babushka33
23.06.03, 00:33
Od 9 maja moja córka cały czas ma kaszel.Zaczęło się niewinnie,córka bawiła
się na placu zabaw i chyba ją przewiało,bo pogoda była taka,że trochę
słońca,trochę wiatru a jej było gorąco,więc biegała w koszulce na ramiączkach
(ma 9 lat i jest dość uparta,na moje prośby by się ubrała nie reagowała).Nie
przypuszczałam,że jej to zaszkodzi,bo byłabym bardziej stanowcza,a
jednak.Następnego dnia zaczęło się lekkim kaszlem,takie nic wielkiego,więc na
razie nie robiłam z tego jakiejś tragedii.Poszłam tylko do pani doktor po
Eurespal,który w takich przypadkach zawsze pomagał.Po kilku dniach stosowania
nic nie przeszło,dodatkowo był zatkany nos(jeszcze po poprzednim katarze,ale
tak już ma,że nieraz katar mija a zatkany nos jeszcze jakiś czas się
utrzymuje)i to coraz bardziej.Zaczęła też kasłać w nocy i to solidnie.Poszłam
do lekarza i dostała Acodin.Nie pomógł.Po kolejnrj wizycie Rhinopront
iBioparox do nosa.Zatkanie nosa przeszło,ślady kataru znikły.Kaszel jak był
tak został i przechodził różne fazy(od suchego co ok. 1,5 min do wilgotnego o
dłuższych atakach,ale bez jakiegoś odkrztuszania).Dostała więc
Claritine.Kaszel najsilniejszy był w dzień szczególnie po przebudzeniu oraz
po południu z dłuższymi atakami przed snem.W nocy nienajgorzej sporadyczne
ataki kaszlu(2-3 przez noc),bez budzenia się.Po około 2 tygodniach zrobiłyśmy
rtg,nic szczególnego nie wskazał.Oprócz tego wymaz z nosa i gardła,też bez
rezultatu.Osłuchowo oczywiście nic,gardło też ok.Pani doktor nie wiedziała co
to może być,ale nie wykluczyła krztuśca w wersji poszczepiennej,więc na
wszelki wypadek przepisała Sumamed.Oczywiście nie zadziałał.Dała też
skierowanie do alergologa.Swego czasu córka była podejrzana o alergie
oddechową,ale kilka razy robiłam testy skórne,oraz ige we krwi i nigdy nic
nie wyszło,więc lekarze alergie wykluczyli.Alergolog do którego poszłam też
wykluczył,ale też nie za bardzo wiedział co jest mojemu dziecku więc dał
wziewny Serevent i Flixotide(steryd fuj)oba w dyskach i Mucosolvan.Poprawa
miała nastąpić po 2-3 dniach.Oczywiście nie nastąpiła.Potem wyjechałam na
tydzień do Rabki(wiem,że krótko,ale dłużej nie mogłam),ze skierowaniem do
tamtejszego pulmonologa.Doktor robił córce 3 razy spirometrię,pierwszy raz
coś nie za bardzo wyszło,ale chyba dlatego,że ni bardzo umiała dmuchać,bo
pozostałe dwie wychodziły coraz lepiej.Zrobił jej też kolejny wymaz z gardła
i tu niespodzianka,bo znalazły się nieliczne bakterie strptococcus pneumonie
(czy jakoś tak;po polsku paciorkowiec).Jednak doktor powiedział,że nie
wiadomo,czy są one przyczyną kaszlu,czy po prostu osłabiony organizm coś
złapał i na razie kazał czekać.Odstawił też Serevent.W drugiej połowie pobytu
w Rabce zaczęła następowac jakby poprawa,kaszel był jakby mniejszy i rzadziej
występował.Za to Flixotide wywołalo u córki wstrętna chrypę.Po powrocie do
domu było przez kilka dni lepiej,kaszel znacznie mniejszy,tylko ta paskudna
chrypa.Jednak po kilku dniacch znowu się zaczęło kaszel wraca,coraz
paskudniejszy.Byłam u pani doktor i kazała odstawić Flixotide a dała Baktrim
(wg antybiogramu na tego paciorkowca).Dzisiaj zaczęłam podawać go trzecią
dobę,ale nie widzę poprawy(ma brać 7 dni).Jeśli nie [pomoże to nie wiem już
sama co mam robić.Jakie badania jeszcze wykonać,co dalej.Ona męczy się
okropnie,przed snem ma straszne,długie ataki kaszlu,po których boli ją
gardło.Czy ktoś miał coś podobnego?Z alergologiem zobaczę się 8 lipca,bo
teraz nie ma go w Warszawie.Przepraszam za tak długi post,ale naprawdę jestem
już zrozpaczona.W Rabce spotkałam mamę z rówieśnicą mojej córki,którą
przywiozła na diagnostykę do tamtejszego instytutu.Jej córka kaszle już....5
lat!!!Pozdrawiam