Pediatra nie chciała obejrzeć dziecka...

17.10.08, 15:38
.. z 39 stopni gorączki.
Mała ma 5 mcy i od wczoraj gorączkuje, dzisiaj skoczyło na 39,1, w przychodni
mnie nie zarejestrowaly bo brak numerków, mimo że mowiłam o temperaturze,
zadzwoniłam na komórkę naszej pediatry spytać czy da radę jakoś nas jednak
przyjąć i obejrzeć małą, a ona powiedziała że mam zbijać Calpolem i przyjść do
niej dopiero z wynikami moczu, czyli zapewne w poniedziałek, dzisiaj piątek i
nawet jak uda mi się dzisiaj złapać ten mocz to przeciez cały wekend przed
nami, a dziecko gorączkuje i czopki zbiły tylko do 38,3. Nie kaszle nie kicha,
tylko śpi ciągle i sporo sika.
Pojadę z nią na IP szpitala dziecięcego jak uda mi się złapać te siku, ale wg
mnie to przegięcie, w końcu od tego mam pediatrę i przychodnię, żeby tam iść
obejrzeć dziecko czy to nie np. bezobjawowe zapalenie płuc, a przez telefon
chyba diagnoz się nie stawia?
Czy to normalne zachowanie lekarza czy mogę jakos wyciągnąc konsekwencje bo
jestem oburzona, dla mnie to pierwsza choroba mojego dziecka i mam prawo się
martwić i chcieć żeby ją lekarz JESZCZE DZISIAJ obejrzał i osłuchał...
    • neptunka Re: Pediatra nie chciała obejrzeć dziecka... 17.10.08, 16:33
      może to trzydniówka?
      • gabrielle76 Re: Pediatra nie chciała obejrzeć dziecka... 17.10.08, 16:34
        jedz koniecznie do szpitala niech mała obejrza, zmień koniecznie pediatre
        • neptunka Re: Pediatra nie chciała obejrzeć dziecka... 17.10.08, 16:45
          mój pediatra twierdzi, ze ja nagle występuje wysoka gorączka, bez
          innych objawów chorobowych, to dziecko musi być przebadane pod
          kątem "zachowań" oponowych
          dla swojego uspokojenia połóż dziecko na plecach i dociagnij mu
          głowę tak, by brodą dotknęło klatki piersiowej
          jak nie ma z tym problemu i nie ma plam na stopach, to odetchnij smile,
          bo najprawdpodobniej nic STRASZNEGO sie nie dzieje
          a z dzieckiem może podjedź na jakiś dyżur
          • speedymika Re: Pediatra nie chciała obejrzeć dziecka... 17.10.08, 16:52
            podjadę tak czy inaczej, tylko chcę te siku faktycznie złapać,a to nie jest
            takie proste jak się okazuje wink
            tempka zeszła do 37,5 ufff.. ale to działanie czopka zapewne, ogolnie mała
            zadowolona, wesoła (jak nie śpi a śpi dużo dzisaij). myślę że faktycznie
            3dniowka albo cos z tym pecherzem, ale tak czy inaczej, jak piszesz, powinna
            zdecydowanie przebadac a przynajmniej wysłac gdzies do innego lekarza jak ma
            komplet juz swoich pacjentów, tudzież poinstruować mnie jak
            postepowac(odwodnienie itd0. tymczasem pełna olewka...i to mnie oburza, bo ja
            akurat nie bede czekac do poniedzialku ale inna matka moglaby sie posłuchać i co
            jesli to by bylo cos znacznie poważniejszego?...
            • neptunka Re: Pediatra nie chciała obejrzeć dziecka... 17.10.08, 16:57
              mój syn przy trzydniówce z temp. 39,5 tryskał humorem smile u dzieci
              taka gorączka ma zupełnie inny przebieg niż u osoby dorosłej

              ja wtedy - oczywiscie spanikowana - wezwałam pediatrę na wizytę
              domową, a ta kretynka wypisała mu silny antybiotyk, bo u nas dopiero
              po 4 dniach wystapiła wysypka

              z efektami podania synowi 3 dawek tego antybiotyku (tak, tak,
              niedoświadczeni lekarze) następny rok leczyliśmy zaburzenia układu
              pokarmowego

              aha - nasz syn wtedy też dużo spał, no i robił rzadkie kupy
              • speedymika Re: Pediatra nie chciała obejrzeć dziecka... 17.10.08, 17:07
                moja przy 39 była "przelewająca się" przez ręce, ale teraz jak już spadło i
                pospała, to szaleje.
                Nie jestem zwolennikiem antybiotyków, mi tylko zależy zeby lekarz zobaczył,
                osłuchał czy w płucach czy oskrzelach nic się nie dzieje. Równie dobrze to może
                być od ząbkowania, zdarza się... ale sprawdzić trzeba, dla świętego spokoju i
                spokojnego snu...
              • azile.oli Re: Pediatra nie chciała obejrzeć dziecka... 17.10.08, 17:14
                Zachowanie lekarza karygodne. ja wiem ,że mają limity, ale to nagła
                sytuacja. U nas w przychodni takie właśnie nagłe przypadki są
                przyjmowane ''między pacjentami". Przeważnie pielęgniarka mówi, o
                której godzinie najlepiej przyjechać, czasem każe się zapytać przez
                telefon lekarza, czy przyjmie. Nigdy nie odmawia,a zwłaszcza w
                przypadku tak małego dziecka. Rzeczywiście zrób to badanie moczu,
                takie podsypianie dziecka może być wynikiem temperatury, ale też
                często występuje przy schorzeniach układu moczowego.Życzę zdrowia.
              • mamciulka-nikulka Re: Pediatra nie chciała obejrzeć dziecka... 17.10.08, 19:08
                Mój syn przy 3dniówce z 39,5 - 40,5 był nieprzytomny, przelewał się przez ręce,
                więc z tym humorem to chyba tak nie do końca.

                A swoją drogą wysypka właśnie tak występuje - po 3 dniach, dlatego oprócz
                zbijania temperatury nic się dziecku nie podaje, tylko oczekuje tej wysypki.
    • kotka.szrotka Re: Pediatra nie chciała obejrzeć dziecka... 17.10.08, 22:00
      Pięć miesięcy, 39 stopni - bezwzględnie powinna obejrzeć małą.
      • jaktosik Re: Pediatra nie chciała obejrzeć dziecka... 17.10.08, 22:15
        Moim zdaniem tu są dwa oddzielne pytania. Pierwszy: czy dziecko
        powinno być szybko zbadane przez lekarza? Drugie: czy ten konretny
        lekarz miał obowiązek zbadania dziecka.

        Rozumiem ogromny niepokój matki 5-miesięcznego dziecka, które
        pierwszy raz dostało takiej gorączki. Zrozumieć jednak też trzeba
        lekarza. Ja mam swoją przychodnię i swojego pediatrę. Przyznam
        szczerze, że nie ośmieliłabym się (co innego gdyby to był prywatny
        pediatra, ale mam na myśli publiczną pracówkę) dzwonić do niego na
        komórkę. Jeśli mam taką potrzebę, kontaktuję się z przychodnią, u
        mnie raczej też wciskają jak się da, jeśli nie ma numerków, a się
        powie, że coś nas bardzo niepokoi. Nie zmienia to jednak faktu, że
        jest to ich dobra wola, nikt nie ma obowiązku zostawać po godzinach
        swojej pracy, żeby zbadać "nadprogramowe" dzieci. Lekarz w
        przychodni nie jest od nagłych przypadków i nagłych zachorowań.
        Dziecko mogło równie dobrze dostać gorąckzi w nocy, też byś dzwoniła
        do lekarza? Od nagłych zachorowań, albo zachorowań wieczornych czy
        nocnych albo świątecznych jest nocna i świateczna pomoc lekarska, w
        bardzo nagłych przypadkach izba przyjęć. Moim zdaniem lekarka nie
        zaniedbała swoich obowiązków
        • speedymika Re: Pediatra nie chciała obejrzeć dziecka... 18.10.08, 11:18
          ale to panie z rejestracji mnie odbiły do lekarki,żebym zadzwoniła do niej na
          koma spytać czy przyjmie dziecko, mówiłam jaka temperatura i jaki wiek dziecka.
          Uważam że jak na prowadzącą pediatrę wykazała się totalną olewką, nie spytała o
          nic, tylko kazała wtykać czopki i przyjść z wynikami moczu.
          Mała ma zapalenie gardła, byłam wczoraj na SOR w szpitalu. Jak im wyjaśniłam
          czemu nie byłam z dzieckiem w rejonie to zrobili wszyscy wielkie oczy, że 5mczne
          dziecko można tak spławić.
          A przychodnia rejonowa jest od tego że jak dziecko zachoruje to mam tam prawo w
          ramach ubezpieczenia, je leczyć zgodnie ze standardami leczenia. No chyba że
          ktoś umie wytłumaczyć dziecku że ma poczekać z chorowaniem aż będą wolne numerki
          u lekarza. I nie dzwoniłam do przychodni w nocy a około 10 rano, sorry ale to
          nie jest wieczór ani popołudnie, żeby mnie odsyłać do szpitala czy gdzieś.
          Na dyżurze wieczornym i nocnym w moim rejonie nie ma pediatry! Taka informację
          uzyskałam przez tel. Jest ostry dyżur ale tylko ogólny lekarz internista do
          wszystkiego i wszystkich...
          • betty-226 Re: Pediatra nie chciała obejrzeć dziecka... 18.10.08, 11:38
            SORy z POZami lubią tak odbijać piłeczkę...
            Dla mnie sprawa nie jest ewidentna. Nie orzekałabym tak łatwo, że pediatra nie
            dopełniła obowiązku czy zaniedbała.
            • jaktosik Re: Pediatra nie chciała obejrzeć dziecka... 18.10.08, 11:48
              Dla mnie sprawa tez oczywista nie jest. Wszyscy "grzmieli" jaka to
              pediatra nieodpowiedzialna, ja mam poważne wątpliwości co do tego.
              Owszem, jak napisałaś, jest lekarzem prowadzącym, ale ona tym
              lekarzem prowadzącym jest dla setek dzieci i to nie znaczy, że jak
              te dzieci dostana gorączki to wszystkie po kolei ma badać, nie
              zważając na swoje plany osobiste i życie pozazawodowe.

              U mnie w przychodni na szczęście nie zdarzyło się, żeby dziecko
              odesłano, zawsze gdzieś się je wciśnie, ale jednocześnie rozumiem,
              że jeśli na przykład przychodzi kolejne tego dnia to w pewnym
              momencie lekarz mówi "Stop". U mnie w trakcie nocnej i świątecznej
              pomocy lekarskiej lekarz piediatra jest tylko w dzień, po 20.00 jest
              już tylko internista, więc problem poniekąd rozumiem. Rozumiem też,
              że SOR - jak sama nazwa wskazuje - jest oddziałem ratunkowym, a
              niekoniecznie od diagnozowania przyczyny gorączki. Ale jednocześnie
              rozumiem lekarza pediatrę z POZ, że ma swoje godziny pracy, a poza
              tymi godzinami ma inne sprawy.

              Trudno natomiast wypowiadać się co do szczegółów, bo jednocześnie
              nie wiemy jakie były jego godziny pracy (czy np. o 10.00 lekarz
              zaczynał ją czy ją kończył), ilu rzeczywiście było zapisanych
              pacjentów itp. U mnie w przychodni zawsze można próbować do innego
              pediatry niż prowadzący, jeśli ten drugi już nie może przyjąć.

              • speedymika Re: Pediatra nie chciała obejrzeć dziecka... 18.10.08, 12:00
                lekarka miała zacząć o 14 pracę do poznego popołudnia, zgodnie z zaleceniem do
                niej na koma dzwoniłam chwilę po 14stej, tak zeby zdążyła wejść do pracy i
                ocenić ile ma dzieci do "ogarnięcia".

                Więc rozumiem że uważasz że stawianie diagnozy przez telefon, zamiast odesłać do
                innego lekarza, jest oki?
          • azile.oli Re: Pediatra nie chciała obejrzeć dziecka... 18.10.08, 11:55
            Masz rację. Co innego, gdy dziecko zachoruje w nocy, wtedy można
            nawet wezwać pogotowie do tak małego dziecka.O 10 rano p[ozostaje
            przychodnia, bo płacisz składki i wcale nie musisz chodzić do
            lekarza prywatnie.Swoją drogą wkurza mnie ,że o 10 rano nie ma już
            numerków do lekarza. U nas też tak jest. Z reguły trzeba się zapisać
            na następny dzień. Ale jeśli jest piątek, a dziecko maleńkie i z tak
            wysoką temperaturą, to trudno czekać do poniedziałku.Moje dzieci są
            starsze,ale w nagłym wypadku to mąż negocjuje z paniami z
            rejesyracji, wyjaśniając,że trudno przewidzieć poprzedniego dnia,że
            dziecko zachoruje. Jeśli ma np wysypkę i gorączkę to nie mam zamiaru
            czekać do następnego dnia, bo wysypka może zniknąć i wtedy lekarz
            nie postawi właściwej diagnozy. Gdy moje dzieci były malutkie
            wzywałam lekarza prywatnie do domu.Później się sparzyłam, bo
            prywatnie lekarka potrafiła przyjść nawet w godzinach pracy, po czym
            wziąć ode mnie pieniądze a w karcie wpisać wizytę domową. Miała
            płacone dwa razy za tę samą wizytę. a wiem to, bo przepisywałam
            dzieci do innej przychodni i karty dano mi do ręki.Każda wizyta
            prywatna była wpisana jako wizyta w przychodni. Teraz trafiłam na
            ludzką lekarkę i ani razu nie musiałam wzywać jej prywatnie. ja nie
            twierdzę, że lekarz ma pracować po godzinach za darmo, ale są
            szczególne przypadki.Do takich należy właśnie nagła choroba 5-
            miesięcznego dziecka.Wiem,że jeśli się chce można przyjąć tę jedną
            dodatkową osobę. U mnie w przychodni nagłych przypadków się nie
            odsyła. Czym innym jest choroba w nocy czy święta, a czym innym
            rankiem powszedniego dnia.Brak numerków nie jest problemem pacjenta,
            ale nieudolnego systemu opieki zdrowotnej.Czemu np nauczyciel
            rozmawia z matką dziecka po lekcjach, chociaż mógłby już iść do
            domu,a matkę odesłać ,mówiąc, aby przyszła w godzinach
            konsultacji.Przecież sytuacja nie zagraża zdrowiu i życiu. Nie ma
            też opcji, aby przyjmował ją prywatnie i odpłatnie po godzinach
            pracy.
            • betty-226 Re: Pediatra nie chciała obejrzeć dziecka... 18.10.08, 12:09
              Płacisz składki na NFZ a nie na przychodnię. Wiesz, ile z tej Twojej składki
              przychodnia dostaje na pacnenta miesięcznie? Chyba z 6 PLN. A w tym jest
              wszystko (woda, prąd, papier w WC, stawka dla lekarza itd.)
              Polacy wciąż mają złudzenia, że wszystko im się należy w ramach NFZ. Na całym
              świecie, żeby mieć "wszystko", trzeba ładnie dopłacić do państwówki.
              • jaktosik Re: Pediatra nie chciała obejrzeć dziecka... 18.10.08, 12:15
                Słyszałam coś o 5 zł na pacjenta, może podwyższyli - hehe

                Co do nauczyciela to złe porównanie. Rozmawia po lekcjach, bo to
                jego obowiązek (tak jak sprawdzanie prac domowych, klasówek czy
                zebrania z rodzicami). Nauczyciel ma 18 (o ile sie nie mylę) godzin
                dydaktycznych w tygodniu, reszta (do 40, czyli zostaje ok. 22) to
                czas między innymi na rozmowy z rodzicami i inne sprawy.
                • azile.oli Re: Pediatra nie chciała obejrzeć dziecka... 18.10.08, 15:02
                  Po pierwsze, to za owe 6 złotych nie oczekuję ja, jak i przypuszczam
                  autorka wątku wszystkiego, tylko zbadania chorego dziecka, a nie
                  jakichś drogich, skomplikowanych i czasochłonnych badań.Nie jestem
                  też odpowiedzialna za niewydolny system opieki zdrowotnej. Jeśli
                  chcę w ramach ubezpieczenia czegoś nadzwyczajnego mogę się
                  ubezpieczyć dodatkowo, istnieje taka możliwość.Co do przykładu
                  nauczyciela. Tak, ma obowiązek porozmawiania z matką, ale może też
                  wyznaczyć godziny konsultacji i poza nimi odsyłać. Nie każdy pracuje
                  18 godzin, niektórzy mają też etaty w kilku placówkach, muszą tam
                  dojechać, spieszy im się,ale z reguły nie odeślą tego rodzica, bo
                  liczą się z tym, że po prostu następnym razem nie przyjdzie, a z
                  dzieckiem są kłopoty wychowawcze. Mało tego,rodzice przychodzą kiedy
                  im pasuje, bo termin zebrania im nie odpowiada.I tak jak obowiązkiem
                  nauczyciela jest rozmowa z rodzicem, tak obowiązkiem lekarza jest
                  zbadanie chorego dziecka.I to małego, z wysoką temperaturą. Czasu na
                  chorobę dziecka nie można sobie zarezerwować na kilka dni do przodu,
                  bo tego po prostu nie można przewidzieć. Natomiast znaleźć czas na
                  zebranie zapowiadane od dwóch tygodni można.Nie mówię tu o
                  sytuacjach losowych, że nagle komuś coś wypadnie, ale o rodzicach ,
                  którzy notorycznie przychodzą w innych terminach, zwłaszcza pod
                  koniec semestru, gdy dziecko jest zagrożone.Podałam tu przykład
                  nauczyciela, gdyż podobnie jak lekarz zawód ten należy do tzw
                  budżetówki, są to też zawody , do których wypadałoby mieć
                  powołanie.Oczywiście tu i tu różnie bywa,ale ciekawen, czy ta
                  lekarka równie lekko podeszłaby do choroby dziecka kogoś ze swojej
                  rodziny.Są pacjenci włażący bez kolejki, nie umówieni , ochoczo
                  przyjmowani i wtedy rzeczywiście trudno przyjąć nadprogramowego
                  pacjenta.Mało prawdopodobne też jest, że takich pacjentów jest
                  mnóstwo akurat jednego dnia.Jeśli tak, to po konsultacji
                  telefonicznej można zdecydować, że dziecko starsze, które potrafi
                  powiedzieć co je boli można ewentualnie odesłać, ale nie powinno się
                  tego robić w przypadku niemowlęcia z wysoką temperaturą, którą może
                  mieć zarówno przy katarze jak i zapaleniu opon mózgowych.
              • speedymika Re: Pediatra nie chciała obejrzeć dziecka... 18.10.08, 16:01
                > Polacy wciąż mają złudzenia, że wszystko im się należy w ramach NFZ.

                Czy tak samo komentujesz sprawę darmowych znieczuleń do porodu?

                Nie my ustalamy system, ile naszej kasy TRAFIA do przychodni. Za to wiem ile
                płacę co miesiąc składki zdrowotnej i ubezpieczeniowej. Na pewno przekracza to
                kwotę 6 zł miesięcznie. To są realnie ponoszone przeze mnie koszty posiadania
                uprawnień do państwowej opieki medycznej.
                • betty-226 Re: Pediatra nie chciała obejrzeć dziecka... 18.10.08, 18:31
                  > Nie my ustalamy system, ile naszej kasy TRAFIA do przychodni. Za to wiem ile
                  > płacę co miesiąc składki zdrowotnej i ubezpieczeniowej. Na pewno przekracza to
                  > kwotę 6 zł miesięcznie. To są realnie ponoszone przeze mnie koszty posiadania
                  > uprawnień do państwowej opieki medycznej.

                  Ale należy swoje oburzenie kierować w stronę NFZ, a nie przychodni czy lekarza.

                  Bo to, że Ty realnie płacisz więcej składki, to jakby nie interesuje samej przychodni czy lekarza. Poza tym Twoja składka to nie tylko pieniądze dla POZetu, ale parę innych świadczeń (m.in. darmowa opieka szpitalna jak by co).
                  Zatem oczekujesz, że za te 6 zł będzie zawsze miejsce w kolejce, że zostaniesz wpuszczona bez kolejki.
                  Ja leczę dzieci prywatnie i tu mogę oczekiwać wiele więcej niż w POZie. Ale również muszę liczyć się z tym, że nie zostanę wpuszczona bez kolejki, to zrozumiałe, w końcu ludzie są poumawiani na konkretne godziny. Ale ponieważ jest to lekarz prywatny, to mogę liczyć na telefoniczną konsultację dość obszerną, a także wizytę domową. Już nie wspomnę o mailowej interpretacji badań.
                  Ale to prywatnie.

                  Żeby nie było... Uważam, że pediatra postąpiła lekkomyślnie, odpowiadając Ci przez telefon, żebyś dawała przeciwgorączkowe i zgłosiła się po weekendzie. To jest akurat bez sensu. Mogła po prostu Cię spławić i odesłać na drzewo, ale nie powinna udzielać tak lakonicznej porady lekarskiej.


                  > Czy tak samo komentujesz sprawę darmowych znieczuleń do porodu?

                  Nie komentuję, bo mnie ten temat nie interesuje i nie dotyczy. Urodziłam dwa razy bez znieczulenia, więcej rodzić nie zamierzam, dlatego jestem daleka od komentowania tego zagadnienia.
                  • azile.oli Re: Pediatra nie chciała obejrzeć dziecka... 18.10.08, 20:06
                    Ja nigdzie nie wyczytałam,że autorka wątku chciała być wpuszczona
                    bez kolejki.Nie myślę też, że chce być zawsze przyjmowana danego
                    dnia, a tylko w wyjątkowych przypadkach,a takie nie zdarzają się co
                    dzień.Ja w takich przypadkach też korzystałam z wizyt prywatnych,
                    ale tylko dlatego, żeby oszczędzić sobie nerwów. Rozumiem jednak, że
                    nie każdego na to stać.Mnie jako płatnika też niewiele obchodzi co
                    się dzieje z moją składką. To przychodnie negocjują kontrakty.Nie
                    lubię jednak, jak ktoś pisze z wyższością,że leczył dziecko
                    prywatnie i wtedy miał konsultacje bez przeszkód.To normalne. Ale
                    każdy ubezpieczony ma prawo korzystać z opieki lekarskiej w ramach
                    tego ubezpieczenia.A od pediatry należałoby może oczekiwać może
                    trochę empatii w stosunku do chorego, 5-miesięcznego dziecka.I to
                    dla dobra samej siebie. Tu się na szczęście nic nie stało, mama
                    zachowała się odpowiedzialnie, skonsultowała dziecko z innym
                    lekarzem i nie czekała do poniedziałku.Gdyby jednak było to coś
                    poważnego i coś się stało to taka lekarka mogła by odpowiadać za
                    nieudzielenie pomocy.I choć właściwie miała powód, bo był komplet
                    pacjentów, to musiałaby się gęsto tłumaczyć.Bo niemowlęcia nie leczy
                    się przez telefon, każąc podawać mu środki przeciwgorączkowe.Nie
                    oczekuję cudów w ramach ubezpieczenia,ale podstawowej opieki
                    zdrowotnej w nagłych wypadkach-tak. dobrze, że mimo zdziwienia
                    dziecko w końcu dziewczynie zbadano, a nie odesłano z powrotem do
                    przychodni, która w dzień powszedni jest przecież czynna.
                    • betty-226 Re: Pediatra nie chciała obejrzeć dziecka... 18.10.08, 20:15
                      Nie
                      > lubię jednak, jak ktoś pisze z wyższością,że leczył dziecko
                      > prywatnie i wtedy miał konsultacje bez przeszkód.

                      Z wyższością?? A myślisz, że mnie to pasuje, że śpię na forsie? Nie. Ale jestem
                      realistką.
                      Za chwilę będzie jeszcze mniej lekarzy a kolejki będą jeszcze dłuższe,
                      poczekalnie jeszcze bardziej zapchane.

                      > Ja nigdzie nie wyczytałam,że autorka wątku chciała być wpuszczona
                      > bez kolejki.

                      Jeśli jest komplet pacjentów, to jak inaczej przyjąć jeszcze jednego?
                      • jaktosik Re: Pediatra nie chciała obejrzeć dziecka... 18.10.08, 20:54
                        Moja rodzina również płaci wysokie składki, tudzież z powodu
                        prowadzenia działalności gospodarczej, ale z tego powodu nie
                        oczekuję od konkretnego lekarza, który niejednorktonie pada na
                        przysłowiowy pysk, żeby zbadał moje dziecko. A nawet jeśli nie pada
                        to ma prawo po godzinach pracy siedzieć z nogami na biurku i gapić
                        się w tv. Mogę grzecznie zapytać i być wdzięczna, że się zgodził,
                        ale żądać już nie mogę (w moim odczuciu). Tak samo jak nie życzę
                        sobie, żeby ode mnie ktoś żądał, bym na przykład po godzinach mojej
                        pracy zajmowała się zawodowymi obowiązkami. Każdy ma pracę, ale poza
                        tym dom, rodzinę, a i czas na odpoczynek tez by się przydał,
                        zresztą, to nie nasza sprawa co lekarz (czy ktokolwiek inny) robi po
                        godzinach pracy, czy pije kawę, leczy prywatnie biorąc 150 zł za
                        godzię czy też cokolwiek innego

                        Rozumiem, że odesłanie przez takiego pediatrę może bardzo
                        skomplikować życie, ale to nie jego wina, że system opieki
                        zdrowotnej mamy taki jaki mamy

                        A swoją drogą czy w Twojej przychodni nie ma innych pediatrów?
                      • azile.oli Re: Pediatra nie chciała obejrzeć dziecka... 18.10.08, 21:06
                        Można takiego pacjenta przyjąć na końcu, informując matkę o której
                        ma przyjechać, autorka wątku nie napisała,że chce być przyjęta
                        natychmiast.Ewentualnie można też na samym początku. Czasem lekarz
                        się spóźni i pacjenci czekają,więc może czasami warto zrobić wyjątek.
                        • jaktosik Re: Pediatra nie chciała obejrzeć dziecka... 18.10.08, 21:49
                          Można, ale nie trzeba i to kwestia dobrej woli - moim zdaniem, a nie
                          obowiązku, a autorka pisała o obowiązku i ewentualnej skardze na
                          lekarza
    • zebra12 Bezobjawowe zapalenie płuc 19.10.08, 09:39
      nie jest wcale takie bezobjawowe! Zwykle dziecko kaszle. Natomiast często nie ma
      przy tym gorączki i nie da się niczego wysłuchać. Moja córka przeszła dwa razy.
      I druga rzecz: ja bym pojechała do przychodni, nie dzwoniła i czekałabym, aż nas
      przyjmą. Muszą przyjąć!
      • joanna1982 Re: Bezobjawowe zapalenie płuc 20.10.08, 22:09
        wg Praw Pacjenta lekarz jest zobowiązany do konsultacji i porady lekarskiej w stanie zagrożenia zdrowia lub życia pacjenta....

        Teraz pytanie czy u tak małego dziecka tak wysoka temperatura może świadczyć o tym, że jedo zdrowie lub życie jest zagrożone?
        A jak wiadomo bez konsultacji nie da sie tego stwierdzic!

        Moja pediatra nigdy mi nie odmówiła przyjęcia, nawet potrafiłam się z nią umówić telefonicznie na wejście do gabinetu bez kolejki jako pierwsza (wychodziła i mnie prosiła do gabinetu) ale to ze wzgledu na stan zdrowia moich dzieci (oboje z wadą serca)
        • jaktosik Re: Bezobjawowe zapalenie płuc 21.10.08, 13:12
          Objawem wskazującym na zagrożenie życia może tak naprawdę okazać się
          wszystko...

          W przypadku gorączki u dziecka (również noworodka), jeśli nie
          widzimy innych bardzo niepokojących objawów, dajemy czopek
          przeciwgorączkowy i czekamy aż temperatura spadnie, potem obsrwujemy
          co sie z dzieckiem dzieje i decydujemy (jesli np. jest wieczor) czy
          widziemy cos bardzo niepokojaceo co powoduje, ze trzeba natychmiast
          do lekarza czy czekamy do rana. Z dzieckiem gorączkującym (jeśli nie
          ma innych bardzo poważnych objawów) nie wychodzimy z domu, najpierw
          zbijamy temperatrę. To "szkoła" lekarza i położnej z mojej szkoły
          rodzenia.

          Jednocześnie chce podkreślić, że rozumiem niepokój rodzica,
          szczególnie, jeśli to pierwsze dziecko. Sama biegłam z katarkiem,
          jak mały dostał
          • woda-niegazowana Re: Bezobjawowe zapalenie płuc 21.10.08, 17:06
            Jestem w szoku !!!
            >>W przypadku gorączki u dziecka ( również noworodka), jeśli nie widzimy niepokojących objawów, dajemy czopek przeciwgorączkowy i czekamy, aż temperatura spadnie.........
            No takich bzdur nie czytałam ....surprised A jakie to są niepokojące objawy u noworodka ??Piszesz o czymś o czym nie masz pojęcia. Widziałam noworodka skierowanego na konsultację po niedzieli, który już w środę był w stanie agonalnym. Zastanów sie co piszesz, a tekst hmmm jak protozoa sad
            • azile.oli Re: Bezobjawowe zapalenie płuc 21.10.08, 22:50
              Zgadzam się z przedmówczynią. Był piatek , godziny dopołudniowe,
              dziecko maleńkie.Temperatura może spaść , a w nocy podnieść się na
              nowo.I co, lepiej z gorączkującym niemowlęciem szukać pomocy nocą, w
              weekend.A co jak gorączka nie spada, nie wychodzić z domu i czekać,
              na co? na prywatną wizytę lekarza czy wzywać pogotowie, żeby
              usłyszeć, to co ja usłyszałam, gdy wezwałam tę pomoc dla 2-
              miesięcznego syna"do gorączki nie jeździmy, jak nie przejdzie, w
              poniedziałek do przychodni''. Na szczęście mąż był bardziej
              przekonujący. Na informację, że dziecko ma drgawki, usłyszałam,że
              przesadzam,bo to pewnie dreszcze.
              • woda-niegazowana Re: Bezobjawowe zapalenie płuc 22.10.08, 08:07
                I chciałabym autorce wątku polecić sposób mojej koleżanki....
                Jeżeli w rejonie nie chcą jej zarejestrować CHOREGO dziecka daje do podpisania oświadczenie, że dziecko w takim stanie nie zostało zarejestrowane do lekarza.....W jej przypadku skutkuje- zarejestrowaniem.
                Mnie kiedyś pani w rejestracji o godz. 13tej odsyłała do dyżurującej od 18tej ( ten sam NZOZ ale może porady w ramach dyżurującej są droższe ??). Powiedziałam, że nie ma takiej opcji......i lekarz mnie przyjął. Czasami trzeba zawalczyć o swoje wink
                • lankal84 Re: Bezobjawowe zapalenie płuc 08.11.08, 15:07
                  ostatnio w przychodni bylam swiadkiem spiecia lekarki z opiekunka dziecka ktora
                  przuyprowadzila pannice lat 5 do lekarza bo od kilku godzin ma temp w tej
                  sytuacji lekarka dobrze zrobila poouczajac ja ze z dzieckiam nalezy przyjsc
                  dopeiro jutro albo pojutre bo do tego czau ona nic nei zuwazy

                  natomiats w przypadku dzieci do 3 roku kazde dziecko z wysoka goraczka musi byc
                  przez ;lekarza obejrzan!! to jej slowa
                  • schiraz Re: Bezobjawowe zapalenie płuc 09.11.08, 01:02
                    Mieszkam w "największej wsi w Polsce", jest jeden lekarz pediatra na 7000
                    mieszkańców plus 2000 okoliczne wsie (nie wiem jak z tego wyciągnąć liczbę
                    dzieci) Numerki do tej Pani kończą się w okolicach 9 rano. I za każdym razem
                    kiedy siedzę w poczekalni i słyszę że pani z rejestracji idzie do gabinetu i
                    mówi: "limit pacjentów na dziś wyczerpany" Pani doktor odpowiada: "rejestrujemy
                    tylko nagłe zachorowania dzieci do 1 roku". Także da się, nie wątpię, że ta
                    kobietka jest przepracowana, i chylę czoła przed nią, bo nie odmawia przyjęcia
                    tych dzieci (najbliższe pogotowie 10 km dalej no i od 18 rzecz jasna) Kobiety,
                    my mamy chory system zdrowia a nie lekarzy, bo nie wiem co jest bardziej fair:
                    nie przyjąć dziecka chorego, bo limit wyczerpany i za swoją pracę nie dostanę
                    wynagrodzenia (ile z was za darmo charytatywnie siedzi po godzinach w pracy?)
                    czy przyjąć właśnie za darmo i poświęcić czas swój i swojej rodziny w imię idei.
                    Od kiedy mam Syna (chorowitego) moim największym bólem jest to, że nie poszłam
                    na medycynę, tylko i wyłącznie ze względu na to, żeby czuć się bezpieczniej w
                    sytuacji gdy mój Mały zachoruje, bo poza tym współczuje lekarzom.
          • maisiaczek Re: Bezobjawowe zapalenie płuc 09.11.08, 22:55
            jaktosik napisała:

            > Objawem wskazującym na zagrożenie życia może tak naprawdę okazać się
            > wszystko...
            >
            > W przypadku gorączki u dziecka (również noworodka), jeśli nie
            > widzimy innych bardzo niepokojących objawów, dajemy czopek
            > przeciwgorączkowy i czekamy aż temperatura spadnie, potem obsrwujemy
            > co sie z dzieckiem dzieje i decydujemy (jesli np. jest wieczor) czy
            > widziemy cos bardzo niepokojaceo co powoduje, ze trzeba natychmiast
            > do lekarza czy czekamy do rana. Z dzieckiem gorączkującym (jeśli nie
            > ma innych bardzo poważnych objawów) nie wychodzimy z domu, najpierw
            > zbijamy temperatrę. To "szkoła" lekarza i położnej z mojej szkoły
            > rodzenia.
            >



            moja corka jako noworodek dostala temperatury 39 stopni zadzwonilam po pogotowie
            oczywiscie przyjechalo i natychmiast do najblizszego szpitala ja zawiezli okaalo
            sie zakazeniem clego oranizmu a niby glupia goraczka wtedy powiedzieli mi ze to
            nie jest normalne jak noworodek goraczkuje i nalezy sie niepokoic i jak
            najszybciej wezwac lekarza
    • kasikk3 Re: Pediatra nie chciała obejrzeć dziecka... 09.11.08, 21:58
      Też ostatnio nie zostałam przyjęta z dzieckiem w przychodni. Córka ma w prawdzie
      trzy lata ale miała 39 st na zegarze i jak się okazało koszmarną anginę. Po
      18-tej oczywiście wylądowałam z nią na pogotowiu bo gorączka nie schodziła. Tam
      byli oburzeni, że dziecko w takim stanie zostało obejrzane.

      Chciałam tylko powiedzieć tym wszystkim, którzy tak bronią prywatnego czasu
      lekarzy pracujących w rejonie, że oni nie szanują mojego prawa do przyjęcia
      chorego dziecka w sytuacji jak wyżej, natomiast mają wykorzystują ten czas na
      przyjmowanie w godzinach przyjęć pacjentów przedstawicieli handlowych firm
      farmaceutycznych. Zdarzało mi się czekać po dwadzieścia minut na wyjście takiego
      delikwenta podczas gdy poczekalnia pełna była dzieci.

      I to jest ok, ja jestem 'be' bo oczekuję pomocy gdy jest potrzebna...nie pcham
      się poza kolejka do przychodni, kiedy dziecko ma katar...
Pełna wersja