kerry_weaver
19.12.07, 10:07
Czterolatka z tendencją do zapaleń uszu. W czerwcu tego roku, po
drugim w tym roku zapaleniu przebadana od A do Z przez laryngologa.
Nie ma powiększonego trzeciego migdała, nie ma płynu w uszach,
dobrze słyszy, zdrowa jak ryba. Od tamtej pory prawie nie chorowała -
raz katar, raz zapalenie gardła.
Wczoraj wieczorem wielki płacz i ból ucha, bez temperatury.
Pojechaliśmy do nocnej przychodni, i diagnoza: w jednym uchu (tym
bolącym) ostry stan zapalny a w drugim... przewlekły stan zapalny, z
wysiękiem.
Musiało to trwać już jakiś czas... jak to możliwe że nie zauważyłam
że w tym uchu coś się tam od jakiegoś czasu rozwijało? "Przewlekły"
czyli rozumiem że to trwało tygodniami, nie jest np. konsekwencją
niewielkiego katarku z zeszłego tygodnia. Dlaczego ogólnie zdrowe
dziecko bez powiększonego migdała nagle ni stąd ni zowąd ma płyn w
uchu skoro po ostatnim zapaleniu było zdrowe przez pół roku?
Czy ktoś z Was miał taką sytuację?