supernowakk
11.01.08, 21:20
Witajcie,
moja 3,5-letnia córka ma gradówkę od ok. wrześnnia, odkąd zaczęło
sie przdszkole. Nic nie pomógł atecortin, tzn. nie wchłonęło sie
świństwo, ale po jakimś czasie od stosowania (po 3 tyg) jak na moje
oko, zaczęło "obierać", jakby "zbijać sie" jakby mialo pęknąć.
Wybralyśmy się ponownie do lekarza (Mavit na ursyowie) i tam
usłyszalam, że gradówka nie ma prawa pęknąć, że albo sie wchłonie
albo trzeba wyciąć (z naciskiem na to drugie!). Przepisano nam teraz
krople BIODACYNA i masc MAXITROL. Dzieciak nie chodzi do
przedszkola, tylko siedzi w domu z opiekunką, no bo podobno nie
przyniesie efektu kuracja, jezeli nie bedzie się stosotac leków 4
razy na dzień. Przeraża mnie wizja narkozy i wycinania tej kuleczki.
Powiedziano nam, że stosuje się zastrzyk w gradówkę, chyba
sterydowy. Skutecznosc podobno b. duza, al czy 3,5 letnie dziecko da
sobie zrobic zastrzyk w oczko? Juz nie wspomnę, że chyba każdy
dorosły miałby stracha i chyba uda si to tylko przy mmocnym
trzymaniu główki. O traumie nie wspomnę.
Podzielcie sie doświadczniami, proszę.