A co z uodpornieniem???

02.09.08, 22:38
A co z uodpornieniem?
Zaczynacie już powoli? Moja mala w maju skończyła 2 latka, musze ją
jakoś ochronić przed nadchodzącą jesienna słotą...
Polecacie coś...? Czy lepiej wybrac sie do lekarza? A może
farmaceutka coś doradzi? Macie jakieś domowe sposoby?
    • alfa36 Re: A co z uodpornieniem??? 02.09.08, 22:58
      Też jestem ciekawa. Sama zaczęłam dawac mojemu 3 latkowi citrosept.
    • mw144 Re: A co z uodpornieniem??? 03.09.08, 07:43
      Mam jeden sprawdzony sposób: nie podawać żadnych preparatów
      witaminowych i "wzmacniających". Dzieciaki zdrowe, nigdy nie
      chorowały.
    • mruwa9 :-) 03.09.08, 08:32
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=577&w=83217457&a=83227746

      Podpisuje sie pod grzalka.
      Nie przegrzewac dziecka, wypuszczac na dwor codziennie , niezaleznie
      od pory roku i pogody, wietrzyc mieszkanie, nie palic papierosow w
      domu i nie pozwalac innym na palenie.
      Gwarancji, ze sie uchowa bez czestych przeziebien nie ma. Ale
      wieksze szanse, niz w przypadku babulenia w szaliki, plaszczyki i
      czapeczki i ukrywania w domu przez cala jesien i zime.
    • mama-ola Re: A co z uodpornieniem??? 03.09.08, 09:23
      > A co z uodpornieniem?
      > Zaczynacie już powoli?

      Nie powoli, ale całe życie. Nie przegrzewać, ubierać tak, by dziecku
      było _c h ł o d n o_ (nie żartuję), _c o d z i e n n i e_ na dworze
      kilka godzin bez przerwy. Jak pada, dziecko może założyć kalosze i
      odpowiedni płaszczyk przeciwdeszczowy.

      Mój synek jest tak chowany. Zawsze jest ubrany lżej niż ja, bo ja
      jestem zmarźlak, a on nie. Lubi jak mu jest chłodno. Przez ostatnie
      2 lata przebywał na 2-3-godzinnych spacerach nad morzem
      _codziennie_, bez względu na porę roku.

      Tego lata był jeden niezbyt ciepły dzień, a my akurat wybraliśmy się
      nad jezioro. Antoś się kąpał, mimo że było pochmurno. Wieczorem
      padało. Po deszczu mały wybiegł pobiegać po trawie w samych
      skarpetach. Żeby jeszcze boso... Ale nie, miał dość grube skarpety,
      które szybko zrobiły się mokre. Biegał tak z pół godziny, piszcząc
      ze szczęcia, zanim się zorientowałam. Nie dostał nawet kataru!

      Żadnych preparatów z apteki, nawet witamin, nigdy synkowi nie
      dawałam i nie mam zamiaru, choć właśnie zaczynamy przedszkole.

      Pozdrawiam wink
      • kinga127 Re: A co z uodpornieniem??? 03.09.08, 09:51
        szczęściaro, nie wszyscy mamy tak fajnie, żeby z dzieckiem 3 godziny dziennie
        nad morzem czy w górach lataćsad( Uważam, że ogromny wpływ na odporność dziecka
        ma właśnie miejsce jego zamieszkania. Przekonałam się o tym w tym roku w górach.
        Normalnie, w domu w takich warunkach, tzn. zmieniającej się ciągle aurze i
        chłodzie moje dziecko byłoby chore jak nic, a w górach okaz zdrowia. Dlatego
        sądzę, że dzieci miejskie najczęściej muszą mieć wzmacniana odporność, bo układ
        odpornościowy nie poradzi sobie z zanieczyszczeniami środowiska i walką z
        drobnoustrojami jednocześnie. Ja na razie nic nie podaję, "czekam" do pierwszego
        jesiennego przeziębienia i dopiero potem będę się zastanawiać, bo a nóż widelec
        jakoś sobie sama poradzi. Pozdrawia Górny Śląsksmile)
        • mruwa9 Re: A co z uodpornieniem??? 03.09.08, 10:05
          Ja swego czasu mieszkalam w gorach (w miejscowosci uzdrowiskowej,
          zeby bylo smieszniej, a zeby bylo jeszcze smieszniej- w dzielnicy
          sanatoryjno-uzdrowiskowej) i moje dzieci chorowaly niemal non stop.
          Wiadomo, lepiej mieszkac w okolicy czystej, niz zanieczyszczonej,
          ale nie przecenialabym roli srodowiska...Po prostu, niektore dzieci
          sa odporniejsze, inne lapia infekcje na samo wspomnienie choroby..
          • kinga127 Re: A co z uodpornieniem??? 03.09.08, 10:12
            no to nie wiem czemu moje dziecko czasem jak wiaterek zawieje łapie katar, a tam
            w górach nic złapała? W takim razie mieliśmy szczęście albo ten klimat jej
            odpowiada. Mój brat astmatyk nie mógł np. jeździć do sanatorium na Kubalonce w
            Wiśle/Istebnej ani w ogóle w te okolice, bo po prostu po 1 dobie pobytu
            zaczynały się niekończące duszności , za to morze czy np. Alpy były ok. Nie
            pasował mu mikroklimat Wisły i już - taką opinię wydał lekarz.
    • royalmail Re: A co z uodpornieniem??? 03.09.08, 09:59
      Tran daję. Lysi, owocowy.
      Co do biegania boso i nieprzegrzewania mam inny problem: od wiosny
      spędzał 10-12 h dziennie na podwórku na ogół biegając boso.
      Teraz nie chce butów do przedszkola nakładać, zaledwie zgadza się na
      piankowe sandały, adidasy jego wrogiem nr 1 heh.
    • royalmail Re: A co z uodpornieniem??? 03.09.08, 10:29
      Skopiuję, bo mi się pisać nie chce wink

      Chodzimy na spacery.
      - Na dziecko dobry wpływ ma świeże powietrze i ruch.
      - Na spacer warto chodzić nawet wtedy, gdy pada deszcz czy śnieg,
      albo wieje wiatr.
      - W domu powinien nas zatrzymać jedynie silny mróz i porywisty wiatr.

      Nie przegrzewamy.
      - Przegrzany organizm nie ma szansy nauczyć się przystosowania się
      do zmiennej temperatury.
      - Ubierajmy dziecko na cebulkę.
      - Zwróćmy uwagę na panującą temperaturę w domu - optymalna 20 - 22 0
      C. - Wietrzymy mieszkanie kilka razy dziennie, ostatni raz przed
      snem.

      Zmieniamy klimat.
      Zmiana klimatu to potężny bodziec dla organizmu i jego układu
      odpornościowego. Im dłużej, tym lepiej: - wskazane jest najmniej dwa
      tygodnie - I tydzień, to aklimatyzacja organizmu, II tydzień -
      nabieranie sił.

      Zażywamy miód, czosnek i cebulę.
      - Miód jest bogaty w witaminę A i B, żelazo, potas, magnez, sód.
      Działa bakteriobójczo i zwiększ ilość czerwonych krwinek. Dodajemy
      do herbaty, mleka lub smarujemy chleb.
      - Czosnek zawiera olejek eteryczny, który ma działanie zbliżone do
      antybiotyku
      ( ząbek miażdżymy ).
      - Cebula jest źródłem witaminy C i flawonoidów, które działają
      przeciwzapalnie.

      Podajemy witaminy.
      - Najlepsze witaminy są w zróżnicowanym pokarmie.
      - Organizm dziecka, które często choruje wzmacniamy preparatami
      witaminowymi ( po konsultacji z lekarzem pediatrą ).

      Próbujemy aloes i jeżówkę.
      Środki farmaceutyczne zawierające w swoim składzie aloes i jeżówkę
      pobudzają system immulogiczny dziecka do produkcji komórek układu
      odpornościowego. (Należy zasięgnąć porady lekarza pediatry ).
      Serwujemy urozmaicone posiłki.
      - Jadłospis dziecka powinien być różnorodny.
      - Gdy jest jednolity i bez witamin, to układ immulogiczny dziecka
      szybko się osłabia.
      - Dlatego przyrządzajmy dziecku coś z wołowiny, wieprzowiny i
      cielęciny, a nie tylko z kurczaka.
      - Menu dziecka wzbogacamy potrawami z ryb, ponieważ dostarczają
      dziecku jodu i nienasycone kwasy tłuszczowe, które wzmacniają
      odporność.
      - Nie zapominajmy o mleku, jogurtach, białych serach, dużej ilości
      warzyw i owoców.

      Stosujemy priobiotyki po kuracji antybiotykowej.
      - Przy zażywaniu antybiotyków giną nie tylko złe bakterie, ale także
      dobre, których zadaniem jest ochrona przed chorobami.
      - Priobiotyki wzmacniają odporność. Znajdujemy je w niektórych
      jogurtach kefirach. ( Możemy też kupić gotowe preparaty po
      konsultacji z lekarzem ).

      Korzystajmy z homeoterapii.
      Dzięki homeopatii może wzmocnić się organizm dziecka. ( Nie
      dobieramy leku bez pomocy pediatry - homeopaty ).


      Zaufajmy nienasyconym kwasom tłuszczowym OMEGA - 3.
      - Mają duży wpływ na układ odpornościowy, krwionośny i nerwowy.
      - Znajdujemy je w rybach morskich i tranie. ( możemy kupić gotowe
      preparaty po zasięgnięciu opinii lekarza ).
Pełna wersja