99agata
04.12.08, 21:26
Piszę, bo jestem smutna i rozżalona. Dlaczego dzieciom innych kobiet
nigdy nic się nie przytrafia, ja od zeszłego roku ciągle mam poważne
problemy zdrowotne z córką. Zaczęło się od łysienia plackowatego,
które leczyliśmy pół roku. Prawie umarłam ze strachu, ale jakoś
udało się i włosy odrosły. Niestety to jest choroba, która może
wrócić w każdym momencie przy większym stersie córci( np egzaminy
itp). Ledwo zdążyłam odetchnąć, a tu przypałętał nam się niewiadomo
skąd paciorkowiec i co mnie najbardziej przeraża powiększył się
znaqcznie węzęł chłonny na szyi. Walczę z tym od 1,5 miesiąca, ale
najbardziej przeraża mnie ten węzęł z wiadomych względów...Wszystkie
koleżanki narzekają, że ich dzieci mają katary albo kaszlą, a mnie
szlag trafia, bo ja też chciałabym mieć tylko takie problemy. Wiem
wiem, śa też tacy, którzy niestety mają gorzej, ale ja i tak
strasznie się martwię. pocieszcie mnie błagam, że same miałyście
różne przejścia i jakoś to przetrwałyście. Bardzo się martwię o tą
moją Córunię...