Jakie macie podejście do lekarzy?

28.06.08, 22:31
Zastanowił mnie zwrot którego użyła jedna z forumowiczek odpowiadając na moje
zapytanie w innym wątku- "nie jestem mądrzejsza od lekarza".
Czy ufacie lekarzom? Zdarza Wam się ich nie posłuchać?

Ja mam raczej średnie doświadczenia z pediatrami. Jeśli coś dolega mojemu
dziecku oczywiście idę do lekarza zapytać o jego diagnozę, ale zdarza mi się
nie wykorzystywać jego "dobrych rad".
Np: synek mial gorączkę 1 dzień, po 2 dniach dostał kaszlu, klaszlał może ze
4x dziennie, ale za to na mokro więc "efektownie" to wyglądało. Pediatra
osłuchała małego i mówi- płuca, oskrzela czyste, wszystko jest okej. Ide do
apteki a tu sru antybiotyk na recepcie. Nawet mi nie powiedziala, że cos
takiego wypisała. Nie wykupiłam go, a synek po 4 dniach obudził się kompletnie
zdrów.

Oczywiście nie chce powiedzieć, że lekarza są 'źli'...

Jakie Wy macie odczucia/przemyślenia/doświadczenia w tym temacie drogie mamy i
drodzy tatusiowie?
    • nikki30 Re: Jakie macie podejście do lekarzy? 28.06.08, 22:51
      Ufam lekarzom może dlatego, że zawsze wymagam badań dla potwierdzenia
      diagnozy,wtedy z reguły nie ma większych wątpliwości co do sposobu leczeniasmile
      Każdą poważniejszą chorobę konsultuje z dwoma lekarzami.Lekarz też człowiek i
      może się mylić,być zmęczony,mieć większą wiedzę w tym temacie.Sama dużo czytam
      ale nie dlatego żeby być mądrzejsza od lekarza ale dlatego, że mnie to interesujesmile
    • tygrysiatko1 Re: Jakie macie podejście do lekarzy? 28.06.08, 23:02
      z punktu widzenia ochrony zdrowia powiem Ci, że coraz częsciej od
      wejścia do gabinetu roszczeniową... należy mi się, powinno być
      zrobione tak i tak...
    • zebra12 No ja nigdy nie ufam w 100% 29.06.08, 09:30
      Kiedyś moja wówczas 7 miesięczna córka strasznie kaszlała. Innych objawów nie
      było. Poszłam do przychodni i lekarka powiedziała, że to kaszel poinfekcyjny.
      Ale mnie się ten kaszel nie podobał. Nachodziłam kobietę codziennie, kaszel
      nagrałam na dyktafon w domu. Odtworzyłam lekarzowi. Ale nadal upierała się, ze
      to kaszel poinfekcyjny. Dziecko mi słabło. Zaniosłam ją do szpitala. Tam
      poprosiłam o RTG płuc. Na szczęście nie robiono problemów. Okazało się, że córka
      ma: obustronne, śródmiąższowe zapalenie płuc, powiększoną grasicę, śledzionę i
      prawą komorę serca. Wszystko od infekcji płuc. W tym czasie koleżanki córka też
      zachorowała na takie zapalenie płuc - wywołane bakterią HiB. Też jej lekarze tak
      mówi, że to nic. I zmarła! Miała 3 latka.

      Druga rzecz: moje dziecko, wówczas lat 4. Silne bóle głowy i gorączka ponad 40
      stopni. Poszłam z córką na pogotowie. Lekarz stwierdził: zapalnie mózgu!!!!!!!
      Podawać naprzemiennie paracetamol, pyralginę i ibuprom i w poniedziałek - a
      była sobota! - jechać do szpitala JP. Skierowania nie dostałam!
      Ale córkę tak bardzo bolała głowa, że w niedzielę znowu byłam na pogotowiu.
      Tylko była już inna lekarka. Zaraz wybadała, że córka ma ....zapalenie zatok!
      Dała skierowanie do szpitala i leczyłyśmy się długo.

      Trzeci przypadek: córka wówczas lat 7, upławy. Lekarz zamiast zrobić wymaz daje
      "lek na wszystko". Tak to sama określiła. Była to ginekolog dziecięca... Po tym
      leku stan się pogorszył. Nastąpiło krwawienie. Tym razem prywatnie wymazy i
      leczenie. To był paciorkowiec. A co było na początku, już się nie dowiemy, bo
      zostało zapaprane niepotrzebnym leczeniem dopochwowym u tak małego
      dziecka!!!!!!!!! I na dodatek nieskutecznym!

      Czwarta rzecz: teraz, udar. Tyle diagnoza. Lekarze nie wiedzą czemu jest obrzęk
      tarczy nerwu wzrokowego. Obrzęk od 6 tygodni!!!!!!! Dziecko powoli traci wzrok.
      Być może nieodwracalnie... I co ja mam robić? Czekać? Ufać?
      Ech, szkoda gadać!
      To tylko niektóre przepadki z jakimi miałam do czynienia u moich dzieci...
      Oby Wam się nie zdarzały i nie zachwiały wiary w lekarza!
      • green_land Re: No ja nigdy nie ufam w 100% 29.06.08, 18:13
        Aż mi się wierzyć nie chce, że miałaś takie przejściauncertain Wystrczyłoby
        dla 4 rodzinuncertain
        Wracając do obrzęku - przyczyna musi być. Skoro jej nie znaleźli -
        źle szukali. Może inny szpital?
        • zebra12 Dzięki Green Land 30.06.08, 13:11
          Dostałam maila. Dziś dopiero przeczytałam! Jeszcze raz dzięki!
          A co do szpitala: będę Tosię konsultować w Katowicach. Obecnie czekam na maila
          od P. dr Ilony Kopyta, która jest specjalistką w udarach u dzieci. Pisała o tym
          właśnie doktorat, który sobie dokładnie pozwoliłam przeczytać. Przebadała tyle
          dzieci, że musi mieć doświadczenie! Jak nie ona, to kto? Protozoa pisała, że
          niektórzy lekarze NIGDY się nie spotkali z udarem u dziecka. Poszukałam więc
          kogoś, kto częściej widział udar niż grypę. A swoją drogą, co to za lekarz,
          który widząc nietypowe objawy - nieznanej powiedzmy dla siebie choroby -
          podciąga je pod znaną sobie jednostkę chorobową! Jak nie jest pewien, a ma takie
          prawo, bo Bogiem nie jest, to niech skieruje dalej, niech konsultuje z innymi,
          szuka, pyta, MYŚLI!
          Jak ja mogłam znaleźć panią Ilonę to i każdy inny lekarz, zwłaszcza, że lekarze
          się znają. Tylko, że komu się chce?
          • green_land Re: Dzięki Green Land 30.06.08, 14:35
            Dobrze, że znalazłaś takiego lekarza, który będzie wiedział, jak pomóc Małej!
            Bardzo się cieszęsmile
            Ech, lekarze...
      • alpepe Re: No ja nigdy nie ufam w 100% 29.06.08, 18:38
        masz maila ode mnie.
        pzdr
        a
    • green_land Re: Jakie macie podejście do lekarzy? 29.06.08, 18:09
      Lekarz leczy na podstawie tego, co zobaczy i usłyszy. To do nas,
      rodziców należy powiadomienie go o wszystkich objawach i ich
      częstotliwości.

      Lekarz moze się mylić. Ale częściej zdarza sie rodzicom, że źle
      informują lekarza, że czegoś nie mówią, albo kręcą. A potem obrywa
      się doc'owiuncertain
    • alpepe Re: Jakie macie podejście do lekarzy? 29.06.08, 18:26
      mam swój rozum, zawiodłam się zbyt wiele razy na lekarzach, poza tym nieźle
      sobie radzę z profilaktyką i leczeniem samodzielnym. Córka nie choruje, ale
      należałoby może spytać, czemu nie choruje, prawda? A nie choruje, bo jak tylko
      się pojawia u niej katar, natychmiast zostaje w domu, a ja stosuję cały wachlarz
      środków medycyny naturalnej, łącznie z masowaniem receptorów na stopach i
      aromaterapią, by się na tymże katarze skończyło. Starsza córka ma 6 lat,
      najgroźniejsze choroby to były zapalenie ucha (2 razy w wieku 2 l.), anginy
      (multum razy, zwykle z antybiotykiem, jak miała 3-4 l.), grypy (leczone
      naturalnie, bez nadzoru lekarza). Czyli banały, ale wierzę w to, że po prostu
      to, że unikam antybiotyków i przegrzania córki, powoduje brak poważniejszych
      chorób. Z młodszą mi idzie nieco gorzej, ale to dlatego, że sama nie potrafię
      jej osłuchać płuc i serca, a lekarze wolą iść na łatwiznę i przepisać
      niemowlęciu antybiotyk, nawet na katar wywodzący się od sapki.
      W czym się zawiodłam? Głównie chodzi mi o krwawienia z nosa (lekarka się
      zadowoliła dobrą morfologią i dobrymi czasami krzepnięcia i krwawienia),
      sprawami neurologicznymi (lekarka nie widziała problemu, nie wiedziała, co jest,
      a ja byłam za głupia, by żądać skierowania do specjalistów)
      • anecia-26 alpepe 29.06.08, 19:32
        odnośnie tych krwawień z nosa możesz mi coś więcej napisać jak częste one były i
        czym w końcu były spowodowane (jeśli to już wyjaśnione )
        pytam bo moja 2.5 letnia córeczka miewa takie sporadyczne i krótkotrwale
        krwawienia z jednej dziurki również robiliśmy badania i wyszło ok wiec doktorka
        kazała sie nie martwic ale jeśli ty wiesz coś więcej na temat takich krwawień to
        napisz mi proszę o jakie skierowanie i do jakiego specjalisty ci chodzi bo ja
        widocznie jestem za głupia a przyznam ze te krwawienia mnie martwią i nie
        chciała bym czegoś zaniedbać
        • alpepe Re: alpepe 29.06.08, 20:16
          ano widzisz, forum rządzi, forum radzi, forum nigdy cię nie zdradzi,
          parafrazując klasykę filmową. Tu się o tym dowiedziałam smile przez przypadek.
          To jest objaw intensywnego wzrostu i niedoboru wapnia. Wapń jest odpowiedzialny
          za prawidłowe krzepnięcie, nie tylko za kości. Moja córka miała takie krwawienia
          o różnych porach, często nad ranem, dość intensywne. Teraz podaję jej witaminy
          lub rexorubia (preparat homeopatyczny z wapniem) i dziwnym trafem, odkąd
          zaczęłam to robić, czyli od ponad pół roku, krwawienia ustąpiły całkowicie.
          Córka moja ma teraz 6 lat, w ub. roku od wiosny do jesieni urosła 10 cm, dużo, co?
          Poza tym córka moja nie pija koli, codziennie rano i wieczorem wypija szklankę
          pełnotłustego mleka z kakao, ale nie lubi serów żadnych, więc faktycznie chyba
          brakowało jej wapnia przy tak intensywnym wzroście i ogólnym rozwoju.
          • green_land Re: alpepe 29.06.08, 21:40
            nie lubi serów żadnych, więc faktycznie chyba
            > brakowało jej wapnia przy tak intensywnym wzroście i ogólnym
            rozwoju.

            Niekoniecznie. Moja ma dostateczną ilość wapnia, ale organizm go nie
            przyswaja - tak orzekł doc. Jest dobry, więc mu wierzę. Przepisał
            jakieś krople, ale wyniki dalej są jak były. Ide ma kontrolę we
            wtorek.
            Aha, krwawień nie miała, tylko b.wysokie alp i ldh. Zdecydowanie za
            wysokie. Do tego ból nóżek i rączek. I też z forum dowiedziałam się
            o ldh, a doc powiedział, że lepiej zbadań alp. No i alp wyszło
            kolosalneuncertain Ciekawi mnie tylko, czy jest wiele takich przypadków,
            gdy występują tylko 1-2 objawy, i lekarze nie dociekają
            przyczyny /wszak nie musi to od razu zwiastować czegoś złego/. I czy
            organizmy tych dzieci radza sobie bez lekow jednak
            • anecia-26 Re: alpepe 30.06.08, 10:39
              Karolina dostaje bardzo dużo wapnia lubi mleko uwielbia rożnego rodzaju sery
              wiec dostaje tego naprawdę sporo
              miała robione wyniki i są ok
              karolka krwawi zawsze z jednej dziurki i nie są to obfite krwawienia ani częste
              raz na kilka miesięcy nasza pani D twierdzi ze jest to spowodowane delikatnymi
              naczynkami które czasami pękają i stąd te krwawienia
              • alpepe Re: alpepe 30.06.08, 16:34
                spróbuj jednak z tą resxorubią.
    • agusia19-84 Re: Jakie macie podejście do lekarzy? 30.06.08, 12:15
      Nie ufam lekarzom. Na peiatrę dziecięcego trafiłam super ale nigdy
      bezgranicznie mu nie zaufam. Jak mała choruje, idziemy żeby ją
      osłuchał, ja wysłucham co ma mi do poiwedzenia, sama dużo pytam.
      Cieszę się, że jak czegoś nie jest pewien, daje nam skierowanie na
      badania. Ale zdarzało się że przepisała córce antybiotyk, ja owszem
      wykupiłam ale wstrzymałam się z podaniem. Dziecko wyzdrowiało.
      A mój lekarz rodzinny to jedna wielka porażka, na kichnięcie
      antybiotyk, a o każde badanie muszę się upominać, udowadniać że
      potrzebne i jeszcze słuchać westchnień i patrzeć jaka to oburzona
      szanowna pani dokor jest... wrrr. I najlepsze jest to ze nie ma do
      kogo się przepisac bo z tych co znam wszyscy tacy sami.
      Znam przypadki w których lekarze zawiedli na całej lini i
      ostatecznie skończyło się śmiercią dziecka. Dlatego lekarz swoją
      drogą, a intuicja matki (zwłąszcza nieco zorientowanej w temacie)
      swoją.
      • kerry_weaver Re: Jakie macie podejście do lekarzy? 30.06.08, 13:06
        Będę odosobniona - ufam pediatrom i nigdy dotąd się nie zawiodłam.
        Chyba że w sytuacji typu "leczyła kaszel przez tydzień Eurespalem a
        na koniec i tak musiała dać antybiotyk".
        W sytuacjach podbramkowych - młodsza chorowała na refluks moczowy,
        zapalenie wyrostka u starszego, złamana ręka - zawsze dostawaliśmy
        fachowe diagnozy, kompetentną i miłą opiekę, trafione i skuteczne
        leczenie - a wszystko to w rejonowej, publicznej przychodni/szpitalu.
        Nie dostajemy niepotrzebnych antybiotyków, skierowania na badania
        pani doktor proponuje z własnej inicjatywy, na pytania upierdliwej
        matki odpowiada wyczerpująco, poważnie traktuje moje sugestie
        typu "to niby tylko kaszel ale niepokoi mnie jej zachowanie".

        Żeby nie było tak ślicznie, to przy pierwszym porodzie personel
        pewnego warszawskiego szpitala omal nie wykończył i mnie i
        dziecka... ale to nie byli pediatrzy tylko położnicy opętani manią
        rodzenia naturalnie za wszelką cenę.

        No i psychologom nie ufam, z zasady i z doświadczenia.
        • guderianka Re: Jakie macie podejście do lekarzy? 30.06.08, 15:09
          Zachowuję sie jak pies :wącham, liżę, obserwuje, mam dystans ale gdy
          przekonam się do nich-ufam
          • mamciulka-nikulka Re: Jakie macie podejście do lekarzy? 30.06.08, 19:34
            Ja nigdy nie ufam w 100%, nawet sobie smile Mam w domu książkę "Leczenie domowe" i
            zawsze staram sobie radzić z jej pomocą, jednak gdy nie widzę poprawy, lub stan
            się pogarsza biegnę do pediatry. Uważam, że jest dobrym lekarzem, aczkolwiek jak
            każdy lekarz boi się porażki i w sytuacjach zagrożenia chce rozwiązać problem
            antybiotykiem. Jeszcze się nie spotkałam, aby lekarz przy chorobie zlecił
            badania. Zawsze słyszę, że po co, że za późno, że nie ma sensu. Więc bronie się
            jak mogę przed antybiotykami podawanymi na oślep. Synek miał do tej pory 2
            przeziębienia (katar i pokasływanie) i 2 poważne choroby:
            -zapalenie oskrzeli (miał być podany antybiotyk, ale się nie zgodziłam, pani dr
            dała nam szanse wyleczenia inhalacjami i oklepywaniem i udało się)
            -zapalenie gardła (synek miał temp.40st. zbijanie pomagało na 2 godziny i potem
            znowu skok do 40 i tak przez 3 dni, więc zgodziłam się na antybiotyk, po
            dodatkowej wizycie u laryngologa.)
            Lekarz jest tylko człowiekiem każdy się może mylić, księgowa pomyli cyferki i
            trudno, ale lekarz jest o wiele bardziej odpowiedzialny za swoje czyny. Jeśli
            moja matczyna intuicja idzie w parze z zaleceniami lekarza to super, jeśli nie
            czuję tego to idę do innego lekarza sprawdzić co on powie.
            • mynia0 Re: Jakie macie podejście do lekarzy? 30.06.08, 23:09
              ja mam ograniczone zaufanie, chociaż generalnie stosuję sie do
              tego, co mówia lekarze. nie jestem jednak bezkrytyczna. zdarzyło
              się, że młodsza córka była bardzo poważnie chora, a lekarz, któremu
              do tej pory ufałam bardzo, zlekcewazył jej stan. kiedy go wezwalam
              drugi raz, mial nietęga minę. na szczęscie dziecko przezyło i ma sie
              dobrze. dlatego teraz patrzę lekarzom na ręce, domagam się badań
              albo robi eje sama, prywatnie. nie pozwalam na leczenie na zasadzie -
              jest infekcja - to dajemy antybiotyk. moje dzieci zjadły ich juz
              sporo.

              podbona sytuacje miałam z rotawirusem. zawołałam lekarza, bo dziecko
              mi gasło w oczach, nie wiedziałam, że jest tak źle. lekarz powienien
              był od razu skierowac nas do szpitala, bo córka była już odwodniona
              i wciąz nie przyjmowała płynów. kazał jednak czekać, po godzinie
              nie wytrzymałam i pojechałam do szpitala. stan był juz bardzo
              ciężki. gdybym wiedziała, jak rozpoznać odwodnienie, gdyby
              powiedział mi o tym lekarz, moje dziecko znacznie wcześniej
              znalazłoby sie w szpitalu. a tak - pojechałam do szpitala ze
              skrajnie odwodnionym dzieckiem, w stanie zagrażającym życiu. na
              szczęscie jest dobrze.

              niestety, wiele wiadomości czerpię z netu i dlatego umiem z
              lekarzami rozmawiac inaczej, mając pojęcie o tym i o tamtym.
              lekarze też rozmawiają inaczej. a laryngolog zapytał mnie kiedyś,
              czy mam cos wspólnego ze służba zdrowia, bo sporo wiem. szkoda
              tylko, że to lekarze nie mówią, tylko musze wiadomości szukać sama sad
Pełna wersja