beata77_77
24.04.09, 14:57
Witam drogich rodziców.<br />
Pozwolę sobie opisać nasz problem, może ktoś z Was miał podobny?
Przedszkole do którego chodzi mój synek twierdzi, że dziecko nie
angażuje się w zajęcia w grupie (chyba że go temat zainteresuje,
włącza się na kilka minut), "chodzi swoimi ścieżkami", jest raczej
obserwatorem, nie nawiązuje kontaktów z innymi dziećmi, nie
sygnalizuje potrzeb, unika kontaktu wzrokowego itd...
Synek chodzi do przedszkola od połowy września ub. roku. Nie
przygotowałam go wcześniej na taką zmianę, bo wiedziałam że do
przedszkola się nie dostał i nie wiedziałam do końca czy w wyniku
odwoływania się uda mi się znaleźć jakiejś miejsce dla niego.
Od 9 m-ca życia (wtedy wróciłam do pracy) w ciągu dnia zajmowały się
nią na zmiane dwie babcie albo tata (jak miał wolne, bo pracuje
zmianowo) no i popołudniami i w weekendy ja. Trochę wielu miał tych
opiekunów, no ale taka była systuacja i wtedy nie myślałam o tym że
to dla dziecka może nie najlepiej (każdy na zachowania malucha
reaguje siłą rzeczy onaczej, bo każdy z nas jest inny).
Na pytania synka przed wrześniem ub. roku czy chce pójść do
przedszkola, gdzie są dzieci, mówił że nie chce, że chce do babci.
Kiedy przebywa u babć tryska energią, humorem, ma chęć na zabawę, ma
świetną pamięć, zna cały alfabet, wszystkie litery i liczby, umie
liczyć do tysiąca albo dalej (tą wiedze osiągnął w wyniku ciągłych
pytań i zainteresowań), zna masę wierszyków, piosenek, lubi kiedy mu
się czyta, śpiewa. Jego ulubione zabawki to puzzle, układanki,
książeczki, godzinami może oglądać gazetki "Miś", lubi oglądać bajki
ale tylko te które zna i wciąż te same (tu upodobania się
zmieniają), obecnie są to "Autobusy" "Luluś" i "Kajtuś..."
W czym problem?<br />
Przedszkole zasugerowałao mi, że dziecko przejawia cechy autystyczne
(jest aspołeczne) i poleciło mi wizytę w poradni. Pani z poradni
obserwowała dziecko w przedszkolu (raz przez godzinę) i stwierdziła
ze dziecko przejawia zaburzenia emocjonalne (stąd nie nawiązuje
kontaktów z innymi dziećmi) i że powinnam umieścić syna w
przedszkolu integracyjnym, a wcześniej skonsultować się z lekarzem
neurologiem lub psychiatrą dziecięcym. Oczywiście ja się do tych
zaleceń zastosuję, ale kolejki są tygodniowe albo i dalej (do
neurologa mogę dostać się dopiero w lipcu).... <br />
Moje pytanie: czy ktoś miał dziecko o podobnych zachowaniach? Czy
rzeczywiście istnieje bezwzględna konieczność zmieniania dziecku
przedszkola? wiem że to będzie dla synka kolejny ogromny stres i nie
wiem czy jest potrzeba go na to narażać, poza tym otrzymanie miejsca
w takim przedszkolu też nie jest proste.
Do czasu pójścia do przedszkola nie obserwowaliśmy (poza tym brakiem
potrzeby kontaktu z innymi dziecmi) jakiś różnic w zachowaniach syna
i innych jego rówieśników.
Muszę jeszcze dodać, że martwią mnie u syna
zachowania "schematyczne, wprost maniakalne" np. na ogródkach
działkowych u moich rodizców, potrafi przez 2 gdziny biegać od
furtki do furtki i czyatć numerki na nich napisane. To jest tak
silne u niego, że on nie potrafi z tego zrezygnować... (kiedy
próbuję mu się przeciwstawić i pójśc w inną niż on chce stronę,
potrafi połozyć się na trawie i leżeć tak i krzyczeć że on nie chce
tam gdzie mama) niby nieszkodliwe, ale może jednak? Ma też manię (od
paru tygodni) wkładania rączek w spodenki (z tyłu) albo za koszulkę
(na karku) i dotykania metek ubraniowych (w ogóle nie założy
spodenek czy koszulki, jeżeli nie przeczytamy co tam jest napisane!)
Acha, wycinanie metek z ubrań słabo pomaga, bo rączki i tak wędrują
w poszukiwaniach.... (chociaż 100 razy dziennie syna upominam żeby
nie wkładał rączek do spodenek czy za koszulkę bo to nie ładnie, że
nie ma tam nic do szukania, zajmujemy rączki i odwracamy uwagę).
Minie samo czy nie?
Proszę o rady i sugestie.