Mściwa lekarzyca

25.06.08, 10:23
Kilka dni temu odmówiłam pewnej pomocy sąsiadce.I ona się na mnie
wrednie zemściła. Po południu mój synek dostał gorączki. Podałam
Panadol, ale nic nie pomogło, więc ok. 22 poszłam do sąsiadki, która
jest pediatrą. Powiedziałam o co chodzi, że chore dziecko i proszę,
żeby je zbadałaa ona, że nie przyjdzie bo ... jest po alkoholu, bo
piła wino do kolacji.
Wredna mściwa lekarzyca.Co wy na to?
    • kinga127 Re: Mściwa lekarzyca 25.06.08, 10:31
      Miała prawo odmówić, tym bardziej, że jak mówiła wypiła winko do kolacji. Jeśli
      oczekujesz od innych pomocy to sama jej udzielaj i już. Dobro wraca, podobno smile))
      • mamciulka-nikulka Re: Mściwa lekarzyca 25.06.08, 11:16
        dostajesz to, co sama innym dajesz - tak to działa. Bilans zawsze
        wychodzi na zero - tak mawia moja teściowa smile
      • widmowodoru Re: Mściwa lekarzyca 25.06.08, 11:58
        Ale jest różnica między tym o co ona mnie prosiła a zdrowiem
        dziecka.Nie była w trupa pijana co najwyżej wypiła 2 kieliszki wina,
        a ja zostałam sama z gorączkującym dzieckiem bez pomocy na noc.
        • kinga127 Re: Mściwa lekarzyca 25.06.08, 12:23
          Nieważne o co ona Cię poprosiła, moze akurat dla niej było to istotne tak jak
          dla Ciebie Twoje dziecko. I uwierz, że nie tylko Ty jesteś czasem w nocy z
          gorączkującym dzieckiem sama. Jeśli niepokoił Cię stan dziecka trzeba było
          zadzwonić na pogotowie i skonsultować problem z lekarzem (dwa razy ja tak
          zrobiłam).
          Myślałaś że Ci przyklaśniemy, a tu proszę. Ale widzę, że i tak Ci nie
          przekonamy, bo swoje wiesz, i będziesz obstawać jaka to Twoja sąsiadka jest
          wstrętna. Widzisz ja też mam sąsiadkę która robi mi przysługę ogromną, bo bierze
          mocz mojego dziecka do badania, bo w przychodni gdzie pracuje jest laboratorium
          i nawet wyniki mi odbiera, ale przecież NIE MUSI, a jak coś potrzebuje to zawsze
          może liczyć na moją pomoc.
          • widmowodoru Re: Mściwa lekarzyca 25.06.08, 12:42
            Ona chciała coś sprawdzić w internecie bo jej się popsuł czy coś
            takiego. Ja bardzo nie lubię jak ktoś grzebie w moim komputerze to
            tak jakby grzebał w mojej szufladzie albo szafie.
            Synek ma 5 latek. Miał wysoką gorączkę, sama go wychowuję. W domu
            miałam tylko Panadol, przychodnie w nocy nieczynne. Nic by jej się
            nie stało gdyby się ruszyła, tym bardziej, że przedtem to robiła.
            Mściwa gadzina.
            • kinga127 bez komentarza 25.06.08, 12:45
            • przeciwcialo Re: Mściwa lekarzyca 25.06.08, 12:48
              W nocy sa czynne izby przyjęc przy pogotowiach lub szpitalach.
    • przeciwcialo Re: Mściwa lekarzyca 25.06.08, 12:45
      Nie mściwa ani wredna ale odpowiedzialna.
    • mamka30 Re: Mściwa lekarzyca 25.06.08, 12:52
      Rozumiem troszke Twoje oburzenie bo w gre wchodziło zdrowie dziecka
      ale z drugiej strony na to spojrzec to w ten sposób chciała pewnie
      dać Ci do zrozumienia ze przysługi obowiązują w dwie
      strony..Sprawdzenie czegoś w kompie nie powinno byc az takim
      problemem bo co mozna miec az takiego w komputerze ze nie mozna
      komuś uzyczyc....A czy z dzieckiem wszystko w porządku?????....
    • madziulec Re: Mściwa lekarzyca 25.06.08, 13:04
      No jasne.
      22 a ona ma rzucac wszystko i isc do Twojego dziecka. Bo Ty jestes samotna matka.
      Gdyby dala zla diagnoze - potem Ty wypisywalabys, ze abadala dziecko po pijaku..
      • fogito Re: Mściwa lekarzyca 25.06.08, 13:15
        hihihi no właśnie! na pewno by tak było. Ja nie mam nic do ukrycia w
        kompie i pozwoliłabym sąsiadce lekarce na skorzystanie wziąwszy pod
        uwagę jej ewentualna pomoc w przyszłości.
        • mynia0 Re: Mściwa lekarzyca 25.06.08, 13:34
          zgadzam się wink wg. mnie lekarka nie mśćiwa , ile rozsądna i
          odpowiedzialna. za siebie i za potencjalnego pacjenta.
      • oyate Re: Mściwa lekarzyca 26.06.08, 11:57
        Zgadzam się z Madziulcemsmile) Zresztą uwierzyłabyś komuś po
        alkoholu????
    • patyk.od.zosi Re: Mściwa lekarzyca 25.06.08, 13:37

      a moze w tym internecie chciala sprawdzic namiary na jakiegos waznego
      lekarza dla niej?
      1:1
      _______
      pozdr.,
      patyk+2
      • graffffi Re: Mściwa lekarzyca 25.06.08, 13:46
        jak stare przysłowie mówi "Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie"
      • asinek68 Re: Mściwa lekarzyca 25.06.08, 13:47
        Uchowaj Boże od takich sąsiadek jak Ty wink
        Jestem pewna, że gdyby wtedy przyszła a Ty wyczułabyś od niej
        alkohol to biegałabyś potem ze skargami gdzie się da.
        • molla7 Re: Mściwa lekarzyca 25.06.08, 14:05
          jeszcze mi się nie zdarzyło wzywac lekarza przy gorączce dziecka.
          spokojnie i metodycznie zbijam ją czopkami, okladami, srodkami
          napotnymi, dopiero jesli sytuacja się nie ustabilizuje wzywam
          lekarza z przychodni w normalnych godzinach funkcjonowania,
          ewnetualnie pogotowie.

          Nie przyszłoby mi do głowy zwracać się o cokolwiek do osoby, której
          odmówiłam w jej potrzebie.
    • magdek2 podpucha ? 25.06.08, 14:26
      czy naprawdę itnieje ktoś myślący tak jak Ty ???
      gdyby postawiła złą diagnozę to miałabyś mega pretensje bo piła wino
      a badała itd., poza tym nie ma obowiązku do Ciebie biegać, jest po
      pracy, w domu, jeśli bada w innych okolicznościach niż praca Twoje
      dziecko to jest to jej dobra wola, dziecko miało gorączkę a nie inne
      dolegliwości wymagajace natychmiastowej pomocy... występujesz z
      wielkimi pretensjami nie wiadomo dlaczego, ja pięć razy
      zastanowiłabym się zanim zawracałabym komuś głowę w domu gorączką u
      5 latka, można skonsultować problem samej gorączki z lekarzem
      telefonicznie, zastosować domowe sposoby kompresy itp., wystarczy
      mieć inne środki obniżające gorączkę
      chore to co wypisujesz...
    • widmowodoru Re: Mściwa lekarzyca 25.06.08, 15:23
      Nie rozumiem dlaczego tak na mnie naskakujecie. Same nie jesteście
      matkami? Nie wiecie co to znaczy chore dziecko i brak pomocy? Nie
      zawsze daje się zbić gorączkę. Co miałam robić ciągnąć chore dziecko
      autobusem do szpitala?
      Do tej pory sąsiadka jakoś nie odmawiała, tym razem zdrowie pacjenta
      nic dla niej nie znaczy tylko zemsta za ten komputer. Dla mnie
      zaglądanie do mojego koma jest naruszeniem intymności. Może to
      dziwne, ale dla mnie tak jakby ktoś grzebał w moej szufladzie czy
      torebce.
      Nie była w sztok pijana, nie wiem nawet czy naprawdę piła alkohol.
      Po prostu otworzyła mi drzwi i powiedziała, że nie przyjdzie, bo do
      kolacji piła wino.
      Z synkiem już trochę lepiej, dostał antybiotyk.Ale do sąsiadki
      straciłam szacunek. Ważniejsze są dla niej ambicjonalne rozgrywki i
      zemsta niż zdrowie dziecka. Zapomniała o przysiędze Hipokratesa?
      • mamciulka-nikulka Re: Mściwa lekarzyca 25.06.08, 16:00
        Nie rozumiem ciebie, sąsiadka z zawodu lekarka, świadczyła ci
        bezpłatne konsultacje lekarskie, nie oczekując niczego w zamian. No
        ale jak człowiek w potrzebie, to gdzie pójdzie, no do osoby, dla
        której był życzliwy i może liczyć na wzajemność. A tu taki szok!
        Komputer traktujesz jak swoje gacie, że nikomu nie użyczysz nawet
        siedząc obok? Przecież ona by ci nie grzebała w kompie, odpaliłabyś
        jej przeglądarkę, weszła by sobie gdzie potrzebowała, w między
        czasie byście zamieniły słowo i po sprawie. Wtedy napewno by ci
        pomogła w potrzebie - dobre stosunki sąsiedzkie trzeba szanować.
        • widmowodoru Re: Mściwa lekarzyca 25.06.08, 17:10
          Każdy z nas ma jakieś uprzedzenia. Ja np. nie lubię jak ktoś wchodzi
          mi do komputera. Może to głupie, ale tak mam. Inny nie lubi jak mu
          ktoś zagląda do garnków.
          2 może 3 razy pani lekarka świadczyła pomoc. Kilka razy wypisała
          tylko recepty. I raptem gdy zachorowało dziecko okazuje się, że piła
          alkohol i to akurat dokładnie po tym jakodmówiłam jej grzebania w
          swoim komputerze. Zadziwiająca zbieżność przypadków.
          Ciekawe jak wy czułybyście się gdyby to dotyczyło waszych dzieci?
          Nie można porównywać zdrowia dziecka z komputerem. Dlaczego nie
          chcecie mnie zrozumieć i napadacie na mnie?
          • molla7 Re: Mściwa lekarzyca 27.06.08, 10:58
            Widmo, ja Twoim miejscu już w tym własnym watku bym się nie
            pojawiła. Twoje racje są smieszne, wręcz głupie
          • tuberosa77 Re: Mściwa lekarzyca 27.06.08, 23:13
            2 może 3 razy pani lekarka świadczyła pomoc. Kilka razy wypisała
            > tylko recepty

            Pewnie myślisz że jesteś jedyną osobą proszącą o takie "przysługi",
            niestety jesteś w ogromnym błędzie, namolni sąsiedzi i "znajomi"
            ciągle proszą lekarzy o takie przysługi. Nie wpadłoby mi do głowy
            zeby o 22 lecieć do sąsiadki lekarki z gorączką. ciekawejakbyś się
            czuła gdyby ktoś w Twoim prywatnym czasie prosił Cię o jakieś
            przysługi i wykonywanie pracy. Współczuję lekarce takiej sąsiadki
            jak Ty.
      • olima17 Re: Mściwa lekarzyca 25.06.08, 16:11
        Myślę że doskonale o niej pamiętała-primum non nocere!pod wpływem
        alkoholu nie miała prawa badać twojego dziecka i nie ważne jest jaką
        ilośc wypiła. Nie sądzę tez by powodowała nią zemsta za Twoje
        zachowanie.Zauważ że oceniamy ludzi własną miarą, widzimy ich tak
        jak sami postrzegamy świat- może warto by było zastanowić się nad
        sobą a nie oskarżać pod wpływem emocji?
        • mama-julci Re: Mściwa lekarzyca 25.06.08, 18:32
          Zwykle nie biorę udziału w powyższych postach, ale tym razem - choć
          pewnie zaraz na mnie naskoczycie - chiałabym coś powiedzieć.
          Nie przychylam się do zachowania autorki - dla mnie powód odmowy
          jest po prostu beznadziejny - ale cóż każdy ma swoje powody...Jeśli
          faktycznym powodem odmowy lekarza był alkohol - to rozumiem. Jeśli
          jednak zemsta to z mojej strony krytyka - bo lekarz miał pomóc
          DZIECKU nie matce - to trochę jak /pisze jako pedagog/ karać dzieci
          za zachowanie ich rodziców. Gdybym była lekarzem a dziecku coś by
          się stało (a powodem odmowy pomocy byłaby złośliwość w kierunku
          matki) nigdy bym sobie tego nie wybaczyła.
          Pomijam fakt, że pewnie nie miałabym odwagi po czymś takim pójść do
          sąsiadki po pomoc, ale pewnie bardziej utarłaby mi nos, gdyby
          własnie pomogła.
          • iwonabw Re: Mściwa lekarzyca 25.06.08, 19:11
            No nie, naprawdę, a czy Ty uszanowałaś sasiadkę, ze przyszłaś do
            niej o 22? A nie pomyślałaś, że może już śpi po ciężkim dniu w
            pracy? Duzo moge zrozumieć, ale tego, że nazywasz kogoś mściwym, po
            tym jak sama odmówiłaś pomocy, tego nie mogę zrozumieć.
    • iga.kal Re: Mściwa lekarzyca 25.06.08, 19:09
      Każda przychodnia bądź sama świadczy nocną lekarską opiekę medyczną,
      bądź też ma podpisaną umowę z określoną jednostką na pełnienie
      takiej opieki.Informacja na ten temat widnieje na zewnątrz budynku
      każdego ośrodka podstawowej opieki zdrowotnej. Obowiązkiem każdego
      pacjenta jest posiadanie powyższej informacji.Właśnie w takim
      miejscu powinnaś szukać pomocy lekarskiej.Lekarz,który znajduje się
      poza miejscem swojej pracy, nie ma ŻADNEGO,powtarzam ŻADNEGO
      OBOWIĄZKU UDZIELANIA ŚWIADCZEŃ MEDYCZNYCH!!!!!!!!!
    • magdek2 Re: Mściwa lekarzyca 25.06.08, 21:32
      <<< Do tej pory sąsiadka jakoś nie odmawiała, tym razem zdrowie
      pacjenta nic dla niej nie znaczy tylko zemsta za ten komputer. Dla
      mnie zaglądanie do mojego koma jest naruszeniem intymności. Może to
      dziwne, ale dla mnie tak jakby ktoś grzebał w moej szufladzie czy
      torebce.<<<

      rozumiem, że za poprzednie razy zrewanżowałaś się jakoś
      oprócz "dziękuję" ?

      mnie przynajmniej denerwuje takie podejście bo znajomy, znajoma,
      sąsiadka to się należy

      a może tak postaw się na miejscu tej lekarki i wyobraź sobie, że a
      to sąsiad z dołu a to z góry przychodzi bo "potrzebuje", bo sąsiadka
      to lekarz, biegałabyś na każde zawołanie ? nie sądzę... komputer to
      rzecz dla Ciebie święta, a dla kogoś byc może dom i spokój po pracy
      jest taką świętością, może zwyczajnie kobieta ogólnie miała już Cię
      dość ?
      niestety niektórzy nadużywają czyjejś uprzejmościuncertain

    • tygrysiatko1 Re: Mściwa lekarzyca 25.06.08, 22:09
      miała rację...
      po pierwsze jeżeli była po alkoholu to nie mogła zbadać dziecko
      (mogłabyś ją oskarżyć)
      po drugie z jakiej racji ona miała Ci pomóc skoro Ty jej odmówiłaś...
      po trzecie, to był jej czas wolny od pracy..
    • g_kasia a gdzie zaufanie? 26.06.08, 08:44
      najbardziej dziwne i zaskakujące dla mnie jest to, że ufasz sąsiadce w tak
      bardzo ważnej sprawie (dla mnie najważniejszej na świecie) jaką jest zdrowie i
      życie Twojego dziecka, a nie ufasz jej na tyle, żeby udostępnić przeglądarkę w
      komputerze (bo co ją interesują Twoje pliki?)? Sory, ale wnioskuję z tego, że
      komputer jest w jakimś stopniu ważniejszy niż dziecko.

      Nie czujesz się jak pasożyt? Otrzymujesz przecież pomoc (prywatna wizyta domowa
      kosztuje od 100 zł wzwyż) a z siebie nie dajesz nic.

      Co do lekarki - nawet trzeźwa miała prawo odmówić pomocy - dziecko nie było jej
      pacjentem i nie było zagrożenia życia.

      Nie wiem dlaczego roztrząsasz banał. Jest kilkanaście sposobów na zbicie
      temperatury, które możesz sama - bez instrukcji lekarza wykonać.
      Jesteś wg mnie niepoważna - jeżeli chodzi o tę sytuację...

      no chyba, że chciałaś dorównać ostatniemu hitowi - wątkowi, który miał ponad 800
      odpowiedzi...

      dziewczyny szkoda palców na dyskusję...
    • zebra12 A ja myślę 26.06.08, 14:00
      ... że dla tej lekarki wchodzenie po nocy do cudzego domu jest jak ubranie
      czyichś majtek smile no i nie mogła tego zrobić, bo to naruszało jej intymność.
    • widmowodoru Re: Mściwa lekarzyca 26.06.08, 14:20
      Nigdy nie byłyście same i bezradne w nocy z chorym dzieckiem? Nie
      uwierzę.I bardzo mnie dziwi, że tak na mnie napadacie.
      Ja nie lubię jak ktoś mi grzebie w komputerze, ale nie oznacza to,
      że ma za karę i z zemsty nie udzielić pomocy mojemu choremu dziecku.
      Lekarz jest zawsze lekarzem, nie tylko w godzinach pracy.
      Co zaś tyczy się zaufania to nie prosiłam jej o jakąś filozofię
      tylko zwykłe zbadanie choreo Małego. To chyba zwykły lekarz umie.
      A pijana nie była. Może wypiła kieliszek albo dwa wina, ale to mała
      ilość i mogła mi pomóc. A nie pomogła bo nie chciała. Bo jest
      mściwa. Ciekawe czy gdyby to spotkało was też byście tak jej broniły?
      • mamciulka-nikulka Re: Mściwa lekarzyca 26.06.08, 14:31
        Piszesz ciągle to samo, że chore dziecko, w nocy sama, ona lekarz
        powinna pomóc itd. Próbuję sobie wyobrazić sytuację kiedy to
        sąsiadka zapukała do twoich drzwi i zapytała czy może skorzystać z
        internetu, bo u niej nie działa. Co jej odpowiedziałaś, bo nie nie
        jestem w stanie sobie tego wyobrazić? Nie, bo co...
        Mi by było głupio odmówić takiej banalnej przysługi, a jeszcze
        głupiej jakbym potem miała tą samą osobę prosić o przysługę. Już
        wolałabym całą noc nie spać i robić zimne okłady dziecku niż iść i
        prosić się. A fuj
      • przeciwcialo Re: Mściwa lekarzyca 26.06.08, 14:35
        Lekarka jest lekarka w pracy. Po pracy jest normalnym człowiekiem
        który chce odpocząc. Ona po pracy nic nie musi. Skoro juz kiedyś
        badała ci dziecko to zrobiłas sobie z niej bezpłatnego lekarza-
        normalnie pewqnie 100 zł musiałabyś zapłacic.
        Czy mieszkasz w głębokich Bieszczadach że do lakarza czy jakiegos
        pogotowia masz kilkadziesiąt kilkometrów?

      • madziulec Re: Mściwa lekarzyca 26.06.08, 14:51
        Od 3 lat jestem sama z dzieckiem. Chorym dzieckiem, niepelnosprawnym dzieckiem.
        Dzieckiem, ktore potrafilo meic i po 41,3 w nocy.
        Radzilam sobie. Nie prosilam sasiadow. Dzownilam po lekarzy, ratowalam jak
        moglam, robilam kapiele, podalama leki przeciwgoraczkowe, czopki pyralginowe...

        I nawet nie poprosilam sasiadow o wykupienie lekow, bedac sama.
        • kinga127 do madziulec 27.06.08, 07:29
          Intryguje mnie to od dłuzszego czasu, proszę napisz jak i kiedy w takim razie
          wykupywałaś leki, bo chyba nie powiesz, mi że z dzieckiem w 40 stopniowej
          gorączce wsiadałaś do auta i jechałaś do apteki? Przecież akurat -wg mnie- w
          przypadku zum, antybiotyk powinien być podany najszybciej jak się da, bo
          nieleczony zum moze doprowadzić do sepsy. No chyba, ze obniżałaś goraczkę i
          potem jechałaś z dzieckiem, a moze czekałaś do rana?
          • madziulec Re: do madziulec 27.06.08, 07:44
            Tak. Ubieralam dziecko, wpinalam w fotelik i jechalam do calodobowej apteki.
            Moje dziecko mialo przedziwny talent rozpoczynania chorowania okolo 22.
            Temperature, o ktorej pisze mialo okolo 1 w nocy, tak bylo przez mniej wiecej 3
            noce, tu od razu informuje - wtedy normalnie pracowalam, wiec w ciagu dnia
            wozilam malego do rodzicow, a w nocy siedzialam przy malym. Goraczka ta wynikala
            z zapalenia ucha i pierwszej nocy rzeczywiscie bylo tylko obnizanie, drugiej juz
            po antybiotyku tez obnizanie i czekanie, a trzecia, to temperatura podchodzila
            tylko pod 40 stopni. To juz byl luzik.

            Za zadnym razem nie czekalam do rana.
            W innym watku pisalam, ze mam to szczescie, ze mam oplacona prywatna sluzbe
            zdrowia (przez ojca dziecka, wiec nei myslcie, ze samotne metki sa krezuskami) wink)

            PS
            W przypadku ZUM akurat moje dziecko znajdywalo sie w szpitalu.
            Wszystkie pozostale przypadki to jakies zapalenia gardla, czy ucha (bo mialo
            przerost migdala)
            • kinga127 Dziękuję za odpowiedź 27.06.08, 07:54
              Pozdrawiam smile
              • madziulec Re: Dziękuję za odpowiedź 27.06.08, 08:54
                Zaden problem.
                Tez pozdrawiam.
                smile
      • tygrysiatko1 Re: Mściwa lekarzyca 26.06.08, 16:30
        Lekarz nie ma prawa pracować pod wpływem alkoholu i nie ma tu
        róznicy czy jest pijany, wypił piwo czy 2 kieliszki wina...
        Lekarz nie ma obowiązku chodzić do każdego sąsiada i leczyć mu
        dzieci, ma zato prawo do czasu wolnego i odpoczynku...
        napisałaś, że dziecko miało gorączkę... nie wymaga to konsultacji z
        lekarzem... chyab ZWYKŁY RODZIc umie obniżyć gorączkę swojemu
        dziecku, nie wymaga to wysokiej filozofii...
        Wizyta domowa to koszt rzędu 100zł, a Ty rozumiem chciałaś tej
        wizyty za darmo...
        nie chciała Ci pomóc bo miała do tego prawo, a Ty nie masz prawa
        mieć do niej o to pretencji... istniej coś takiego jak nocna pomoc
        lekarska i jak chciałaś aby lekarz zbadał dziecko należało się tam
        udać po poradę...
        • jaktosik Re: Mściwa lekarzyca 26.06.08, 22:30
          a ja na jedno zdanie założycielki wątku chciałam zwrócić uwagę:

          "Kilka razy wypisała tylko recepty."

          TYLKO??? To dla Ciebie jest to "TYLKO", dla innych wiele, a w
          prywatnym gabinecie kosztuje i to sporo. "Tylko" to dla mnie jest
          pozwolenie na skorzystanie z komputera, dla Ciebie być nie musi, ale
          nie określaj innym czym dla nich ma być owe "tylko".

          Widzę u Ciebie bardzo roszczeniową postawę, ale masz do niej prawo,
          tylko licz się z tym, że w ten sposób zyzkasz o wiele mniej, niż w
          przypadku, gdybyś ją zmieniła.

          A gdybyś to Ty była lekarzem i każdego dnia wieczorem, kiedy leżysz
          w łóżku z kapciami na nogach i gapisz się w tv, przybiegałby jakiś
          sąsiad, bo ktoś tam jest chory... Zastanów się...
          • kinga127 Re: Mściwa lekarzyca 27.06.08, 07:25
            też zwróciłam uwagę na to "tylko". Fajne mi "tylko" jak badała i wypisywała
            receptę, żenada po prostu. Po to się idzie do lekarza, że (najczęściej) po
            zbadaniu wypisał receptę na leki, co Ci po zbadaniu dziecka jak nie dostaniesz
            recepty ?
    • gdzie-idziesz Re: Mściwa lekarzyca 27.06.08, 10:25
      Uważam, tak jak wszyscy tutaj, że to Ty bardzo brzydko się
      zachowałaś. I to na kilku frontach - odmówiłaś pomocy osobie, która
      Tobie już kilkakrotnie pomogła. Nie wiesz czego ta pani potrzebowała
      sprawdzić w necie? Może jakeieś bardzo ważne wyniki badań z
      odległego laboratorium miały przyjść na maila, materiały
      szkoleniowe, albo wytyczne. Myślę że nie planowała zasiąść na forum
      gazety i poczytać swoje wątki.
      Pewnie jej odmowa miała związek z Twoim wcześniejszym zachowaniem,
      może to była ta kropla goryczy, która przelała się. Kto wie, być
      może Pani doktor miała już dość tych wizyt o 22 do gorączkującego
      pięciolatka, "tylko" wypisywania recept. Wszystkie mamy dzieci,
      każde dziecko czasem dostaje gorączkę w środku nocy i tylko
      nieliczne mamy lecą odrazu z tym na pogotowie, czy do lekarza.
      Większość stara się sobie radzić samej, zbijając temperaturę
      domowymi sposobami. Co może poradzić Ci pani doktor - nawet trzeźwa -
      antybiotyk? Masz prawo zarzucić jej że bez posiewu, paracetamol -
      to wiesz i bez konsultacji lekarskiej. Myślę, że gdyby maluch Ci się
      zadławił, spadł i stracił przytomność to lekarka leciałaby go
      ratować choćbyście się nawet śmiertelnie pokłóciły. Taki odruch.
      Nawet gdyby zbadała Twojego syna, wypisała antybiotyk to co dalej?
      musiałaby chyba pojechać po niego do apteki, bo przecież Ty jesteś
      sama i z dzieckiem musisz siedzieć. Poza tym może miała zaplanowany
      miły wieczór, ktoś na nią czekał i nie miała ochoty tracić pół
      godziny. To takie ludzkie mieć swoje plany.
      Po trzecie bardzo nie podoba mi się tytuł wątku, niestety bardzo źle
      on o Tobie świadczy. Najlepiej gdyby ten wątek szybko został
      zapomniany, bo wydaje mi się, że innych słów raczej nie usłyszysz
      pozdrawiam
      • widmowodoru Re: Mściwa lekarzyca 27.06.08, 12:41
        Okropnie mnie zjechałyście, a żadna nie porafiła wczuć się w moją
        sytuację.
        A więc jeszcze raz - zachorowało moje dziecko. Dziecko!!!
        Ta "lekarka" mieszka obok, nic jej złego nie zrobiłam. Długo nie
        wiedziałam, że jest lekarzem aż kiedyś spotkałam ją w szpitalu jak
        byłam z dzieckiem u laryngologa. Najpierw chyba mnie nie poznała, a
        potem powiedziała, że gdbyby był problem to chętnie pomoże.Więc jest
        to deklaracja pomocy, z której gdy potrzebowałam się wycofała. Ale
        po kolei. Mimo, że powiedziała, iż pomoże nie korzystałam z tej
        pomocy prócz tego, że kilka razy zbadała dziecko i wypisała jakieś
        recepty. Nie było tego dużo i nigdy pośrodku nocy. Żeby nie psuć
        dobrych stosunków nie zwracałam uwagi jak jej mężulek zaparkował
        samochód tak, że trudno było przejść albo jej synalek warczał na psa
        innej sąsiadki, albo córuchna czy też synalek tak słuchali muzyki,
        że uszy puchły. Wszystko to znosiłam a mogłam podać na policję.
        I wszystko było dobrze aż zagadnęła mnie w windzie o ten nieszczęsny
        komputer. Dla mnie szperanie po moim komputerze jest naruszenie
        mojej intymności, więc się nie zgodziłam. Potem wszystko było jakby
        nigdy nic i ta gorączka. Idę i proszę, żeby tylko zbadała i
        powiedziała co jest dziecku. Dziecku. A ona na to, że nie może bo
        piła wino. Nie była pijana, nie miała gości, była ubrana po
        domowemu, więc żaden wieczór też się nie zapowiadał. Nawet jak mnie
        zlinczujecie to ja i tak wiem swoje - to była wstrętna zemsta na
        dziecku DZIECKU za ten komputer.
        • annalalik Re: Mściwa lekarzyca 27.06.08, 12:56
          Kobieto przeciez nie trzeba miec od razu przyjecia w domu by sie
          wina napic.... Dotychczas ta lekarka naprawde duzo dla Ciebie
          zrobila bo zbadanie kilka razy i wypisanie recept nie swojemu
          pacjentowi to naprawdę DUŻO!
          Nie pozwoliłaś jej z komputera RAZ skorzystac - dla mnie to
          conajmniej dziwne... Odwdzieczyłabyś jej sie za pomoc. Sama na
          siebie bicz ukreciłaś. Lekarka NIE MIAŁA OBOWIĄZKU Ci pomoc. Jeśli
          piła wino to też dobrze ze nie pomogla. Jeśli stan dziecka był
          poważny to trzebabyło zadzwonic po pogotowie albo do swojego lekarza
          pediatry a nie zawracac tyłek sąsiadce po nocy.

          A powiedz czy za to ze ona TYLKO zbadala dziecko wczesniej i
          wypisała TYLKO kilka recept odwdzieczyłaś jej sie jakoś? Nie wiem
          jakąś bomboniere jej dalas czy cos?
          • widmowodoru Re: Mściwa lekarzyca 27.06.08, 13:01
            Za każdym razem bardzo grzecznie mówiłam jej "dziękuję". Jestem
            przeciwniczką dawania prezentów za coś takiego. Gdyby chciała
            pieniędzy mogłaby powiedzieć. I naprawdę to wcale nie takie dużo
            zajęło jej to najwyżej 20 minut.
            • annalalik Re: Mściwa lekarzyca 27.06.08, 13:20
              No to ona tez pewnie bardzo grzecznie powiedziała Ci ze nie moze bo
              piła alkohol smile
              Nie odwdzieczyłaś sie za przysługę jakiej Ci udzielała, odmówiłaś
              kiedy chciala TYLKO skorzystac z internetu. Nie dziw sie ze nie
              pomogla. Zacznij doceniac pomoc jaką Ci ludzie okazują to może
              ludzie przestaną Ci odmawiać. Nie można tylko brać od innych -
              czasem tez trzeba coś dac od siebie...
              A sąsiadka powinna Cię kasowac jak za wizyte prywatna ktora tez
              czesto trwa ok 20 minut. Zaproponuj jej taki układ to obie bedziecie
              zadowolone.
            • fogito Re:widmowodoru 27.06.08, 13:22
              No teraz to spadłam z krzesła. To ona niby miała ciebie prosić o
              nalezną jej zapłatę a tobie się wydaje, że porada lekarska sąsiadki
              nic nie kosztuje surprised Kobieta studiowała ładnych pare lat właśinie po
              to, żeby jej płacono za 20 minut porady lekarskiej - to standardowy
              czas wizyty w każdej prywatnej klinice.
              Za dobrze miałaś z sąsiadką i już ci się skończyło. Wcale się nie
              dziwię, że odmówiła. Nie dość, że jesteś bezczelna to jeszcze
              niewdzieczna - gdzie się takie rodzą?
        • przeciwcialo Re: Mściwa lekarzyca 27.06.08, 13:05
          Matka której zachorowało dziecko powinna wykazac więcej inicjatywy
          niz po raz kolejny wzywac sasiadkę.
          Mieszkasz w bloku a w bloku tak jest że sąsiad słucha głosno muzyki,
          a jeszcze inny robi remont wiertarka udarowa. Takie są uroki
          mieszkania w bloku.
          Wychodzisz z założenia że skoro zadeklarowała pomoc to musi byc na
          każde twoje kiwniecie- bo przeciez tylko zbada i recepty wypisze.
          Doradzam dorosniecie i wzięcie swojego życia w swoje rece.
          Robisz czarny PR samotnym matkom.
        • gdzie-idziesz Re: Mściwa lekarzyca 27.06.08, 13:18
          > Okropnie mnie zjechałyście, a żadna nie porafiła wczuć się w moją
          > sytuację.
          > A więc jeszcze raz - zachorowało moje dziecko. Dziecko!!!
          Pierwszy raz zachorowało? Co to była za choroba?
          Żeby nie psuć
          > dobrych stosunków nie zwracałam uwagi jak jej mężulek zaparkował
          > samochód tak, że trudno było przejść albo jej synalek warczał na
          psa
          > innej sąsiadki, albo córuchna czy też synalek tak słuchali muzyki,
          > że uszy puchły. Wszystko to znosiłam a mogłam podać na policję.
          A Ty, ile razy źle zaparkowałaś? Czy Twoje dziecko zachowuje się w
          domu idealnie cicho, nie płacze (płakało) nocami, nie biega, tupta,
          hałasuje i w inny sposób przeszkadza żyjącym obok Was ludziom?
          Zastanów się - skoro wszyscy są jednogłośni, to chyba nie masz racji.
          Żyjąc z tak roszczeniową postawą robisz sobie wrogów ze wszystkich.
          Nie ma DZIECKA, które by nie chorowało. Każda matka się z tym zmaga,
          ale większość nie stawia tego DZIECKA w centrum wszechświata, to
          jest niezdrowe. I dla DZIECKA i dla matki.
          Odpuść sobie, nie pisz więcej postów na swoje usprawiedliwienie.
        • g_kasia Re: Mściwa lekarzyca 27.06.08, 13:40
          Właśnie dlatego że potrafimy wczuć się w Twoją sytuację - zauważ KAŻDA z nas ma dziecko i na pewno większość miewała podobne sytuacje - sama z gorączkującym dzieckiem - piszemy to, co piszemy. Masz pięcioletnie dziecko - nie noworodka - w ciągu tych kilku lat powinnaś nauczyć się jak zbijać gorączkę! Nie wierzę, że nie słyszałaś o zimnych okładach, powinnaś mieć co najmniej dwa różne leki na zbicie temperatury - dla mnie to podstawa. A może podałaś za małą dawkę.

          Pisząc w tak pogardliwym tonie o rodzinie sąsiadki i o niej samej potwierdzasz tylko moją opinię o Tobie - jesteś niepoważną, pełną pretensji i sfrustrowaną osobą - jak już ktoś napisał - masz do tego prawo.

          Pomyśl - skoro tyle osób pisze jedno i to samo - może jednak mają rację. Nie rozważałaś możliwości, że najzwyczajniej w świecie - mylisz się? że nie masz racji?
        • madziulec Roszczeniowa postawa 27.06.08, 14:34
          No wlasnie...
          Ona tamto robi zle, ona w ogole jest neidobra. Jej syn warczy...

          Zobacz.. Dzwonisz na policje.. A ona prowadzi TYLKO normalne zycie, slucha
          normalnei muzyki, normalnei parkuje samochod. TYLKO Tobie wszystko przeszkadza,
          bo TY musisz miec wszystkich an SWOJE uslugi.

          Ona nie poznala Ciebeui w swoim miejscu pracy, a TY musialas ja zaczepic. Jakie
          miala wyjscie? powiedziec, ze kobieto zostaw mnie w spokoju? jasne, ze mowi sie
          grzecznosciowo: oczywiscie, jakby pani cos potrzeboiwala.. Co oznacza: prosze
          pani, byloby milo, gdyby pani zostawila nas w spokoju i nigdy nie pamietala
          gdzie mieszkamy i zapomniala o naszym istnieniu.
          A Ty ja nagabujesz. Dla Ciebie to TYLKO 20 minut, dla niej to 20 minut wyrwane z
          jej PRYWATNEGO zycia, gdzi emoze chciala wreszcie po dyzurze odpoczac, pobyc ze
          swoim mezem, rodzina.
          Ty zas ZADALAS pomocy i to tak glupiej, bo nei moglas ruszyc tylka i pojsc po
          recepte!!!!
          • magdek2 Re: Roszczeniowa postawa 27.06.08, 14:45
            ciągle odpisujesz to samo... nie rozumiesz podanych przez nas
            argumentów ?
            po pierwsze za wizyty prywatne się PŁACI a nie mówi ładnie dziękuję,
            w weekend jest zazwyczaj stawka razy dwa
            po drugie ta kobieta była PO PRACY
            po trzecie w czasie wolnym mogła robić co chciała, mogła nawet upic
            się do nieprzytomności nie TWOJA sprawa
            po czwarte nagle teraz przypomniały ci się wszystkie pretensje do
            sąsiadki ?
            po piąte nie był to stan wymagający natychmiastowej wizyty lekarza
            po szóste Ty oczywiście po skończonej swojej pracy udzielasz porad,
            usług w czasie wolnym za friko

            wniosek jest jeden: bardzo niebezpiecznie jest zachęcić kogoś
            niezobowiązująco do skorzystania z jego pomocy bo można trafić na
            kogoś takiego jak TY i mieć przefikane

            naprawdę nie pisz już nic więcej bo śmieszne to i starszne i
            tragiczne zarazem, zastanów się nad sobą, wszyscy dookoła
            mówią "czarne" a Ty uparcie "białe, białe..."

            • inezz11 Re: Roszczeniowa postawa 27.06.08, 15:22
              hmm...dziekuję bardzo mieć Ciebie za sasiadkę...Myślałas ze będziemy
              Ci tutaj wtórwac a tu nietety same krytyki pod Twoim
              adresem...Musisz chyba nauczyc się nie byc po prostu taką
              egoistką...a co do twoich argumentów to do mnie to wcale nie
              trafiają...
              • nikki30 Re: Roszczeniowa postawa 27.06.08, 16:14
                Widmowodoru jedyne czego ci nie brakuje to tupetu!
                Nie dziwię się, że ci odmówiła.Ja po twoim zachowaniu też bym się napiła.Jak
                kuba bogu tak bóg kubie...
        • tygrysiatko1 Re: Mściwa lekarzyca 27.06.08, 16:59
          zrozum!!! zogdnie z etyką i z PRAWEM NIE WOLNO lekarzowi badać, ani
          udzielać pacjentowi pod wpływem alkoholu.. niezaleznie od tego czy
          jest pijany czy nie...
          nie ma obowiązku leczyć wszystkich sąsiadów tylko dlatego, że jest
          lekarzem... myślę, że ona popełniła tylko jeden błąd - przyznała
          się do zawodu!!! obawiam się, że ma teraz mało swiętego spokoju w
          domu w czasie wolnym...
          poza tym nie miałaś chorego dziecka tylko z gorączką... nic z czym
          rodzic nie powinien sobie poradzć sam...

          • graffffi Re: Mściwa lekarzyca 27.06.08, 19:44
            Moje dziecko często też gorączkowało właśnie późnym wieczorem i nigdy by mi do
            głowy nie przyszło aby lecieć od razu do lekarza czy szpitala. Zbijałam sama
            temperaturę i czekałam do rana. Uwierz nawet gdybym miała przyjaciółkę lekarkę
            sąsiadkę dałabym jej o tej godzinie spokój.
        • tuberosa77 Re: Mściwa lekarzyca 27.06.08, 23:26
          Idąc Twoim tokiem rozumowania, powinnam chodzić do mojej sąsiadki
          księgowej z prośbą o wyjaśnienie przepisów prawa pracy i rozliczanie
          pitów moich całej mojej rodziny i przyjaciół. Przecież to "tylko"
          drobna przysługa.
          Co innego sąsiedka pomoc a co innego zatrówanie komuś życia po 22.
          Lekarz też człowiek a gorączka nie jest śmiertelna. Ja wolałabym
          zawołać pogotowie/pojechać na SOR niż niepokoić sąsiadów w nocy.
          Jestem pewna że na miejscu tej lekarki też odmówiłabyś pomocy.
          • tygrysiatko1 Re: Mściwa lekarzyca 27.06.08, 23:31
            myślę, że do Twojej sąsiadki roko rocznie powinien się "zwalać" cały
            blok z prośbą o wypełnienie PITA....przecież dla niej to nic
            takiego, codzienność i umie to robić wink
        • peresia Re: Mściwa lekarzyca 28.06.08, 00:25
          Po lekturze Twoich postów odnoszę wrażenie, że to właśnie Ty
          chlapnęłaś sobie ze dwie lampki wina.
          Moja ciotka tak ma - po niewielkiej dawce alkoholu dziamgocze jedno
          i to samo.

          Żal mi Ciebie...bardzo...
    • widmowodoru Re: Mściwa lekarzyca 27.06.08, 20:20
      Bardzo, ale to bardzo się dziwię, że nie potraficie wczuć się w moją
      sytuację. A gdyby sąsiadka zażądała codziennego robienia jej zakupów
      też musiałabym lecieć z siatką?
      Pewnie POWIEDZIAŁYBYŚCIE, ŻE NIE! a komputer a właściwie używanie go
      jest dla mnie czymś takim jak dla innego używanie jego szczoteczki
      do zębów.
      Nie korzystam z "uprzejmości" pani "lekarki" często, tylko w
      wyjątkowych okolicznościach. Ciekawe czy gdyby to dotyczyło waszych
      dzieci też byłybyście tego samego zdania? Chciałam się wyżalić,
      chciałam trochę zrozumienia a zostałam zjechana.
      • madziulec Re: Mściwa lekarzyca 27.06.08, 20:24
        Ja tez nie korzystam z opieki lekarskiej czesto. Jednak place grzecznie
        abonament pprywatny.. Kurza twarz.. w wysokosci 300 zl.
        To moze zaplac tej sasiadce tak 150 miesiecznie. Zeby byla do dyspozycji o 22, 4
        w nocy, do wypisywania recept...

        Ona napewno sie zgodzi.
        Bo przeciez nie korzystasz z jej uslug czesto wink
      • mamaanitki Re: Mściwa lekarzyca 27.06.08, 21:00
        widmowodoru napisała:

        > Bardzo, ale to bardzo się dziwię, że nie potraficie wczuć się w moją
        > sytuację. A gdyby sąsiadka zażądała codziennego robienia jej zakupów
        > też musiałabym lecieć z siatką?
        > Pewnie POWIEDZIAŁYBYŚCIE, ŻE NIE! a komputer a właściwie używanie go
        > jest dla mnie czymś takim jak dla innego używanie jego szczoteczki
        > do zębów.
        > Nie korzystam z "uprzejmości" pani "lekarki" często, tylko w
        > wyjątkowych okolicznościach.

        Pani doktor też nie chce często korzystać z twojego kompa, tylko w wyjątkowych okolicznościach (na dodatek które zdarzyły się tylko raz - u ciebie te wyjątkowe okoliczności się powtarzają)



        Ciekawe czy gdyby to dotyczyło waszych
        > dzieci też byłybyście tego samego zdania?

        Tak, byłabym tego samego zdania. Mam sąsiadkę pielęgniarkę i pomimo że jesteśmy po imieniu nie korzystam z jej pomocy z prostego powodu -jak jej zaproponowałam pieniążki za zrobienie zastrzyku, a ona się nie zgodziła - a ja uważam że za prywatne wizyty należy płacić

        Chciałam się wyżalić,
        > chciałam trochę zrozumienia a zostałam zjechana.

        Ale nie widzę powodu do wylewania żaló - twojemu dziecku nic się tak naprawdę nie działo - poza gorączką, z tego co napisałaś nic więcej nie było. Więc co twoim zdaniem powinna zrobić lekarka? Bo ja jestem uczona przez naszego lekarza że gorączka sama w sobie jest pozytywnym objawem bo oznacza że organizm walczy. I do 39,2 mam zakaz zbijania temperatury. Jedynie co można zrobić w takiej sytuacji to rano badanie moczu, Dopiero jak dojdą inne objawy to zastanawiamy się co robić -i żeby to było jasne nigdy nie jest to antybiotyk.
        Więc i tak moim zdaniem należało czekać na rozwój wypadków
      • annalalik Re: Mściwa lekarzyca 27.06.08, 21:03
        A Ty dalej swoje... zadne argumenty do Ciebie nie trafiaja...
        Przemyśl swoje zachowanie bo jest ono skrajnie egoistyczne... "mnie
        sie nalezy i juz". Popatrz ile osob trzecich wypowiedziało sie nt
        Twojej sąsiadki i jej zachowania. Skoro tyle osob jest zgodnych to
        moze maja racje?
      • tygrysiatko1 Re: Mściwa lekarzyca 27.06.08, 22:41
        gdyby to dotyczyło mojego dziecka to sama wiedziałabym jak obniżyć
        mu gorączkę... a jakbym miała jakiegolwiek wątpliwości, albo
        wezwałabym lekarza na prywatną wizytę, albo pojechałabym do punktu
        nocnej pomocy lekarskiej... bo nie na pogotowie, czy ostry dyżur z
        gorączką... chyba, że powyżej 40 st...
        na pewno nie zawracałabym d... sąsiadce, lekarce, która miała prawo
        być zmęczona po dyżurze, a nawet gdybym poszła i porosiła o pomoc,
        to bardzo bym podziękowała, że mi powiedziała, że jest pod wpływem
        alkoholu i w tym stanie nie będzie oglądać mojego dziecka...
        sąsiadka zdaje się nie prosi Cię codziennie o coś tylko poprosiła
        raz... skoro Ty jej nie pomogłaś, mimo, że ona TYLKO wypisywała Ci
        kilka razy recepty (za co rozumiem nie płaciłaś) to nie dziwię się,
        że w wolnym czasie od pracy postanowiła odpocząć od pacjentów...
        naprawdę nie ze wszystki trzeba latać do lekarza, nie każdą
        gorączkę, wyjętego kleszcza, katarek musi w godzinach wieczorno -
        nocnych oglądać lekarz... czas nauczyć się radzić sobie samej z
        podstawowymi "stanami chorobowymi" dziecka...
      • malgosiek2 Re: Mściwa lekarzyca 28.06.08, 18:32
        widmowodoru napisała:

        > A gdyby sąsiadka zażądała codziennego robienia jej zakupów
        > też musiałabym lecieć z siatką?
        > Pewnie POWIEDZIAŁYBYŚCIE, ŻE NIE!

        Hmm...wiesz miałam zagrożoną ciążę i zdarzało sie,że prosiłam
        sąsiadkę o zakupy,bo nie mogłam niestety dżwigać i dużo chodzić.
        Inne sąsoadki przyprowadzały wówczas 7 latka ze szkoły.
        Ale jak trzeba było to i sąsiadki córce pozwoliłam "grzebać"w
        komputerze jak pisała jakś pracę do szkoły,bo jej coś tam nie
        mógł,aby napisała i wydrukowała.
        Inny kolega miał założoną u nas swoja pocztę i wysyłał z naszego
        kompa CV,bo szukał pracy,a nie miał u siebie,bo tymczasowo mieszkal
        na działce.
        A jako położna chodziłam do jej drugiej córki jak urodziła dziecko
        pomóc.
        Poza tym wspomniałaś,ze nie odwdzięczasz się np.drobiazgami,a mnie
        było jednak miło,ze za pomoc dostałam czekoladki choć nawet słowem
        sie nie odezwałam,że czegoś oczekuję.
        To co dajesz to wraca do Ciebie.
        Mam w bloku dwie starsze sąsiadki i SAMA zaproponowałam pomoc jakby
        co np.zrobić zakupy,bo obie schorowane(jedna po usunięciu nerki i ma
        inne problemy,druga ma kłopoty z sercem)
        Nie czekam nz żadne podziękowania,po prostu lubie pomagać jak mogę
        to czemu nie.
        Nie uważam komputera za coś "intymnego"bo to TYLKO
        maszyna/urządzenie i nic wiecej.
        I służy do tego,aby go używać.
        A jak syn "grzebie"w kompie to co?
        No chyba,ze ma swojego kompa.
        Też mam dzieci i to dwoje.
        I każde z nich "kocha"chorować w święta,weekendy.
        Jeśli to TYLKO gorączka to obniżam i czekam do rana.
        I albo idę do przychodni dyżurnej,albo do swojej rodzinnej,albo
        wzywam prywatnie lekarza do domu i płacę 70 zł.-2 x sie tak
        zdarzyło,bo dzieicka miał zap.krtani i sie pogarszało,a nie chcaiałm
        godzinami siedzieć w dyżurnej przychodni.
        Pomimo,że mam indywidualną praktykę położniczą nie jeżdże do
        pacjentów w weekendy czy późnym popołudniem,bo też chce mieć chwilę
        dla siebie i rodziny.
        Za to mogą do mnie dzwonić prawie o każdej porze,bo mi tak pasuje.
        Pzdr.Gośka
      • mamciulka-nikulka Re: Mściwa lekarzyca 29.06.08, 21:10
        Ciekawe czy gdyby to dotyczyło waszych
        dzieci też byłybyście tego samego zdania?

        TAK, byłybyśmy!!! A po niewdzięcznej odmowie pomocy potrzymania w ręku myszki,
        wolałabym nawet z sąsiadką razem windą nie jeździć - wstyd by mi było...
      • mamba1234 Re: Mściwa lekarzyca 29.06.08, 22:14
        Tak się składa, że mieszkałam w bloku, a pod moim nr bramy 80% lokatorów to byli lekarze, niektórzy zaprzyjaźnieni. Miałam raz bardzo alarmową sytuację - dziecko z gorączką 40,5, która nie chciała się zbić od 2 czy 3 dni. Zwyczajnie zadzwoniłam po pogotowie. Nawet do głowy mi nie przyszło, by fatygować sąsiadów!
        Drugi raz, z młodszą córką podobna historia, zadzwoniłam na pogotowie, porozmawiałam z lekarzem, skorygowałam dawkowanie zapisanych leków - pomogło.
        Droga autorko postu - więcej zrozumienia i troszkę więcej czegoś od siebie, nie tylko "daj, bo mi się należy". Ale może kiedyś to zrozumiesz, czego Ci życzę, zobaczysz, że łatwiej się żyje i ludzie jacyć tacy milsi będą. Naprawdę.
        Lekarce wcale się nie dziwię, dziwię się za to, że Ty się dziwisz wink
        Ja bym się spaliła ze wstydu i jeszcze poszła ją przeprosić.
      • agamama123 Re: Mściwa lekarzyca 01.07.08, 13:19
        A nie pomyślałaś, że dla nie j to skorzystanie z twojego komputera również było
        sytuacją wyjątkową? Pewnie doszła do wniosku, że skoro już kilka razy pomogła
        TOBIE i TWOJEMU DZIECKU to nie będzie problemu z wyświadczeniem jej drobnej
        przysługi.
        Masz 5 letnie dziecko. Rozumie, że nie jest dzieckiem chorym, niepełnosprawnym,
        dodatkowo obciążonym. Więc ono po prostu zagorączkowało i ty powinnaś sobie z
        tym poradzić. Ktoś tu dobrze napisał - co z tego, że zbadałaby dziecko? Po
        ewentualne leki tez wysłałabyś ją do apteki? Dziś w nocy mój trzylatek
        gorączkował do 40 stopni, dodatkowo stracił zupełnie głos więc wiedziałam, że
        rozwinęło sie zapalenie krtani. Dostał środek przeciwgorączkowy (który powinien
        być w każdym domu w którym jest dziecko), zrobiłam mu zimne okłady, podałam
        tantum verde..tyle mogłam zrobić SAMA. Ty również mogłaś to zrobić - ewentualnie
        mogłas zadzwonic na pogotowie i porozmawiac z lekarzem. Sąsiadka nie miała
        obowiązku a w tym konkretnym wypadku nawet PRAWA (piła alkohol) udzielić wam porady.
    • malgosiek2 Re: Mściwa lekarzyca 29.06.08, 12:00
      No własnie://
      W nocy dziecko dotatało ostrego zap.krtani łącznie z duszeniem się.
      Podałam leki,wyniosłam owiniętego na balkon.
      Jak trochę przeszło zapakowałam z powortem do łóżka i spaliśmy w
      zimnym pokoju.
      Byłam o krok pojechania do szpitala.
      RANO ok.9:30 dopiero zadzwoniłam do koleżanki lekarki czy dobre
      podałam leki-uff.. mój instynkt mnie nie zawiódł- i co jeszcze mogę
      zrobić.
      Po czym zapakowałam dziecko do auta i pojechałam do dyżurnej
      przychodni.
      Dostał antybiotyk i Fenicort w pośladek na moją prośbę.
      Teraz juz jestem spokojniejsza.
      Został tylko szczekający kaszel i katar,do opanowania na szczęście.
      Pzdr.goska
    • justinka2 Re: Mściwa lekarzyca 16.11.08, 20:07
      widmowodoru,
      przez takich ludzi/sąsiadów/pacjentów żyć się odechciewa!
      masz jakiś problem z czytaniem ze zrozumieniem? bo większość piszących tu nie,
      więc nie musisz w każdym poście się powtarzać!

      dla ciebie zbadanie dziecka i wypisanie recepty to TYLKO zwykła pomoc, tak?
      skoro to takie proste to zbadaj sobie dziecko sama! twoja sąsiadka, żeby TYLKO
      mogła wypisać receptę musiała skończyć bardzo ciężkie studia, potem ciężko
      pracować na specjalizacji. ale taki burak jak ty tego nie zrozumie. co innego
      przetknie rury do kibla, to musi przynajmniej stówę kosztować, prawda? i nikogo
      to nie dziwi. ale lekarz to ma OBOWIĄZEK w dzień i w nocy, a przede wszystkim ZA
      DARMO obsługiwać wszystkich kretynów, mimo że nieodpłatna służba zdrowia jak
      dotąd działa w naszym kraju.

      i wyobraź sobie, ze doskonale wczuwamy się w twoją sytuację, tylko pojąc twojej
      głupoty nie możemy!
      mieszkasz w bloku, a nie na zupełnym odludziu. zakładam ,ze masz w domu telefon,
      możesz więc zadzwonić do szpitala, czy na pogotowie. jesteś sama? a co, taksówek
      u ciebie w mieście nie ma? nie masz znajomych, przyjaciół co mogą cię w
      potrzebie poratować???

      ehh! i głupie gadanie "przecież nie była pijana" - a co alkomat masz w oczach???
      do samochodu nie możesz wsiąść za kierownicę po lampce wina, a co dopiero
      dziecko leczyć!!!!

      a co do głupkowatch tekstów odnoście wysublimowanego poczucia prywatności
      komputera, to daruj sobie... biedni twoi sąsiedzi, ze takiego strupa mają za
      ścianą!
      • kasia.kul Re: Mściwa lekarzyca 18.11.08, 13:59
        A wypisanie TYLKO recepty w prywatnym gabinecie kosztuje TYLKO 50 zł.
        Ja z córką chodze prywatnie do lekarza, a nasza lekarka jak miała
        dyżur w szpitalu nigdy nie chciała brać pieniędzy za wizytę , wiec
        jak mówiła żebyśmy przyszy na dyżur do szpitala to zawsze brałam ze
        sobą chociaż czekoladki, żeby jej podziękować, bo wcale nie musiała
        nas tam przyjmować.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja