zdrowe u dziadków

09.02.09, 20:05
Od wrzesnia moj debiutant przedszkolny sporo chorował. Zbadalam mu candidię, pasożyty- wszystko dobrze. Ma powiększony migdał, stwierdzono, ze do wycięcia, ale... od 1 stycznia moje dziecko nie chodzi do przedszkola i jest zdrowe (mial 10 dniowy antybiotyk). Opiekuja się nim dziadkowie, czyli brak kontaktu z czymkolwiek spoza ich domu (ewentualne krotkie wypady do sklepu czy do zdrowych znajomych). Panicznie boję się go zabrać do przedszkola, choć młody tęskni za przedszkolem, no i jego pobyt u dziadkow (a jest tam 5 dni w tygodniu) dezorganizuje nam życie rodzinne. I tak sobie myślę, dlaczego to moje dziecko całą jesień chorowało. Właściwie myślalam, ze nabawil się wprzedszkolu robaków, ale skoro teraz jest oki, to chyba jednak nie robaki.... Co myślicie?
    • 1alicja580 Re: zdrowe u dziadków 09.02.09, 22:15
      Pamiętam jak w przedszkolu w szatni rozmawiałam z babcią któregoś z
      przedszkolaków, powiedziała mi wtedy, że czy teraz czy później w
      szkole dziecko będzie musiało mieć styczność z chorobami i masowymi
      wirusami.
      Wychorowała się w pierwszym roku w przedszkolu, teraz jest dobrze.
      Ważne jest żeby zadbać o dobrą dietę dziecka, wspomaganie odporności
      naturalnymi środkami.
      Jeśli lubi przedszkole, to już duży sukces.
      • czar_bajry Re: zdrowe u dziadków 10.02.09, 11:55
        Myślę że prawie każde dziecko w pierwszym roku przedszkola choruje, mój od
        września do mara był więcej chory niż zdrowy, potem jest już lepiejsmile
        W tym roku szkolnym tylko dwie infekcjesmile
        • aniaop Re: zdrowe u dziadków 10.02.09, 14:28
          czar_bajry napisała:

          > Myślę że prawie każde dziecko w pierwszym roku przedszkola
          choruje,

          Dokladnie. Juz Ci kiedys o tym pisalam. Trzeba przez to przejsc, bo
          organizm po raz pierwszy styka sie z taka iloscia wirusow i
          bakterii. Jesli nie teraz, to czeka Cie to w zerowce czy pierwszej
          klasie, wiec IMO lepiej wczesniej, zeby dziecie nie mialo zaleglosci
          w nauce. Moja corka lat 3,5, wczesniej chora TRZY razy w zyciu
          (trzydniowka, rota i zapalenie gardla) i nie znajaca antybiotykow po
          pojsciu do przedszkola pierwszy rok chodzila w systemie: tydzien w
          przedszolu i 2-3 tygodnie chora w domu. Nastepne lata byly o niebo
          lepsze. Takze moim zdaniem absolutnie nie rezygnuj.
          • luna333 Re: zdrowe u dziadków 10.02.09, 15:04
            przerabiam to samo - tydzień w przedszkolu 2-3 u dziadków i tak
            wkółko - na razie lekarka przepisała ribomunyl i wysłała do
            alergologa bo mój ewidentnie ma bronchity astmatyczne więc leczymy
            wziewami a nie antybiotykami tyle że u młodego zwykły katar
            przechodzi od razu w przewlekły - wielotygodniowy kaszel ale z
            przedszkola nie rezygnuję bo co to da - gdzieś się z tymi wirusami
            zetknie - wolę żeby to było przedszkole niż szkoła/ wiem że u
            dziadków byłby zdrowy ale izolowanie go hmm wiedziałam że tak będzie
            tzn liczyłam się z tym więc zaskoczona nie jestem
            • alfa36 Re: zdrowe u dziadków 11.02.09, 10:15
              Dziadkowie twierdzą też, że u nich dziecko jest wyspane (to fakt, kładą go również w dzień i on chętnie spi a w naszym przedszkolu dzieci nie leżakują). Wyspane dziecko=zdrowe dziecko? W każdym razie młody jest zdrowy a do przedszkola poślę go dopiero w marcu (w poniedzialek rozpoczynają się u nas ferie). Zastanawiam się też, czy jednak po raz drugi nie przebadać go na pasożyty, właśnie ze względu na ten trzeci migdał (mam wrazenie, że mimo, że dziecko zdrowe, to trochę mowi przez nos).
              • aniaop Re: zdrowe u dziadków 11.02.09, 10:29
                alfa36 napisała:

                > Wyspa
                > ne dziecko=zdrowe dziecko?

                Owszem. Takze odpowiednio odzywione dziecko. I przede wszystkim nie
                stykajace sie z rezerwuarem zarazkow- a tak znajoma farmaceutka
                okresla przedszkole. Mimo to moja Mloda chodzila.

                Zastanaw
                > iam się też, czy jednak po raz drugi nie przebadać go na pasożyty,
                właśnie ze w
                > zględu na ten trzeci migdał (mam wrazenie, że mimo, że dziecko
                zdrowe, to troch
                > ę mowi przez nos).

                Ale wybacz, co pasozyty maja do 3 migdala??? Nie rozumiem. Dziecko
                majace powiekszony trzeci migdal ZAWSZE bedzie mialo mowe nosowa
                plus chrapanie a czesto i bezdechy.
                • alfa36 Re: zdrowe u dziadków 11.02.09, 13:15
                  Moje dziecko sporadycznie chrapie, nie ma bezdechów. Gdzieś przeczytalam, że przyczyną powiękoszonego migdala mogą być pasożyty i nieodpowiednia dieta ( czytaj mleko).
                  • aniaop Re: zdrowe u dziadków 11.02.09, 14:50
                    alfa36 napisała:

                    > Gdzieś przeczytalam, że pr
                    > zyczyną powiękoszonego migdala mogą być pasożyty i nieodpowiednia
                    dieta ( czyta
                    > j mleko).

                    Ale glowna przyczyna sa czeste infekcje a sama przyznalas, ze takie
                    synek miewa, odkad poszedl do przedszkola. Druga przyczyna
                    powiekszenia migdala moze byc alergia. Robilas testy? Mysle, ze na
                    tym nalezaloby sie najpierw skupic a nie powtarzac badania na
                    pasozyty, ktore czesto sa niemiarodajne.
                    • alfa36 Re: zdrowe u dziadków 11.02.09, 15:30
                      Nie robiliśmy jeszcze testów pokarmowych, a te na trawy, kurz, itp. wyszly ujemne. Młody od urodzenia ma zaparcia i stąd podejrzenie, ze jednak uczula go mleko. Tyle, że jak sama dorkto alergolog powiedziala, to że testy wyszly ujemne nie znaczy, że mlody nie ma alergii. I bądź tu czlowieku mądry.
                      • edor67 Re: zdrowe u dziadków 11.02.09, 17:15
                        Oj, zdaje mi sie, ze szukasz dziury w całym.Puszczajac dziecko do
                        przedszkola trzeba liczyć się z częstymi infekcjami. I tak macie
                        dobrze. Mój młody we wrześniu był 3 dni, w październiku 6, listopad
                        przechidził cały po październikowym antybiotyku.Styczeń pięknie
                        minął cały i liczę, że to co najgorsze juz za nami. Też ma
                        powiekszony trzeci migdał od częstych infekcji. A takie wyszukiwanie
                        czegoś na siłę niewiele da. Chyba że chcesz mieć wymówkę, aby
                        zostawić dziecko z dziadkami
                        • kerry_weaver Re: zdrowe u dziadków 11.02.09, 19:58
                          Wiadomo że dziecko w izolacji, bez kontaktu z rowieśnikami, nie
                          będzie chorowało.
                          Tyle, że w końcu wyjdzie spod klosza, pójdzie do szkoły... i wtedy
                          się zacznie, bo organizm napotka setki nieznanych mu zarazków,
                          których u dziadków nie było.
                          Dziecko "wychorowane" na maks w 1. roku przedszkola (chodził
                          systemem parę dni w przedszkolu, 2 tygodnie w domu z gorączką, na
                          antybiotyku) wyrosło mi na ucznia, który choruje raz na 1,5 roku...
                          na kaszel albo katar. Warto się ten rok czy dwa przemęczyć.
                          • allija Re: zdrowe u dziadków 12.02.09, 03:53
                            nieprawda, że w szkole dziecko musi sie wychorować jeśli nie
                            przeszedł tego w przedszkolu. Moje dzieci chodziły mniej niż pół
                            roku do przedszkola, właściwie trudno powiedzieć że chodziły bo
                            głównie chorowały, zabrałam je w styczniu.
                            Później w szkole już nie chorowały, dziecko starsze jest silniejsze
                            i odporniejsze na infekcje więc nie ma potrzeby meczyc siebie i
                            dziecka a także pracodawcy /ciągłymi zwolnieniami/.
                            Dziecko które nie chodzi do przedszkola wcale nie musi być
                            pozbawione kontaktów z rówieśnikami, moje całe dnie spedzały wśród
                            rówieśników na placu zabaw, na podwórku. Co ciekawe takie kontakty z
                            dziećmi wcale nie skutkowły nieustannymi chorobami w przeciwieństwie
                            do tych przedszkolnych.
                            • aniaop Re: zdrowe u dziadków 12.02.09, 09:15
                              allija napisała:

                              >> i odporniejsze na infekcje więc nie ma potrzeby meczyc siebie i
                              > dziecka a także pracodawcy /ciągłymi zwolnieniami/.

                              O matko i corko, a ktos cos pisal o zwolnieniach w ogole???
                              BTW ja bralam sporadycznie. Ratowalam sie urlopem, dniami opieki na
                              dziecko albo pomoca opiekunki lub dziadka.
                              I umeczona absolutnie sie nie czulam. Mloda rowniez, wrecz
                              przeciwnie, bo uwielbiala chodzic do przedszkola.

                              > Dziecko które nie chodzi do przedszkola wcale nie musi być
                              > pozbawione kontaktów z rówieśnikami, moje całe dnie spedzały wśród
                              > rówieśników na placu zabaw, na podwórku.

                              I myslisz, ze to wystarczy? IMO nie. Przedszkole naprawde jest
                              swietna nauka zycia w spoleczenstwie i samodzielnosci. Dzieci lepiej
                              sie rozwijaja. Poza tym, czy masz czas na realizacje z dzieckiem
                              programu przedszkolnego? Ja absolutnie nie. A te wszystkie prace
                              plastyczne- malowanie, lepienie, wydzieranie, zabawy w glinie-
                              robisz cos takiego z dzieckiem w domu? To fantastyczne patrzec,
                              jakie postepy dziecko robi w przedszkolu (np u nas w angielskim) i
                              jak szybko sie rozwija.
                              I zwroc uwage, ze we wszystkich cywilizowanych krajach przedszkole
                              jest obowiazkowe. Mam nadzieje, ze u nas kiedys tez bedzie.
                              • allija Re: zdrowe u dziadków 20.02.09, 14:41
                                zawracanie głowy z tym przedszkolem, kiedys dzieci nie chodziły do
                                przedszkola w ogóle i jakos świat nie stanął. Ja przeszłam cały
                                system żłobkowo-przdszkolno-świetlicowy, owszem, nauczyłam sie życia
                                w społeczeństwie, np. zeby siedziec cicho i nie wychylac się, że
                                podporządkowanie grupie jest ważniejsze niż moje indywidualne
                                potrzeby i zdanie, że najważniejsze żeby nie przeszkadzać itp,
                                tak, takze ubierać sie samodzielnie ale czy w kontekście "szkód"
                                jakie wyrządziło przedszkole jest ważne, że nabyłam tę umiejetność
                                rok wcześniej? Moim zdaniem takie wczesne funkcjonowanie w
                                społeczeństwie zabija indywidualizm małego człowieka, być moze małe
                                rodzinne przedszkole, z kilkorgiem dzieci w grupie, zdałoby tu
                                egzamin ale duże molochy gdzie pojedyńcze dziecko w zasadzie nie
                                istnieje, istnieje tylko grupa, nie jest wcale takie dobre.
                                Moje dzieci ogladały rano domowe przedszkole w tv, przy okazji
                                uczestnicząc aktywnie w tym co robiły dzieci na ekranie a wiec
                                lepienie, gry, zabawy. Robilismy to wspólnie także później
                                korzystając z pomysłów w tym programie, z różnych wyczytanych w
                                ksiażkach i z mojej pamieci, to nie jest specjalnie trudne
                                zajmowanie się własnym dzieckiem i duzo przyjemniejsze jest
                                ogladanie postepów dziecka na żywo, w trakcie odkrywania pewnych
                                rzeczy i możliwości.
                                Ja takze początkowo, jak pisałam, próbowałam wysłać dzieci do
                                przedszkola bo przeciez to była naturalna kolej rzeczy, wszyscy tak
                                robili. Jednak szybko je stamtąd zabrałam, głównym powodem były
                                choroby, nota bene zakończone szpitalem, ale nigdy tej decyzji nie
                                żałowałam, przeciwnie. Kiedy wróciłam do pracy zatrudniłam opiekunke
                                do dzieci i powiem szczerze, że nie za specjalnie było mnie na nia
                                stać ale nawet kosztem własnej pensji warto było bo zachowałam
                                pracę. Opiekunka takze bawiła się z dzieciakami, nie tylko
                                pilnowała, myślę, że teraz panie są nawet lepsze niz kiedyś,
                                zatrudniane w agencjach z ulicy w zasadzie, bez żadnego
                                przeszkolenia, słyszałam, że są planowane studia dla niań więc
                                będzie można zatrudnic panią magister nanię w przyszłości /!/.
                                Moi synowie całą szkołę przeszli z czerwonym paskiem, nie widzę
                                braków w rozwoju, są lubiani przez kolegów, doceniani przez
                                nauczycieli, nie tylko za wiedzę, optymiści, ekstrawertycy, w tym
                                kontekście nie obchodzi mnie co sie dzieje w cywilizowanych krajach,
                                obchodzą mnie własne dzieci. Zresztą zauważ, że w tzw cywilizowanych
                                krajach w ogóle jest inny model rodziny, inne zwiazki rodzinne, tam
                                dzieci odchodzą z domu w wieku kilkunastu lat, często na studia, po
                                których juz nie wracają a rodzice dożywają swoich dni w domach
                                opieki bowiem nie ma kto sie nimi zająć, pomóc, dzieci nie chcą,
                                ciekawe dlaczego? Babcie z założenia nie zajmuja sie wnukami co u
                                nas częstym zjawiskiem a stosunki rodzinne w ogóle sa chłodniejsze,
                                po odejściu z domu młody człowiek w zasadzie w ogóle nie moze liczyc
                                na pomoc rodziców. To nie jest w naszej tradycji przyjete, niedawno
                                rozmawiałam w pracy z koleżanką, która ma dorosłych synów, niedawno
                                pożenionych, juz z przychówkiem. Kiedy powiedziałam, że jest jej
                                łatwiej bo jej synowie samodzielni a moi jeszcze parę lat nauki mają
                                przed soba, stanowczo zaoponowała mówiąc, że wręcz obowiazkiem
                                rodziców jest pomagać swoim dorosłym dzieciom i ich młodym rodzinom.
    • dorek3 Re: zdrowe u dziadków 12.02.09, 09:42
      Standart.
      Robaki możesz moniotorować ale mogę głowę dać że to kwestia przedszkola jako źródła infekcji. Jeśli nie jest alergikiem to tylko dobrze wróży, że szybciej zakończycie tę "mękę" z chorowaniem. U moich 3 rok przedszkola i nadal choróbks są aczkolwiek jednak w mniejszym, natężeniu. Ja wycofywałam góra na 1-1,5 miesiąca w szczycie zachorowań.
      Jak się ie chcesz panicznie bać powortu do przedszkola do poczekaj jeszcze z miesiąc jak się zrobi ciepło. Powinno być lepiej.
    • bomba001 Re: zdrowe u dziadków 12.02.09, 11:15
      alfa, pasozyty sie bada min. 3 x. ja badalam....12 kazdemu dziecku. wejdz na
      forum alergie, tam o ty duzo.
      dzieci choruja i juz. z tego co piszesz, to wcale nie taka tragediasmile
      jezeli chodzi o wyspanie- to niestety maja racje. ale alternatywa, ktora
      stosowalam w stos. do mojego dziecka wiekszego: przestawilam na wczesne
      chodzenie spac i juz. oprocz tego ja z mezem ustalilismy: ja chodze do pracy na
      baaardzo wczesnie, on na pozno. rezultat: w pierwszym roku chodzil na pozno,
      odbierany byl wczenie. byl tak z 6 godzin. potem spacery odpoczynek etc.
      szczerze mi zal dzieciakow siedzacych w domu, sama piszesz, ze maly teskni za
      przedszkolem.
      z tym wychorowaniem: no niestety to jest racja. wg obserwacji wielu dzieci
      dookola. moi znajomi poslali syna dopiero do zerowki i tragedia- kilka razy w
      szpitalu, powtarzal zerowkesad do tego jego rozwoj emocjonalny byl na poziomie
      ...3 latka. tak, wiem, ze nie kazde dziecko tak reaguje i nie w 100% sie to
      sprawdza, ale czesto tak jest. za rok bedzie duzo lepiej, zobaczysz.
      moja prawie 3,5 latka chodzi od wrzesnia. w sumie jest jednym z nielicznych
      dzieci chodzacych non stop prawie. no, ale ona odporna, bo starszy brat rozne
      rzeczy przywlekal...
      pewnie probowalas juz wiel rzeczy na odpornosc- ja ci jdnak polece 2.
      homeopatyczna thymulina+ tran. dzala,a conowo bardzo korzystnie.
      pozdrawiamsmile
      • alfa36 Re: zdrowe u dziadków 12.02.09, 13:02
        Dzięki za odpowiedzi. Ostatnio lekarka powiedziala mi, ze wzmacniać
        odpornosć owszem, ale latem, bo teraz system autoimmunologiczny
        zwariuje. A do przedszkola tak czy siak poslę 2 marca, właśnie
        zaczynają się u nas ferie.
Pełna wersja