do mam chorujacych przedszkolakow :(

20.10.08, 14:09
witam

moja 2,5 letnia corka 2 tygodnie temu poszla do przedszkola. po
pierwszych 3 dniach dostala kataru (8.30-12) ktory ladnie sam w
weekend znikna.
Nastepnie poszla we wtorek a w czwartek zaczela kaszlec. nie ma
goraczki ale kaszel okropnie ja meczy wrocil tez katar. generalnie
pochodzila cale 8 dni.
i tu pytanie czy wszytskie dzieci tak czesto w przedszkolach choruja
czy tylko moja jest taka nie odporna.
rok temu sprobowalismy ze zlobkiem ale tak bardzo chorowala ze po 4
miesicach zabralismy ja z tamtad (ostatnia choroba bylo zpalenie
pluc)
Teraz mina rok myslalam ze cos nabrala odpornosci a tu tymczasem
znowu to samo.
zdaniem lekarza nie jest alergikiem, bierze witaminy z echinacea i
zelazo.
dlaczego ona tak czasto choruje?
dodam ze nie mieszkamy w Polsce.

www.youtube.com/watch?v=6PEoGEYxj1o&feature=related
    • lambert77 Re: do mam chorujacych przedszkolakow :( 20.10.08, 14:17
      mój ma to samo w sumie od początku był hmmm chorowity ale to już była lekka
      przesada od września łatwiej mi policzyć dni kiedy nie był w przedszkolu niż dni
      kiedy był.
      Z tego miejsca chciałbym zaapelować do wszystkich rodziców prowadzających swoje
      chore dzieci do przedszkola. Puknijta się w głowy to że wasze dzieci są chore
      nie oznacza, że reszta też musi. Ja rozumiem że dziecko w przedszkolu to duży
      koszt że dziecko chodzące do przedszkola i chore siedzące w domu to jeszcze
      większy koszt. Ale trafia mnie na samą myśl że mój syn musi przebywać z dziećmi
      niepełnosprawnych umysłowo rodziców. Żeby nie było ja swojego nie puszczam do
      przedszkola jak jest chory nie robię takiego świństwa innym.
      • oli.nek Re: do mam chorujacych przedszkolakow :( 20.10.08, 14:21
        lambert trochę pojechałaś. zapomniałaś, że ludzie (w tym i dzieci wink) nie muszą
        chorować będąc zarazem nosicielami bakterii i wirusów i w ten sposób mogą
        zarażać. moja córa w czerwcu przechodziła szkarlatynę, nikt w domu oprócz niej
        nie chorował, ale ktoś ją zaraził, w żłobku też nikt wtedy na szkarlatynę ani na
        anginę nie chorował. wypytywałam.
        • lambert77 Re: do mam chorujacych przedszkolakow :( 20.10.08, 14:26
          ale mój za każdym razem choruje. Opiekunki w przedszkolu nie ukrywają że rodzice
          tak robią dzieci zasmarkane kaszlące chodzą do przedszkola a one nie mogą nic z
          tym zrobić.
          Może i pojechałem ale niektórym się należy. Dzisiaj przyszła Pani z dzieckiem i
          na dzień dobry powiedziała że mała ma jeszcze czerwone gardło ale już ją
          przyprowadziła. Mam nadzieję że mój z jej córką w doktora się nie bawi bo znów
          coś złapie smile
      • anna-t220 Re: do mam chorujacych przedszkolakow :( 20.10.08, 14:25
        Zgadzam sie z Toba w 100%!!! Ja sie zastanwiam jak wymusic na
        przedszkolu, zeby poprostu takich dzieci nie przyjmowano i tyle.
        • lambert77 Re: do mam chorujacych przedszkolakow :( 20.10.08, 14:28
          Nie da rady umowa z przedszkolem nie mówi nic o tym, że dziecko ma być zdrowe
      • ewe78 Re: do mam chorujacych przedszkolakow :( 22.10.08, 22:35
        Zgadzam się z Tobą w 100% mnie tez trafia jak słyszę te kaszlące dzieci w
        przedszkolu i tych zadowolonych z siebie rodziców od siedmiu boleści. Pomijając
        fakt, że zarażają nasze dzieci ale to iż chore dziecko ma wypocząć w domu a nie
        męczyć się w przedszkolu. Mam dokładnie taki sam problem moja córka chodziła
        trzy tygodnie do przedszkola i zachorowała. Z tego wszystkiego zrobiło się
        zapalenie płuc mała była w domu ponad trzy tygodnie. W poniedziałek poszła
        pierwszy raz do przedszkola po chorobie a dziś ma już czerwone gardło i katar.
        Nawet nie mogę zliczyć ile widziałam dzieci kaszlących, kichających i męczących
        się z chorobą w przedszkolu. Jestem zła do granic wytrzymałości. Ja dbam o
        zdrowie mojego dziecka a inni mają to w głębokim poważaniu.
        • hanalui Re: do mam chorujacych przedszkolakow :( 22.10.08, 23:52
          ewe78 napisała:
          > chore dziecko ma wypocząć w domu a ni
          > e
          > męczyć się w przedszkolu.

          Nie wiem co rozumiesz przez "meczenie sie w przedszkolu". Moze
          zwyczajnie zle wybralas przedszkole skoro dziecko sie tam meczy.
          Zapewniam cie ze moje dziecko tam sie nie meczy, meczy sie z nudow w
          domu bo nie zapewnie mu tylu atrakcji, zabaw i towarzystwa dzieci.
          Juz dawno stwierdzono ze lepiej sie zdrowieje kiedy jest sie
          zadowolonym...dlatego coraz czesciej w szpitalach dla dzieci
          organizuje sie sale zabaw, teatrzyki, przychodza klowny itp, a nie
          lezy sie tylko w lozku i rozczula nad choroba.
    • oli.nek Re: do mam chorujacych przedszkolakow :( 20.10.08, 14:18
      dlatego właśnie zakupiłam balsam kapucyński na odgrzybienie i może ewentualnie
      odrobaczenie. mamy z forum 'alergie' uzyskują bdb efekty po tym, dzieci nabywają
      m.in. odporność, bo wolny od pasożytów organizm (o których często nie wiemy)
      może łatwiej sobie radzić z bakteriami i wirusami.

      my mamy jedną chorobę za sobą. teraz katar od tygodnia i kaszel. dlatego dużo
      oczekuję po tym balsamie. dodam, że branie witamin u nas nic nie daje. w
      styczniu mieliśmy super efekt po odrobaczaniu - katar i kaszel zniknęły jak ręką
      odjął. ale koniec na razie z chemią, bierzemy się za zioła.
    • gika_gkc Re: do mam chorujacych przedszkolakow :( 20.10.08, 14:21
      nie wiem dlaczego, wiem natomiast, że twoj przypadek nie jest
      odosobniony - mój też choruje dużo, a pierwszy rok w przedszkolu, to
      był prawdziwy hardcore - więcej chorób niż chodzenia do przedszkola
      wszystcy mi mówią, że kiedyś przejdzie
      teraz już drugi i jeszcze nie przeszło
    • manna_poranna Re: do mam chorujacych przedszkolakow :( 20.10.08, 14:32
      moja ma 2 lata i pochodziła sobie 2 tyg. do przedszkola, a teraz leży i kaszle
      okropnie. Na szczęście obyło się bez antybiotyku, ale niestety- tydzień w domu,
      na wszelki wypadek. nie wiem jak będzie dalej, bo ja nie mogę w nieskończoność
      brać zwolnienia, a mąż nie może być na urlopie ciągle.
      Ale cóż- wiedziałam, że tak będzie, nikt nie obiecywał, że będzie lekko, nie
      wiem ile jeszcze chorób przed nami, ale już lekarka mi mówiła, ze dzieciaki w
      tym wieku mają "okienko odpornościowe" i chorują na potęgę, zwłaszcza, jeśli je
      wpuścić do przedszkola wink. Daję Młodej Esberitox, witaminy i tran i łudzę się,
      że będzie lepiej, czego wszystkim życze smile
      • dyzurna Re: do mam chorujacych przedszkolakow :( 20.10.08, 15:49
        moja corka gdy byla w ostatni piatek w przedskzolu na raz zaczelo
        glosno kaszlec 4 dzieci. nie taki kaszel ot byle co. normalny mokry
        dlawiacy kaszel. przy takim kaszlu moja corka mialaby na stowe
        zapelenie oskrzeli. nie wiem jak wygladaja w Polsce przedszkola ale
        tu gdzie ja mieszkam dla Belgow katar i kaszel to nie choroba.
        wszytskie kichaja na okraglo i jest cool.
        Na dodatek panie w zlobku (rok temu to bylo) krecily nosem dlaczego
        moja corka tak duzo choruje i ze MA przychodzic pomimo choroby. NO
        PARANOJA sad
        • usia-1984 Re: do mam chorujacych przedszkolakow :( 20.10.08, 17:52
          Witajcie ja mam w domu 4,5 latka szwagrasmile i powiem Wam że do 2 roku
          życia był chowany pod kloszem niania go bawiła bo tesciowa pracowała
          itd. jak dała go do żłobka to się zaczeło po 2-3 dniach on chory 2
          tygodnie w domu antybiotyk i znowu żłobek i tak w kółko.....jak
          poszedł wtamtym roku do przedszkola było to samo pochodził gura 3-4
          dni i znowu antybiotyk i tydzień dwa z głowy znowu pezdszkole i to
          samo...i tak jest do dzisiaj ale co mnie denerwuje u tesciowej wiem
          boi sie bo mały przy wysokiej gorączce dostawał drgawek ale czy przy
          37stopniach czy 36,9 dawac odrazu nurofen przeciw gorączce? on ma
          antybiotyk raz dwa razy w miesiącu od dwóch i pół roku tak jest i
          ten nurofen i cigle mu ino głowe maca itp. przecież on już sie
          uodpornił na antybiotyki mało który działa na niego
          ale teściowa jest przewrażliwiona tym i jak kiedyś moja maąła miała
          katarek to jedz odrazu do lekarza po antybiotyk bo tak się choróbsko
          jakieś przywlecze poco faszerowac lekami odrazu... ale ona ma swoje
          zdanie . Aha mały pije te ALVEO witaminki tran i nic to nie pomaga
          non stop choruje jak powiedziała laryngolog pewna że to są dzieci
          które sie nie nadaja do przedszkola poprostu że będą ciągle łapac i
          przynosic choroby....
          O szok ale poemat wybaczciesmile))))
        • hanalui Re: do mam chorujacych przedszkolakow :( 20.10.08, 19:22
          dyzurna napisała:
          > tu gdzie ja mieszkam dla Belgow katar i kaszel to nie choroba.
          > wszytskie kichaja na okraglo i jest cool.

          W moim przedszkolu katar, kichanie czy kaszel nie jest jakims
          przeciwskazaniem do przedszkola. Sama tez z dzieckiem z katarem czy
          kaszlem chodze na spacery wiec nie widze powodu by zabierac mu
          przyjemnosc bawienia sie z dzieciakami skoro i tak z pewnoscia od
          tych dzieciakow przyniosl chorobsko smile
          Moze stad wasze dzieciaki choruja ze byle kaszelek, katarek i
          wlewacie w nie tony lekarstw, izolacja i inne cuda wianki w
          najlepszym wypadku, przy mniejszym szczesciu na wszystko antybiotyk.
          Dzieci nie nabeda odpornosci bez kontaktow z bakteriami i wirusami,
          kazdy dodatkowy lek podawany to jedynie oslabiacz naturalnego
          bronienia sie organizmu, rozleniwia system obronny organizmu.
          Owszem ...mozecie izolowac...ale od tego wzmocnienie nie przyjdzie.
          Wzmocnienie tylko w walce sie odbywa big_grin.

          A mamom ktore sie dziwia ze przedszkola niepolskie przyjmuja
          kaszlace i smarkajace dzieci dodam ze niestety niektore panstwa nie
          przewiduja zwolnien chorobowych i opiek na dziecko. Owszem jest cos
          jak nasza opieka - 3 dni w roku nie wiecej niz 5 (slownie piec) dni
          na 3 (slownie trzy) lata. Tyle sobie moze wziac 1 dorosly pracujacy
          bez wzgledu czy na 1 czy 10 dzieci. Na reszte trzeba brac urlop jak
          sie pracodawca zgodzi lub dni bezplatne tez oczywiscie jak sie
          zgodzi.
    • jagabaga92 Re: do mam chorujacych przedszkolakow :( 20.10.08, 20:26
      Nam pediatra powiedział: albo będzie chorował jako przedszkolak, albo jako uczeń
      - dziecko musi "nauczyć się" odporności i minimum rok trzeba na to poświęcić.

      A w temacie przyprowadzania przeziębionych dzieci do przedszkola, to też uważam,
      że ideałem byłoby, gdyby takie dzieci nie przychodziły, ale my - jako dorośli -
      też nie siedzimy w domu z powodu kataru i - niestety - też zarażamy wtedy
      innych, prawda? Takie już uroki stadnego życia człowieka wink
    • gunik2000 Witaj w klubie :( 20.10.08, 22:37
      Weszłam sobie na to forum, żeby zapytać o to samo co Ty smile)) Moje dzieciaki
      poszły we wrześniu do przedszkola i zaraz potem obydwoje mieli zapalenie górnych
      dróg oddechowych. Teraz jeszcze nie minęły 2 miesiące a w przedszkolu ospa. Ręce
      mi opadają, bo na zmianę z mężem siedzimy z maluchami w domu, pracy wtedy zero.
      Nie jest to wina przedszkola, panie kategorycznie odmawiają przyprowadzania
      chorych dzieci, no ale tak jak z tą ospą i nie tylko zresztą; musiałyby być
      jasnowidzkami. Mam nadzieję, że się ten hardcore jednak kiedyś skończy i już tak
      łatwo nie będą łapać infekcji.
      Nie chcę szukać opiekunki i zostawiać ich w domu, bo przedszkole uwielbiają, i
      zresztą nie tędy chyba droga.
      • e_luska2 Re: Drugi rok w przedszkolu 21.10.08, 08:23
        Mój Bartek poszedł do przedszkola w wieku 2i9 m-cy. No i się
        zaczęło... jazda bez trzymanki. Bartek non stop coś łapał, najpierw
        katarki, później oskrzela, później rotawirus, później ospa, później
        mononukleoza. Miał tak zbąbaną odporność, że myślałam, ze już będzie
        tak na okrągło. Przyszło lato, Bartek zaczął dostawać rybumonol
        (szczepionka na uodpornienie - nie wiem czy nazwę podałam
        poprawnie). Przeszedł całą terapię i odpukać... nic nie łapie smile Od
        wrześnie chodzi drugi rok do przedszkola, dzieciaki chorują,
        przychodzą z katarami, kaszlami i innymi paskudztwami a mój Bartek
        NIC smile Myśle, że to właśnie ta szczepionka pomogła, dlatego
        zdecydowanie polecam smile
    • em_em71 Re: do mam chorujacych przedszkolakow :( 21.10.08, 09:27
      Przyprowadzanie do przedszkola dzieci chorych, to jedno, ale jest i
      druga strona medalu. W trosce o niezłapanie przeziębienia, dzieciaki
      są grubo ubierane, o wiele za ciepło, w stosunku do panującej
      pogody. Dopiero od kilku dni mój syn nosi kurtkę /leciutką/,
      wcześniej bluza od dresu. Przyglądam się w szatni - większość dzieci
      w rajstopach pod spodnie. Na wieszakach kurtki zimowe, ciepłe
      czapki... To jak te dzieci mają być zdrowe, gdy są ewidentnie
      przegrzewane?
      Moje dziecko nie choruje. Od września zaliczył jeden krótki katar,
      który przesiedział w domu /pt i pon/.
      • jagabaga92 Re: do mam chorujacych przedszkolakow :( 21.10.08, 10:05
        em_em71 napisała:

        > W trosce o niezłapanie przeziębienia, dzieciaki
        > są grubo ubierane, o wiele za ciepło, w stosunku do panującej
        > pogody. Dopiero od kilku dni mój syn nosi kurtkę /leciutką/,
        > wcześniej bluza od dresu. Przyglądam się w szatni - większość dzieci w
        rajstopach pod spodnie. Na wieszakach kurtki zimowe, ciepłe
        > czapki... To jak te dzieci mają być zdrowe, gdy są ewidentnie
        > przegrzewane?
        >

        Ja ubieram swojego dzieciaka podobnie jak siebie, tylko że... ja jestem straszny
        zmarźluch (brrrrrr) i chociaż rajstop jesienią nie noszę, to sweter, kurtkę i
        apaszkę jak najbardziej, bo bez tego mi zimno i uważam, że dziecku też pewnie
        zimno (jak go ubiorę cienko, to mówi, że mu zimno, więc chyba marzną mu geny od
        mamusi wink)
    • bj32 Wklejone przez moderatora: 21.10.08, 12:17
      Ospa? nie kniecznie!!!!!!!!
      buszynska 21.10.08, 10:14

      do mam chorujacych przedszkolakow
      Autor: dyzurna 20.10.08, 14:09

      Zinspirowal mnie w duzej miwrze ten watek i moje ostatnie
      doswiadczenia.
      Moja starsza corka do 3go roku zycia miala tylko 3 razy katarek, nie
      byla chowana w sterylnych warunkach, wszedzie ze mna/nami chodzila i
      jezdzila....
      Poszla do pszedszkola i sie zaczelo w pierwszym roku to jak w sumie
      byla razem 2 miechy wszystkiego to max.
      Drugi rok rozpoczela w sumie niezle ale po 2 tyg zapadla znowu
      anybiotyk no i sie zaczelo.
      Powiedzialam nie, (ale tez i moj lekarz przyznal, ze juz mu brak
      konceptu) trzeba poszukac innej rady.
      Wczesniej przeszlysmy chyba wszysko co nasz lekarz wymyslil,
      notabene super fachowiec i dobry czlowiek.
      Trafilismy do alergologa no i w tej chwili po prawie roku brania
      wziewnych zaczelo sie poprawiac zapadla tylko po 2 tyg na katarei i
      zostala w domu na zwiekszinych dawkach inhalacji z nebuizatora.
      Przepraszam za ten dlugo wstep juz przechodze do sprawy.
      Mianowice, w przedszkolu zapanowala ospa.
      Bedac na kontroli ualergologa zapytalam sie co robic czy
      przetraymac w sumie zdrowe dziecko w domu czy jak bo mam (
      miesieczna core a i sama ospy nie przechodzilam czy jak?
      Powiedzialam mu to co slyszalam od wielu mam ZE JAK MA PRZEJSC TO
      MOZE LEPIEJ TERAZ A NIE WSZKOLE!!!!!!!!?
      A on na to SZCZEPIC!!!!!!!! no i co?
      Wcale dziecko nie musi przechodzic tej wstretnej choroby (corka
      kolezanki miala wypryski pod powiekami ina wargach sromowych
      MASAKRA).
      No a poza tym zdarzaja sie ciezkie powiklania a co najgorsze potej
      chorobie spada odpornosc na 3-4 miesiace.
      A dla mojej corci to byloby bardzo niebezpieczne z jej odpornascia,
      ktora ledwo co zaczela odbudowywac.

      Jestem wkur...., ze nie jest to szczepienie obowiazkowe, ze nie
      wszyscy o tym wiedza a poza tym jest drogie ceny wahaja sie od 130
      do nawet 200 zlotych a to okropnie duzo.
      Dlaczego nasze pansto nie dba o nasze dzieci, dlaczego musza sie
      meczyc z ta nieprzyjemna choroba?
      Lekarz powiedzial mi, ze nigdy nie ma 100% na to, ze dziecko nie
      zachoruje ale jest wysoce prawdopodobne, ze nie a nawet jezeli sie
      zarazi to po tej szczepionce (podanej oczywiscie w odpowiednim do
      tego czasie)przejdzie ta ospe lzej.
      Dzieki za cierpliwosc jezeli ktos dobrnal do konca i pozdrawiam
      wszystkie mamy chorujacych przedszkolakow.
      A co do lekkomyslnych niejednokrotnie rodzicow to sama bylam
      swiadkiem raz jak rodzic przyszedl z antybiotykiem w rece i prosba
      zeby o 14 dac dziecku a raz z Tantuverde bo dziecko milalo troche
      czerwone gardelko.....
      Niestety z tym sie nie wygra widze to juz 3 rok.
      magda

      Re: Ospa? nie kniecznie!!!!!!!!
      tijgertje 21.10.08, 10:45

      dlaczego chcialas zostawic zdrowe dziecko w domu, skoro ospa w
      przedszkolu juz sie ujawnila??? Zanim pojawi sie wysypka od momentu
      zarazenia moze uplynac nawet 3 tygodnie, wiec mala jak sie miala
      zarazic, to juz sie zarazila, zwlaszcza, ze po tym, jak wysypka juz
      jest, to chory mniej zaraza, niz zanim ja ma. Bylam w szoku, jak
      widzialam w holandii dzieciaki lazace do przedszkola z wysypka. Juz
      mnie to nie razi.Mam madrego lekarza, ktory mi mlodego z
      antybiotykiem do przedszkola wyslal. Naprawde madrego, nie w
      cudzyslowiu. Biorac antybiotyk, maly przestal zarazac. dla mnie
      trzymanie dziecka z katarem w domu nie ma sensu. Dla rodzicow moze
      wygladac, ze to dziala, ale tubylczy lekarze twierdza, ze dzieki
      temu , ze dzieci stykaja sie z roznosciami wyrabiaja odpornosc, zeby
      przestac chorowac, musza wytworzyc jakis tam poziom przeciwcial,
      wowczas organizm znacznie latwiej sie broni, niz jesli ich nie
      posiada. Moj mlody po pojsciu do przedszkola chorowal non stop od
      wrzesnia do kwietnia. Do przedszkola nie poszedl tylko kilka razy,
      jak naprawde zle sie czul i mial goraczke. Kiedys w 12-osobowej
      grupie bylo 3 dzieci z lejacym sie uchem. No szok. Tyle, ze
      trzymanie dziecka w domu nieiwiele daje. Niby mniej choruje, ale
      okres nabywania odpornosci trwa wtedy nie rok czy 2, a 5-10 lat. Moj
      syn chodzi teraz juz do szkoly (4,5 roku), odkad poszedl, opuscil 2
      dni w szkole ze wzgledu na goraczke i wymioty. poza katrarem nie
      choruje, a katar mlodsze dzieci strednio 10 razy w roku lapia, moj
      mlody nawet ta srednia zaniza. W 1/2 klasie (4-5 lat) jest jeszcze
      sporo dzieci, ktore regularnie choruja, zalezy, czy chodzily do
      przedszkola lub zlobka. Od 3 klasy w gore w zasadzie dzieciaki nie
      choruja. I chodza bez czapek, bez rajstop pod spodniami w zimie, na
      boisko wychodza nawet w czasie deszczu, mimo ulewy jezdza do szkoly
      na rowerach. Jak przyjechalam do holandii, to bylam w szkolu, teraz
      wiem, ze tubylcze sposoby faktycznie dzialaja. Dziecko wczesniej czy
      pozniej swoje i tak odchoruje, a trzymanie w domu z byle katarem ani
      nie chroni przed zarazeniem, bo bakcyli wszedzie jest pelno, a
      szczelnie rodzinki w domu na caly sezon zamknac sie nie da, zarazaja
      czasem zdrowe osoby, ktore tylko przenosza wirusy, mimo,ze same nie
      choruja, zaraza sie czesto jeszcze przed pojawieniem sie objawow,
      wiec dla mnie posylanie dziecka do przekszkola czy szkoly ma sens,
      jesli maluch dobrze sie czuje i nie ma goraczki. Pamietam, ile
      mialam w szkole zaleglosci przez choroby. Ja sobie swietnie
      radzilam, ale niestety zdarzaly sie dzieci, ktorych stopnie
      pozostawialy wiele do zyczenia, albo nawet powtarzaly klase. Nie
      dlatego, ze sobie nie radzily, dlatego, ze nie mialy mozliwosci
      nadrobic zaleglosci spowodowanych czestymi nieobecnosciami w szkole.
      Trzymanie chorego dziecka w przegrzanym mieszkaniu raczej procesu
      zrowienia nie przyspiesza. A tak z ciekawosci: skoro wszystkie mamy
      tak zawziecie trzymaja chore dzieci w domu i chronia przed
      zarazeniem, to skad sie biora te wszystkie przedszkolne epidemie?
      Nie ma fizycznej mozliwosci uchronic dziecko przed wszystkimi
      zarazkami.
      • bj32 Re: Wklejone przez moderatora: 21.10.08, 12:22
        Ospa? nie kniecznie!!!!!!!!
        gabrielle76 21.10.08, 11:55

        A ja i tak uważam ze lepiej jak dziecko przejdzie ospe, szczepionka
        i tak nie
        chroni w 100%, moje dzieci maja ja z głowy a powikłania zdażaja sie
        jak nie dba
        sie odpowiednio o dziecko i zdaża sie to bardzo rzadko
        • buszynska Re: Wklejone przez moderatora: 21.10.08, 13:22
          Chcialabym Cie poprosic o podanie konkretnych powodow dla, ktorych
          dziecko powinno przejsc ta nieprzyjemna chorobe, ktora uposledza
          odpornosc na nastepne 3-4 miesiace????????????
          • dyzurna Re: Wklejone przez moderatora: 21.10.08, 13:44
            tijgertje napisala

            A tak z ciekawosci: skoro wszystkie mamy
            tak zawziecie trzymaja chore dzieci w domu i chronia przed
            zarazeniem, to skad sie biora te wszystkie przedszkolne epidemie?
            Nie ma fizycznej mozliwosci uchronic dziecko przed wszystkimi
            zarazkami
            .
            tijgertje powiem ci skad ano z tad ze znajdzie sie taka jedna
            mamusia ktora postanowi wlasnie chore dziecko wyslac do przedszkola
            a wtedy to juz jak domino jeden kichnie drugi kaszlnie i z tad te
            chorubska.
            Mimo wszystko po czesci masz racje ale moim zdanim nie do konca.
            Piszesz o chowie w Holandi tu w Belgii jest to samo. tylko wyobraz
            sobie ze moja corka jak sie przeziebia to juz tak na dobre od razu
            schodzi na oskrzela. a raz od niewinnego kaszelku skonczylo sie na
            szpitalu i masywnym zapaleniu pluc.
            Pochorowala sie tak bo po 1 bo zaden lekarz nie wysluchal zapanienia
            (badalo ja 3) a po 2 robilam to co ty piszesz wysylalam pomimo
            kaszelku do zlobka.
            Wystarczy ze przyjdzie taka mamuska jedna z druga z chorymi dziecmi
            i zaraz po kolei kolejne sie zarazaja. a ze moja corka jest extra
            wrazliwa to tak sie to wlasnie konczy. sad
            • dora1211 Re: Wklejone przez moderatora: 21.10.08, 15:34
              Dzisiaj kolega w pracy mi powiedział że jak odprowadzał swoja córke
              do przedszkola to jak byk na drzwiach wisiała kartka że nie wolno
              przyprowadzać dzieci z katarem , kaszlące itd. W moim przedszkolu
              gdzie chodzi moja córka czegoś takiego niestety nie ma i to mnie
              wkurza. Moja córka po 3 tygodniach wróciła do przedszkola( 2
              tygodnie brała antybiotyk, ten trzeci tydzień to siedziała w domu bo
              bałam sie jąjeszcze oddać do przedszkola )ale już się boję że zaraz
              znowu cos załapie.
          • bj32 Re: Wklejone przez moderatora: 21.10.08, 17:27
            U mojej nie zauważyłam, żeby upośledziła cokolwiek. Za to przy
            okazji rozmaitych szczepień przepytałam lekarkę na okoliczność
            szczepienia przeciw "wiatrówce". I powiedziała, że owszem, można.
            Ale lepiej, żeby dziecko przeszło, bo odchorowanie daje wiekszą
            odporność. Rzadko, bo rzadko, ale można drugi raz złapać wiatrówkę.
            I wtedy to już przechodzi w półpaśca. Szczepionka nie daje
            takich
            gwarancji, jak przechorowanie tej nieszkodliwej w
            dzieciństwie choroby.
            • buszynska Re: Wklejone przez moderatora: 21.10.08, 19:11
              takich[/i] gwarancji, jak przechorowanie tej nieszkodliwej w
              > dzieciństwie choroby.

              No wiesz, moze twoje dzieci zniosly ta chorobe super lekko, moze
              wczesniej nie chorowaly tak jak moje dziecko a moze po prostu masz
              inne zdanie.
              Moze jest nieszkodliwa (wyjawszy powiklania i takie tam) ale chyba
              do przyjemnych ona nie nalezy, co?
              A ewentualne blizny?
              Poza tym ten polpasiec to raczej u doroslych,ktorzy sie nie
              szczepili i mlodosci tego chorobska nie przeszly.
              Ale jak mowie to byl moj wybor i rada mojego lekarza do ktorego mam
              pelne zaufanie.
              pozdrawiam
              • peresia Re: Wklejone przez moderatora: 21.10.08, 21:25
                > Poza tym ten polpasiec to raczej u doroslych,ktorzy sie nie
                > szczepili i mlodosci tego chorobska nie przeszly.

                Na ospę chorowałam mając lat 6 i byłam strasznie obsypana, ale nie
                pamiętam żebym się czuła tragicznie. Blizn po ospie nie posiadam
                żadnych.
                Mimo przebytej ospy jako osoba dorosła chorowałam na półpaśca dwa
                razy.
      • edit38 Re: Wklejone przez moderatora: 21.10.08, 17:10
        bj32 napisała:

        > Ospa? nie kniecznie!!!!!!!!
        > buszynska 21.10.08, 10:14
        >
        > do mam chorujacych przedszkolakow
        > Autor: dyzurna 20.10.08, 14:09
        >
        >
        >
        > Jestem wkur...., ze nie jest to szczepienie obowiazkowe, ze nie
        > wszyscy o tym wiedza a poza tym jest drogie ceny wahaja sie od 130
        > do nawet 200 zlotych a to okropnie duzo.

        Ile ludzi tyle opinii i to samo dotyczy lekarzy, jedni zalecają wszystkie
        szczepionki jakie są dostępne na rynku a inni mówią żeby szczepić tylko na
        obowiązkowe. Ja byłam z dzieckiem u alergologa po opinię czy może być
        zaszczepione na świnkę, różyczkę i odrę ponieważ było podejrzenie uczulenia na
        białko jaja kurzego. Okazało się że uczulenia nie ma więc nie ma przeciwwskazań
        do szczepienia ale alergolog powiedziała mi że ona jest przeciwna szczepionkom
        typu odra, ospa, świnka, grypa itd. i sama pomimo że jej dziecko jest zdrowe i
        nie było przeciwwskazań do szczepienia to przez 17 lat nie zaszczepiła go na
        żadną z tych chorób.
        Ja uważam że żadne szczepienie nie powinno być obowiązkowe ale powinny być one
        na tyle tanie że każdy rodzic mógłby podjąć decyzję czy szczepić nie zaglądając
        najpierw do portfela.
        • myelegans Re: Wklejone przez moderatora: 21.10.08, 17:35
          > Ja uważam że żadne szczepienie nie powinno być obowiązkowe ale
          powinny być one
          > na tyle tanie że każdy rodzic mógłby podjąć decyzję czy szczepić
          nie zaglądając
          > najpierw do portfela.
          Uwazasz, ze wszyscy rodzice sa kompetentni, zeby takie decyzje
          podejmowac?
          Poza tym, to nie jest sprawa indywidualna tylko zdrowia publicznego,
          skutcznosc szczepionek zalezy rowniez od tego, albo w znacznej
          mierze od tego, jaki procent populancji bedzie zaszczepiony.
          Jak 100% populacji zaszczepi sie p/ospie, tej dzikiej ospy juz nie
          bedzie.
          Jak bedzie taka wolna amerykanka, to te mozesz dziecku zaaplikowac
          inny zestaw szczepien niz mama obok, co nie w ostatecznym
          rozrachunku ostabi ochrone jednej i drugiej strony

          Tu gdzie mieszkam sczepienie p/ospie, jak rowniez rota,
          odre/swinke/rozyczke, pneumo, itd sa obowiazkowe i bezplatne.
          Wszystkie dzieci w przedszkolu mojego dziecka maja komplet
          szczepien, nawet nie mialby sie od kogo zarazic.

          Przechorowanie ospy moze sie odbic w pozniejszym wieku polpascem,
          wlasnie mam na wlasnym podworku 2 przyklady. Mama kolezanki, od pol
          roku polpasies na oku, nie ma czucia w polowie twarzy, bol, lekarze
          straszyli utrata wzroku. Drugi znajomy leczy polpascia od 1.5 roku,
          a to juz 70 letni pan, wiec ma jeszcze inne problemy zdrowotne.

          • bj32 Re: Wklejone przez moderatora: 21.10.08, 17:50
            "Przechorowanie ospy moze sie odbic w pozniejszym wieku polpascem"
            Przechorowanie??? Chyba właśnie nieprzechorowanie w
            dzieciństwie, niezaszczepieni, ewentualnie ponowne zachorowanie...
            A nie, faktycznie:
            pl.wikipedia.org/wiki/P%C3%B3%C5%82pasiec
            Ale to przy utajonym zakażeniu w zwojach czuciowych.
            I tamże o półpaścu:
            "ale generalnie dochodzi do niej

            u osób z osłabioną odpornością
            przy poważnych infekcjach
            leczeniu immunosupresyjnym
            chorobami nowotworowymi
            w okresach stresów i osłabienia
            po szczepieniu.
            (...)
            Dla normalnej, zdrowej osoby, która przechorowała ospę, kontakt z
            chorym na półpaśca nie będzie stanowił zagrożenia. Warto jednak
            osłonić wykwity, a osoba, która nie chorowała na ospę, powinna
            kontakty z chorym na półpaśca ograniczyć, nawet jeśli wykwity są
            osłonięte."
            Moja znajoma leczyła półpaśca coś koło miesiaca. Złapała pierwszy
            raz wiatrówke, a dziewczyna tuż przed trzydziestką.
            • myelegans Re: Wklejone przez moderatora: 21.10.08, 19:15
              "Schorzenie występuje u osób, które przebyły w przeszłości ospę
              wietrzną i u których doszło do reaktywacji utajonego zakażenia w
              zwojach czuciowych lub zakażenie nastąpiło w wyniku zetknięcia się z
              chorym na wietrzną ospę"
              Cytuje ze zrodla ktore podalas. Na polpascia zachoruje ten kto
              PRZECHOROWAl ospe, a nie kto nigdy nie byl na nia chory. Wirus w
              stanie utajonym zostaje w organizmie, zostaja tez przeciwciala
              pamieci, limfocyty T i B, ale te wytwarzaja sie tez po szczepieniu,
              roznica w tym, ze nie ma wtedy czasteczek wirusa w organizmie.
        • bj32 Re: Wklejone przez moderatora: 21.10.08, 17:58
          "Ja uważam że żadne szczepienie nie powinno być obowiązkowe ale
          powinny być one na tyle tanie że każdy rodzic mógłby podjąć decyzję
          czy szczepić nie zaglądając najpierw do portfela."
          Dzięki czemu połowa z nas juz dawno wymarłaby na banalna gruźlicę.
          Ponieważ niektórym się zdaje, że dzieki dotychczasowym szczepieniom
          gruźlica została wyeliminowana i nie ma potrzeby szczepić, co jest
          oczywistym nonsensem.
          Świnka często powoduje trwałe uszkodzenia i bezpłodność u chłopców i
          mężczyzn. Różyczka jest zagrożeniem dla ciąży. I tak dalej. Ja bym
          raczej zwiekszyla ilosc szczepien obowiazkowych.
          No, chyba, ze planujemy zmniejszenie liczby ludności w celu
          zmniejszenia bezrobocia, żeby nie trzeba było budować żłobków,
          przedszkoli, szkół... Jako sprytny plan pomysł jest dobrywinkwink
          • jagabaga92 Do moderatora bj23 21.10.08, 19:18
            Czy godzi się, żeby moderator forum serwował w swoich postach błędy
            ortograficzne (np. pSZedszkole, zdąŻy) i używał wulgaryzmów (wkur....)??
            • zona_mi do jagabaga92 04.11.08, 14:28
              Czy godzi się czytać bezrozumnie?

              Bj jako moderator tylko wkleiła czyjeś wypowiedzi
              prawdopodobnie ze zdublowanego wątku.
              W poście napisała do kogo należały, więc czepiaj się winnego błędów,
              a nie biednej moderatorki smile
    • dlania Re: do mam chorujacych przedszkolakow :( 21.10.08, 18:02
      Moim ani witaminy z echinacea, ani szczepionki, ani tran, ani inne drogie leki
      niby uodparniające nie pomogły. Pomogło im hartowanie - 1-2 razy w tygodniu od
      czerwca do wrzesnia kapiel w zimnej górskiej rzecze, spanie prawie na golasa,
      nieubieranie czapek, rajtuz pod spodnie, szalików (np. przy takiej pogodzie jak
      teraz - po co dzieciom czapki? a większośc nosi). Mimo moich obaw - poskutkowalo
      świetnie. Prawie dwa miesiące przedszkola i złobka za nami nawet bez katarku,
      mimo epidemii w połowie wrzesnia wśród innych dzieci.
      • myelegans Re: do mam chorujacych przedszkolakow :( 21.10.08, 19:49
        Dlania to tez zalezy. Moj syn tez jest/byl hartowany, np. wylaczamy
        ogrzewanie w domu na noc, rajtuzy pod spodnie nosi przy -20C, a
        czapke jak jest ponizej 0, a rekawiczki sluza do noszenia w
        kieszeniach, do tej pory spi w cienkiej pizamce pod kocem, inaczej
        mu "za goraco"
        Jak poszedl do przedszkola, 2 dni/tydzien, to lapal infekcje od
        wrzesnia do kwietnia, caly czas, a my razem z nim. Pomimo tego,
        wyprowadzalam go ze wszystkiego bezantybiotykowo przy pomocy mojej
        pediatry (w swoim 4-letnim zyciu nie byl jeszcze na antybiotyku), a
        byly w tym zestawie zapalenia uszu i gornych drog oddechowych. Nie
        zbijam temperatury do 39.5C, pozwalam organizmowi walczyc samemu.
        Oprocz miodu, syropu z bzu i smarowania stop i klatki piersiowej
        mascia kamforowo/aloesowa nie podaje niczego.

        Z czasem obserwowalam, ze natezenie i dlugosc infekcji sie
        zmiejszala. Po tych wakacjach, we wrzesniu zaliczyl przeziebienie,
        nastepne to tylko 2-dniowy katar.
        Ja jestem z tych matek, ktora posyla przeziebione bezgoraczkowe
        dziecko do przedszkola, to samo dziecko wychodzi codziennie na dwor,
        chodzi na basen itd. Nie mieszkam w Polsce, w przedszkolnym
        regulaminie jest powiedziane, ze przeziebione, zakatarzone dziecko
        jest OK, goraczkujace nie, po epizodzie rzygania, odczekac 24godziny
        itd. Dziecko ma sie wychorowac, ma sie zetknac, ma sobie budowac
        odpornosc, mowa tu o dziecku ze zdrowym systemem odpornosciowym,
        czyli 99% dzieci.
        Acha, tu gdzie mieszkam, nie ma zwolnien lekarskich na dzieci, nawet
        nie mialabym tyle urlopu, zeby przesiedziec z nim wszystkie katarki
        w domu.
        Dzisiaj jedna z pan przedszkolanek powiedziala, ze nie bylo nosa
        ktorego by nie wytarla.
        • dlania Re: do mam chorujacych przedszkolakow :( 21.10.08, 20:12
          Jest sporo prawdy w tym, że dziecko "musi sie wychorować" (choć tez nie w
          przypadku wszystkich dzieci sie sprawdza, wiadomo). w ten sposób też dziecko
          poprawia swoją odpornośc, a katarek czy kaszel same w sobie groźne nie są. I
          ogólnie bardzo mi sie podoba zarówno to co pisesz o własnym podejściu do sprawy,
          jak i regulamin przedszkolawink Chyba tędy drogawink
          • phantomka Re: do mam chorujacych przedszkolakow :( 22.10.08, 23:21
            Pierwszy m-c przedszkola tez nie wygladal u cory ciekawie. Co prawda
            ona miala tylko mega katar, ktory powodowal potworny kaszel. No ale
            prawie 3 tyg. nie byla w przedszkolu. Odpukac, teraz jest ok, mimo
            ze slysze kaszlace dzieciaki, niemalze codziennie jakies nowe
            przychodzi podziebione.
            Natomiast ja stosuje zasade po pierwsze ograniczonego zaufania do
            zapisywanych przez lekarza lekow (niby mam dobra pediatre, ale
            czasem zapisze cos na zas) A stad wylania sie druga zasada: nie
            podaje dziecku miliona roznych lekow, witamin, generalnie chemii. Na
            katar stosuje tylko krople olbas na noc ( i to tez rzadko) Nie
            ingeruje farmakologia dopoki widze, ze cora radzi sobie z
            przeziebieniem.
            Jedyne, co dostaje od jakiegos czasu to tran, ktory i w zeszlym roku
            spelnil swoje zadanie.
    • anni_e Re: do mam chorujacych przedszkolakow :( 23.10.08, 14:33
      dziewczyny skąd czerpiecie taką wiedzę, że można sobie ospę przechorować i nic
      to takiego?! nie wyobrażam sobie, żeby jakiś pediatra czy inny lekarz coś
      takiego wam powiedział.. szczepienie jest zupełnie bezpieczne, łatwe do
      przejścia.. polecam..
      a co do chorych dzieci w przedszkolu, to niestety.. kiedyś też myślałam, że to
      chamstwo ze strony roziców, ze moja córka ciągle jest narażona.. chodzi już
      rok.. i teraz sama prowadzę, ją z kaszlem i katarem.. bo ma go tak często, że
      musiałaby całkiem przestać chodzić..
      ja jedna nic nie zmienię..
      od marca nie było u nas antybiotyku a córka coraz lepiej i łagodniej przechodzi
      te infekcje.. mimo,że często..
      chodzimy do lekarza pediatry- homeopaty, jest bezpiecznie i coraz lepiej.. polecam
Pełna wersja