dolores113
14.08.08, 11:53
Moja corka wczoraj spadla z metrowego murka w parku na trawe. Stalo
sie to w ciagu kilku sekund. Nawet nie zauwazylam, kiedy sie do
niego zblizyla. Z glowa w porzadku ale nie chodzi. Jestem
przerazona. Bylismy w klinice chirurgii dzieciecej. Nie ma zadnych
zlaman. Kregoslup w porzadku ( ale tylko po badaniu recznym), rtg
bioder tez nic nie wykazalo. Lekarze nie maja pojecia dlaczego
postawiona na nozki upada. Dzis idziemy na kolejna wizyte do
chirurga.
Jak sie ja trzyma za obie raczki to zrobi kilka krokow, ale jak ma
isc sama to sie przewraca i placze.
Bardzo sie boje. Mowia nam, ze wszystko powinno byc dobrze, ale jak
patrze na moje dziecko, ktore upada na ziemie po zrobieniu kroku to
serce mi sie na chwile staje...
Nie prosze Was o rady, co robic. Mieszkam w Niemczech i mam
wrazenie, ze to jedno rentgenowskie zdjecie bioderek to za malo.
Napiszcie, prosze, jesli wiecie jak wyglada postepowanie w takim
przypadku w Polsce. czy robi sie dodatkowe badania glowy (jakie?)
albo kregoslupa ( poza badaniem recznym)?
Dziecko ogolnie jest w dobrym nastroju, bawi sie chetnie zabawkami,
sprawnie raczkuje. Nie ma objawow wstrzasu mozgu, nie wymiotowalo.
Nie moze jednach chodzic.
Oszczedzcie tez mi prosze komentarzy o konsekwencjach niepilnowania
dzieci i o nieodpowiedzialnych matkach itd. Bylam dwa metry od
dziecka. Akcja byla nagla i bardzo szybka.
Pozdrawiam