czy to prawda ze dziecko musi sie wychorowac??

15.11.07, 15:03
witam

corka ma 19 miesiecy do momentu pojscia przez nia do zlobka nie
wiedzialam co to choroba, wiadomo zdarzalo sie przeziebienie ale
konczylo na katarze i nic wiecej.
od 2 miesiecy jest w zlobku i choroby sa non stop. srednio katar byl
co tydzien. odkad podaje tran jest co 2 tygodnie. ale do rzeczy:
czy tak jest zawsze ze predzej czy pozniej dziecko bedzie chorowalo?
jak nie teraz w zlobku to w przedszkolu.
dodam ze jest alergiczka i i wg badan z krwi wyszlo ze ma slaba
odpornosc.
    • aszaj Re: czy to prawda ze dziecko musi sie wychorowac? 15.11.07, 16:57
      nieprawda!!! moja siostrzenica poszla do zlobka w wieku 1.5
      roku.wczesniej nie chorowala, jedynie lekkie przeziebienia. i sie
      zaczelo... chorowala, po chorobie do zlobka i za tydzien od nowa.
      ale jak dziecko ma nie chorowac- moja siostrzenica juz zdrowa wraca
      a tam dzieci zakatarzone, kichajace, kaszlace...chorowala czesto tak
      ze moja siostra w koncu wynajela nianie.nie wierze w cos takiego ze
      dziecko sie musi wychorowac.zlobki w polsce sa zle prowadzone. w
      niemczech sa mniejsze grupy po 4 dzieci a jak dziecko przychodzi
      zaziebione to jest odsylane do domu. przez to dzieci nie choruja.
      pozdrawiam
    • loola_kr Re: czy to prawda ze dziecko musi sie wychorowac? 15.11.07, 19:42
      Nie wiem czy to prawda ale z moją córką tak było:
      przez pierwsze 3 lata w ogóle nie chorowała (raz miała wymioty i biegunkę). Jak
      poszła do przedszkola to się zaczęło, cały czas była chora, generalnie gardło,
      oskrzela, antybiotyki. Non stop. W następnym roku przerzuciło się na uszy ale
      ciut mniej chorowała. W starszakach dużo mniej, tylko 2 razy antybiotyk(z tego
      co pamiętam) a w zerówce prawie w ogóle nie chorowała. Jakieś drobne
      przeziębienie, katar, 0 antybiotyków.
      Teraz jest w pierwszej klasie i już miała zapalenie gardła, potem kaszel, na
      razie jest dobrze.
      Myślałam, że swoje odchorowała... zobaczymy...
      Tak chyba jest, prędzej czy później dzieci chorują. Dzieci wszystkich moich
      koleżanek zaczęły chorować w przedszkolu.
    • bomba001 Re: czy to prawda ze dziecko musi sie wychorowac? 15.11.07, 23:08
      to wychorowanie to nayczenie organizmu radzenia sobie z wirusami
      (najczescie). prawie kazdy ci powie, ze to prawda. dzieci maja
      rozna odpornosc, ktos pisze ze dziecko ktore powinno byc juz
      wychorowane ma zapalenie gardla: ja tez, choc ponad 30 lat mam. ale
      nie lapie kazdego wiruska, moj organizm sobie z tym radzi.
      z mojego doswiadczenia i obserwacji:
      - dzieci, ktore chodzily do zlobka chorowaly "u maluchow" mniej,
      niz te, ktore nie chodzily
      -pierwszy rok byl ciezki (ale to zalezy od dziecka, mysmy nie
      dawali antybiotykow, ale w miare mozliwosci pozwalali odpoczac w
      domu), drugi duzo lepsz, potem juz z gorki. moj 6,5 latek choruje
      mniej niz ja, choc dzieci bywaja oczywiscie chore i pewnie zarazaja.
      na "starszym dziecku" jest watek matki krora wysyla dziecko do
      zerowki, jest to pierwszy kontakt dziecka z grupa rowiesnicza, i
      choruje jak moj 2 latek. bo jego organiz sie jeszce nie nauczyl
      radzic sobie z zagrozeniem
      - inna sparwa: dzieciom wraz z wiekiem dojrzewa tez uklad
      odpornosciowy, wiec jest latwiej
      a z ciekawostek: czytalam 9choc zrodla nie potrafie podacsmile) ze
      dzieci ktore wychowuja sie w rodzini wielodzietnej lub wczesnie w
      grupie rowiesniczej czyli ktorych organizmy musza sie nauczyc
      rozpoznawac i radzic sobie z wieloma zagrozeniami sa jako dorosli
      duzo mniej podatni na nowotwory i choroby autoimmunologiczne, po
      prostu ich uklad odpornosciowy jest lepiej "wycwiczony". t na
      pocieche, kazdy musi przez to przejsc. nie warto sie zlamywac,
      trzeba unikac antybiotykow, pozwolic dzicku wypoczac w razie
      choroby i nie "trzasc" sie nad nim bez potrzeby, wyluzowac, kazdy
      jest czasami chorysmile))
      pozdrawiamsmile)
      • agnesgie Re: czy to prawda ze dziecko musi sie wychorowac? 15.11.07, 23:21
        A ja nie się nie wychorowałam, czy jestem jedynym, odosobnionym przypadkiem?W
        wieku kliku miesięcy złapałam gronkowca złocistego i od tej pory chora byłam
        przynajmniej kilkanaście razy w roku.Chorowałam w przedszkolu, szkole
        podstawowej, średniej i na studiach też mi zdarzało.Za każdym razem była to
        angina, zapalenie gardła o dość ciężkim przebiegu.Właściwie przestałam tak
        często chorować dopiero kilka lat temu, w wieku dwudziestu kilu lat, po
        przeprowadzonej kuracji propolisem.Nie wiem, czy to mi pomogło, czy po prostu
        nadszedł mój czas, ale jestem zaprzeczeniem teorii o "wychorowaniu
        się".Natomiast moi bracia nie chodzili do przedszkola, poszli dopiero do zerówki
        i chorowali najwyżej raz-dwa w roku.Po prostu ich układ odpornościowy był już
        bardziej dojrzały i lepiej radził sobie z zarazkami.
    • bazylea1 Re: czy to prawda ze dziecko musi sie wychorowac? 16.11.07, 09:52
      moim zdaniem tak, pomijając przypadki dzieci o wyjątkowej odporności
      które nie chorują wcale

      częstym argumentem przeciwko żłobkowi jest to że jak dziecko pojdzie
      do przedszkola to ma dojrzalszy układ odpornosciowy - z moich
      obserwacji nie widać tej różnicy. tak samo jak dzieci, które idą do
      złobka w wieku roku czy dwóch, chorują dzieci które idą dopiero do
      przedszkola w wieku 3-4 lat. przeważnie pierwszy rok jest bardzo
      ciężki a potem już lepiej (tzn ze 3 poważniejsze infekcje w roku)
    • jaque Re: czy to prawda ze dziecko musi sie wychorowac? 16.11.07, 10:13
      Sama się ostatnio zastanawiałam, jak to jest z tą odpornością...
      Nie mam pojęcia, czy wychorowanie uodparnia, ale u nas chyba się trochę sprawdza
      ta teoria.
      Rok temu syn (miał 2,5) debiutował w przedszkolu. Był chory prawie non stop
      przez 2 miesiące, przy okazji zarażał wszystkim młodszą siostrę. W końcu lekarz
      zalecił zabranie go z przedszkola i tak zrobiliśmy.
      Od września tego roku chodzą już do przedszkola razem. Opuścili niecałe dwa
      tygodnie - najpierw jakiś wirus jelitowy, ostatnio leciutkie przeziębienie. Zero
      antybiotyków, złego samopoczucia itd. (rok temu zaliczyli po trzy antybiotyki).
      Dodam, że wcześniej, przed przedszkolem praktycznie w ogóle nie chorowali
      (czasem katarki).
      Ale może to nie tylko kwestia "przechorowania". Pewnie trochę genetyka (ja nie
      choruję prawie w ogóle, i to od wczesnego dzieciństwa), nie nadużywamy lekarstw
      (preferujemy naturalne metody), nigdy nie przegrzewamy dzieci, nie przesadzamy
      ze sterylnością, pilnujemy zdrowej diety.
      A, i ciekawostka. Dzieci prawie w ogóle nie były karmione piersią. Co więcej,
      wśród dzieci znajomych te "piersiowe" chorują zdecydowanie częściej i poważniej,
      niż te karmione sztucznie. Może to jednak nieprawda, że dzieciak na piersi jest
      odporniejszy? Może to tak, że owszem, odporniejszy jest, póki pierś dostaje, ale
      potem, kiedy musi sobie sam radzić, to ma układ odpornościowy słabiej
      wyćwiczony, niż maluch, który od początku musiał sobie radzić bez przeciwciał z
      mleka mamy?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja