Ból nogi u dwulatki - co to może być?

06.09.03, 09:58
Witam,
od wczoraj moja ponad dwuletnia córcia skarży się na ból prawej nogi, nie ma
żadnej opuchlizny, siniaka, rany, nie uderzyła się w nogę a jednak ją boli.
Przy chodzeniu usztywnia tą nogę i w efekcie kuleje. Nie może też sama wstać
z nocnika ani z pozycji leżącej. Czy ktoś się spotkał z czymś takim, bo
zupełnie nie mam pomysłu skąd ten ból - stawy? mięśnie? kości? przecież tak
małe dziecko nie powinno mieć takich problemów, nie uprawia wysiłkowych
ćwiczeń. Pytana o dokładną lokalizację bólu wskazuje górną część nogi - udko
i kolanko. Do lekarza pójdę w poniedziałek, ale może do tego czasu któraś
mama poratuje jakąś poradą? Może czymś to nacierać, zupełnie nie wiem co
robić.
Będę wdzięczna za odzew.
Pozdrawiam,
Aśka
    • karatina Re: Ból nogi u dwulatki - co to może być? 06.09.03, 10:42
      Jako małe dziecko miałam zapalenie stawów, miałam wtedy jakieś trzy lata, ale
      dokładnie pamiętam ten ból. Przez dwa tygodnie nie mogłam wyprostować nóżek.
      (to już z opowiadań mamy). Pomagały masaże z maściami rozgrzewającymi i leki
      przeciwbólowe, które są też przeciwzapalne. A może jednak mała gdzieś się
      uderzyła i nie pamięta?
      • daga28 Re: Ból nogi u dwulatki - co to może być? 06.09.03, 12:58
        Czesto takie bóle zdażają się na tle wzrostowym. Sama pamiętam jak w
        dzieciństwie ciągle się na to skarżyłam. A wyniki były dobre. Teraz mój synek
        ma to samo. Zbyt szybko rośnie
        • sylwia02 Re: Ból nogi u dwulatki - co to może być? 07.09.03, 22:58
          Radzę Ci wizytę u lekarza. Mój synek 2,5 pewnego dnia po przebudzeniu nie mógł
          wstać z powodu bólu nogi. Też pokazywał okolice kolana. Po zrobieniu usg
          okazało się że ma niewielki stan zapalny w stawie biodrowym.Powiedział mi, że u
          dzieci np. po przebyciu infekcji wirus może wtargnąć do stawów. pomogły leki
          przeciwzapalne.
    • jakel Re: Ból nogi u dwulatki - co to może być? 08.09.03, 14:05
      Dziewczyny, opowiem wam teraz historyjkę, którą moja mama opowiada przy okazji
      każdego zgromadzenia rodzinnego, a dotyczy właśnie bólu nogi, a konkretnie
      kolana. I tylko proszę nie komentujcie tego zbyt uszczypliwie, bo ja sama nie
      wiem jak mam to zdarzenie traktować. Mniej więcej w wieku 2-3 lat zwykle co
      wieczór bolało mnie kolano. Mama próbowała zawsze mi jakoś pomóc, zwykle
      smarowała kolano spirytusem, bo rozgrzewał i zawijała szalikiem. Pozwalało mi
      to na uśnięcie, bez kwękania. Aż któregoś dnia nie było spirytusu w domu, a że
      apteka była 15km od domu, mama nalała wody do butelki po spirytusie i udawała,
      że smaruje mnie tym cudownym specyfikiem co leczy. Ból minął. Po latach (w
      wieku ok. 18-20 lat) znowu miałam takie bóle i wtedy sama świadomie odkryłam co
      było przyczyną. Bolało mnie kolano, gdy trochę mnie przewiało, na przykład
      podczas podróży musiała zawsze mieć spodnie z długimi nogawkami. I co wy na to.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja