Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne

10.01.09, 15:19
W związku z tegorocznym hasłem Wielkiej Orkiestry - jakie sa bdania
profilaktyczne . Czy wystarczy obserwacja i niebagatelizowanie nietypowych
objawów (ale które sa nietypowe)? Czy robienie morfologii krwi i badania moczu
raz do roku jest dobrym pomysłem?
    • e_r_i_n Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 10.01.09, 15:28
      Czasami nowotwory dają objawy podobne do przeziebienia na przyklad,
      wiec mozna niestety ich nie skojarzyc z rakiem uncertain.
      Badania krwi plus usg jamy brzusznej to chyba dobry pomysl.
    • e_r_i_n Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 10.01.09, 15:29

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=1124&w=87641076&v=2&s=0
    • e_r_i_n Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 10.01.09, 15:32
      I jeszcze
      www.edziecko.pl/zdrowie_dziecka/1,80256,4674506.html
      Ostatnio sama sie zafiksowalam na takie badania, wiec czytam o tym
      duużo uncertain.
    • przeciwcialo Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 10.01.09, 15:36
      Usg jamy brzusznej przed ukończeniem 2 lat.
    • eilian Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 10.01.09, 15:47
      Też się nad tym zastanawiam, dobrze, że może teraz dzięki Orkiestrze będzie się
      więcej na ten temat mówić, bo niestety na razie nikt na takie badania nie
      kieruje i coś czuję, że gdybym powiedziała naszej lekarce, że chcę takie badania
      synowi zrobić, to popatrzyłaby na mnie jak na wariatkę (ale i tak chyba powiem).
      Bo przecież często nie ma żadnych objawów (a kiedy się pojawiają to jest już za
      późno), albo można je zbagatelizować lub pomylić z jakąś zwykłą infekcją. Skąd w
      takim razie mamy to wiedzieć, jeśli nie robi się takich badań?
      Przerażające jest właściwie zdanie z artykułu zalinkowanego przez Erin:
      "Ostatecznie na 3 tys. zdrowych dzieci, wytypowanych przez lekarzy rodzinnych, u
      471 wykryliśmy zmiany, które wymagały dalszych badań."
      • e_r_i_n Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 10.01.09, 15:55
        Ja ostatnio próbowałam zapisać młodego do naszej pediatry na rozmowe
        w temacie badan profilaktycznych. Chcialam miec mozliwosc zapytania,
        co zbadac itd.
        Logiczne dla mnie bylo, ze zapisze go do poradni dzieci zdrowych (bo
        w dzieciach chorych malo czasu, kolejka dzieci goraczkujacych itd,
        wiec nie ma spokojnych 15-30 minut na rozmowe, poza tym obsuwy, wiec
        trzeba spedzic ze zdrowym dzieckiem iles czasu wsrod dzieci
        chorych). I co? I gucio, do poradni dzieci zdrowych idzie sie tylko
        na bilans i szczepienie. Wiec ide z siedmiolatkiem na bilans...
        • ala_bama1 Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 10.01.09, 17:40
          Powiem tak, nie wszyscy lekarze są chetni w diagnozowaniu malutkich dzieci.
          czesto się zdarza że to my rodzice jesteśmy traktowani jak intruzi bo chcemy
          szczegółowo przebadać dzieciaka. trzeba czasami wiele determinacji żeby dopiąć
          swego. Mój mlody ma powiększony węzeł chłonny (kuleczkę) na szyi od wielu
          miesięcy. Pytałam chyba 4 lekarki co to jest i co robić, za każdym razem
          informacja że PEWNIE nic- zostawić i obserwować. Zero badań. W tej chwili
          jesteśmy po kompleksowych badaniach u hematologa - teraz wiem że wszystko ok. i
          całe szczęście to nic groźnego. Ale, aż się boje mysleć coby było gdyby..
          Niestety czeęto musimy same naciskać na dodatkowe badania. Tylko dlaczego...
          • net79 Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 10.01.09, 18:09
            jakie badania zlecił w związku z węzłem hematolog????????
            smile
          • e_r_i_n Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 10.01.09, 18:12
            Węzły chłonne spędzają wielu rodzicom sen z powiek - na szczescie
            wiekszosc dzieci ma je powiekszone, bo to forma walki organizmu z
            duza iloscia bakterii i wirusow.
            Ja jestem gotowa zrobic wszystkie badania prywatnie, bo skierowania
            pewnie ciezko bedzie dostac. Chodzi mi raczej o informacje, JAKIE
            badania robic.
            • protozoa Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 11.01.09, 13:13
              Zależy od wieku dziecka.
              Moim zdaniem dziecku do 7 roku życia trzeba
              ;
              - raz w roku robic badanie ogólne moczu
              - raz na 2 lata oznaczyć pełna morfologie z rozmazem i płytkami
              - oznaczyć poziom glukozy ( coraz więcej małych dzieci atakuje cukrzyca,
              pierwsze objawy sa dyskretne, dziecko np. więcej pije, czy np. verdanę to
              zaniepokoi - z pewnością nie)
              - iśc do okulisty ( krótkowzroczność)
              - raz na pół roku iść do dentysty
              - zrobic usg brzucha
              Dzieci starsze powinny mieć
              - raz na kilka miesięcy kontrolowane ciśnienie ( aparat powinien byc w każdym
              domu, nadciśnienie jest plagą, wystepuje u 30-40% 40 latków i tylko nieliczni o
              tym wiedzą i chcą się leczyć, a potem zdziwienie skąd zawał, udar, choroba
              wieńcowa, przedwczesny zgon).
              - oprócz morfologii u dziewcząt powinno oznaczyć się poziom Fe w surowicy (
              miesiączki)
              - lipidogram w ramach wczesnej prewencji choroby wieńcowej
              - jeśli są podejrzenia, ze dziecko gorzej słyszy zrobic audiogram ( znów 20-30%
              młodych ludzi ma ubytki słuchu, powód słuchanie przez słuchawki bardzo głosnej
              muzyki)
              - jeśli dziecko przebywa z palaczami to trzeba zrobić rtg klatki piersiowej
              - jesli szybko sie męczy równiez spirometrię.
              To nie są drogie badania, a zdrowie nie ma ceny. Każda z tych chorób, które
              można wykryć dzieki tym badaniom w poczatkowym stadium jest niezauważalna,
              dyskretne objawy kładzie sie na kark dojrzewania, albo.... lepiej ich nie
              dostrzegać.
              • e_r_i_n Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 11.01.09, 13:53
                Dzięki za konkrety.
                Młody ma lat 7 i 3 mce. Planuję badania krwi i moczu + USG oraz
                badanie sluchu.
                Dentysta zaliczany regularnie, okulista - sprawdził oczy, jest ok.
                • protozoa Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 11.01.09, 14:22
                  I będziesz spokojna, że nic sie nie dzieje. Badanie krwi czyli pełna morfologia
                  z rozmazem, i przy jednym kłuciu sprawdziłabym poziom glukozy. To wszystko. Nie
                  męczy ani dziecka ani matki ani nikogo innego.
                  p.s Dobrze jest mieć też papier z oznaczoną grupą krwi i rh, chociaż przy każdej
                  operacji robi się to jeszcze raz, więc chyba tylko dla zaspokojenia własnej
                  ciekawosci. Ja tak zrobiłam z własnymi dziecmi.
              • verdana Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 11.01.09, 14:51
                Verdanę niepokoi absolutnie WSZYSTKO - znamiona, siniaki, picie
                chocby jednej szklanki ponad miarę, zbyt czeste oddawanie moczu,
                chocby trwało pół dnia, moczenie nocne, bol piersi, świąd skory,
                blade dziąsła, powiekszone wężły chłonne, chocby dziecko własnie
                skonczylo anginę - i dlatego uwaza, ze zycie hipochondryka jest nie
                do zniesienia.
                • protozoa Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 11.01.09, 14:59
                  To może niech zacznie myśleć o badaniach - wtedy wypicie jednej szklanki wody
                  ponad miarę nie będzie powodowało paniki, ból piersi nie będzie kojarzył sie z
                  nowotworem tylko cyklem hormonalnym a sińce pod oczami nie z białaczka a
                  zmęczeniem. Serio.
                  • verdana Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 11.01.09, 15:03
                    Verdana bezustannie ronbi badania, sobie i innym - i to jest
                    problem, ktory tez trzeba leczyć. Jak jedno badanie jest OK, to
                    natychmias zaczyna ją niepokoić co innego. W tym miesiacy robilam
                    lipidogram (koniczne), cukier (bo mam obsesje), USH piersi (za
                    wczesnie od poprzedniego badania), badanie dna oka.
                    Mnie hipochondią zaraziła matka, ktora nabawiła się jej, gdy ja
                    bylam niemowleciem, a lekarka wmawiala jej że zemrę na anemię.
                    Protozoa, hipochondria to jest autentyczny problem - co gorsza
                    powoduje, ze można rzeczywiscie przeoczyć cos waznego, bo człowiek w
                    pewnym momencie przestaje sam sobie wierzyć.
                    • protozoa Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 11.01.09, 15:11
                      I jeżeli badania są dobre to nie masz powodu do niepokoju i idź z mopsem na
                      spacer. Jesteś zdrowa i ...tyle. Po co się zadręczać? Być moze nie jestem
                      wstanie zrozumieć hipochondryka, bo od urodzenia stykam się z chorobami,
                      chorymi, powikłaniami itd. W związku z tym robie coroczne badania, mam oczy
                      otwarte i ciesze się życiem. Czego Ci tez z całego serca życzę.
                      • verdana Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 11.01.09, 15:25
                        Hipochondria (u mnie na szczęście jescze lekka) to choroba, nie
                        wybór. Nie moge sobie powiedzieć "nic mi nie jest" (a jeszcze
                        bardziej "nic dziecku nie jest") bo to mnie dręczy dniami i nocami.
                        Ja tez wielu rzeczy nie rozumiem - np. dysortografii moich dzieci,
                        ktore czytaja setki stronić tygodniowo, a nie umieją
                        napisać "ktory", ale nie neguje, ze ona istnieje.
                        I naprawde, obawiam się, ze wszystko dąży do tego, aby większość
                        rodziców skonczyla tak jak ja - tzn. życiem od badania do badania i
                        koszmarnym stresem przy odbieraniu badań. Na moje oko, na raka nie
                        umrę, umrę na zawał - spowodowany zbytnią dbałoscia o zdrowie.
                        • protozoa Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 11.01.09, 16:16
                          Ja myslę, ze większość rodziców podeszłaby do badań rozsądnie. Mam do czynienia
                          z ludźmi chorymi czasem bardzo i naprawdę hipochondryków jest znacznie mniej niz
                          lekceważących niepokojące objawy. Nie dalej jak w czwartek walczyłam o życie 18
                          latka ( perforowany wyrostek), bo... po co iść do lekarza skoro brzuch czasem
                          boli. A jak bardzo boli to trzeba wziąc leki przeciwbólowe. I nie był to
                          człowiek z marginesu - uczeń niezłego liceum, matka z wyższym wykształceniem
                          mająca juz 2 innych dzieci. W drodze na blok gdy sytuacja była juz groźna pytała
                          jeszcze czy konieczna jest operacja. Serio!
    • elza78 Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 10.01.09, 18:07
      usg brzucha i glowy u noworodkow - podstawa...
      • dlania Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 10.01.09, 18:12
        Moje dziecko jako noworodek zostało przebadane dosyć dokładnie. Teraz ma 3 lata,
        w piątek zbadalismy jej mocz i kał (pod katem zapalenia ukł. mocz. i pasozytów),
        w tym tygodniu chciałbym zbadać własnie krew. O tym USG nie pomyslałam.
        Budza we mnie lęk takie jej dolegliwośi, które nie maja prostego wytłumacenia -
        2 razy leciała jej krew z nosa (ale przy infekcji i katarze), czasem mówi że
        boli ja ucho albo głowa...
        • lolinka2 Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 11.01.09, 14:31
          dlania, krwią z nosa niekoniecznie się przejmuj

          moja córa ma krwotoki z nosa dość regularnie od pięciu lat może (na 7
          lat życia), ganialiśmy na badania b. często, bo każdy napotkany
          lekarz od razu wpuszcza skierowanie na morfologię i układ krzepnięcia
          (co 3 m-ce) i każdorazowo idealna książkowa norma... laryngolog
          wynalazł niewielką nieprawidłowość w położeniu naczyń głębiej w jamie
          nosowej, tam któreś zbyt płytko położone naczynie co rusz pęka,
          krwawi i od nowa... to było lapisowane i poskutkowało na 1,5 roku,
          teraz znów zabawa wróciła jakiś czas temu, lekarka powiedziała, że
          wraz ze wzrostem dziecka naczynia się wzmocnią a ich położenie
          ulegnie nieco zmianie.
    • net79 Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 10.01.09, 18:07
      ruszyła akcja badania profilaktycznych do trzeciego roku życia poprzez usg jamy
      brzusznej, szkoda, że tylko do 3-go, zwłaszcza jeśli statystyki często wskazują
      okolice 5-tego roku życia, ale liczę, że to dopiero wstępsmile musiałabym poszukać
      stronki
      • net79 Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 10.01.09, 18:14
        www.nienowotworomudzieci.org/
        • dlania Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 10.01.09, 18:18
          Czy to bdanie krwi na obecnośc komórek nowotworowych jakos sie nazywa? Czy
          zwykła morfologia także wykazałaby nieprawidłowości?
          • net79 Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 10.01.09, 18:42
            generalnie na samą obecność konkretnych komórek rakowych to chyba markery,
            prywatnie ceny dla mnie nie osiągalne,od chyba 30 wzwyż zł za jeden rodzaj, a
            troszkę ich jestsmile
            • dlania Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 10.01.09, 22:50
              To zostane przy ogólnych badaniach. Bez panikiwink
      • e_r_i_n Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 10.01.09, 18:16
        To jest akcja fundacji McDonalda. I oczywiscie te 3 lata to granica
        w zwiazku ze szczupłoscia srodkow.
        • ala_bama1 Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 10.01.09, 18:34
          Maly miał
          - morfologie, OB, + rozmaz
          - mocz + posiew
          - wymaz z gardła
          - usg jamy brzusznej (to już na moją prośbę)
        • inia33 Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 10.01.09, 22:39
          byliśmy z młodą, robili usg jamy brzusznej i szyjnych węzłów
          chłonnych
          • montechristo4 Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 10.01.09, 23:46
            Niestety, badanie krwi, nawet z rozmazem nie daje gwarancji na
            zauważenie niepokojących objawów. Wyniki krwi mogą być dobre, a i
            tak może się coś dziać.
            Najlepiej gnębić lekarza o badania dodatkowe i obserwować. Szkoda
            tylko, że pediatrzy są strasznie n iech,etni do robienia
            czegokolwiek, co wykracza poza ramy "standardowej wizyty".
            • phantomka Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 11.01.09, 00:01
              No wlasnie, jezeli chodzi o morfologie, to moja lekarka tez mowi, ze
              u dzieci czesto w badaniu krwi, moga nie wyjsc zadne niepokojace
              odchylenia. Moja corka ma powiekszone wezly chlonne na szyi. Raz
              poszlam sama na usg, akurat przy okazji usg jamy brzusznej. Miala
              powiekszone tez gdzies w j. brzusznej wlasnie, ale wszystkie byly
              budowy prostej czy jakos tak. Teraz znowu ma i dostalam od razu
              skierowanie od lekarki na usg. Z tym, ze mialam odczekac kilka tyg
              po chorobie.
              Ja mam duze szczescie do lekarzy, bo zaden nie bagatelizuje objawow.
              Ja kiedys mialam jakis twor na nerkach, to na cito dostalam
              skierowanie na tk.
              Moja cora ma refluks, wiec i tak usg robimy co roku, ale i bez tego,
              chodzilabym na kontrole. Wazne jest, zeby wybierac dobrego
              specjaliste od radiologii, bo to naprawde ciezka sztuka obejrzec
              dziecko i zrobic to fachowo.
    • protozoa Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 11.01.09, 08:44
      Badania profilaktyczne - ja jestem ich fanką- powinni robic i dorosli i dzieci.
      I nie tylko w kierunku nowotworów. Rzuciłam to hasło na forum Małe dziecko, ale
      nikogo specjalnie to nie zainteresowało, bo póki choroby nie widac to dla wielu
      ludzi jej nie ma.
      Ale ad rem - usg jamy brzusznej, ale wykonane na dobrym(!!) sprzęcie i przez
      kogos kto sie na tym zna.
      Obserwacja wszelkich zmian na skórze, jesli są nietypowe, szybko rosna, są
      zaczerwienione, czy nie daj Boze z wydzieliną - pokazać je dermatologowi.
      Badania moczu i morfologia - raz w roku.
      Raz w roku dziecko zdrowe(!!!!) powinien zobaczyć pediatra mi.in. pod kątem
      powiększonych węzłów chłonnych.
      Nie bagatelizować przeziębień - matki kochaja olewanie "katarków i kaszelków".
      Infekcje, zwłaszcza częste, mogą świadczyć o tym, że dzieje się coś niedobrego.
      Pozostaja jeszcze badania nieco starszych dzieci. Rtg klatki piersiowej,
      zwłaszcza gdy w domu są palacze, a dziecko mimowolnie staje się biernym
      paleczem. I znów palące mamuski dmuchaja 2 metry dalej i uważaja, że nie
      szkodzą. A szkodzą i to bardzo.
      Nastolatki powinny samokontrolować piersi . Pamietam na studiach jak pokazywano
      nam dziewczyne po mastektomii w wieku...16 lat. Kazuistyka? Tak, ale to może byc
      Wasza córka. A badanie jest łatwe, proste i nic nie kosztuje.
      Wizyta u ginekologa powinna byc w okolicach pierwszej miesiączki ( nie w czasie
      jej trwania). Fajnie jeśli będzie to kobieta i ginekolog dziecięcy. Być może
      zleci cytologię.
      Jeśli w rodzinie był rak jelita grubego a występuja niepokojące objawy, nawet u
      młodego człowieka, to warto zrobic kolonoskopię. I znów - na studiach widziałam
      pierwszy przypadek raka jelita grubego u nastolatka, którego ojciec w wieku 30
      lat zmarł, prawdopodobnie na raka jelita grubego.
      Oczywiście - jeśli rodzina jest zdrowa nie ma co szaleć ze wszystkimi
      wspomnianymi wyżej badaniami, ale obserwowac, obserwować i jeszcze raz obserwować.
      Ja tak robie - raz w roku podstawowe badania i szeroko otwarte oczy.
      Lepiej zapobiegac niż leczyć- tak, ale nie dla wszystkich jest to oczywiste.
      • mruwa9 protozoa, 11.01.09, 09:33
        jasne, ze lepiej zapobiegac, niz leczyc, ale w jaki saposob zachowac
        rownowage? Matki niemowlat malych dzieci nie sa osobami myslacymi
        racjonalnie tongue_out i maja nienaturalnie duze sklonnosci do panikowania
        i wyolbrzymiania problemow zdrowotnych swoich dzieci. A dzieci,
        zwlaszcza w wieku przedszkolnym choruja czesto na przeziebienia,
        taka uroda, taka specyfika wieku i srodowiska, w jakim dzieci
        przebywaja (przedszkola, zlobki, zwlaszcza, ze dzieci sa najczesciej
        przetrzymywane w zamknietych, niewietrzonych salach, bez
        wypuszczania na dwor w sezonie jesienno-zimowym), a nie zaden objaw
        choroby nowotworowej. IMHO klucie dziecka raz czy kilka razy do
        roku czy robienie usg przez osobe o srednich umiejetnosciach czy
        doswiadczeniu, przesiewowo, u wszystkich, bez objawow klinicznych ,
        moze przyniesc wiecej szkody, niz pozytku, np.: dodatkowe koszty (a
        w systemie ochrony zdrowia sie nie przelewa), niepotrzebny stres i
        cierpienie dziecka , wydluzenie kolejek do lekarza czy przychodni,
        wydluzenie czasu oczekiwania na wizyte lekarska (system nie jest z
        gumy, a ilosc rak- a przede wszystkim glow do pracy scisle
        ograniczona), co moze w rzeczywistosci pogorszyc dostep do
        diagnostyki i leczenia tym, ktorzy rzeczywiscie tego potrzebuja, a
        tlumy w przychodniach obnizaja tak naprawde standard swiadczen
        (potwierdzi Ci to kazdy lekarz, ktory ma doswiadczenie pracy w
        Polsce i za granica), co znowu rykoszetem odbije sie niekorzystnie
        na samych pacjentach, a co najwazniejsze- kazde badanie ma pewien
        odsetek wynikow falszywie dodatnich i falszywie ujemnych ( dziecko
        zdrowe, wyniki nieprawidlowe, lub- dziecko chore , a wyniki
        prawidlowe), co prowadzi do niepotrzebnych i kosztownych, a czesto
        bolesnych dalszych procedur diagnostycznych , niepotrzebnego
        stresowania dziecka i rodzicow potencjalna patologia, ktorej nie
        ma, albo, co gorsza. sytuacja, gdy wyniki sa prawidlowe, rodzic
        uspokojony a proces chorobowy toczy sie w najlepsze. A kazde
        kolejne badanie to znow ryzyko wyniku falszywie dodatniego lub
        falszywie ujemnego i tak sie mozna bujac do granic absurdu...
        Protozoa, czego bys nie powiedziala, to rak sutka czy rak jelita
        grubego u nastolatka to JEST kazuistyka i zwykle jest sprzezony z
        nosicielstwem genu, odpowiedzialnego za sklonnosci do zachorowania.
        Sa tez inne nowotwory, ktorych genetyczne poloze udalo sie udowodnic
        (np. rak sutka niektore postacieczy rak jajnika, rak tarczycy, nie
        wszystkie typy) i wtedy profilaktyka- ok. ale ukierunkowana na
        konkretne osoby ( gdzie w rodzinie zdarzaly sie przypadki pewnych
        nowotworow), badania genetyczne konkretnych rodzin (kiedys, za
        czasow Kas Chorych, przed NFZ , niektore kasy chorych takie programy
        badan genetycznych finansowaly) i wzmozony monitoring (czy planowe
        np. usuniecie zdrowej tarczycy, czy sutkow, czy jajnikow po
        urodzeniu planowanej liczby dzieci w przypadku osob bedacych
        nosicielami "wadliwego" genu, gdy pytanie juz nie brzmi czy , ale
        kiedy pojawi sie nowotwor) zawezony do grup ryzyka
        Protozoa, znasz badania, ktore pokazuja sensownosc profilaktycznej
        morfologii czy usg jamy brzusznej u niemowlat i malych dzieci? To
        podeslij, pls, moze byc na priva.
        A czemu w ramach profilaktyki nie wspiera sie karmienia piersia,
        nie porusza kwestii przegrzewania niemowlat i dzieci, palenia
        papierosow w obecnosci dzieci, obwiazkowego wypuszczania dzieci na
        powietrze w szkolach i przedszkolach , przez caly rok i niezaleznie
        od pogody?
        Mam swiadomosc, ze wkladam kij w mrowisko, ale IMHO ta cala
        profilaktyka..nie tedy droga.
        • dlania Re: protozoa, 11.01.09, 10:31
          Protoza, mruwa - to co w takim razie zrobić z 3 latką, której 2 razy ostatnio
          leciała krew z nosa, od czasu do czasu mówi że boli ja prawe ucho? Wcześniej
          mówiła że boli ja głowa?
          • verdana Re: protozoa, 11.01.09, 10:47
            Nie ukrywam, ze dla mnie to absurd - nie tylko wyrzucanie pieniedzy,
            ale krzywda dla dzieci i rodziców.
            Jestem za robieniem wszystkich możliwych i koniecznych badań w
            momencie zauwazenia jakichkolwiek, nawet niewielkich, niepokojacych
            objawów. O objawach tych powinni wiedziec lekarze i rodzice - i tu
            jest bardzo wiele do zrobienia. Natomiast potraktowanie 100% dzieci
            jako potencjalnie chorych zaszkodzi wszystkim. Rodzice, zamiast
            cieszyć się zdrowym dzieckiem, będą mieli dziecko tylko "chwilowo
            zdrowe", ktore w kazdej chwili moze zostac uznane za powaznie
            chore. Beda żyli, a przynajmniej duza część z nich "od badania do
            badania". A na USG bardzo czesto wychodza drobne nieprawidlowosci,
            bo ludzie zbudowani są róznie. To pociąga za sobą kolejne badania,
            czasem niepotrzebne operacje - mimo, ze dziecko chowa sie dobrze,
            nie ma żadnych objawów.
            Nie mówiąc już o tym, ze to nigdy sie nie konczy. Zbadamy trzylatka,
            czy mamy gwarancję,z e 4-latek nie zachoruje? A więc USG co roku. A
            rak mózgu - przeciez nie mamy pewnosci, czy dziecko go nie ma - więc
            tomografia. A rak kosci - częsty w wieku dzieciecym?
            I tak, zamiast cieszyć sie dzieckiem wpędzimy i siebie i dziecko w
            hipochondrię. A hipochondria, co wiem z doswiadczenia, rujnuje
            życie.
            • phantomka Re: protozoa, 11.01.09, 11:15
              Zrobienie usg raz do roku jest norma, to co ty prezentujesz verdana,
              to typowa dla naszego kraju postawa olewactwa. Z ktorej to postawy
              rosna koszty leczenia. W krajach cywilizowanych stawia sie na
              profilaktyke. U nas np. nie do pomyslenia jest robienie tk glowy,
              nawet przy jednoznacznych wskazaniach do tego. Myslisz, ze to jest
              pozytywne? Moj ojciec mdlal z bolu glowy. Lekarze wmowili mu
              migreny. Kilka lat pozniej nie zyl, tetniak pekl w koncu...
              Dlania, moja kuzynka (10 lat) skarzyla sie kilka razy na bol glowy i
              lekarze od razu zlecili jej tk.Z tym, ze ta dziewczyne zaczely tez
              bolec nogi. Dzieci czasem boli glowa bez zadnego powodu, natomiast
              jak dochodza inne objawy, to dobry lekarz powinien to skontrolowac.
              • verdana Re: protozoa, 11.01.09, 11:42
                Twój ojciec, twoja kuzynka mieli dolegliwosci, prawda? W krajach
                cywilizowanych nie robi sie wszystkim USG, nawet badań w ciąży jest
                znacznie mniej niż w Polsce, bo żaden system opieki zdrowotnej tego
                nie wytrzyma.
                Przeciez pisze - badania pzy jakichkolwiek objawach - tak,
                oczywiscie, koniecznie. Ale bez objawow? Robilas juz swojemu dziecku
                tk? A jesli nie, to dlaczego? przeciez to wlasnie jest profilaktyka -
                badania zdrowych, nie chorych. A moze Twoje dziecko jest chore,
                tylko jeszcze nie ma objawow?
                • phantomka Re: protozoa, 11.01.09, 12:28
                  Ja pisze o dwoch innych sprawach. Ty mowisz, ze profilaktyka to
                  wstep do hipochondrii, a ja twierdze, ze to naturalny sposob dbania
                  o zdrowie. Dlatego tak wazne jest uswiadamianie ludzi, ze
                  nieinwazyjne badania sa potrzebne. Ty piszesz o tk, to jest badanie
                  inwazyjne, ktorego oczywiscie nie przeprowadza sie bez wskazan, ale
                  juz usg spokojnie mozna, bad. krwi rowniez, kolonoskopie rowniez. A
                  jednak u nas ciagle te badania traktowane sa jako specjalistyczne
                  niemalze.
                  Przy problemach neurologicznych, zmianach w mozgu, objawy pojawiaja
                  sie dosc szybko, choc sa one malo charakterystyczne dla laika.
                  Dlatego nastepna wazna rzecza jest chocby raz w roku pokazac sie
                  lekarzowi i opowiedziec o ew. dolegliwosciach.
                  • verdana Re: protozoa, 11.01.09, 14:49
                    Kolonoskopia jest inwazyjna jak cholera. Mojemu znajomemu uszkodzono
                    jelita (zdarza się niestety) i część jelita trzeba bylo usunąć.
                    Przed badaniem był zdrowy. Mam wątpliwosci do profilaktycznych,
                    inwazyjnych badań u ludzi, ktorzy nie mają objawów, ani obciążeń
                    dziedzicznych.
                    • protozoa Re: protozoa, 11.01.09, 15:01
                      Powikłanie może zawsze się zdarzyć. Ja słyszałam nie o 1 u znajomego, ale co
                      najmniej kilkudziesięciu. Co więcej sama usuwałam część uszkodzonego jelita.
                      I... oboje moi rodzice mieli w ub. roku kolonoskopię. Nie było ku temu żadnych
                      widocznych powodów. Badanie przesiewowe. Nieprzyjemne ( trzeba dobrze się
                      wypróżnić) , ale cenne.
                      • verdana Re: protozoa, 11.01.09, 15:06
                        I dlatego jestem przeciwna inwazyjnym badaniom profilaktycznym. W
                        tym wypadku, o ile nie ma wskazań, poprzestalabym na rektoskopii.
                        • protozoa Re: protozoa, 11.01.09, 15:14
                          Rektoskopia pokaże tylko niewielki kawalek a co dalej?????
                          Koronarografia jest jeszcze bardziej inwazyjnym badaniem. Nie stosuje się jej
                          przesiewowo, ale do weryfikacji choroby wieńcowej już sie powinno. Czasem
                          wychodzą takie zwężenia, że aż strach pomyśleć co by to było gdyby ich w porę
                          nie wykryto.
                          • verdana Re: protozoa, 11.01.09, 15:21
                            Jak pouczył mnie onkolog, w tym niewiekim kawałku jest 80%
                            wszystkich guzów. Dalej, jeśli sa wskazania (objawy, rak w
                            rodzinie) - oczywiscie, koniecznie. Jesli ni objawów, ni rodzinnych
                            sklonnosci - ja bym nie ryzykowała.
                            Guza moge mieć w innych miejscach też, wszystkiego nie przebadam.
            • e_r_i_n Re: protozoa, 11.01.09, 11:40
              Z jakiegos powodu profilaktyczne badania, przeprowadzane co rok/dwa
              są normą w innych krajach.
              I nie widze tutaj prostej drogi do hipochondrii. Mozna odwrocic
              sytuacje - brak badan, to podejrzenie 'najgorszego' przy kazdym
              kichnieciu dziecka.
              Rak na szczescie zazwyczaj nie pojawia sie z dnia na dzien.
              Wiec badania daja pewien poziomu spokoju.
              • verdana Re: protozoa, 11.01.09, 11:54
                Ale ż nie. Daja poziom spokoju tylko chwilowo - bo jest cale mnostwo
                chorob i badań, ktorych dziecku jeszcze nie przeprowadzono. Dlaczego
                mam sie uspokoić, wiedzac, ze w brzuchu jest OK, skoro nie ma
                przebadanych kości, mózgu, tarczycy, hormonów, itd? Taki "spokoj"
                moze być nawet groźny - uznajemy, ze przeprowadzilismy badania,
                dziecko jest zdrowe. A wcale nie musi byc.
                Nie mówiac już o tym, ze sporo chorob, w tym białaczka, wystepuje
                nagle. Rutynowe badania krwi nie zwalniają z tego, by przy dziwnych
                symptomach, nawet miesiąc po badaniu - nie
                podejrzewac "najgorszego". Tu pozorne uspokojenie jest bardzo
                groźne.
                • e_r_i_n Re: protozoa, 11.01.09, 12:28
                  Nikt nie mowi o uspiueniu czujnosci, bo co roku badam.
                  Jedno drugiego nie wyklucza.
                  Z jakiegos powodu onkolodzy, specjalisci wieksi, niz my, uznaja, ze
                  jakies tam badania sa dobra profilaktyka.
              • ib_k Re: protozoa, 11.01.09, 13:04
                e_r_i_n napisała:
                > Rak na szczescie zazwyczaj nie pojawia sie z dnia na dzien.
                > Wiec badania daja pewien poziomu spokoju.

                Rak nie ale nowotwór tak. Np. białaczka, rozmaz zrobiony dzień przed namnożeniem komórek wadliwych nie pokaże nowotworu.
                A jeżeli chodzi o profilaktykę to podzielam zdanie verdeny, obserwować i domagać się badań w PRZYPADKU ZAISTNIENIA OBJAWÓW a nie NA WSZELKI WYPADEK.
                • kra123snal Re: protozoa, 11.01.09, 14:30
                  Teraz rozumiem ten sprzeciw tylu kobiet wobec profilaktycznie
                  robionej cytologii... Kompletna głupota! Jak można nie chcieć
                  badania, które może uratować życie? Do dentysty tez chodzisz tylko
                  wtedy gdy dziura nadaje się już do kanałowego leczenia?
                  • havana28 Re: protozoa, 11.01.09, 14:35
                    kra123snal napisała:

                    > Teraz rozumiem ten sprzeciw tylu kobiet wobec profilaktycznie
                    > robionej cytologii... Kompletna głupota! Jak można nie chcieć
                    > badania, które może uratować życie? Do dentysty tez chodzisz tylko
                    > wtedy gdy dziura nadaje się już do kanałowego leczenia?

                    zauważ, że sprzeciw nie jest wobec cytologii, ale paternalizmowi państwa
                    • protozoa Re: protozoa, 11.01.09, 14:44
                      Jeśli u nas ktoś ( państwo, pracodawca) nie nakażą, nie zmuszą, nie zagrożą
                      sankcjami to bardzo mało ludzi zdecyduje się na szeroko rozumianą profilaktykę.
                      Bo choroby nie widać, nie ma wyraźnych objawów, a jeżeli są to moga świadczyć o
                      jakimś bzdecie to po co się badać. W tym wątku widać to jak na dłoni.
                      Są zaproszenia na cytologie i co? I nic. Idą te panie, które i tak by poszły.
                      Nie ma dyżuru w Izbie Przyjęć, abym kilka razy nie rozpoznała zabagnionej
                      choroby, której mogłoby nie byc gdyby ludzie kierowali się rozumem a nie
                      uprawiali poliktyki, że czego nie widać tego nie ma.
                      • havana28 Re: protozoa, 11.01.09, 16:03
                        Po pierwsze, w tym konkretnym przypadku mówimy o ludziach dorosłych, a dorosłość polega na ponoszeniu konsekwencji swoich decyzji/nie wiedzy/lekkomyślności. Po drugie, badania na które kieruje pracodawca powinne byc ukierunkowane na stwierdzenie czy dana osoba może pracować na określonym stanowisku i monitorowaniu jej stanu zdrowia w czasie kiedy je zajmuje. Znam kraje gdzie do pracy przyjmuje się na podstawie wypełnionego kwestionariusza, a lekarz człowieka nawet na oczy nie ogląda (np. Wielka Brytania)
                        • protozoa Re: protozoa, 11.01.09, 16:11
                          Dobrze by było gdyby ci niebadający sie ponosili równiez konsekwencje finansowe
                          w postaci płacenia za swoje dużo droższe i dłuższe leczenie.
                          We wspomnianej Wielkiej Brytanii może lekarz nie ogląda na oczy potencjalnego
                          pracownika, ale np. dziecko nie dostanie sie do państwowego przedszkola bez
                          obowiązkowych szczepie. A i dostep do lekarza pierwszego kontaktu jest znacznie
                          bardziej utrudniony niz w Polsce. Nie jest to więc system godny naśladowania.
                          • havana28 Re: protozoa, 11.01.09, 16:34
                            protozoa napisała:

                            > Dobrze by było gdyby ci niebadający sie ponosili równiez konsekwencje finansowe
                            > w postaci płacenia za swoje dużo droższe i dłuższe leczenie.

                            Ok, a co z ludźmi niepracującymi, których badania okresowe nie obowiązują? A z ludzmi z otyłością? Palaczami?
                            • protozoa Re: protozoa, 11.01.09, 20:51
                              Palacze chorują na szereg chorób na własne życzenie i też powinni ponosic
                              konsekwencje finansowe.
            • protozoa Re: protozoa, 11.01.09, 13:00
              Pewnie, lepiej udawać, że nic się nie dzieje a potem oskarżać los , lekarzy i
              wszystkich świętych jak dziecko zachoruje. Po co profilaktyka, po co stres?
              Przy takim podejściu do profilaktyki wcale mnie nie dziwi, ze do ginakologa
              zgłaszaja sie kobiety gdy maja zaawansowany nowotwór lub są w ciąży.
              WCZESNE WYKRYCIE WIĘKSZOŚCI CHORÓB JEST BARDZO WAŻNE.
              Nikt przy zdrowych zmysłach nie żyje od badania do badania. Kontroluje swój stan
              zdrowia, widzi, ze wszystko jest ok i tyle, a jak coś jest nie tak szuka porady
              u specjalisty. Nie tylko w sytuacji choroby nowotworowej. Czasem trzeba zmienic
              np. nawyki żywieniowe ( gdy wyjdzie nieprawidłowy lipidogram) i zmniejszyć
              ryzyko choroby wieńcowej. Nadciśnienie nie boli, zwłaszcza młodych ludzi.
              Kontrola i to systematyczna pozwala uchwycic je we wczesnym stadium i korygować
              lekami.
              USG moze wykazać zmiany nieistotne, wynikające z anomalii anatomicznych, ale
              także poważna chorobe we wczesnym stadiu. Chorobę ULECZALNĄ.
              To, że dziecko nie ma żadnych objawów nie znaczy, że zawsze jest zdrowe. Może
              mieć dyskretne objawy, których nie zauważy matka wychodząca z założenia, że musi
              sie wychorować.
              Nie wiem co jest lepsze - hipochondria czy strata dziecka. Moim zdaniem to
              pierwsze.
          • vento_p Re: protozoa, 11.01.09, 11:49
            z tą małą idź do laryngologa.
            • l.e.a profilaktyka za granicą ??? GDZIE ? 11.01.09, 12:07
              Piszecie, że profilaktyka za granicą to norma, no więc bardzo
              chciałabym wiedzieć w jakich krajach robią TK i USG jamy brzusznej
              profilaktycznie ? Bo mam rodzinę lub przyjaciół w 7 krajach i pod
              wpływem tego wątku siedzę z nimi obecnie na GG i w żadnym z tych
              krajów gdzie mieszkają, tych badań profilaktycznie NIE ROBIĄ !
              • verdana Re: profilaktyka za granicą ??? GDZIE ? 11.01.09, 12:17
                To taka mityczna zagranica, gdzie wszystko jest lepsze niż w Polsce.
                Moja kuzynka ze Szwecji przyjeżdża do Polski sie leczyć...
                • phantomka Re: profilaktyka za granicą ??? GDZIE ? 11.01.09, 12:31
                  Przyklad moze daleki, ale jednak: Japonia. Wprowadzenie
                  profilaktycznych badan kolonoskopowych praktycznie wyeliminowalo
                  nowotwory przewodu pokarmowego ze spoleczenstwa.
                  Kolejna sprawa, prosze poszukac sobie statystyk dot. wykrywalnosci i
                  skutecznosci leczenia nowotworow w Polsce a innych krajach UE.
                  Przypadek? Czy jednak swiadomosc spoleczenstwa.
                  • l.e.a Re: profilaktyka za granicą ??? GDZIE ? 11.01.09, 12:58
                    kolonoskopię, USG piersi i inne badania robią profilaktycznie w
                    pewnym wieku również w Czechach, ja pytam o TK i USG tak jak tu
                    wspominano.
                    • protozoa Re: profilaktyka za granicą ??? GDZIE ? 11.01.09, 13:03
                      W Stanach nikt nie ma szans na dobre ubezpieczenie jesli nie przedstawi badań .
                      Nikt nikogo nie ciągnie za rączke do lekarza, ludzie maja trochę rozumu i robia
                      badania we własnym interesie a często za własne pieniądze.
                      P.S. Większość z nas, ludzi pracujących, robi RUTYNOWO, badania profilaktyczne.
                      Chyba nie po to, aby generowac kolejki i koszty.
                      • l.e.a Re: profilaktyka za granicą ??? GDZIE ? 11.01.09, 13:05
                        W takim razie te badania nie należy nazywać profilaktycznymi,
                        albowiem dotyczyć będą wyłącznie osób zamożnych. Rozumiem, że osoby
                        niemajetne mają pecha tak ?
                        • protozoa Re: profilaktyka za granicą ??? GDZIE ? 11.01.09, 13:16
                          Zawsze osoby mniej zamożne są w gorszej sytuacji. Szansa przeżycia gdy ma się
                          wypadek jadąc samochodem tańszym ( bo np. bez poduszek powietrznych) jest
                          mniejsza. Takie życie.
                          Dzieci choruja rzadziej niz dorosli, ale nie oznacza to, że wale nie chorują. A
                          potem dramat.
                      • bi_scotti Re: profilaktyka za granicą ??? GDZIE ? 12.01.09, 01:12
                        protozoa napisała:

                        > W Stanach nikt nie ma szans na dobre ubezpieczenie jesli nie
                        przedstawi badań .
                        >
                        > Nikt nikogo nie ciągnie za rączke do lekarza, ludzie maja trochę
                        rozumu i robia
                        > badania we własnym interesie a często za własne pieniądze.

                        Czemu kreujesz mity i opowiadasz bajki?
                        To nieustanne podpieranie sie opowiesciami z mchu i paproci jest
                        naprawde niesamowite na polskich forach szczegolnie biorac pod uwage
                        ilosc Polonusow, ktorzy tu pisuja. Ale "naga prawda" jest jednak
                        zawsze mniej atrakcyjna od poboznych zyczen!
                    • l.e.a Re: profilaktyka za granicą ??? GDZIE ? 11.01.09, 13:03
                      No i jak wskazują fakta, jeżeli robi się badania profilaktyczne,
                      które są honorowane w różnych krajach przez ubezpieczalnie, to
                      rzadko niestety dotyczą dzieci. Ja się w każdym razie nie spotkałam
                      jeszcze z tym, aby dzieciom robiono profilaktycznie USG czy TK.
                • hanalui Re: profilaktyka za granicą ??? GDZIE ? 11.01.09, 16:19
                  verdana napisała:

                  > To taka mityczna zagranica, gdzie wszystko jest lepsze niż w
                  Polsce.

                  Tak...dokladnie mityczna, wszedzie dobrze gdzie nas nie ma.
              • ma.pi Re: profilaktyka za granicą ??? GDZIE ? 11.01.09, 15:16
                l.e.a napisała:

                > Piszecie, że profilaktyka za granicą to norma, no więc bardzo
                > chciałabym wiedzieć w jakich krajach robią TK i USG jamy
                brzusznej
                > profilaktycznie ? Bo mam rodzinę lub przyjaciół w 7 krajach i pod
                > wpływem tego wątku siedzę z nimi obecnie na GG i w żadnym z tych
                > krajów gdzie mieszkają, tych badań profilaktycznie NIE ROBIĄ !
                >

                L.e.a, no wlasnie tez sie chcialam zapytac, w ktorej to zagranicy
                tak dokladnie badaja, bo na pewno nie w tej co ja mieszkam :o)

                Chociaz jak cos sie dzieje to raczej nie bagatelizuja, przynajmniej
                mnie nigdy nie splawili jak mialam problem. :o)

                Pozdr.
                • hanalui Re: profilaktyka za granicą ??? GDZIE ? 11.01.09, 16:17
                  ma.pi napisała:
                  > L.e.a, no wlasnie tez sie chcialam zapytac, w ktorej to zagranicy
                  > tak dokladnie badaja, bo na pewno nie w tej co ja mieszkam :o)

                  No a w jakiej ty ma.pi zagranicy mieszkasz bo u mnie i u wielu moich
                  znajomych zagranicznych jest podobnie jak u l.e.a? Nikt na zadanie
                  nie robi USG i tomografii, nawet czesci obowiazkowych badan w Polsce
                  dla dzieci nie jest wykonywane np usg bioderek czy badanie przez
                  ciemiaczko.
                  No oczywiscie inna sprawa jak sa ku temu jakies wskazania,
                  przeslanki czy cos innego ale z pewnoscia nie jest to wykonywane
                  tylko dlatego ze mamie by sie tak podobalo.
                  • kra123snal Re: profilaktyka za granicą ??? GDZIE ? 11.01.09, 19:22
                    nawet czesci obowiazkowych badan w Polsce
                    > dla dzieci nie jest wykonywane np usg bioderek czy badanie przez
                    > ciemiaczko.

                    To nie są badania obowiązkowe. Za USG bioderek się płaci (chyba, że
                    lekarz po oględzinach da skierowanie, ale terminy są tak odległe, ze
                    i tak trzeba płacić) a przezciemiączkowe USG jest robione też ze
                    wskazań. Nie znam nikogo kto poszedł na nie rutynowo. Nigdy nie
                    spotkałam się też z takim zaleceniem. Moja córka 2x była u neurologa
                    i lekarze nie skierowali jej na to badanie. Nie wiem skąd czerpiesz
                    informacje, ale wielu rodziców ich nigdy nie zrobiło (większość mi
                    znanych nawet nie słyszało o takiej możliwości/potrzebie).
              • asiek1975 Re: profilaktyka za granicą ??? GDZIE ? 12.01.09, 00:18
                NO wlasnie, ja mieszkam w U.K. i po urodzeniu dziecka nawet nie zrobiono
                coreczce badan bioderek (nie liczac powierzchniowego ogladniecia przez pediatre
                w dzien po urodzeniu). O USG ciemiaczka nawet nie wspomne, tu sie takiego czegos
                nie praktykuje. A jesli chce zrobic badanie krwi dziecka to robie je w Polsce,
                tu prywatnie jest drogo a lekarz rodzinny nie da skierowania bez wyraznego
                powodu. Tak wiec jak widac profilaktyka w U.K. wcale nie jest lepsza niz w
                Polsce, nie ludzcie sie.
                Co do szczepien- nieprawda jest, ze nie przyjmuje tu dzieci do panstwowych
                przedszkoli bez kompletu szczepien, bynajmniej nie slyszalam o czyms takim.
          • anik0987 Re: protozoa, 11.01.09, 11:59
            Ja bym poszła z małą najpierw do laryngologa. Moja raz poskarżyła się na ból
            ucha, potem jej przeszło. Nie miała gorączki ani żadnych objawów. I tak
            poszliśmy zobaczyć, co jest nie tak i okazało się, że ma silne zapalenie ucha.
            Lekarz dziwił się, że się nie skarży i nie płacze z bólu. Ból głowy może być
            chyba od ucha, ale to lekarz powinien ocenić.
          • iskierka40 Re: protozoa, 11.01.09, 17:34
            jak się bardzo martwisz to zrób badanie w kierunku krzepniecia krwi
            (czas krzepnięcia)
            Dzieciom w tym wieku może leciec krew,bo intensywnie rosną i może im
            brakowac wapna,może masz za suche powietrze w domu,pokoju?
            powodzenia.
          • net79 Re: protozoa, 12.01.09, 09:36
            iść kochana do dobrego laryngologa kochanasmile i jednym i drugim się zajmiesmile
        • protozoa Re: protozoa, 11.01.09, 12:48
          Oczywiście, robienie badań kilka razy w roku, bo dziecko złapało kater w
          przedszkolu jest bez sensu ( celowo przejaskrawiam), ale każdy kij ma dwa końce.
          Nikt tak dobrze nie ma szans obserwowania dziecka jak matka. Młode matki mają
          skłonności do...panikowania albo bagatelizowania. Jak kto woli. Trudno o złoty
          środek. Wiele mam uważa, że antybiotyk to lek na wszystko i wręcz domaga sie
          recept ( wiem, bo sama byłam proszona o wypisywanie recept na antybiotyki, bo
          kiedys pomogły) a część uważa, że dziecko powinno się wychorować.
          A tymczasem trzeba obserwować! Jesli dziecko jest blade, szybko sie męczy,
          bardzo często przeziębia to jest to powód do zrobienia badań nie tylko pod katem
          choroby nowotworowej.
          Błędnie uważa się, że małe dzieci nie są zagrożone nowotowrami a są. Szczególnie
          w rodzinach, w których były nowotwory, zwłaszcza w młodym wieku. Tu czujność
          jest jak najbardziej wskazana.
          Badanie piersi przez samą zainteresowana nic nie kosztuje, nie wydłuża kolejek.
          Obserwacja znamion tez nie wymaga ani kosztów ani szczególnej wiedzy. Wystarczy
          patrzeć i pokazać niepokojące znamiona lekarzowi.
          Jestem jak najbardziej za profilaktyka szeroko rozumianą. Sama bardzo długo
          karmiłam dzieci ( bliźniaki) piersią i nie rozumiem pokrętych tłumaczeń - typu
          "nie mam pokarmu". Ale karmienie butelka jest wygodne - może to robic ojciec,
          niania, babcia. Ludzie boja się świeżego powietrza, kto dziś spi przy otwartym
          oknie? 2-5%? A ile osób miało uchylone okno w sypialni kilka dni temu ( mrozy!!
          ok -15--20)? O paleniu az nie chce mi się pisać. Wystarczy spojrzeć ile
          matek/ojców/babc/dziadków pali przy dzieciach. To jest norma, palę bo lubie,
          umrę zdrowsza/y, na coś trzeba umrzeć. Oto , niestety, polskie społeczeństwo.
          • kostruszka Re: protozoa, 11.01.09, 14:41
            Jestem bardzo wyczulona na wszelkie kwestie związane z profilaktyką nowotworową
            u dzieci (dorosłych zresztą też), ponieważ w mojej i m. rodzinie było sporo
            przypadków raka.
            Mój m. uważa, ze przesadzam z profilaktyką, ale nie mogłabym żyć ze
            świadomoscią, że coś zaniedbałam, świadomie zbagatelizowałam... Oczywiście nie
            uchronię dzieci przed chorobą, ale przynajmniej zrobię wszystko, co mogę, by
            wykryć ją jak najwcześniej.

            W związku z tym staram się być zorientowana, jakie nowotwory zdarzają się u
            dzieci najczęściej i jakie dają objawy. Wydaje mi się, ze często ludzie nie
            edukują się w tym temacie, bo jest on przykry.

            Poza tym przynajmniej raz w roku robię dzieciom usg jamy brzusznej i węzłów,
            korzystam z akcji profilaktycznych (ale cieniutko z nimi w Pl) typu "nie
            nowotworom...", systematycznie robię im morfologię, OB itp. i przede wszystkim
            obserwuję dzieci.
            Jeśli coś mnie niepokoi - pogłębiam diagnostykę i idę do specjalistów. Nie
            wierzę, ze każdy pediatra zna się na wszystkim, to po prostu niemożliwe.
            Starsza córka skarżyła się na przewlekłe bóle głowy - neurolog zlecił tk.
            Miesiącami bolał ją brzuch - gastrolog skierował na badania w szpitalu - miała
            gastroskopię i inne badania. Miała powiększone węzły chłonne, śledzionę (wyszło
            na usg) oraz kiepską morfologię i podwyższone crp - była pod opieką poradni
            hematologicznej. Akurat u niej - i całe szczęście!!! - te wszystkie dolegliwości
            nie oznaczały nowotworu, ale przecież "na oko" bym tego nie wykluczyła.

            Staram się podobnie postępować ze sobą - wiele miesięcy bolało mnie po prawej
            stronie jamy brzusznej, robiłam usg, ale nic nie wychodziło. Gastrolog skierował
            mnie na badania w szpitalu - miałam gastro, kolonoskopię i tk jamy brzusznej.
            Poniewaz moja mama i ciocia choruja na nowotwór piersi, robiłam badania
            genetyczne z krwi, czy odziedziczyłam gen, który moze być odpowiedzialny za tego
            raka.


            • protozoa Re: protozoa, 11.01.09, 14:50
              I o to chodzi. Jeżeli badasz się systematycznie, masz szansę "złapać" raka
              piersi we wczesnym stadium ( odpukać, lepiej, zebys nie miała) i wyleczyć w
              sposób mało inwazyjny, mało okaleczający, a przede wszystkim WYLECZYĆ.
              Bóle brzucha są zdradliwe. I bardzo dobrze, że zrobiłaś badania. Masz
              prawdopodobnie zespół jelita drażliwego ( coraz bardziej powszechny,
              nieprzyjemny, ale niegroxny). I jesteś spokojniejsza, że nic złego sie nie dzieje.
              • kostruszka Re: protozoa, 11.01.09, 15:11
                Jeśli chodzi o bóle brzucha, to jest o wiele lepiej po kolonoskopii - lekarz
                wyjaśnił mi, ze może było jakieś "zapętlenie" jelita, czy coś w tym stylu (?) i
                pomogło to "przepchanie" przez robiącego badanie (fakt, bolało jak diabli, sto
                razy bardziej wolę rodzić).
                • protozoa Re: protozoa, 11.01.09, 15:15
                  Pytam z czystej ciekawości - dlaczego nie miałaś badania w pełnym znieczuleniu?
                  • kra123snal Re: protozoa, 11.01.09, 19:29
                    Rzadko robią, bo podobno jakieś zbytnie "rozluźnienie" występuje.
                    Można coś przeoczyć lub łatwiej uszkodzić. Tak mojej mamie
                    powiedział lekarz. Poza tym, że potwornie boli, bo robią lekarze w
                    pozycji wygodnej dla siebie, czyli z tyłkiem wypiętym w ich stronę.
                    Na boku mniej boli, ale chyba już każdy lekarz o tym zapomniał.
                    • protozoa Re: protozoa, 11.01.09, 20:53
                      W moim szpitalu kolonoskopie robi się tylko w pełnym znieczuleniu.A o
                      "rozluźnieniu" pierwsze słysze.
                      • kra123snal Re: protozoa, 12.01.09, 12:15
                        Nie mogłam znaleźć słowa, własciwszym byłoby zwiotczenie smile Mojej
                        mamie nawet nikt nie powiedział, że mogłaby robić w znieczuleniu.
                        Nie wiem, czy w ogóle komukolwiek robi się nie na żywca. Gdy
                        wspomniała (wiedziała ode mnie), to jej powiedziano właśnie o tym
                        zwiotczeniu. Nie tylko zresztą jej. W mojej rodzinie to badanie jest
                        dosyć często wykonywane. Chyba nie muszę mówić, ze ten ból może
                        skutecznie zniechęcić do kolejnych "podejść".
                        • protozoa Re: protozoa, 12.01.09, 12:36
                          Oj może!!! może!!!! Sama nie zdecydowałabym sie np. na gastroskopie bez
                          znieczulenia, pełnego znieczulenia. Przyznam, że nie rozumiem kolegów, którzy
                          wola chorego zwijającego się z bólu niz znieczulonego.
                          • kra123snal Re: protozoa, 12.01.09, 21:20
                            Gastroskopia... Mama rzygała w czasie badania non stop a lekarze
                            kontynuowali. Zaczęła już w czasie wciskania rury i nie skończyła
                            kiedy już się zatrzymali. Brzmi może śmiesznie, ale niestety to
                            prawda. Sama nie wiedziałam, ze możliwe jest to badanie w
                            znieczuleniu ogólnym smile Jednak chyba trzeba mieć skrzywioną
                            psychikę, żeby na coś takiego pozwalać...
          • verdana Re: protozoa, 11.01.09, 14:47
            I tu się zodzę - obserwować, obserwować i jeszcze raz obserwować.
            Ale obawiam się, ze dziesiatki profilaktycznych badań raczej
            spowoduja, ze dzieci będa mniej obserwowane, niż sa teraz, bo
            przeieć dostaly certyfikat "że sa zdrowe", więc po co sie
            przejmować? Sama obserwując dziecko, gdy malo stwierdzony przez
            dwoch lekarzy "banalny katar" nie uwierzylam i słusznie - miało
            zapalenie płuc. Synowi wycięłam dwa znamiona. Robie badania
            stosowne do mojego wieku, choc przy kolonoskopi stawilam opór.
            Jestem owszem, za badaniami - ale nie wszystkiego, nie wszystkich i
            na Boga - nie w kierunku wykrywania nowotworów u malutkich dzieci!
            Owszem, można powiedzieć - roczniakom robimy USG, aby wykryc
            potencjalne wady anatomiczne , ale nie wmawiajmy rodzicom, ze to sa
            badania chrocniące przed nowotwrem. Chocby dlatego, ze zycie w
            starachu jest bardzo, ale to bardzo krzywdzace dla całej rodziny.
            najwidoczniej nie masz hipochondrii - ja mam i zaraziłam nią dzieci.
            To JEST powazny problem, bardzo obniżajacy jakość życia.
            • protozoa Re: protozoa, 11.01.09, 14:57
              Nie mam hipochondrii, bo nie mogłabym pracować. Natomiast na co dzień widuję
              dziesiątki zabagnionych chorych. Badania przeprowadzana raz w roku
              spowodowałyby, że część tych ludzi poszłaby do lekarza i podjęła w porę leczenie.
              Badanie nie jest certyfikatem na zdrowie, jest potwierdzeniem, że tu i teraz nie
              dzieje sie nic złego.
              Obserwujesz dzieci to fajnie, ale jeśli dziecko pije więcej płynów ( nie zawsze
              jest t łatwo uchwytne) to 99% matek nie zareaguje, ot jest mu gorąco, spocił
              się, jadł coś słonego. A oznaczenie poziomu glukozy może w porę wykryć cukrzycę
              ( coraz więcej dzieci na nia zapada). I chyba to lepsze lepsze niz wzywanie
              pogotowia do dziecka, które własnie straciło przytomność. To przyklad pierwszy z
              brzegu.
              • verdana Re: protozoa, 11.01.09, 15:06
                Masz oczywiscie racje - tylko moim zdaniem matki powinny byc uczone
                i pouczane bez przerwy, na co maja zwracać uwage, a robienie badań
                100% populacji nie jest wcale rozwiazaniem optymalnym.
                Tym bardziej,z e o ile wiem, cukrzyca typu I może rozwinąć się
                błyskawicznie i badanie poziomu cukru sprzed dwóch miesiecy nic nie
                da.
                • protozoa Re: protozoa, 11.01.09, 15:19
                  Matki powinny byc uczone o ile dają sobie cokolwiek powiedzieć - vide internet,
                  fora. Same wiedzą najlepiej.
                  Nie wiem cukrzyca typu I może rozwijać się błyskawicznie ale nie musi. Własnie
                  badanie przesiewowe może ja wykryć.
                  • verdana Re: protozoa, 11.01.09, 15:26
                    Ale - tu pytanie medyczne - czy istnieje bezobjawowa cukrzyca typu
                    I - bo drugiego, to wiem, ze tak.
                    • protozoa Re: protozoa, 11.01.09, 16:00
                      Tak, do czasu rzecz jasna.
              • wieczna-gosia Re: protozoa, 11.01.09, 20:28
                jesli chodzi o poziom glukozy to wystarczy pojsc raz w roku na WOSP, dzie paie z
                aparacikiem oznaczaja cukier. Trwa to 5 sekund plus 5 minut kolejki i wynik sie
                dostaje od razu.
                • l.e.a Gosiu wieczna 11.01.09, 20:52
                  To chyba tylko w większych miastach niestety sad
          • mruwa9 Re: protozoa, 11.01.09, 14:47
            zwroc uwage, najpierw mowi sie o badaniach przesiewowych (a wiec
            obejmujacych z zalozenia cala populacje, bez wyjatku), a potem
            poruszasz przyklad dzieci objawowych klinicznie (bo bladosc, spadek
            masy ciala, apetytu czy inne dolegiwosci to objawy kliniczne, ktore
            wypadaloby zdiagnozowac), Czyli- dwie rozne sprawy.
            Podepne sie tu z moimi komentarzami do pozostalych postow: ja nie
            znam kraju, w ktorym rutynowo zleca sie dzieciom morfologie czy usg
            jamy brzusznej, w ramach badan przesiewowych. W Japonii nowotwory
            jelita sa dosc czeste, nie pamietam,c zy to kwestia genetyczna, czy
            zwiazana z dieta (surowe ryby itd), no i tam kolonoskopie moga miec
            sens. Morfoligia: co mailaby u dzieci wykazac? Bialaczki? Wiele
            typow bialaczek dlugo daje prawidlowy obraz morfologii krwi, do
            diagnostyki trzeba by zrobic badanie szpiku kostnego- tez
            pzresiewowo punktowac dzieciom kosci?
            A w kwestii profilaktyki- nowotwory zlosliwe zdarzaja sie znacznie
            rzadziej , niz np. otylosc i zwiazane z ta choroby. A dzieci
            karmione piersia maja mniejsze szanse na otylosc, cukrzyce i
            miazdzyce w wieku doroslym. Gdzie w promocji karmienia piersia mowi
            sie o tym? Pomijam karmienie piersia, ale czemu nie mowi sie, w
            tematyce profilaktyki chorob wszelakich u dzieci, o promocji
            prawidlowych nawykow dietetycznych, nie tylko z punktu widzenia
            stanu uzebienia, ale wlasnie otylosci? Do istotnych i znacznie
            pozyteczniejszych dzialan profilaktycznych zaliczylabym stworzenie
            duzej liczby powszechnie dostepnych , zadbanych i atrakcyjnych
            placow zabaw oraz terenow rekreacyjnych, jako miejsc stwarzajacych
            dzieciom warunki do aktywnosci ruchowej, co jest chyba wazniejsze,
            niz coroczne usg jamy brzusznej.
            • e_r_i_n Re: protozoa, 11.01.09, 14:55
              mruwa9 napisała:

              > Do istotnych i znacznie pozyteczniejszych dzialan profilaktycznych
              > zaliczylabym stworzenie duzej liczby powszechnie dostepnych ,
              > zadbanych i atrakcyjnych placow zabaw oraz terenow rekreacyjnych,
              > jako miejsc stwarzajacych dzieciom warunki do aktywnosci ruchowej,
              > co jest chyba wazniejsze, niz coroczne usg jamy brzusznej.

              Jedno nie wyklucza drugiego.

              Z jakiegos powodu wykrywalnosc nowotworow we wczesnym jest u nas na
              bardziej kiepskim poziomie.
              Na zachodzie moze nie ma takich badan profilaktycznych, bo nie ma
              potrzeby uczyc ludzi, ze roznych symptomow sie nie bagatelizuje?
              • verdana Re: protozoa, 11.01.09, 14:59
                Jest na kiepskim poziomie, bo nie uczy się ludzi, na co powinni być
                wyczuleni - a to jest najlepsza profilaktyka. Niestety, lekarze
                wcale sie tu nie wykazują lepsza wiedzą - białaczke u syna znajomych
                odkrył dopiero znajomy lekarz, ktory przysz edł na kawę. Apatie
                dziecka lekarka tlumaczyła zmeczeniem po wakacjach. Nawet nie
                zleciła badań krwi.
                Mój syn był w zeszłym roku na operacji w Centrum Onkologii.
                Opowiadał straszne rzeczy - własnie o tym, jak pacjenci, pierwotnie
                do uratowania, nie odbieraja wynikow badań, jak lekarze pierwszego
                kontaktu dawali zasypke na raka skory, w pierwszym stadium
                uleczalnego w 100%.
                • kostruszka Re: protozoa, 11.01.09, 15:07
                  Zapomniałam jeszcze o profilaktyce raka skóry - mam bardzo duzo pieprzyków i
                  innych "tworów" na skórze. Robiłam dermatoskopię i okazało się, że dwa znamiona
                  są niebezpieczne, w tym oba "już" do wycięcia.
                  Gdyby nie to badanie, pewnie bym zbagatelizowała sprawę, bo jedno znamię jest na
                  plecach i nigdy go nie oglądałam.
                • protozoa Re: protozoa, 11.01.09, 15:08
                  Chcesz trochę opowieści mrożących krew w żyłach ( i tętnicach)? Moge na priva w
                  wolnej chwili. Ale chyba nie o to chodzi. Trzeba edukować!!! Trzeba trąbić i
                  musi ktos tego słuchac. Słuchac rozsądnie , nie popadać w histerię, ale nie bać
                  się badań, nie bagatelizować nawet niewinnych objawów itd. Od dłuższego czasu
                  piszę, że osoby przeziębione nie powinny chodzić do przedszkoli/szkół/pracy. I
                  słyszę od forumowiczek, że infekcja to nie choroba. No i potem u jedej czy
                  drugiej osoby "nie wiadomo skąd" pojawia się zapalenie mięśnia sercowego. Nikt
                  nie kojarzy lub nie chce kojarzyć z przechodzona infekcją.
                  O odbieraniu badań to święta prawda. U nas w szpitalu mniej więcej 20-25%
                  histopatologii lezy w sekretariacie. Z laboratorium nie odbiera się 10-15%, w
                  tym równiez badań kwalifikujacych do natychmiastowej interwencji.
                  • kostruszka Re: protozoa, 11.01.09, 15:14
                    To tu biję sie w piersi - nie odebrałam jeszcze tego wyniku odnośnie genu
                    (powiadomili mnie w grudniu, ze już przyszedł), mea culpa...
                    Zdopingowałaś mnie - jutro umawiam się na wizytę.
                    • protozoa Re: protozoa, 11.01.09, 15:21
                      No dobre i to. Mam przyjęcie chorego - ciekawe kiedy robił badania. Jak sie
                      obrobię to napiszę.
                  • hanalui Re: protozoa, 11.01.09, 16:33
                    protozoa napisała:
                    > O odbieraniu badań to święta prawda. U nas w szpitalu mniej więcej
                    20-25%
                    > histopatologii lezy w sekretariacie. Z laboratorium nie odbiera
                    się 10-15%, w
                    > tym równiez badań kwalifikujacych do natychmiastowej interwencji.

                    Widzisz...i tu cos jest nienormalnego. Ludzie robili te badania w
                    niewiadomym sobie celu skoro nie interesuje ich co dalej. U mnie jak
                    juz lekarz zleci te badania, to nie tylko szpital jest powiadomiony
                    ze je robisz, ale tez szpital czy lekarz pilnuje wyniku i powiadamia
                    pacjenta, dzwoni do skutku, wysyla listy. I bynajmniej nie wtedy
                    kiedy wszystko jest ok...dobrym wynikiem nikt sobie glowy nie
                    zawraca, szukaja pacjenta wowczas gdy wynik jest zly.
                    Kazdy lekarz tu powtarza, brak wiadomosci to dobra wiadomosc,
                    zapewniam ci ze serce ci staje kiedy dzwoni telefon od lekarza, bo
                    wiadomo ze nie sa to dobre wiesci.

                    Pamietam z mojego rodzinnego miasta historie goscia u ktorego
                    wykryto wirus HIV i nikt go o tym nie powiadomil, a akurat bylo to
                    obowiazkiem stacji. I gosciu zyl w nieswiadomosci kilka lat
                    zarazajac swoja zone i dzieci ktore urodzily sie z tego zwiazku.
    • havana28 Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 11.01.09, 15:45
      Wtrące swoje 3 grosze
      Właściwie prawda jest taka, że zdrowie to jest prywatna sprawa i interes każdego człowieka, czyli jak o nie zadbasz, takie będziesz miał. Badania profilaktyczne nie chronią przed zachorowaniem. Pomagają jedynie wykryć chorobe we wcześniejszym stadium co zwykle sprawia, że leczenie może być szybsze, skuteczniejsze, no i sama choroba nie prowadzi do rozwoju poźnych powikłań. Jest jednak pare "ale". Po pierwsze, żeby wykryć cokolwiek na tak wczesnym etapie nie wiedząc czego się szuka, trzeba tych badań wykonac naprawde dużo i robić to bardzo często. Po drugie, jeżeli komus to poprawia samopoczucie, może sobie te wszystkie badania wykonywać nawet co tydzień, ale z punktu widzenia społeczeństwa nie ma to większego ekonomicznego uzasadnienia, więc powinien je wykonywać za własne pieniądze (w takiej ilości i czestości na jakie go stać).
      Po trzecie, wiekszy wpływ na zdrowie mają zachowania ukierunkowane na eliminację (znanych) czynników etiologicznych chorób niż badania skriningowe.

      Podsumowując, moim zdaniem pierwsze miejsce ma (samo)obserwacja, niebagatalizowanie objawów, które nas (dzieci) niepokoją i wyegzekwowanie od lekarzy niebagalizowania tych objawów.
      • protozoa Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 11.01.09, 16:05
        Bzdura! Np. lipidogram pozwala stwierdzić hiperlipidemie w młodym wieku, kiedy
        jeszcze nie doszło do rozwoju miażdżycy np. tętic wieńcowych. Rozpoczęcie
        leczenia odpowiednimi lekami ( statyny) pozwala na znaczne zmniejszenia
        zachorowalności na chorobe wieńcowa w tej obciążonej grupie. Podwyższony poziom
        lipidów nie boli, nie widać go na zewnątrz.
        Z punktu widzenia ekonomii ma to ogromne znaczenia. Po zawale serca ludzie
        zwykle przechodzą na rente nie mówiąc już o kosztach leczenia i leków.
        • havana28 Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 11.01.09, 16:31
          Powtórzę jeszcze raz. Z pewnymi małymi wyjątkami nie ma ekonomicznego uzasadnienia badanie całych, wielomilionowych populacji tylko po to, żeby wykryć x przypadków jakiejś choroby. To jest jak szukanie igły w stogu siana. Odsyłam do literatury.


          >Bzdura! Np. lipidogram pozwala stwierdzić hiperlipidemie w młodym wieku, kiedy jeszcze nie doszło do rozwoju miażdżycy np. tętic wieńcowych. Rozpoczęcie leczenia odpowiednimi lekami ( statyny) pozwala na znaczne zmniejszenia zachorowalności na chorobe wieńcowa w tej obciążonej grupie. Podwyższony poziom lipidów nie boli, nie widać go na zewnątrz.

          Aby podejrzewać hiperlipidemie nawet nie trzeba robić lipidogramu. Wystarczy spojrzeć na wagę i na jadłospis. I tym prostym sposobem można już zalecić leczenie połowie polskiego społeczeństwa.
          Poza tym jestem zdecydowaną przeciwniczką faszerowania wszystkich chemią praktycznie na "dzień dobry".
          • protozoa Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 12.01.09, 08:41
            Widziałam bardzo wielu ludzi szczupłych z fatalnym lipidogramem. Waga nie jest
            miernikiem.
            Cóz lepiej mieć zawał niż brać statyny. Oto mentalność Polaków.
            • havana28 Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 12.01.09, 09:22
              Lepiej- dla ciebie, niekoniecznie dla innych. Nie zapominaj, że czasy kiedy lekarz był wyrocznią, z którą się nie dyskutowało, już minęły. Dziś, aby leczyc potrzebuje zgody/akceptacji pacjenta dla proponowanych badań diagnostycznych i leczniczych. To nie mentalnośc, tylko rosnąca świadmomość społeczeństwa swoich praw i tego, ze lekarz nie koniecznie musi mieć rację. Każdy ma prawo umrzeć na to na co mu się podoba, a tobie nic do tego.
              • e_r_i_n Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 12.01.09, 09:32
                havana28 napisała:

                > Każdy ma prawo umrzeć na to na co mu się podoba, a tobie nic do
                > tego.

                Każdemu z nas coś do tego, bo wspólnie finansujemy opieke zdrowotną.
              • hanalui Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 12.01.09, 21:40
                havana28 napisała:

                > Nie zapominaj, że czasy kiedy lek
                > arz był wyrocznią, z którą się nie dyskutowało, już minęły. Dziś,
                aby leczyc po
                > trzebuje zgody/akceptacji pacjenta dla proponowanych badań
                diagnostycznych i le
                > czniczych.

                No chyba w Polsce te czasy jeszcze nie minely.
                Patrz chociazby na kampanie o nienacinaniu, wyboru pozycji do
                rodzenia, prawach pacjenta, godnego traktowania itd czy innych tego
                typu. W wielu wypadkach nie masz zadnego wyboru i nalezy sie cieszyc
                ze w ogole laskawie ktos chce sie toba zajac
                • aqua_allegoria Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 12.01.09, 21:49
                  Niestety prawda jest smutna- je sli chcesz sybkiej diagnostyki,
                  godnego traktowania to musisz płacić.Badania prywatne,prywatni
                  lekarze i kliniki. Gdyby nie to, że korzystamy z ubezpieczenia męża
                  nie zapłaciłąbym ani grosza składki. Ostatni raz u państwowego
                  lekarza byłam jakieś niespełna 20 lat temu a nasze dziecko
                  nigdy.WYrejestrowałam ją z rejonowej przychodni po tym jak położna
                  środowiskowa przyszła sprawdzić co i jak...po dwóch miesiącach od
                  zgłoszenia urodzin małej. Nawet jej nie wpuściłam do domu,
                  bo "łaski" nikt robić nie musi.Pamiętam kilka lat temu robiłam
                  rezonans magnetyczny głowy- prywatnie. Aparatura mieściła się w
                  szpitalyu dziecięcym. Dzieci z oddziału onkologii czekały na badanie
                  2 tygodnie, inni pacjenci- 6 miesięcy...A mnie umówili,dostałam
                  osobną kabinę i wciśnięto specjalny guziczek podczas badania, żeby
                  nie narażać mnie na podanie kontrastu-jak się okazuje wszystko widać
                  identycznie,tylko dlatego że uiściłam odpowiednią opłatę- wtedy
                  700zł.
            • renkag Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 12.01.09, 10:07
              Ja poszłam jesienią do lekarki po skierowania dla dzieci na
              morfologię, bo bardzo dawno nie robiłam (kilka lat) i chciałabym
              skontrolować, to zostałam uznana za rozhisteryzowaną matkę i
              pouczona, że coś takiego jak badania kontrolne nie istnieje. Wydała
              mi te skierowania z wielką łaską wpisując w kartę jakieś wymyślone
              wskazania do badań. I, uwaga, nie było to NFZ, tylko duże prywatne
              Centrum Medyczne w Warszawie!
    • sanna.i Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 11.01.09, 16:03
      My robimy USG brzucha raz w roku, 2 razy w roku morfologię (syn miał przygody z
      ciężką anemią), raz badaliśmy szyję,bo miał duże węzły,zwłaszcza jeden.No i
      jakby coś się działo,to zawsze warto dodatkowo,niestety na ogół prywatnie.
      Ponoć w większości przypadków winę za zbyt późne rozpoznanie nowotworu ponoszą
      lekarze pierwszego kontaktu-niedouczeni i lekceważący.Dlatego tegoroczna akcja
      WOŚP to dla mnie strzał w dziesiątkę.
      • protozoa Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 11.01.09, 16:08
        Lekarze pierwszego kontaktu są bardzo rózni - od niedouczonych głupków ( to co
        potrafią wypisywać na skierowaniach może doprowadzic do silnej depresji) po
        rozsądnych i mądrych, uwaznych ale niepanikujących. Takich, którzy potrafią
        wykryć chorobe we wczesnym stadium. Wine ponosza limity. Jeżeli lekarze
        pierwszego kontaktu moga wykonac tylko część badań i... kierować do specjalistów
        gdzie są kolejki to możemy sobie wyobrazić jak to opóźnia diagnostykę i leczenie.
        • sanna.i Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 11.01.09, 16:36
          Fragment rozmowy z prof.Jelonkiem:

          "-Znam rodziców, którzy byli czujni. Zgłosili się do lekarza pierwszego
          kontaktu, bo dziecko często łapało infekcje i gorączkowało, ale słyszeli, że to
          przeziębienie. Później okazywało się, że nowotwór. Nie ma pan wrażenia, że takie
          dolegliwości jak powiększone węzły chłonne czy gorączka bywają bagatelizowane
          przez lekarzy?

          - Niestety, przeziębienie to diagnoza na wszystko. Uczymy więc lekarzy, jak
          rozpoznawać raka u najmłodszych pacjentów. Z naszego kursu skorzystało już
          prawie 1500 lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej. Teraz pracujemy nad płytą CD,
          na której będą cykle wykładów z opisanymi przypadkami nowotworów u dzieci.
          Znajdą się tam też porady psychologa, w jaki sposób rozmawiać z rodzicami o
          chorobie dziecka. To od szybkiej i trafnej diagnozy zależy, kiedy dziecko trafi
          do onkologa i rozpocznie leczenie."

          Ja od urodzenia woziłam dziecko na wizyty prywatne do polecanej pani doktor (ta
          z przychodni zlewała nas zupełnie).I ta polecana "superdoktor" kilkakrotnie
          zlekceważyła podaną przeze mnie informację,że moje dziecko od pół roku nie
          urosło nawet pół centymetra (co nie jest normalne dla dwulatka).Dopiero z
          własnej inicjatywy weszłam w kontakt z innymi specjalistami i zaczęliśmy sprawę
          badać.
          Prawda jest taka,że wielu lekarzy macha ręką na niepokoje rodziców. Naprawdę wielu.
          • arioso1 Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 11.01.09, 16:47
            Bardzo bym chciala zbadac mojanajmłodszacorkę-(2l) lecz jest to
            niemozliwe.
            NIGDY ALE TO NIGDY nie dała sie dotknac (pomijam wiek do 4 miesiaca
            życia)
            wiele jej spraw mnie niepokoi-
            -jest przeziebiona-ide do lekarza a tam wrzask,piski lekarz nie ma
            mozliwosci zbadania-nawet na siłę-na bilansie uciekła z
            gabinetu.powinnam isc z nia do psychologa, do poradni aurtystycznej-
            ale po co pójde skoro ona nawet sie nie da rozebrac- nawet jak
            wjde do sklepu to jest ryyyyk-toleruje tylko rodziców i rodzenstwo-
            nikogo wiecej.Zzdroszcze rodzicom dzieci-które nie histeryzują i
            z którymi poprostu mozna isc do lekarza -nawet krwii jej nie
            zbadali.
            Poczekam az wyrosnie z tego, bo co mi innego pozostalo
    • ozlem Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 11.01.09, 17:07
      Biorąc pod uwagę, że z nowotworów u dzieci najczęściej występują białaczki i nowotwory osrodkowego układu nerwowego, to należałoby im co chwila robić tomografie głowy lub pobierać szpik...

      IMO, przed wszystkim nie bagatelizować niepokojących objawów, zmienić lekarza jeśli nas ignoruje i zrobić potrzebne badani prywatnie jeśli nie daje skierowania.
      • edycia274 Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 12.01.09, 00:54
        Badania krwi to ogólnie dorosły powinien mieć raz do roku robione.Niestety
        nowotwory nie dają jednoznacznych objawów, więc krew, mocz, usg brzucha powinna
        byc robione np raz na rok ale jeżeli widzimy,że z dzieckiem coś się dzieje to
        nawet częściej.
    • protozoa Re: Pracy lekarzom nie zabraknie 12.01.09, 08:44
      Dobra wiadomość dla lekarzy( zwłaszcza mających prywatne praktyki) - pracy nam
      nie zabraknie. Ludziska nie chcą się badać, nie widzą potrzeb profilaktyki więc
      szansa na choroby cywilizacyjne jest spora.
      Czego nie widać tego nie ma. A jak widać to często jest za póxno. Szkoda, że
      wielu Polaków będzie mądra po szkodzie.
      • ozlem Re: Pracy lekarzom nie zabraknie 12.01.09, 08:54
        Nie zabraknie, ale nie dlatego, że ludzie nie widzą potrzeby badania się nonstop, ale dlatego, że polskie społeczeństwo, dzieci nie wyłączając, coraz bardziej upodabnia się do "wzorca" amerykańskiego.
        • babsee Re: Pracy lekarzom nie zabraknie 12.01.09, 09:29
          Absolutnie w 100%stawiam na profilaktyke.Jasne jak slonce,ze nie
          wyeliminuje wszystkiego ale mam chociaz jakiekolkwielk pojecie na
          temat zdrowia mojego i mojego dziecka.
          Jesli moj pediatra nie dalby mi skierowanie na coroczne
          morfologie+rozmaz+mocz zmienilabym go na bardzie siadomego i madrego.
          Co roku wykoujne te badania corci +obowiazkowe badanie kalu na
          pasożyty.
          sama-raz na rok morfologia,OB,cukier,mocz,okulista,cytologia,usg
          piersi.gdyby nie to, ze co rok,nie wiem co byloby z niewielkim
          guzkiem wykrytm podczas rutynowego badania u gina,potem usg a
          skoczylo sie biposja mammotoniczna i leczeniem przewleklageo stanu
          zapalnego sutka(nie mialam zadnych doleglisowci bolowych piersi)

          NIkt mi nie wmowi,ze profilaktyka calego spoleczensta nie ma sensu-
          ma sens.Tak samo jak wychowanie spoleczenstwa na bardziej
          swiadomych/ Istnieja bowiem dosc jasne obliczenia dostepne chcocby w
          oddziale NFZ ile kostzuje profilaktyka a ile kosztuje leczenie
          przykladowo raka sutka.Coroczne usg lub w wieku pozniejszym
          mammografia jest zdecydowanie tansza niż leczenie raka sutka.

          Dziwi mnie jedynie,ze ludziska tak łatwo chwytaja relakmy o
          szczepieniu na grype a matki na wszytsko ci sie da łącznie ze
          sraczką i katarem a na mysl im nie przyjdzie zrobic dziecku badania
          krwi czy chocby pojsc do laryngologa raz na 3 lata.
          • ozlem Re: Pracy lekarzom nie zabraknie 12.01.09, 10:00
            > NIkt mi nie wmowi,ze profilaktyka calego spoleczensta nie ma sensu-
            > ma sens.Tak samo jak wychowanie spoleczenstwa na bardziej
            > swiadomych/ Istnieja bowiem dosc jasne obliczenia dostepne chcocby w oddziale NFZ ile kostzuje profilaktyka a ile kosztuje leczenie
            > przykladowo raka sutka.Coroczne usg lub w wieku pozniejszym
            > mammografia jest zdecydowanie tansza niż leczenie raka sutka.

            I to jest prawda, cytologia, mammografia są to te metody skriningowe, ktorych okresowe, masowe wykonywanie u wszystkich kobiet ma sens i jest to fakt potwierdzony w piśmiennictwie.

            Obowiązkowe, coroczne wykonywanie morfologii, OB czy badań moczu czy badań okulistycznych U CAŁEGO społeczeństwa, przy BRAKU jakichkolwiek objawów nie ma wiekszego uzasadnienia. Tzn. na pewno nie zaszkodzi, w pewnych przypadkach można w nich coś wykryć, np. lekką niedokrwistość, ale niedokrwistośc równie dobrze można zacząć leczyć, gdy pojawią sie objawy, z równie dobrymi wynikami. I na tym powinno polegać podejmowanie decyzji, które (i jak często) badania profilaktyczne powinny być finansowane ze środków publicznych, a które są fanaberią rozhisteryzowanych mamusiek, za które powinny płacić z własnej kieszeni.

            • e_r_i_n Re: Pracy lekarzom nie zabraknie 12.01.09, 10:05
              ozlem napisała:

              > które są fanaberią rozhisteryzowanych mamusiek, za które powinny
              > płacić z własnej kieszeni.

              Tak czy siak płacę z własnej kieszeni, oddajac co miesiac niemala
              kase na sluzbe zdrowia, a korzystajac z niej sporadycznie.
              Zreszta i tak USG np. zrobic bede musiala prywatnie, bo godzine
              (pewnie minimum) stania w kolejce, zeby dziecko panstwowo zapisac
              wole spozytkowac wydajniej.
              A wole byc uznana za rozhisteryzowana (faktycznie, szok, zrobic
              dziecku raz na jakis czas usg i badanie krwi), niz potem miec
              stresa, ze cos mozna bylo wykryc wczesniej, a ja tego nie zrobilam.

              BTW wczoraj podczas finalu WOSP uslyszalam, ze w ramach akcji we
              Wroclawiu, kiedy to mozna bylo sie przebadac w dzieciecym szpitalu
              onkologicznym, odkryto trzy nowotwory u dzieci - jedno od razu
              zostalo w szpitalu, dwojka trafi tam dzisiaj.
              • ozlem Re: Pracy lekarzom nie zabraknie 12.01.09, 10:11
                Znając życie, podejrzewam, że te dzieci miały już objawy choroby od jakiegoś czasu, bagatelizowane przez rodziców i lekarzy. I tu leży główny problem. Nie w wysyłaniu 36 mln ludzi na morfologię.
                • e_r_i_n Re: Pracy lekarzom nie zabraknie 12.01.09, 10:13
                  Być moze mialy - tyle tylko, ze rodzice sa rozni. Tak jak ludzie sa
                  rozni. Jedni od razu pojda z niepokojacym objawem do lekarza, inni
                  uznaja, ze 'jak nie boli, to nie zyjesz'.
                  Poza tym niejednokrotnie nowotwory, o czym juz tutaj bylo, daja
                  objawy podobne do przeziebien/chorob ukladu moczowego itd. Lekarze
                  czesto ignoruja te objawy/szukaja nie tam, gdzie trzeba - rodzic
                  jest wiec spokojniejszy, bo w koncu dziecko pod opieka lekarza jest.
                  • ozlem Re: Pracy lekarzom nie zabraknie 12.01.09, 10:25
                    Dziwisz się? 99,99999999% ludzi z przeziębieniem czy zakażeniem układu moczowego nie ma raka. Aby przypadkowo wykryć 1 przypadek raka, trzeba "zmarnować" miliony na badania ludzi zdrowych. A jak się wyda x milionów (miliardów) na masową profilaktykę, to się okaze że zabraknie na leczenie, nawet tego wczesego stadium. Żadnego, nawet najbogatszego państwa na świecie na to nie stać. Czy to tak trudno zrozumieć? Wyjść myśleniem poza pryzmat swoich 4 liter?

                    Masowe badania profilaktyczne tak, ale nie wszystkie, wszystkim i przez cały czas.
                    • e_r_i_n Re: Pracy lekarzom nie zabraknie 12.01.09, 10:28
                      ozlem napisała:

                      > Czy to tak trudno zrozumieć? Wyjść myśleniem poza pryzmat swoich 4
                      > liter?

                      Moje 4 litery tutaj nic do rzeczy nie maja, bo zrobie te badania
                      mojemu dziecku prywatnie, jesli pediatra uzna, ze sa zbedne.
                      I oczywiscie wiem, ze to drogie. Przypuszczam jednak, ze sporo
                      tansze, niz leczenie zaawansowanych nowotworów.
                      Trzeba opracowac schemat badan profilaktycznych i juz.
                      Raka szyjki macicy tez nie ma 99% kobiet, a cytologia raz w roku sie
                      kazdej kobiecie nalezy jak psu buda.
                      Cale finansowanie naszej sluzby zdrowia trzeba przemodelowac -
                      wlasnie pod katem profilaktyki i kasy na to m.in. Oplaci sie to
                      wszystkim.

                      > Masowe badania profilaktyczne tak, ale nie wszystkie, wszystkim i
                      > przez cały czas.

                      No wiec o czym dyskutujesz?
                      Przeciez nie mowie, ze nalezy robic TK kazdemu Polakowi raz w roku.
                      • ozlem Re: Pracy lekarzom nie zabraknie 12.01.09, 10:44
                        Sprawa opracowania schematu badań profilaktycznych jest dyskutowana na dużo poważniejszych forach niż forum gazeta.pl. Jeszcze raz powtórze - Cytologia ma inny status jeżeli chodzi o przydatnośc we wczesnym rozpoznawaniu raka, więc przykład jest nietrafiony. Ponadto, eksperci Uni Europejskiej zalecają w ramach narodowych programów ochrony zdrowia wykonywanie jej u kobiet w wieku 25-65 lat nawet nie co roku, tylko co 3-5 lat. Poniżej 25 roku życia rak szyjki macicy jest na tyle rzadki, że nie uzasadnia finansowania ze środków publicznych masowego skriningu młodych kobiet, u kobiet powyżej 65 rż nie udowodniono, ze wcześne wykrycie raka szyjki wpływa na zmniejszenie umieralności.

                        Za własne pieniądze każdy może sobie robić takie badania jakie chce, wydawanie pieniędzy ze wspolnej kasy musi mieć jakieś uzasadnienie.

                        • e_r_i_n Re: Pracy lekarzom nie zabraknie 12.01.09, 10:46
                          ozlem napisała:

                          > Sprawa opracowania schematu badań profilaktycznych jest
                          > dyskutowana na dużo poważniejszych forach niż forum gazeta.pl.

                          Alez nikt nie probuje tutaj opracowac tegoż.
                          • ozlem Re: Pracy lekarzom nie zabraknie 12.01.09, 10:54
                            Osobiście mam wrażenie, że sporo osób wypowiadających się na tym forum jednak probuje, agresywnie lansując własne przeświadczenia w tym temacie.
                • protozoa Re: Pracy lekarzom nie zabraknie 12.01.09, 12:16
                  Znam co najmnie kilkanaście przypadków PRZYPADKOWEGO wykrycia ciężkich chorób.
                  1. Dentystka , którą wysłano na obowiązkowe badania okresowe, mimo dobrego
                  samopoczucia, miała białaczkę. Nastepnego dnia znalazła się w szpitalu i do dziś
                  żyje. Gdyby wykryto później pewnie osierociłaby męża i córkę.
                  2. Chłopiec 14 lat, zdrowy, uprawiał sport. Przed wyjazdem na zgrupowanie lekarz
                  zlecił badania. Wyszła cukrzyca. Chłopiec jest na insulinie. Nie miał wyraźnych
                  objawów. ot pił więcej, ale przeciez pocił się, uprawiał sport.
                  3.Fryzjerka dowiedziała się od klientki, że ta ma raka jelita grubego. Poszła na
                  kolonoskopię i... okazało się, że też ma. Na szczęście we wczesnym stadium.
                  4. Nauczycielka 44 lata, nieobciążona dziedzicznie dostała zaproszenie na
                  mammografię. Poszła i okazało się, że wynik jest zły, trafiła na stół operacyjny.
                  5. Moja koleżanka ma raka wątroby. Bardzo wcześnie złapanego i przez przypadek.
                  Jest na chemii, żyje już 4 lata. Gdyby poczekała byłoby po jej pogrzebie.
                  6. Żona kolegi, była królikiem doświadczalnym przy testowaniu aparatu USG.
                  Wyszły niepokojące zmiany nerki. Jest w trakcie leczenia. Nie miała żadnych objawów.
                  itd, itp.
                  Nie ma dnia, żeby nie umierali z powodu niewydolności wieńcowej/zawału ludzie,
                  którym można pomóc. W wieku 45-50 lat ktoś czuje się gorzej, ale zwala to na
                  wiek, ma zadyszkę, ale ma każdy, po co stresować się u lekarza. Sporty - chodzi
                  ze szwagrem na ryby, nadwaga - niewielka, no może "mięsień piwny" ale w normie.
                  Nadciśnienie? Kto by tam sprawdzał. Lipidogram - vide wypowiedzi na tym forum.
                  No i w drodze na ryby silny ból, szwagier po telefon i delikwent , o ile ma
                  szczęście trafia na stół do pracowni kardiologii inwazyjnej, jesli nie do kostnicy.
                  Pokasływanie - każdy trochę kaszle, no bo powietrze itd. Rtg klatki piersiowej.
                  Po co? Promienie szkodzą, rak to miłe zwierzę, a gruźlica to choroba biedoty (
                  autentyczne teksty i sytuacje) no i jest albo rak, albo gruźlica albo POChP,
                  albo astma.Przy odrobinie szczęścia długie leczenie, przy pechu - nagrobek na
                  cmentarzu.
                  • e_r_i_n Re: Pracy lekarzom nie zabraknie 12.01.09, 12:20
                    A propos gruźlicy - moze wiesz, dlaczego wywalili z kalendarza
                    szczepien szczepienie na gruzlice wlasnie?
                    Zastanawiam sie, czy szczepic moje mlode? Czy w ogole mozna jeszcze,
                    dodatkowo?
                    W koncu choroba aktywna caly czas w Pl.
                    • protozoa Re: Pracy lekarzom nie zabraknie 12.01.09, 12:41
                      Sama chciałaby to wiedzieć. Dzwoniłam do SANEPIDU - mętne tłumaczenia. Gruźlica
                      jest i to nie tylko wśród ludzi biednych, niedożywionych. Gruźlica jest chorobą
                      społeczną i, niestety, w mentalności wielu ludzi wstydliwą.
                      Szczepienia pewnie powrócą gdy ktoś pójdzie po rozum do głowy. Obawiam się, że
                      jeśli nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze.
                      Kiedyś, oprócz szczepień były obowiązkowe zdjęcia małoobrazkowe klatki
                      piersiowej. Wykonywane masowo. Technika dyskusyjna, ale dużo zmian udało sie
                      wyłapac. Dziś prawie nikt nie robi na własną ręke RTG klatki piersiowej w
                      ramach profilaktyki. A szkoda..
                      • e_r_i_n Re: Pracy lekarzom nie zabraknie 12.01.09, 13:03
                        Ja miałam RTG w ramach badan medycyny pracy - rutynowo bylo robione.
                        A co z tym szczepieniem? Mozna robic prywatnie?
                        • protozoa Re: Pracy lekarzom nie zabraknie 12.01.09, 13:09
                          Moim zdaniem trzeba dowiedzieć się w SANEPIDZIE , jeśli mieszkasz w Warszawie
                          ul. Żelazna dr Płońska. Dla mnie oni + szpital na Wolskiej to najbardziej
                          wiarygodne źródła informacji.
                          • e_r_i_n Re: Pracy lekarzom nie zabraknie 12.01.09, 13:12
                            Ok, dzieki.
                    • ozlem Re: Pracy lekarzom nie zabraknie 12.01.09, 13:33
                      e_r_i_n napisała:

                      > A propos gruźlicy - moze wiesz, dlaczego wywalili z kalendarza
                      > szczepien szczepienie na gruzlice wlasnie?


                      Dlatego, że w świetle aktualnej wiedzy, szczepienie BCG nie zapobiega zachorowaniom na gruźlicę u dzieci starszych i dorosłych wiec jego powtarzanie nie jest zalecane, chyba, że ktoś nie został zaszczepiony w okresie noworodkowym. Polska po prostu zastosowała się do zaleceń WHO.
                      • e_r_i_n Re: Pracy lekarzom nie zabraknie 12.01.09, 13:35
                        Rozumiem. Dziękuję za informację.
                        Czyli pozostaje - hehe - regularne robienie RTG klatki piersiowej wink
                        • ozlem Re: Pracy lekarzom nie zabraknie 12.01.09, 14:03
                          > Czyli pozostaje - hehe - regularne robienie RTG klatki piersiowej wink

                          Też nie do końca, bo nie u wszystkich dzieci/dorosłych regularne robienie RTG ma sens. Pod kątem gruźlicy sens ma tylko u tych, co do których zachodzi podejrzenie upośledzenia odporności (częste przeziębienia i innego rodzaju zakażenia), zakażenia układu oddechowego niepoddające się standardowemu leczeniu, skarżacym się na przewlekłe zmęczenie, itp. niespecyficzne objawy. Gruźlica jest chorobą ludzi o upośledzonej odporności. Nota bene, szczepienia BCG dzieci w wieku szkolnym i osób zawodowo narażonych na kontakt z gruźlicą narobiły też sporo złego bo skutecznie i na długie lata uśpiły czujność lekarzy na zasadzie: zaszczepiony więc to nie może byc gruźlica...
                  • hanalui Re: Pracy lekarzom nie zabraknie 12.01.09, 21:59
                    protozoa napisała:

                    > Znam co najmnie kilkanaście przypadków PRZYPADKOWEGO wykrycia
                    ciężkich chorób.

                    Tez taki znam...u mojego dziadka, wowczas lat 83, wykryto wrodzona
                    wade serca. Rozpacz jego dorozlych dzieci itd. Dziadek zyl jeszcze 7
                    lat, wady nie leczono, umarl na starosc a nie na wade serca
              • e_r_i_n Korekta 12.01.09, 20:03
                Właśnie w wiadomościach podano, że we Wrocławiu, JEDNEGO DNIA, wykryto 12!!!
                nowotworów u dzieci.
                Nie mam więcej pytań.
                I tak, pewnie objawy były - wina rodziców, pediatrów itd. Ale profilaktyka
                OBOWIĄZKOWA może pozwolić tym dzieciom żyć, nawet jeśli mają mało uważnych rodziców.
    • bea.bea śmiech na sali ...i tyle 12.01.09, 12:51
      przerobiłam niedawno....
      guz wielkosci 4 cm o dziecka mojego, pediatra z wielkimi oczami dał mi
      skierowanie do chirurga ortopedy z wielkim napisem pilne.....
      i co ze pilne...
      pani w przychodni specjalistycznej usmiała sie jak norka z tego pilne...
      bo u nich nie ma dorosły czy dziecko...jest za to pierwszy wolny termin
      ...marzec 2009...

      i takie sa te badania...
      • protozoa Re: śmiech na sali ...i tyle 12.01.09, 13:00
        Zgadzam się, ze czekanie kilku miesięcy jest bezsensowne i nawet szkodliwe. Tym
        nie mniej jeżeli sie wie(!!!) zrobi sie wszystko, aby uzyskac pomoc, poradę.
        Nawet pójdzie do lekarza prywatnie. Można próbować rozmów z kierownikiem
        przychodni, można iść do ortopedy i pokazać skierowanie, poprosić o przyjęcie
        dziecka dodatkowo. Sama przyjmowałam ludzi na cito bez kolejki, chociaz
        rejestracja zapisuje dzis na... czerwiec 2009.
        Znów sprawa limitów i pieniędzy. Jeżeli dałoby nam się pracować i zarabiac do
        woli, to nie byłoby kolejek. Jeśli lekarz przyjmuje 2 godziny i ma przepisowo na
        pacjenta kwadrans, to przyjmie 8 pacjentów i koniec. Biegnie po 2 godzinach do
        innej pracy. Jeśli za każdego dodatkowego pacjenta płaciłoby nam się uczciwie to
        zamiast biegac do spółdzielni przyjęlibyśmy nie 8 a 20 chorych pracując nie 2 a
        5 godzin.
        • bea.bea Re: śmiech na sali ...i tyle 12.01.09, 20:58
          wiesz ja spotkałam, na swojej drodze wielu życzliwych i pomocnych ludzi,
          w ciągu tygodnia załatwiłam niemożliwe...

          za co wszystkim serdecznie dziękuje,
          jednak,( pomijając procedurę..która jak widać jest śmieszna)
          działania moje oparłam, na kontaktach i znajomych..czyli kto kogo zna i ile to
          kosztuje...bo dostanie sie prywatnie do niektórych specjalistów, tez nie jest
          takie łatwe...
    • aqua_allegoria Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 12.01.09, 20:48
      Ja raz do roku robię córce usg4d narządów wewnętrznych.Raz na
      półtora rentgen płuc, kiedy skarżyła się na uporczywe bóle goleni-
      prześwietliliśmy . CO trzy miesiące badam mocz i krewm- morfoligię z
      rozmazem i OB. Raz na rok specjalistyczne badania krwi.
      • aqua_allegoria Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 12.01.09, 20:56
        Oczywiście badania robię prywatnie- trochę Nas to kosztuje,ale w
        mojej rodzinie od pokoleń jeszcze nikt nie umarł w sposób
        naturalny, "przerobione" były praktycznie wszystkie rodzaje
        nowotworów i w każdym niemal miejscu- dlatego nie bagatelizuję
        żanych symptomów i "dmucham na zimne". Mamy dwóch lekarzy, którzy
        monitorują małą i z którymi kontaktuję się praktycznie w każdej
        kwestii.Być może jestem przewrażliwiona.
        Przepraszam za "literówki"- za szybko piszęwink
        • verdana Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 12.01.09, 22:46
          Jak widzać, rodzice się jednak wytraszyli.
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=907
          I teraz do onkologów bedą przyprowadzać zdrowe dzieci, a chorzy
          jeszcze sobie poczekają.
          We Wroclawiu owszem, wykryti 12 przypadków. Widziałam matkę jednego
          z dzieci - wdzieczna, ze po roku chodzenia po lekarzach, ktos
          wreszcie postawił diagnozę. Czyli najprawdopodobniej wiekszość
          rodziców zglosilo się do onkkologa nie ze zdrowymi dziećmi, ale z
          podejrzeniami. Wiec trudno się dziwic, ze część z nich się
          potwierdziła.
          • ozlem Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 13.01.09, 09:50
            Ano właśnie. Chodzenie po lekarzach przez rok... Przyznam się szczerze, że o ile mam dużo szacunku do pana Owsiaka, to "temat przewodni" tegorocznej akcji był z mojej perspektywy (lekarza) dość kontrowersyjny. Wobec sytuacji polskiej służby zdrowia (ograniczone środki) wzbudzanie paniki u rodziców i masowe badanie tłumów zdrowych dzieci jest jedną z ostatnich rzeczy jakich nam trzeba. Pieniądze na "czujność onkologiczną" powinny zostać przede wszystkim wydane na szkolenia lekarzy pierwszego kontaktu. Paradoksalnie z wykrywaniem chorób nowotworowych u dzieci lepiej było kiedyś, gdy dziećmi zajmowali się pediatrzy, nie lekarze rodzinni, którzy teraz powinni znać się na wszystkim, ale rzeczywistośc pokazuje, że tak się nie da.
            • yoka1 Re: Nowotwory u dzieci - bdania profilaktyczne 13.01.09, 10:23
              z tym rocznym stawianiem diagnozy, to winię matkę tylko i wyłącznie, jeśli mi dziecko by powtarzało, że źle się czuje i ma non stop migreny, to biorę skierowanie do neurologa i domagam się skierowania na TK lub MRI głowy. A jak nie dają to robię prywatnie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja