Moj synek umieral mi na recach:(

14.09.08, 23:56
Tydzien temu synek o 11 w nocy zaczal goraczkowac,podalam mu
paracetamol,przespal prawie cala noc,pocil sie ale przeciez to
normalne.o 6 rano nie wiem co mnie obudzilo...patrze na niego..a
on..dostal drgawek, nie oddychal, oczka mu sie wywrocily..podnioslam
go..sztywnial i wiodczal na przemian...sztuczne oddychanie...zimna
woda...oddycha z problemem...ciagle wiodki..pogotowie..oxygen i
czopek, szpital i...wszystko w porzadku..Boze co ja przezylam, az
trudno opisac, nie moge zapomiec jego twarzyczki ´´proszacej o
tlen´´ tak sie zle czuje,nie spie tylko patrze czy oddycha....
    • ellana1 Re: Moj synek umieral mi na recach:( 15.09.08, 00:04
      Są dzieci które przy wysokiej gorączce dostają drgawek .
      A jaki był powod wysokiej temperatury ?
      • mroovka84 Re: Moj synek umieral mi na recach:( 15.09.08, 00:06
        infekcja.maly wirusek od klimatyzacjisad
        • ellana1 Re: Moj synek umieral mi na recach:( 15.09.08, 00:15
          Córka mojej kuzynki niestety przy kazdej infekcji (no może poza
          lekkim katarem) od razu ma gorączkę w okolicach 40stopni i drgawki
          własnie .
          Wygląda to podobno okropnie i kuzynka nerwow się najadła bo myślała
          ze dziecko umiera . Teraz już wie ze tak jest i szybko stara się
          zbic temperaturę .
          Grunt to dobry termometr i zawsze srodki przeciwgoraczkowe w
          zapasie .

          Dobrze ze wszystko szczesliwie się zakonczylo .
          • mroovka84 Re: Moj synek umieral mi na recach:( 15.09.08, 00:27
            ze mna bylo to samo...Strach teraz zawsze zostanie

            dziekuje
      • moni-ka7 Re: Moj synek umieral mi na recach:( 17.09.08, 19:42
        przypomnialas mi najgorszy moment w moim zyciu .przezylam dokladnie
        to samo co ty .u nas okazala sie zwykal trzydniowka.oby to juz
        wiecej sie nie powtorzylo ani tobie ani nikomu innemu.choc podobno
        drgawki goraczkowe u dzieci to nic nadzwyczajnego.chyba tylko dla
        lekarzy.pozdrawiam
    • monaka5 Re: Moj synek umieral mi na recach:( 15.09.08, 00:29
      Współczuję Ci z całego serca i cieszę się,że wszystko dobrze się
      skończyłosmile)) Syn mojej siostry też tak reagował na wysoką
      gorączkę.Lekarz powiedział jej,że to się zdaża u dzieci podczas
      gorączki.
      Wiem co czujesz.
      Mój syn ( teraz 3 i pół roku) w dniu kiedy skończył 4 tydzień życia
      zachłysnął się i miał bezdechsad((
      Nakarmiłam go i położyłam go na wznak do wózka i to był mój błąd
      otóż gdybym położyła go na bok to mleko by mu się ulało a tak leżał
      na wznak i nie miało jak wylecieć to wróciło ale do płucsad((
      Całe szczęście w nieszczęściu,że mąż miał wtedy wolne to on
      zauważył,że Kacper jest siny i nie oddycha.
      Zaczął mu robić sztuczne oddychanie,masaż serca,klepał go po
      pleckach a ja próbowałam się dodzwonić pod 112.
      Niestety nikt nie odbierał.
      Wreszcie mąż wybiegł z synkiem na zewnątrz i coś do mnie powiedział.
      Ja jeszcze dzwoniłam pod 112 ale bez skutku.Za chwilę wyszłam z
      mieszkania i dodzwoniłam się pod 999.Przyjęli zgłoszenie i za chwilę
      oddzwonili do mnie,że mąż z dzieckiem jest w przychodni i tam już
      jedzie karetka.
      Mąż wybiegając z domu powiedział do mnie,że biegnie z nim do tej
      przychodni.Ja w szoku nie zrozumiałam go nawet nie było czasu aby
      pytać co mówił.
      Kacperek odzyskał oddech na dworze.
      Pobiegłam do tej przychodni,zaraz przyjechało pogotowie i zabrali
      nas do szpitala.W karetce lekarz monitorował pracę serduszka ale
      było ok.
      Na izbie przyjęć zajęła się nim pani doktor i wiesz co zbadała go i
      powiedziała mi,że jemu nic nie jest,że osłuchowo jest zdrowy ale
      powiedziała,że dla pewności zleca badanie rtg płuc i ono wykazało
      zachłystowe zapalenie płuc.Robili mu ekg,usg głowy i było ok tylko
      te płucka.W związku z tym spędziłam ze swoim synkiem 9 dni w
      szpitalu,ponieważ dostawał dożylnie antybiotyk.
      W 7 dniu pobytu wieczorem pielęgniarka przyszła go zabrać na zmiane
      wenflonu ale ja jak zwykle powiedziałam,że chcę przy tym być.
      I najgorsze w tym było,że 2 pielęgniarki nie mogły się wkłuć.Kacper
      był dość grubiutkim niemowlakiemsmile Próbowały aż 6 razy.Kacper
      płakał,trzymałam go za rączki,on patrzył na mnie swoimi
      spłakanymi,smutnymi oczami i serce mi pękało.
      Prosiłam aby przestały i podały mu antybiotyk w płynie a one na
      to,że takiemu małemu dziecku to tylko dożylnie się podaje antybiotyk
      ale jak wrzasnęłam na nie to od razu zadzwoniły do lekarza
      dyżurującego,przedstawiły sytuację a on na to aby podać antybiotyk
      doustnie.
      Naszczęście po kolejnyc badaniach i pozytywnych wynikach mogliśmy
      opuścić szpital 9 dnia pobytu.
      To był najgorszy okres mojego życia,9 dni,których nigdy nie zapomnę:
      (((

      Dlatego,wiem co czujesz ja od tamtego dnia czujnie śpię.
      Dzięki Bogu wszystko jest w porządku.Kacper bardzo długo spał na
      boku.Córka,która ma w tej chwili 7 msc również.

      Pytasz co Cię obudziło,Twoja matczyna intuicja.
      Pozdrawiam Cię serdecznie Monika
      • mroovka84 Re: Moj synek umieral mi na recach:( 15.09.08, 21:36
        Tez przezylas koszmarsad ale dobrze ze wszystko sie dobrze
        skonczylo.Moj synek ma 18 miesiecy i jest dla mnie wszystkim,nie
        wiem co bym bez niego zrobila..nawet nie chce o tym myslec.
        Boje sie tylko nastepnego razu..

        Dziekuje wszystkim za otuche.
        pozdrawiam.
        • monaka5 Re: Moj synek umieral mi na recach:( 15.09.08, 23:44
          Teraz już wiesz czego możesz się spodziewać więc musisz od razu
          reagować i zbijać temperaturę.
          Życzę Ci aby to się więcej nie powtórzyło.
          Pozdrawiam serdecznie Monika
        • justek1 Re: Moj synek umieral mi na recach:( 17.09.08, 10:42
          Nie będzie następnego razu. Tylko musisz teraz za wczasu zbijać
          temperatutę i to od razu "z grubej rury". Głowa dp góry. Pozdrawiam.
      • kzet69 Re: Moj synek umieral mi na recach:( 17.09.08, 20:53
        > I najgorsze w tym było,że 2 pielęgniarki nie mogły się
        wkłuć.Kacper
        > był dość grubiutkim niemowlakiemsmile Próbowały aż 6 razy.Kacper
        > płakał,trzymałam go za rączki,on patrzył na mnie swoimi
        > spłakanymi,smutnymi oczami i serce mi pękało.
        > Prosiłam aby przestały i podały mu antybiotyk w płynie a one na
        > to,że takiemu małemu dziecku to tylko dożylnie się podaje
        antybiotyk
        > ale jak wrzasnęłam na nie to od razu zadzwoniły do lekarza
        > dyżurującego,

        tak wrzeszczenie na pielegniarki to typowa reakcja polskiej mamusi
        (która jak sama przyznala spasła dziecko, przez co zdecydowanie
        utrudniła założenie wejścia dożylnego) droga pani w kazdym szpitalu
        w innym kraju UE za wrzeszczenie na pielegniarki ochrona by cie
        wyprowadziła na świeże powietrze byś sobie ochłonęła
        • amagdacz Re: do kzet69 17.09.08, 23:55
          kzet69 napisał:
          • monaka5 Tak szanownym 18.09.08, 09:45
            paniom pielęgnierkom nieraz potrzeba trochę wstrząsu,bo inaczej...
            Ehhh szkoda gadać.
            Pozdrawiam serdecznie Monika
        • monaka5 kzet 18.09.08, 09:09
          jestes niesamowita.
          CZYTAJ ZE ZROZUMIENIEM !!!
          Kacper miał 4 tygodnie i faktycznie spasłam go,bo od urodzenia
          karmiłam go kartoflami z gęstym sosem.
          Wiesz jego waga urodzeniowa to 4.100 jak wszystkie dzieci w naszej
          rodzinie ale co ciebie to obchodzi.
          Najlepiej kogoś atakować i jestem pewna,ze jesteś pielęgniarką.
          Pozwoliłabyś aby ktoś tak męczył twoje dziecko???? One nawet miały
          do mnie pretensje,że on ma dużo włosów,bo jak by ich nie miał to
          wkuły by się w jego główkę.
          Po wyjściu ze szpitala byłam z nim na kontroli u pediatry i zapytała
          skąd u Kacpra na rączkach i nóżkach siniaki,tak obrończyni
          pielęgniarek miał siniaki.Powiedziałam jej skąd je ma to
          powiedziała,że góra 3 razy można próbować założyc wenflon i
          dobrze,że zareagowałam.
          Żadko kiedy spotakąm się z sympatyią ze strony polskiej służby
          zdrowia.
          Proszę przestań wypisywać bzdury o ochronię.
          żałosne jest to co napisałaś.
          Żegnam

          Współczuje mu takiej matki.
    • zebra12 Oj, też to znam 15.09.08, 10:16
      W maju tego roku, moja córka dostała udaru niedkorwiennego mózgu...
      Zasłabła, zaczęła tracić czucie w połowie ciała, bełkotać...
      Pogotowie odmówiło przyjazdu!
    • justek1 Re: Moj synek umieral mi na recach:( 15.09.08, 12:39
      Wiem, co przeżyłaś, bo przeszłam przez to. Moje dziecko też miało
      drgawki gorączkowe (infekcja bakteryjna). Wygląda to okropnie, ale
      podobno nie jest groźne. Czasem organizm dziecka tak reaguje nie
      mogąc poradzic sobie z roznącą szybko temperaturą. Nam pediatra
      zalecił, żeby w przypadku rosnącej temperatury (szczególnie kiedy
      Mały ma zimne ręce i stopy)podawać od razu nurofen syrop i
      paracetamol w czopku 250 mg (dziecko 20 miesięczne, 13,5 kg) żeby
      nie dopuścić do wysokiego wzrostu temp.
      • magdalas Re: Moj synek umieral mi na recach:( 15.09.08, 16:12
        współczuje, mam nadzieję źe to ci sie więcej nie powtórzy, choć jak
        dziecko ma takie tendencje to kto wie. Teraz już wiesz jak ragować
        więc będzie ci łatwiej. Moja córeczka jak była malutka to
        przestawała oddychać podczas jedzenia, nawet się nie ksztusiła tylko
        robiła się sina i oczy jej na wierzch wychodziły. Pierwszy raz
        (miała może z 2 tygodnie ) to myślałam że zawały serca dostanę,
        zaragowałam intuicyjnie (głowa na dół i pukalam po pleckach) potem
        lekarka powiedziała że gdyby nie ta moja reakcja to mogłoby się źle
        skończyć. Do teraz jest mi słabo jak sobie o tym przypomnę.
      • kowalikm Re: Moj synek umieral mi na recach:( 17.09.08, 10:13
        > podobno nie jest groźne. Czasem organizm dziecka tak reaguje nie
        > mogąc poradzic sobie z roznącą szybko temperaturą.

        Tu się nie zgodzę.

        Rok temu przeżyłam to samo co Ty.
        Syn kilka razy przedtem miało bardzo wysokie temp. dochodzące do 40st.
        (trzydniówka) i całkiem dobrze je znosił.
        Niania zmierzyła mu po południu temp. (był nie wyraźny) - była ok. 37,5 - 38.
        Początek infekcji. Przychodnia nie była czynna, więc wybraliśmy się na
        pogotowie. Pani dr powiedziała, że nic poza przecigorączkowymi i wit. c - gdyby
        się coś działo rejon. Mały oczywiście jak zwykle ożywił się w poczekalni.

        Po wizycie zasnął nam w aucie (zwykle spał o tej porze), więc go położyłam
        licząc na to, że odpocznie co pomoże mu się zregenerować.
        Przed spaniem miał w okolicach 38 st. - nie zdążyłam podać nic na zbicie (z
        resztą podobno nie zbija się przy tej temperaturze) i zasnął. Po ok. godzinie
        obudziło mnie "kwękanie" dziecka.
        Kiedy weszłam do pokoju szok - ślinił się, oczy zaczęł odpływać (gdzieś),
        wzięłam go na ręce a on zaczął być wiotki. Nie płakał - zaczął się zachłystywać
        śliną - to jest bardzo niebezpieczne.
        Wzięłam go na ręce. Zawołałam męża.
        Wtedy mały miał ok. 38 st. (czy wcześniej było więcej - nie wiem)
        W jakiś ciapach i stroju domowym wsiedliśmy szybko do auta - zawsze bez awaryjne
        - tym razem za skarby nie chciało odpalić (drobiazg - rozłączył, poluzował się
        kabel w akumulatorze).
        Mieszkamy za miastem - szpital ok. 5 km. Sąsiadów nie było albo nie mieli akurat
        auta. Udało nam się w końcu znaleźć auto. Trwało to może 2-3 min. w tym czasie
        moje dziecko zupełnie "odpłynęło". Oddech był coraz słabszy. Stracił
        przytomność. Usta zaczęły sinieć. Mnie ogarnęła panika. Na szczęście mąż zabrał
        mi dziecko (czego nie mogłam zrozumieć) zdenerwowana i zapłakana. Chodziło o to
        żeby monitorować oddech i nie dopuścić do zachłyśnięcia śliną.
        Po przyjeździe na pogotowie "urwał mi się film". Pamiętam jak przez mgłę -
        podali mu jakiś zastrzyk. Nie wiem kiedy odzyskał przytomność.
        Zostawili nas 3 dni na oddziale na obserwacji.
        Wyniki super. Gorączka zniknęła tak samo szybko jak się pojawiła.

        Dostaliśmy receptę na luminal - lek podawany w przypadku drgawek i skierowanie
        do neurologa.
        Jest (bardzo niewiele), ale jednak zwiększone prawdopodobieństwo epilepsji wśród
        dzieci u których wystąpiły drgawki.

        EEG wyszło ok. Naurolog zamiast luminalu dała nam wlewki z r.. (diazepamu w
        dawce dla dziecka). Podstawą w apteczce jest zestaw leków przecigorączkowych i
        czopków. Grunt to obserwować dziecko i nie dopuścić do tego aby temp. wzrosła na
        tyle że tracimy kontakt z dzieckiem (u nas bywało ok. 39 st). Wtedy (ja) wynoszę
        brzdąca cienko ubranego do garażu gdzie jest 10-15 stopni co zazwyczaj pomaga
        (wcześniej oczywiście lek, ale niestety nie działa tak błyskawicznie).
        Relanium/Luminal (tak jak w przypadku padaczki) ma za zadnie ograniczyć atak
        drgawek lub go zminimalizować.

        U nas od tamtej sytuacji spokój. Sytuacji się nie powtórzyła, ale wszyscy
        dookoła są poinformowani, że nawet mały skok temp to już stan alarmowy (w
        przedszkolu nie można podać żadnego leku).

        Mam wrażenie, że mały jest już odporniejszy na temp., ale strach nadal pozostał.
        Teraz wiem, że drgawki pozostały po moim mężu. Teściowa mi opowiadała, że ona
        przerzyła to samo kilka razy z tym, że wtedy nazywano to po prostu padaczką -
        czuwała przy łóżeczku...

        Z tego co usłyszałam od lekarzy - przyczyna drgawek nie jest do końca poznana,
        ale powstają w wyniku niedojrzałości układu nerwowego (organizm dziecka nie jest
        w stanie poradzić sobie z gwałtownymi skokami temperatury). Nie można ich wyleczyć.

        Ja przeżyłam szok jako matka, nigdy nie chciałabym widzieć tego jeszcze raz -
        sądziłam że na prawdę pan Bóg nam go wtedy zabierze :`(
        Teraz wiem już więcej i mam nadzieję, że to się nie powtórzy, a jeśli to wiem
        jak się zachować i jak postępować z dzieckiem aby nie stała mu się krzywda...
        • justek1 Re: Moj synek umieral mi na recach:( 17.09.08, 10:33
          Z opisu wynika, ze atak drgawek u Twojego dziecka nie pozostawił
          żadnych śladów. Sam w sobie jest okropny i wszystko to w momencie
          ataku wygląda tragiczne, ale kończy sie dobrze. I o to mi chodziło,
          kiedy pisałam, ze nie jest to groźne. Nas od tego zdarzenia tez
          zawsze alarmuje wysoka temperatura u naszego dziecka i robimy
          wszystko, zeby nie dopuścić do jej wzrostu. Za radą pediatry
          podajemy od razu lek przeciwgorączkowy "na dwa końce" tz. doustnie
          nn nuropen i w czopku paracetamol. Dużo też poczytałam na temat
          drgawek, bo to zdarzenie bardzo mnie przeraziło i prawde mówiąc
          uspokoiłam się. Po prostu trzeba wiedzieć, co w tym momencie robić.
          Najlepiej jednak mięć nadzieję, że to jednorazowy incydent i więcej
          sie nie powtórzy. Nawet jeśli dziecko ma predyspozycje do takich
          reakcji, to mija to z wiekiem, w miarę dojrzewania układu nerwowego.
          Pozdrawiam.
        • majkowamama Re: Moj synek umieral mi na recach:( 17.09.08, 14:55
          Moja mama przechodziła takie historie ze mną - przy temp ok 39 traciłam
          przytomność plus drgawki i zaburzenia oddechu. budziłam się w szpitalu. do
          dzisiaj wysoka temp to utrata kontaktu z rzeczywistością i niezłe majaki (po
          śmierci dziadka wrzeszczałam na cały dom żeby mnie ratował bo mnie do trumny
          wkładają - miałam 18 lat).
          Jest świetny sposób na zbicie temp:
          1. wkładasz dziecko do wanny z wodą o temp 37 stopni i trzymasz 2-3 minuty,
          wyjmujesz, wycierasz owijasz w koc i po jakichś 5 minutach znowu. efekt - 0,5 do
          1 stopnia w kwadrans.
          2. owijasz w mokry ręcznik i w koc - ten sam efekt.
          osobiście wolę wannę - bardziej humanitarnesmile

          aha dziecko wrzeszczy (przynajmniej moje) ale temp spada. oczywiście podajemy
          syropy czy czopki ale to jest kuracja szybka i naprawdę dużej potrzebie - u nas
          pow.30 (mała odziedziczyła po mnie reakcje na wysokie temperatury).
          Pozdrawiam i obyście nie musiały stosować

          ps: nie krzyczcie na mnie - już mnie teść mało nie zamordował jak małą tak
          leczyła ale jak zbiłam z prawie 40 stopni do mniej niż 39 w pół godziny to dał
          spokój.
          Kaśka
    • denea Re: Moj synek umieral mi na recach:( 16.09.08, 09:13
      Okropne, współczuję przeżycia, koszmar senny każdej matki sad
      Muszę Ci powiedzieć, że bardzo Cię podziwiam, z tego co napisałaś
      wynika, że zachowałaś zimną krew i zadziałałaś błyskawicznie.
      Pamiętaj o tym, poradziłaś sobie, chociaż na pewno nie było łatwo,
      ale mam nadzieję, że ta świadomość choć trochę Ci pomoże.
      Życzę dużo zdrowia !!
      • natasha23 Re: tez to przezylam :( 16.09.08, 22:08
        moj synek jak mial 13 mcy rano obudzil sie z goraczka 38 wiec
        podalam mu syrop spadla mu goraczka ale na krotko wiec podalam mu
        znowu poza ta koraczka zadnych innych objawow byl wesoly jak zawsze
        nie wiedzialam co robic goraczka mu rosla a wiedzialam ze nie moge
        mu znowu podac suropku bo przeciez co poltorej godziny nie wolno
        zrobilam mu chlodna kapiel pomoglo ale znowu na chwile w pewnym
        momencie dostal drgawki myslalam ze to dreszcze ale przy tej drgawce
        strasznie sie przestraszyl i plakal po paru minutach kolejna drgawka
        temperatura 39,5 pojechalismy do jednego z lepszych szpitali
        dzieciecych w okolicy mowimy na izbie jaka jest sytuacja kaza nam
        czekac synek caraz czesciej mial te drgawki lekarz w koncu nas
        przykjal swierdzil ze to nic takiego jeszcze nas okrzyczal ze bez
        skierowania jestesmy wytlumaczylam my byl to wieczor ze nie
        spodziewalam sie ze wogole trafimy do szpitala a poza tym
        przychodnie sa zamkniete o tej porze a wogole to w takich
        przypadkach nie potrzebne jest skierowanie strasznie sie
        zdenerwowalam on i tak przystawal przy swoim i mowil ze panikujemy
        kazal nam isc do siostry wypelnic papierki zmierzyla mu temp. 40,5
        stopnia przyjeli nas w koncu na oddzial panie pilegn iarki pily kawe
        i kazaly czekac tesciowa nakrzyczala ale niezbyt to duzo pomoglo az
        w koncu synek dostal takich mocnych drgawek ze nie moglam go
        utrzymac wywinal oczka i strcil przytomniosc zaczelam krzyczec to
        dopiero sie ruszyly zabrali go szybko to sali dostal kroplowke
        relsed i dopiero mu zaczelo przechodzic myslalm ze umre tam
        strasznie plakalam waszystkie chwile z synem przelecialy mi przed
        oczami to bylo strasznie zostal tam pare dni zrobili musypki ja
        stwierdzlam ze to chyba byla 3 dniwka ale lekarze nie wiedzieli
        wszytsko wrocilo do normy jeszcze na dodatek bylismy w izolatce z
        innymi dziecmy syn zarazil sie jakims wirusem bo w domu wymiotowal
        i dostal biegunki a potem grzyba tak wyglada nasza sluzba zdrowia do
        tej pory mam ten widok przed oczami i gdyby stalo sie cos zlego to
        chyba bym rozniosla caly ten szpital na czele z tym lekarzem co nas
        przyjal
        ps takze przy goraczce powyzej 38 podaje tylko czopki i to
        mocniejsze niz powinien i schladzam cialo zadnych syropkow bo slabo
        dzialaja powiem wam tylko ze z tych drgawek sie wyrasta podobno
        zycze powodzenia i duzo zdrowka waszym pociechom sorki za pisownie
        • kzet69 Re: tez to przezylam :( 17.09.08, 20:49
          ale znowu na chwile w pewnym
          > momencie dostal drgawki myslalam ze to dreszcze ale przy tej
          drgawce
          > strasznie sie przestraszyl i plakal po paru minutach kolejna
          drgawka
          > temperatura 39,5

          jeśli płakał to nie miał drgawek litości kobieto...
          • amagdacz Re: tez to przezylam :( 18.09.08, 00:11
            kzet69 napisał:

            > ale znowu na chwile w pewnym
            > > momencie dostal drgawki myslalam ze to dreszcze ale przy tej
            > drgawce
            > > strasznie sie przestraszyl i plakal po paru minutach kolejna
            > drgawka
            > > temperatura 39,5
            >
            > jeśli płakał to nie miał drgawek litości kobieto...

            No tak jak myślałam pielęgniarka.w dodatku ta z wszystkowiedzących.
            Na taka natrafiłam ostatnio.Byłam z dzieckiem w miejscowości wypoczynkowej 80km
            od naszego miasta w polsce.Mała dostała nagle gorączki.Zbadał ja lekarz,ponieważ
            mamy nieciekawe historie chorobowe podał antybiotyk.Wróciliśmy do domu bo mamy
            szpital na miejscu a zstamtąd jakby cos się działo trzeba jechac 40km.Niestety
            mała wymiotowała antybiotykiem i kolejne próby podania najpierw środka
            przeciwwymiotnego nic nie dają.Idziemy do lekarza.Przyjmuje nas najpierw pani
            pielęgniarka wszystkowiedząca i mówi nam że nie rozumie w ogóle po co chcemy iść
            do lekarza skoro wczoraj przeciez bylismy!!!Oczywiście po zwróceniu jej uwagi na
            niestosowność jej zachowania zamienia sie nagle w miłą panią pielegniarke która
            przyznaje że ona nic nam nie pomoże ale zaraz przyjdzie lekarz.
          • monaka5 No tak 18.09.08, 09:37
            pielęgnierkąjesteś jak nic.
            Współczuję wszystkim osobom,którym staniesz na drodze.Mam
            nadzieję,że nie na mojej.
            Żenada
    • ivory_kowalska Re: Moj synek umieral mi na recach:( 16.09.08, 22:37
      moja córeczka również miewała drgawki. I wiecie co, ja dziękuję Bogu za te
      drgawki bo gdyby nie one to... nawet nie chce myślec. U nas drgawki nie były
      związane z temperaturą ale z rodzajem infekcji. Pierwszych drgawek córeczka
      dostała jak miała 6 miesięcy. Trafiliśmy do szpitala, podejrzewano padaczkę bo
      córka nie miała jedynie stan podgorączkowy, nie wykazywała cech żadnej infekcji.
      W końcu jak już skończyły się im pomysły zrobiono punkcję i okazało się że to
      zapalenie opon mózgowych. Choroba nie była w zaawansowanym stadium, dzięki tym
      drgawkom trafiliśmy do szpitala zanim nie było za późno. Po 2 tygodniach
      wszystko już było ok, wyszłyśmy do domu i myślałam, że cały koszmar za nami.
      Niestety myliłam się. Po 3 tyg znowu drgawki, karetka i szpital. Zlecono wiele
      badań, które nie wskazywały na przyczynę drgawek. Córeczka między atakami była
      pełna życia i radosna. Dopiero po 5 dniach w krwi pobranej do posiewu wykryto
      gronkowca. Moja córeczka miała sepsę... Gdyby nie te drgawki mogliśmy trafic do
      szpitala gdy choroba zajęłaby już cały organizm... W obu tych przypadkach
      lekarze mówili, że "na oko" nigdy w życiu nie powiedzieliby, że mają do
      czynienia z tak poważnymi chorobami. Nic na to nie wskazywało (nie było nawet
      gorączki), jedynie te drgawki. Dodam, że przy "zwykłej chorobie" tzn zapaleniu
      gardła mała nie miała drgawek chociaż temperatura sięgała i 40 stopni.
    • tiuia Re: Moj synek umieral mi na recach:( 17.09.08, 11:19
      Współczuję... Wiem co przeżyłaś - mój też miewa drgawki gorączkowe. Miał do tej pory dwa razy. I też był bezdech, też miałam wrażenie że już nie żyje, potem obawa o to, czy nie nastąpiło niedotlenienie mózgu... Straszne... Największemu wrogowi nie życzę takich przeżyć.

      Chyba jedyne co możemy zrobić, to nie dopuszczać do wysokiej temperatury, nie doprowadzać do odwodnienia, i czekać aż z tego wyrosną...

      U mojego syna za każdym razem było to zwiastunem jakiejś infekcji. I w obu przypadkach skończyło się szpitalemsad
      Ale w innych wypadkach, gdy gorączka była efektem ubocznym szczepienia, czy ostatnio przy trzydniówce, ataków nie było. A może on już z tego wyrósł? Oby...
      • mart.a.m Re: Moj synek umieral mi na recach:( 17.09.08, 12:36
        większość radzi żeby nie "zbijać" gorączki w okolicach 38stopni.
        Odnośnie swoich dzieci jednak wiem, że przy takiej temperatuzre
        zaczyna się u nich infekcja. Obniżam zawsze i niech ktoś mówi co
        chce. Czopek ew. syrop . Chociażby dla lepszego samopoczucia przy
        przeziębieniu. Nie chciałbym przechodzić przez to co Ty. Dobrze, ze
        wszystko jest ok. pozdr
        • mroovka84 Znowu zle wiesci;( 17.09.08, 19:46
          Dzis o 13 maly mial 2 szczepienia(18mcy,wiem ze po szczepionce moze
          pojawic sie temp,jest 19.40 a moj maly zaczyna
          marudzic...biegunka..i zaczyna byc´´cieply´´..teraz ja dostaje
          drgawek..ze strachu..

          Mam jeszcze jedno pytanko.Dzis lekarz powiedzial iz te sztuczne
          oddychanie nie bylo konieczne,poniewaz dzieci potrafia zlapac oddech
          same!!!Wiec ja pytam tego konowala, mialam zostawic go duszacego sie?
          bez oznak zycia?
          Odpowiedzial znaczaco...
          • mroovka84 Re: Znowu zle wiesci;( 17.09.08, 19:59
            zmierzylam...37,3 lekarz dzis powiedzial jak dojdzie do 37,5 podac
            czopek!co myslicie?nie za wczesnie?cholera jestem sama w domu...
            • mart.a.m podaj 17.09.08, 21:03
              wieczorem temp. szybko się podnosi. Ja bym juz podała w tym
              momencie, tym bardziej że miałas taką historię.
            • monaka5 mroovka 18.09.08, 09:43
              mam nadzieję,że z Twoim synkiem wszystko w porządku.
              Jak będziesz miała chwilkę odezwij się,proszę.
              Nie przejmuj się tymi śmiesznymi komentarzami.
              Pozdrawiam Cię serdecznie Monika
          • kaeira Re: Znowu zle wiesci;( 17.09.08, 21:17
            Ja przepraszam, ale co to znaczy "odpowiedzial znaczaco..."? Bo nie rozumiem.

            PS. Szczerze mówiąc dziwi mnie, że poszłaś szczepić tak szybko po infekcji i
            spowodowanych nią problemach.
            • mroovka84 Re: Znowu zle wiesci;( 17.09.08, 21:33
              kaeira napisała:

              > Ja przepraszam, ale co to znaczy "odpowiedzial znaczaco..."? Bo
              nie rozumiem.
              >
              > PS. Szczerze mówiąc dziwi mnie, że poszłaś szczepić tak szybko po
              infekcji i
              > spowodowanych nią problemach.
              >

              Tak mialam go tak zostawic``sam by sobie poradzil``.
              Od 2 tyg mielismy ta wizyte,przed szczepieniem oczywiscie kontrola
              szczegolowa..

              • grzalka Re: Znowu zle wiesci;( 18.09.08, 08:35
                mroovka84 napisała:

                > >
                >
                > Tak mialam go tak zostawic``sam by sobie poradzil``.
                >

                prawda, sam by sobie poradził

                szkoda, że nie ma leków na głupotę
            • monaka5 Myślisz,że 18.09.08, 09:40
              dziecko nie było badane przed szczepieniem przez lekarza???
              szczerze w to wątpię.
              Boże drogi,kobiety co się z wami dzieje???
              • kaeira Re: Myślisz,że 18.09.08, 09:59
                monaka5 napisała:
                > dziecko nie było badane przed szczepieniem przez lekarza???

                Jeśli to do mnie - myślę, że było. Tym niemniej osobiście odczekałabym nieco
                dłużej, bo według mnie dmuchać na zimne w tym przypadku nie zaszkodzi, a tydzień
                czy dwa nie ma żadnego znaczenia dla odporności dziecka.
                • monaka5 Re: Myślisz,że 18.09.08, 11:33
                  Tak do Ciebie to było.
                  Skoro miała umówioną wizytę to poszła.Lekarz zbadał dziecko i
                  zezwolił na szczepienie.Więc o co Ci chodzi? Po co ta dyskusja?
                  Ty byś nie poszła Twoja sprawa ona zadecydowała inaczej.
                  • kaeira Re: Myślisz,że 18.09.08, 12:17
                    monaka5 napisała:
                    > Więc o co Ci chodzi? Po co ta dyskusja?

                    Ale o co ma mi chodzić? Po prostu wyrażam swoje zdziwienie, nic więcej. Forum służy m.in. wyrażaniu swoich opinii.

                    > Ty byś nie poszła Twoja sprawa ona zadecydowała inaczej.

                    No pewnie, że moja sprawa i jej decyzja.
    • aga_martusia Re: Moj synek umieral mi na recach:( 18.09.08, 13:40
      Bardzo współczuje tego co przeszłaś, ale dzieki że opisałaś swoją
      sytuację - można naprawdę się wiele nauczyć jak postepować w takich
      przypadkach. Poza wszystkimi złośliwościami których można się
      naczytać, forum właśnie powinno służyć temu żeby uczyć się od siebie
      nawzajem a także sobie pomagać. Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja