szklanapulapka2
07.08.07, 13:53
No przecież dorosły by nie wytrzymał

. naprawdę jestem u kresu
wytrzymałości. Mój 3 letni synek od 5 tygodni skarży sie na ból
brzuszka. Nie ma innych objawów - normalnie sie ząłatwia, nie
wymiotuje (poza jednym incydentem w niedzielę), tylko nie ma apetytu
(co zresztą nie dziwne przy bólach).
Byłam u lekarza pierwszy raz 5 tygodni temu, kiedy objawy bólowe sie
rozpcozęły. Pamietam, ze to była niedziela. Pojechaąłm na pomoc
doraźną. Lekarka obejrzała, zbadałą i stwierdziła, ze jest jakaś
infekcja jelitowa i poleciła obserwację dziecka, nie dajac żadnych
leków. Ponieważ objawy nie mijały, poszłam do lekarza rodzinnego. Ta
przepisała nurofen i lakcid, stwierdzając, ze być może jakiś wirus.
Kiedy po kolejnych 2 tygodniach objawy nie ustępowały (ale również
sie nie nasiliły - po prostu kilkanaście razy dziennie
słyszę "brzuszek mnie boli" - i po kilku minutach przechodzi - takie
jakieś bóle skurczowe), poszłąm ponownie i tym razem wymusiłam na p.
dr skierowanie na badania. Kazała zrobić morfologię, bo pewnie
będzie anemia (synek był i jest bledziutki, co też przy tak
długotrwałych boleściach mnie nie dziwi). Wyniki wyszły bardzo dobre
(miał morfologie z rozmazem). Przepisaął tylko acidolac i tyle. Po
kolejnych 2 tygodniach, dziecko ciagle skarży sie na brzuszek. To
jest nie do wytrzymania. Stary by nie wytrzymał ciągłych napadów
bólowych, a tu mamy do czynienia z 3 letnim dzieckiem. Posząłm
kolejny raz prosząc o skierowanie na badania na pasożyty (bo może to
lambdie?) . Niestety, nie otrzymałam skierowania, bo p. dr
powiedziaął, ze u nas jest kiepskie laboratorium i na pewno nic nie
wykaże. Wczoraj byłam po raz kolejny u lekarza i jestenm
zdruzgotana. Adaś dostał wreszcie Debridat (który, jak mi sie
wydawało, powinien być dany na początku), a oprócz tego leki
homeopatyczne, które, jak wyczytałąm w internecie, są na suchy,
męczący kaszel prowadzący do wymiotów i na nerwicę. Szlag mnie
trafił, jak to dzis wyczytaąłm. Przecież moje dziecko NIE WYMIOTUJE,
NIE MA KASZLU... Dzis umówiłam sie na prywatną wizytę do innej
lekarki. Boże, nie wiem, jak z nimi (lekarzami) postępować, co
robić, o co pytać, co sugerować? Już raz zmieniłam lekarza, kiedy
Adaś miał 3 miesiace i na zakażenie ukłądyu moczowego p. "dr"
przepisywała krople do nosa na katar (bo sie nie poznała, ze to zum,
błąd w sztuce - jak to później wytłumaczyła mojemu męzowi, gdy ja
trafiłam z dzieckiem do lekarza)...
A moze ktoś z was miał do czynienia z takimi objawami? Bez względu
na to czy coś zje, czy nie, najczęściej od razu po przebusdzeniu
Adaś ma te napady bólu, krótkie, skurczowe, ale kilkanaście razy
dziennie. Co to moze być???