Ekologiczne wakacje miejskiego dziecka

25.06.08, 21:12
"Wakacyjny wyjazd bywa dla miejskiego dziecka jedyną szansą na zobaczenie
krowy, przejażdżkę konnym zaprzęgiem, obserwację morskich glonów i górskich
roślin. "

Wstęp jest odlotowy. Gratuluję.
    • rikol Re: Ekologiczne wakacje miejskiego dziecka 26.07.09, 23:30
      Jesli gesi sycza, to za pozno na oblaskawianie; trzeba szybko brac nogi za pas.
    • lemisiaque Re: Ekologiczne wakacje miejskiego dziecka 04.08.09, 17:08
      No właśnie, co ma księżyc do fal? I ile jest mam które wiedzą skąd się wziął piasek i dlaczego woda jest słona? Sam chętnie poznam odpowiedzi na te pytania smile
      • oldbay Re: Ekologiczne wakacje miejskiego dziecka 05.08.09, 05:42
        I dlaczego ślimaki są niebieskie...
        smile
        -
        oldbay
        • mon-ya Re: Ekologiczne wakacje miejskiego dziecka 05.08.09, 10:57
          Zeby moc to wszystko wyjasnic dziecku i samemu sie doksztalcic,
          polecam serie zeszytow przyrodniczych Multico "Mlody Obserwator
          Przyrody" (w wielu miejscach Pl na wyprzedazach po ok. 6zl,)i
          ksiazek "Mrowka Zofia Podpatruje":
          www.multicobooks.pl/serie-wydawnicze/mlody-obserwator-przyrody/
          www.multicobooks.pl/serie-wydawnicze/mrowka-zofia-podpatruje/
          Obie serie absolutnie genialne, nasz 4-latek nie rozstawal sie z
          nimi na krok, dzieki temu i my dowiedzielismy sie wielu ciekawych
          rzeczy smile
          Po raz kolejny bylismy w gospodarstwie agro, tym razem nad morzem i
          potwierdzam: nie ma lepszego miejsca na wakacje dla kilkulatka niz
          wiejskie gospodarstwo ze wszystkimi jego urokami.
    • aga1000 Ekologiczne wakacje miejskiego dziecka 04.08.09, 17:09
      Jasne, ze warto i fajnie zabierac dzieci na wieś i "żeby oglądały morskie
      glony" smile)) Jednak mam wrażenie, że autor artykułu nie miał zbyt wiele do
      czynienia ze zwierzętami gospodarskimi.
      Zanim maluch zapuści się do obory czy na pastwisko, wyjaśnij mu podstawowe
      zasady bezpieczeństwa, np. takie, że do konia i krowy nie podchodzi się z
      tyłu, nie wolno robić przy zwierzętach żadnych gwałtownych gestów."
      Drogi autorze, do konia ani krowy małe dziecko nie powinno się w ogóle zbliżać
      samo. Krowa doskonale poradzi sobie celnym kopem z zawodnikiem z boku, a koń
      potrafi bez trudu przykopać i komuś z przodu. Chodzi o to, żeby podchodzić
      spokojnie, tak żeby zwierzę nas widziało.
      • solardragon na obozach z dziećmi w wakacje 05.08.09, 08:48
        które organizowaliśmy ze znajomymi - zabieraliśmy je do gospodarstw na tego typu
        wycieczki. Oczywiście były pilnowane, celna uwaga o podchodzeniu i kopnięciach.

        Trzeba to zobaczyć, żeby uwierzyć - z drugiej strony to na prawdę miłe
        obserwować dzieci jak poznają coś czego nigdy nie widziały.
        Zdarzały się takie sytuacje, że pokazaliśmy dzieciom pisklęta. Oczywiście ach,
        och, cudne smile a gdy tłumaczył ktoś skąd się biorą [że z jajek ... które jak same
        dzieci po chwili zauważają, jedzą na śniadanie] dochodziło do płaczu.

        Do tego przejazd wozem drabiniastym na sianie, ciągniętym przez konia ...


        -----------------------------------------
        www.slodkiezycie.pl -
        portal społecznościowy dla CUKRZYKÓW, ich rodzin i LEKARZY DIABETOLOGÓW
Inne wątki na temat:
Pełna wersja