charczenie w klatce piersiowej po chorobie

07.01.09, 12:45
witam,
moja córcia (18m-cy) w ubiegłym tygodniu zachorowała. Zaczęło się od
gorączki. Dostała antybiotyk (augmentin), we wtorek bylam u
pediatry , powiedziałą że wszytsko jest już w porządku ale mała ma
jeszcze katar i kaszle, a czasem przed tym kaszlem charczy jej w
klatce piersiowej. Lekarka mówi że osłuchowo jest okej. Idę dziś
znowu bo się martwię, a to charczenie takie niepokojące. Nie wiem
czy to dlatego ze jest mała i czasem moze nie umieć odkaszlnąć czy
coś się może dziać. Miał ktoś taki problem?? Ostatnio jak była
przeziębiona (w październiku) było podobnie.
pozdrawiam
    • bafami Re: charczenie w klatce piersiowej po chorobie 07.01.09, 19:57
      zalega jej wydzielina w oskrzelach i musi to odkaszlnąć. DAj jej
      pyrosal albo ambrosol. Najlepszy na to jest deflegmin ale na
      receptę. Możesz też oklepywać jej plecy.

      Właśnie walczę z tym samym ale u 5 miesięczniakasmile
      • phantomka Re: charczenie w klatce piersiowej po chorobie 07.01.09, 21:18
        Przy takich chorobach lepiej sprawdza sie inhalacja niz walenie
        antybiotyku w ciemno. Dziecko nie umie odkaszlnac zalegajacej
        wydzieliny, dlatego trzeba mu pomoc. Swietny jest mucosolvan do
        inhalacji. Po 30 min. oklepujemy dokladnie plecy, oczywiscie tylko
        na wysokosci klatki piersiowej.
      • tolula Re: charczenie w klatce piersiowej po chorobie 08.01.09, 20:49
        my na kaszel stosowaliśmy inhalacje z soli fizjologicznej. u nas zadziałało
        rewelacyjnie i żadnych leków. cztery razy dzienne po 10 min.
    • kakaka112 Re: charczenie w klatce piersiowej po chorobie 08.01.09, 00:33
      Synek ma 15 m-cy. Trzy razy diagnozowano u niego zapalenie oskrzeli i kazano
      brać leki sterydowe wziewnie (przez nebulizator), potem mucosolvan i inne
      wykrztusne, oklepywanie itd, na koniec syropy typu klemastin. W ub. tyg. miał
      dość mocny katar, dawalam pyrosal. pod koniec tyg. zaczal kaszlec, w koncu doslo
      do tego ze w nocy kaszlal mokrym ostrym kaszlem z duszeniem sie. Lekarka na
      dyzurze w przychodni zawyrokowala kolejne okszrela i znow sterydy (bardzo ich
      nie chcemy dawac synkowi, wiec poprosilismy o lżejsze leczenie - na wlasna
      odpowiedzialność - więc dała bactrim). Nastepnego dnia w dommu lekarz prywatny.
      Zanim jescze go zbadal - powiedział ze to zęby (w co nie uwierzylam, i nabrałam
      do niego podejrzeń). Po badaniu (m.in. zbadal dziąsla i stwierdzil ze rosną
      czwórki - "najgorsze" z zębów) potwierdzil swą diagnoze. oswiadczyl, że to
      wydzielina z nosa spływa niżej i stąd nocny kaszel jak "u starego gruźlika".
      Dostal klemastin, maść do nosa z biseptolem, bactrim do kontynuacji. PO dwóch
      dniach kaszel nocy się skoncyzl. Dziś Mały nie ma nawet kataru.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja