugim dzieckiem i przez całe 4 lata
                wcześniej leczyłam u Nich swoją pierwszą córke. I nigdy przez te 4 lata nie
                miałam powodów by nie ufać lekarzowi
                • biala_dama3 Re: do bialej_damy3 02.04.07, 13:36
                  Piszesz po to, żeby ponarzekac na lekarzy? Czy też , żeby udowodnić jacy to oni
                  gupi a jaka Ty jesteś mądra?
                  Oczywiście są ludzie, wszelkich profesji, mądrzejsi i głupsi. Zwykle to widać.
                  Są tacy, do których mamy zaufanie i tacy, którym nie ufamy.
                  Z reguły wybieram kontakty z takimi którym ufam.
                  Matek nie traktuję jak idiotek, a jak osoby mądre, dorosłe, świadome
                  konsekwencji swoich decyzji. mają prawo się ze mna nie zgadzac, mają prawo mi
                  nie ufać, maja prawo miec odmienne zdanie, nie wyrazac zgody na
                  zabiegi/szczepienia i cokolwiek. Sa prawnymi opiekunami dzieci! Nie maja jednak
                  prawa obciążac mnie konsekwencjami swoich decyzji. Bo z jednej strony niech
                  lekarz robi tak jak matka sobie życzy, ale jak będzie problem, bo mama jednak
                  się myli to doktor ponosi odpowiedzialność i moralna i prawną.
                  W związku z powyższym ja , gdy mam inne zdanie niz mama, nie przekonuje, nie
                  zmuszam ( zresztą mi tego nie wolno) a prosze, aby w historii choroby znalazła
                  sie własnoręczna adnotacja mamy/taty , że zostali poinformowani ( a informuję
                  dokładnie) o konsekwencjach takiego czy innego działania lub zaniechania ( np.
                  szczepień) w takim to a takim terminie lub wogóle i nie wyrazają zgody na
                  hospitalizację, proponowane leczenie, szczepienie, badanie - słowem to wszystko
                  czego rodzice sobie nie życzą. Wtedy oni są zadowoleni a ja chroniona - przed
                  własnym sumieniem, szefem, prokuratorem. Rodzice odmawiają - tak tez bywa -
                  wtedy przychodzi kolega z sąsiedniego gabinetu, pielęgniarka i komisyjnie
                  dokonujemy stosownej adnotacji. Jest to po trosze zasada RWD ( ratuj własną
                  dupę), ale niezbędna. Szczególnie teraz.
                  • agkr Re: do bialej_damy3 02.04.07, 13:48
                    nie rozumiem dlaczego mnie atakujesz? Czy to co napisałam uderzyło w ciebie?
                    Chyba nie, bo nie pisałam nic by kogoś urazic i by okazywac swoją
                    mądrośc.Zadałam pytanie odpowiedziałas i ja też odpowiedziałam i mam przecież
                    prawo napisac jak było w moim przypadku bo odniosłam wrażenie że jestem przez
                    Ciebie ''piętnowana'' za .... no właśnie za co? Zaczynam myśleć że jesteś osobą
                    która musi mieć ostatnie zdanie i że każdy kto pisze na tym forum albo ma coś
                    do Ciebie albo w ogóle do lekarzy. Może troche więcej dystansu
    • omamamia1 Re: Mamy dzieci, ktore zle zniosly szczepienie 02.04.07, 14:04
      Ja tak na marginesie wtrące,że zdecydowanie wzrasta jakość usług(bystrość
      umysłu i trafność diagnoz)w prywatnych gabinetach tych samych lekarzy,którzy
      wcześniej nie mogli dopatrzeć się problemu podczas dyżurów w przychodniach.
      • biala_dama3 Re: Mamy dzieci, ktore zle zniosly szczepienie 02.04.07, 15:03
        A ja, już bez marginesu, wtrącę, że nikt z nas nie jest samobójcą, żeby kłaść
        głowe pod gilotynę. Albo jest się dobrym lekarzem - wszędzie bez względu na
        miejsce pracy, albo nie. Tak jak jajeczko nie może być częściowo nieświeże,
        albo nie można być trochę w ciąży a trochę nie.
        Natomiast bywa, i z tym się sama stykam, że do prywatnych gabinetów dzieci
        trafiają po jakimś czasie, gdy obraz choroby jest już jasniejszy. Rano w
        przychodni dziecko ma gorączkę i jest osłuchowo ok, więc co ma zrobic lekarz?
        Wróżyć z fusów? Najczęściej się czeka, więc mamy dochodzą do wniosku, że to zły
        lekarz i po południu idą do lekarza prywatnie. A wtedy np. pojawia się wysypka
        lub mozna czegoś się dosłuchać. Więc mama uznaje, że za pieniądze to lekarz
        bada inaczej.
        Sama jestem matką. Zdarzało się, że rano wychodząc do pracy zostawiałam własne
        dziecko ze stanem podgorączkowym i niewiadomym rozpoznaniem, zastawałam zaś np.
        z infekcją górnych dróg oddechowych.
Pełna wersja