3,5 r - leczenie zebów - w narkozie?! pomocy!

04.06.09, 09:36
Dziweczyny!
Nie wiem, co robić. Wczoraj byłam z synem ( 3 i pól roku) u
dentysty. I okazało się, że jest 1 ubytek w 3 (do zalakierownia
fluorem) oraz duzy w 4. Do leczenia. Pani doktor powiedziała, że
najpierw spróbujemy 'normalnie' - borowanie + plomba, zabieg
poprzedzony syropkiem z hydorksiziny (lek uspokajający), a jak się
nie uda - to niestety - narkoza.
Jakie macie doświadczenia w leczeniu zebów u takich małych dzieci?
Co warto, czego nie. I co z ta narkozą - może warto od razu od tego
zacząć i nie stresować??? Mam metlik w głowie. Pogubiłam się i nie
wiem co robić. Licze na Was - i wasze uwagi.
Anka
    • e_r_i_n Re: 3,5 r - leczenie zebów - w narkozie?! pomocy! 04.06.09, 10:03
      Zmieniłabym lekarza, skoro ten tak szybko rzuca pomysł z narkozą.
      Z syropem też trzeba ostrożnie - zła dawka powoduje odwrotny skutek.
      Czy dziecko miało w ogóle leczone zęby? Jeśli nie, to skąd od razu
      przypuszczenie, że będzie problem?
      Bardziej bym się zastanowiła nad podaniem znieczulenia, żeby nie zabolało i
      dziecko się nie zraziło, niż nad narkozą - sama w podobnej sytuacji (tyle, że
      Młody już do dentysty był zrażony) odwołałam umówioną narkozę. To nie jest metoda.
      • anusia29 Re: 3,5 r - leczenie zebów - w narkozie?! pomocy! 04.06.09, 10:09
        to nasz epierwsze leczenie zębów - wcześniej - nie był. Pomysł z
        narkozą lekarz podal jako ostateczną ostateczność, bo ten ząb akurat
        MUSI byc wyleczony. lek uspokający jest konieczny, bo mlody boi
        sie/nie lubi dźwieku wszelkich wiertarek i maszyn. Oczywiście nie
        wyklucza to podania znieczulenia miejscowego.
        • e_r_i_n Re: 3,5 r - leczenie zebów - w narkozie?! pomocy! 04.06.09, 10:14
          Rozumiem. Natomiast jak już powiedziałam, z tym syropem trzeba bardzo uważać -
          moje dziecko tak się 'uspokoiło', że trzymało je w sumie 6 osób.
          • anusia29 Re: 3,5 r - leczenie zebów - w narkozie?! pomocy! 04.06.09, 10:27
            Dzieki za ta informacjęsmile)) na czym polegały objawy po hydorksizinie
            u Twojego dziecka (o ile to byl ten syrop)? Moja pani doktor ma
            ambicje, zeby dziecko samo się na wszystko zgodziło - żadnego
            trzymania. Zobaczymy wink
            • llidkaa Re: 3,5 r - leczenie zebów - w narkozie?! pomocy! 04.06.09, 10:56
              Syrop ok, ale narkoza to przesada, lecząc dziecku zęby moje owszem czasami
              płacze ale idzie przeżyć, nie wyrywa się i buzi nie zamyka, w końcu to trwa
              krótko, u nas działa fakt, że po dentyście idziemy po super prezent, który
              wcześniej sobie upatrzy.
            • e_r_i_n Re: 3,5 r - leczenie zebów - w narkozie?! pomocy! 04.06.09, 10:59
              Moje dziecko miało podany Dormicum.
              Objawy? Silne pobudzenie.
              • osa551 Re: 3,5 r - leczenie zebów - w narkozie?! pomocy! 04.06.09, 23:25
                U nas dokładnie to samo - sile pobudzenie mimo tego, że dziecko miało podane
                dormicum przez anestezjologa.

                Potem totalne zrażenie do dentysty i lata walk o każdą plombę. Teraz od jakiegoś
                pół roku spokój - otwiera paszczę, da sobie wszystko zrobić, siedzi na fotelu
                jak zamurowana - cudotwórcą jest dr Turek z wojewódzkiego centrum stomatologii w
                Wawie
    • anieszka76 Re: 3,5 r - leczenie zebów - w narkozie?! pomocy! 04.06.09, 11:16
      mój synuś miał leczone ząbki pod narkozą, ja tylko żałuje,że nie zaoszczędziłam
      mu bólu i płaczu, ponieważ przed podjęciem decyzji o narkozie, byliśmy w kilku
      gabinetach i Instytutach Stomatologii i prawie wszystkie wizyty kończyły się
      krzykiem dziecka, płaczem, zaciskaniem buziaka,
      przy narkozie oczywiście był anestezjolog, zabieg trwał około 40 min, dziecko ma
      wyleczone, zdrowiutkie ząbki i nie martwię się że za chwilę będzie go coś
      bolało, nie żałuję tych pieniędzy, cieszę się, że mój maluszek nie cierpi...
      także ja na Twoim miejscu rozważyłabym taką decyzję jeśli maluszek nie będzie
      chciał normalnie leczyć ząbków,
      Zaznaczam, iż w naszym przypadku leczenie przed narkozą trwało 7 miesięcy prawie
      bez rezultatów...
      • anusia29 Re: 3,5 r - leczenie zebów - w narkozie?! pomocy! 04.06.09, 11:28
        1. z jakiego miasta jesteś?
        2. ile lat miało Twoje dziecko, jak było leczone?
        • anieszka76 Re: 3,5 r - leczenie zebów - w narkozie?! pomocy! 04.06.09, 21:32
          miał 4 latka, wiem, że nie dałby sobie zrobić ząbków nikomu i za żadne prezenty
          .... przerabiałam już to, a nie pozwolę na to by męczył się bez ząbków, bo wiem
          na przykładzie znajomych córki co to znaczy, przed wizytą byliśmy u lekarza
          dowiedzieć się czy nie ma przeciwwskazań, dowiadywałam się od rodziców dzieci,
          które były leczone w tym gabinecie jak to wygląda i oczywiście u źródła ...
          Dla mojego dziecka każda wizyta u stomatologa to była trauma, być może źle
          trafiłam za pierwszym razem.... teraz walczymy z tym, chodzimy na wizyty
          kontrolne bez leczenia by go przyzwyczaić do gabinetu i lekarza...
          I wcale nie uważam, że zrobiłam dziecku krzywdę jak połowa z Was myśli
          P.S. jesteśmy z Łodzi.
    • sir.vimes to nie jest operacja 04.06.09, 11:29
      i na twoim miejscu na początek spróbowałabym iść do innego lekarza.

      Z tego co wiem (a trochę wiem, bo dentystów mam wśród bliskich znajomych) sporo
      rodziców napiera na narkozę z powodu własnych przykrych doświadczeń ale lekarze
      wolą zazwyczaj uznawać to za ostateczność. Bo to JEST ostateczność.

      IMO lepiej poszukać dentysty z OPINIĄ osoby, która radzi sobie z dziećmi a nie
      iść na łatwiznę. Narkoza nie jest całkowicie nieszkodliwa. Może w tym wątku
      odezwą się forumowe lekarki i podzielą własnym zdaniem na ten temat? Ja w każdym
      razie nie decydowałabym się na normalne borowanie pod narkozą.
      • e_r_i_n Re: to nie jest operacja 04.06.09, 11:31
        Dokładnie.
        Poza tym dziecko MUSI umieć chodzić do dentysty - przecież nie będzie się go
        usypiać co jakiś czas.
    • karolcia86 Re: 3,5 r - leczenie zebów - w narkozie?! pomocy! 04.06.09, 11:56
      Mój 3 -latek miał wczoraj wyleczne dwa zęby, bez narkozy, bez
      syropu, w spokoju. Poszukaj dobrego lekarza, wiem, że są gabinety,
      które nawet w trakcie leczenia puszczają dzieciom bajki.
      Mój syn leżał sobie na tacie, z rękami pod głową, jak na plażysmile Ale
      Pani jest bardzo dobrze radząca sobie z dziećmi, baloniki z
      rękawiczki, drobne zabaweczki. Oczywiście to nie była pierwsza
      wizyta, miał juz lakowane ząbki i znał Panią.
      A co do znieczulenia - mój straszy miał dwa razy tabletkę, taką po
      której chodził jak pijany i raz było ok, ale raz zadziałała dopiero
      po powrocie do domu. I od tego czasu leczymy be takich specyfików.
      Na pełną narkozę bym sie nie zgodziła - zbyt poważna sprawa, żeby
      stosować do leczenia zębów.
      -------------------www.lalalala.eu-------------
      • pudelek09 Re: 3,5 r - leczenie zebów - w narkozie?! pomocy! 04.06.09, 13:09
        Przeciez sa gabinety gdzie lecza zabki dzieciom w miare bezbolesnie-
        jakis zel,potem borowanie nie boli.Pozatym nie slyszalas o tym
        kilkuletnim chlopcu,co zmarl po narkozie u dentysty?nikt mu nie
        zlecil przed zadnych badan.Narkoza to ostatecznosc!!!Oczywiscie nie
        swiadczy to ze kazdemu ma stac sie krzywda,ale...ja bym sie i tak10x
        zastanowila.rozumiem zabieg,operacja-po wczesniejszym przebadaniu.To
        lepiej dac zastrzyk p/bolowy-chwile boli uklucie,zaraz dretwieje i
        po strachu.Mam kolezanke dentystke-kiedys opowiadala,ze naroza to
        ostatecznosc.Dawala ja np.dziecku z zespolem Dawna,bylo dosc
        agresywne i zdecydowala tak z rodzicami.odrazu wyleczyla wszystkie
        popsute zeby.A skad jestes?moze ktos ci poleci dobrego dentyste z
        podejsciem do dzieci.Moja corka od malego bywala u dentystki-zawsze
        na moich kolanach,czasem na sile trzymana.Potem podrosla,pani
        umawiala sie z nia,ze dostanie na koniec nagrode,ze przy wierceniu
        liczy do 3 i przestaje(dziecko wiedzialo-1,2,3 i koniec),albo ze ma
        ja chwycic za reka jak zaboli i ona przestanie.Teraz corka ma 11lat
        i chodzi bez problemu,wytrzymuje bol.Jedynie ostatnio juz nie
        wyrabiala,to dostala zastrzyk.
        • anusia29 Re: 3,5 r - leczenie zebów - w narkozie?! pomocy! 04.06.09, 13:32
          wiesz, nasza lekarka ma podejście bardzo dobre, ale pewnych rzeczy
          się nie przeskoczy - np. nie otworzę mu buzi na siłę. Dlatego opcję
          narkozy tylko rozważam. Oczywiście jest to ostateczność i gdyby do
          niej doszło, na pewno nie bez badań. Synek ma 3,5 roku jak pisałam
          • sir.vimes co to jest według ciebie "dobre podejście"? 04.06.09, 15:46
            , nasza lekarka ma podejście bardzo dobre, ale pewnych rzeczy
            > się nie przeskoczy - np. nie otworzę mu buzi na siłę.

            Masa dzieci boi się dentysty, niektóre reagują wręcz histerycznie ale to nie
            powód by usypiać do leczenia jak zwierzaka tylko by szukać lekarza, który
            potrafi sobie z tym poradzić. Są tacy.
            • anieszka76 Re: co to jest według ciebie "dobre podejście"? 04.06.09, 21:36
              moje dziecko nie jest zwierzątkiem jak to określiłaś - wypraszam sobie...
              lepiej doprowadzić do bólu i spotkania z chirurgiem niż za wszelką cenę pomoc
              dziecku-
        • dagbe Re: 3,5 r - leczenie zebów - w narkozie?! pomocy! 04.06.09, 14:14
          > umawiala sie z nia,ze dostanie na koniec nagrode,ze przy wierceniu
          > liczy do 3 i przestaje(dziecko wiedzialo-1,2,3 i koniec),albo ze ma
          > ja chwycic za reka jak zaboli i ona przestanie.Teraz corka ma 11lat

          Czy ta pani dentystka jest z Gdańska? Nasza robi dokładnie tak samo. Obaj moi
          synowie zaczęli wizyty w wieku dwóch lat od zaprzyjaźniania się z panią, fotelem
          i wiertłami. Doskonałe podejście stomatologa do dzieci to podstawa sukcesu.
          Starszy miał dość mocno zepsute zęby. Moja osobista dentystka nie podjęła się
          leczenia, ale skierowała nas do doskonałej specjalistki od dziecięcych ząbków.
          Udało się mleczaki wyleczyć bez znieczulenia i przy współpracy dziecka.
          Młodszemu aklimatyzacja zajęła więcej czasu, ale też obyło się bez znieczulenia.
          Narkoza to moim zdaniem ostateczna ostateczność.

          Pozdrawiam,
          Dagmara
          • anetuchap Re: Dagbe - wielka prośba!!!!! 04.06.09, 14:27
            Mogłabyś mi dać namiary na tą dentystkę z Gdańska?
            Czy ta pani przyjmuje prywatnie?
            • dagbe Re: Dagbe - wielka prośba!!!!! 04.06.09, 15:39
              Pani przyjmuje prywatnie.
              Dr Beata Andruszkiewicz-Sałek, tel. (0 58) 306-40-36
              www.trojmiasto.pl/Andruszkiewicz-Salek-Beata-o20662.html
              Pozdrowienia,
              Dagmara
          • anusia29 Re: 3,5 r - leczenie zebów - w narkozie?! pomocy! 04.06.09, 14:40
            nie, z Warszawy
    • gosiek289 Re: 3,5 r - leczenie zebów - w narkozie?! pomocy! 04.06.09, 13:54
      Odpowiem - bo aż mną telepło - jak to czytałam
      Mój synek - 3 laka - miał leczone wszystkie 4 i 5 _ bez znieczulenia
      ogólnego - dobrowolnie - przy jednym ząbku miał leczenie kanałowe - to wtedy
      dostał znieczulenie miejscowe - nigdy dentystka nie zaproponowała narkozy,
      kropelek itp - tylko perswazja, zabawa itp.

      poszukaj innego dentysty - poszperaj po forach
      ja mogę dać namiary na Wrocław
      da się dziecku wyleczyć zęby bez narkozy!!!!
    • paula_oski my leczymy bez problemu;))) 04.06.09, 14:23
      Mój synek ma 3 latka i mial dwa duże ubytki i 4 małe.Wszystkie
      zostały wyleczoneu pani stomatolog z zajebistym podejsciem do dzieci
      i z zajebista asystentka.Najpierw sie kupuje maske za 50 zł przy
      wizycie adaptacyjnej,potem na nastepnej wizycie zrobila dwa małe
      ząbki i synek dostał prezent od dentystki.Był tak szczęśliwy że mnie
      ciągle całował i przytulał.podczas borowania ząbków synek ma
      nałożoną maske z gazem delikatnie uspokajającym i
      przeciwbólowym.Zaraz po zdjęciu przestaje działac,ma tez nałożone
      słuchawki z bajeczką.Dzięki temu nie ma żadnego problemu zeby isc do
      dentystki i wyleczyć kły.Potem jak przejezdzamy koło jej gabinetu to
      bardzo chce wchodzic i witac sie...he hehe...smile
      • osmanthus Re: my leczymy bez problemu;))) 04.06.09, 15:36
        Mowisz o podtlenku azotu zwanym
        "laughing gas" albo "happy gas".
        Do sedacji uzywa sie mieszanki N2O-O2, zazwyczaj w proporcji 30% -
        70%.
        Nie bardzo rozumiem dlaczego to Ty masz kupowac maseczke. Dentysta nie
        ma takowych na skladzie dla pacjentow?

        www.dentalfearcentral.org/laughing_gas.html
    • aneta_mil Re: Suprer dentystka dziecięca! 04.06.09, 14:23
      Moja 4latka ma leczone czwórki bez znieczulenia (na razie pozakładane lekarstwa
      ale będą plomby docelowo). Nasza pani powiedziała, że stanowczo odradza narkozy,
      bo to sytuacja zagrażająca życiu! Jeżeli jesteś z Warszawy to polecam Ci Panią
      Agnieszkę Górnicką. Jest cudownym, spokojnym i cierpliwym człowiekiem. Dzieci po
      prostu czaruje, opowiada non stop, "wkręca" w pomaganie, chwali. Moja naprawdę
      oporna córka tylko do niej się przekonała i bez problemu została "zuszkiem" i
      "pomocnikiem". Można włączyć bajkę podczas leczenia, potem jest nagroda, malutki
      drobiazg.
      www.stomatologia-rodzinna.com/index.php?option=com_frontpage&Itemid=1
      • jj1978 Re: Suprer dentystka dziecięca! 04.06.09, 15:45
        mam 31 lat i nie zgodzilabym sie na leczenie swoich zebow bez znieczulenia,
        dlaczego uwazacie ze dzieci powinny znosic bol u dentysty?
        • e_r_i_n Re: Suprer dentystka dziecięca! 04.06.09, 15:49
          Kto powiedział, że ma znosić ból?
          • jj1978 Re: Suprer dentystka dziecięca! 04.06.09, 15:52
            to bylo do posty powyzej, jesli trzeba zab rozwiercic i zalozyc lekarstwo trudno
            mi sobie wyobrazic ze taka operacja jest bezbolesna. a koleznka wyzej napisala
            ze odbyla sie bez znieczulenia.
    • aneta_mil Re:Odpowiedź-bo znieczulenie też boli 04.06.09, 17:05
      Odpowiadam - zęby mleczne nie są tak unerwione jak stałe i dziecko nie odczuwa
      bólu nie do zniesienia. Poza tym nie wyobrażam sobie porządnego znieczulenia
      czyli zastrzyku w buzię, bo to jest okropny ból a na dodatek dziecko może się
      ugryźć (albo odgryźć np. jęzor). Podczas leczenia moja dentystka smaruje tylko
      żelem, co trochę pomaga. Poza tym jest tak delikatna, że wierci ząb z przerwami
      co chwilę. Moja córka nie odczuwa specjalnie bólu, czasem chwilkę, ale wtedy
      kropelka żelu i dalej pozwala. Podziwiam dentystkę, bo mimo wszystko moje
      dziecko chętnie do niej chodzi, nie ma stresu i zawsze jest jakieś rozwiązanie
      sytuacji. Nigdy nic na siłę, czy z płaczem. Czwórki niestety nie wypadają
      przedszkolakom, ale są do ok 10 roku życia. Dlatego lepiej je leczyć niż
      doprowadzić do nie przespanych nocy, czy jakiegoś zapalenia. Hę?
      • jj1978 Re:Odpowiedź-bo znieczulenie też boli 04.06.09, 17:11
        odnioslam sie do stwierdzenia 'bez znieczulenia' jako do braku jakiego kolwiek
        srodka przeciwbolowego i dlatego myslalam ze optujesz za wierceniem w zebach
        przedszkolakom zupelnie 'na zywca'. rozumiem ze zaaplikowanie malemu dziecku
        zastrzyku w dziaslo nie jest najlepszym pomyslemsmile
        pamietam natomiast ze dawno temu w polsce znieczulenia sie nie stosowalo i
        dentysci (rowniez w prywatnych praktykach) wiercili 'na zywca' i 'na czuja' i
        myslalam ze takie praktyki sie stosuje nadalsmile
        • kietka Re:Odpowiedź-bo znieczulenie też boli 04.06.09, 17:38

          moja 4ro latka, tez ma leczone 4rki bez narkozy i zneczulenia,
          wszystko ok przez poł roku, teraz okazało sie, ze jeden zabek był
          zle oczyszczony, od nowa borowanie, ale bez bólu, tylko raz
          podskoczyła na fotelu. dentystka zdecydowała sie na zatrucie zabka
          niz na narkoze, to i tak mleczaki za 3 lata ich juz nie bedzie smile a
          narkoza, to narkoza smile
          • aneta_mil Re:Odpowiedź-bo znieczulenie też boli 04.06.09, 19:08
            Jeszcze dodam, że nie zawsze jest ten żel, czyli faktycznie czasem udaje się bez
            jakiegokolwiek znieczulenia. Powód jest taki, że moja córcia ma popsute bardzo
            tylko czwórki i dwie z nich już były martwe. Czyli nie boli jej wiercenie wcale.
            Ale w sumie chyba nie o ból tu chodzi najbardziej. Jeżeli jest dylemat, czy taki
            ząbek plombować, czy tak zostawić to decyduję o plombowaniu. Nie można przecież
            wyrywać tych ząbków od tak od razu, bo za 2-3 lata zgryz jej się całkiem
            rozjedzie, kiedy będą wychodzić stałe przednie.
            Naprawdę nie ma co demonizować na temat bólu dzieci u dentysty. Po pierwsze
            dzieci nie są odpowiednio nastawione przez rodziców, czasem dentyści nie mają
            podejścia i psują sprawę. Zanim u mojej córci doszło do plombowania kilka razy
            chodziłyśmy np. na "smarowanie miodkiem", wyrzucanie robaczków na niby. Pierwsze
            próby borowania były nieudane, bo bała się tych odgłosów, wibracji wiertła, czy
            po prostu nie była gotowa na dłuższe siedzenie. Ale pomału doszłyśmy do tego
            etapu i wiem, że było warto.
    • anmala Re: 3,5 r - leczenie zebów - w narkozie?! pomocy! 04.06.09, 22:15
      Z góry zakładasz, że będzie potrzebna narkoza i szukasz usprawiedliwienia.
      Niestety przez twoje zaniedbanie dziecko cierpi, a teraz chcesz zagłuszyć
      wyrzuty sumienia. A znasz zagrożenia płynące z jej zastosowania?
      • aneta_mil Re: 3,5 r - leczenie zebów - w narkozie?! pomocy! 04.06.09, 22:31
        A czemu od razu zaniedbanie???????????? Czemu po zębach dziecka oceniasz
        matkę?????????????? No ludzie...
        Moje dziecko ma słabą kość, jak ja i mąż w dzieciństwie. Próchnica masakralnie
        szybko postępuje i tyle. Po co dobijać dziewczynę? Sama wiem, ile to nerwów i
        stresu dla matki, więc współczuję.
      • anusia29 Re: 3,5 r - leczenie zebów - w narkozie?! pomocy! 05.06.09, 08:49
        Dziekuję za 'diagnozę psychologiczną' - pytam o wady i zalety i
        opinie - prosze czytaj ze zrozumieniem. Moje zaniedbanie - gdzie ???
        Słyszałas cos o genetyce?
        Na marginesie - masz leczone zęby - jesli rozumowac by Twoim tokiem
        to jestes brudasem, bo ich nie myjesz i zaniebujesz, stąd (wg Twojej
        logiki - dziury). goshhh,.....
        • anmala Re: 3,5 r - leczenie zebów - w narkozie?! pomocy! 05.06.09, 19:23
          Od słodyczy i słodkiego i braku dokładnego ich mycia po zjedzeniu... a co do
          genetyki to pewnych rzeczy nie da się nią wytłumaczyć i tyle.
    • ciutka Re: 3,5 r - leczenie zebów - w narkozie?! pomocy! 04.06.09, 23:57
      Witam, otóż przeczytałam cały wątek uważnie, bo jakiś czas temu
      mieliśmy z córką podobny problem. Od 2-giego roku chodziliśmy na "
      malowanie ząbków krówce", pózniej na malowanie ząbka córce, pózniej
      na sprawdzanie ząbków a póżniej poszłam z córką do innej( bliżej
      miałam), poleconej świetnej Pani dentystki. Okazało się że tym razem
      trzeba borować i to dwa ząbki, bo próchnica poszła na dwa i leczenie
      musi być kanałowe. Moja 5 latka wtedy, sama siedziała na fotelu 30
      minut, dała sobie długo borować aż zabolało bardzo, wtedy dentystka
      dała szybko dwa zastrzyki i był koniec! Nie było mowy żeby córeczka
      weszła do gabinetu, objeżdziliśmy 5 gabinetów, bo leczenie trzeba
      było skończyć. Byliśmy też w Elefancie po podaniu Dormicum, córka
      się darła i wyrywała, tak że jak wyszła z gabinetu to miała
      strzaskane naczynka w oczach i dookoła oczu. Uwierzcie mi że, że
      serce mi w korytarzu pękało i podjeliśmy decyzję o narkozie. Uważam
      że była to słuszna decyzja, choć nie łatwa i też wiele nerw nas to
      wszystko kosztowało. Córka była pod narkozą w Centrum Stomatologii w
      Warszawie, byłam zaskoczona profesjonalizmem, opieką nas dzieckiem i
      nami. Cały czas były szeroko otwarte drzwi, wielokrotnie z mężem
      wchodzilismy i nikt nas nie wyprosił, wszystko nam tłumaczono,
      spokojnie pózniej córeczkę wybudzano, wróciliśmy do domu ze
      zrobionymi 6 ząbkami a dwa były usunietę. Jak się pózniej okazało
      dentystka powiedziała, że to był dobry krok, bo były już ropnie pod
      korzeniami a ektrakcja była trudna. I na litość Boską, nie piszcie
      tu o zaniedbaniach, bo moja córeczka od 7-go miesiąca wzieła 8
      antybiotyków i to własnie zaważyło na jej stan ząbków, Oczywiście
      narkoza to ostateczność i warto do bólu szukać świetnego dentysty.
      Chyba to na tyle pozdrawiam, aha i żeby nie było, to my nie
      zamierzamy za dwa, trzy lata znowu dziecka usypiać, tylko zaczniemy
      znowu powolny proces przyzwyczajania do super dentysty i jak macie
      takiego to może warto o nich tu na forum pisać. Beata
    • fajka7 Re: 3,5 r - leczenie zebów - w narkozie?! pomocy! 05.06.09, 00:23
      Dzis bylismy z 1 sza wizyta u dentysty, a moje dziecko cierpi na
      panike lekarska i to zaawansowana. Takze jak zobaczyl lekarza, to
      sie przyspawal do podlogi, nie mozna go bylo ruszyc.
      Zostal wniesiony do gabinetu, a tam pan doktor rozpoczal zapoznawke -
      balony, naklejki, liczenie zebow krokodylowi i lustereczko itd.
      Mlody cos tam chlipal i sie wykrecal, ale ku mojemu zdziwieniu nie
      wyrywal sie z calej sily i nie darl wnieboglosy.
      Po kawalku, po 1 zebie dal sobie obejrzec, trzymal pedzel do
      malowania zebow krokodyla, swoje dal pomalowac i na koniec dosc
      spokojnie zszedl z fotela- tzn z ulga, ale nie rwal do drzwi.
      Podczas tych zabiegow uslyszal kilka razy, ze pan doktor sie bardzo
      cieszy, ze go odwiedzil i ze jest dzielny, lzy mu ocieral itd.
      Potem rozmawialismy z lekarzem, opowiadal nam o kierunku leczenia i
      powiedzial, ze pacjent rokuje, ale jeszcze by sie trzeba
      adaptacyjnie spotkac kilka razy- dzis mial tez pacjenta kilkulatka
      na dziewiatej wizycie i dopiero pokazal mu zeby - takze trzeba
      uzbroic sie w cierpliwosc.
      Ale on mowi tak - jego zdaniem jesli dziecko schodzi z fotela i ma
      plombe i placze, to znaczy, ze lekarz odniosl porazke.
      Gdy rozmawialismy nastapil cud - moje dziecko podeszlo do pana,
      wzielo go za rece i przytulilo mocno, powiedzialabym nawet, ze
      przywarlo na dluzsza chwile pozwalajac sie glaskac po glowie.
      Czegos takiego jeszcze nigdy nie bylo u zadnego lekarza, a niejeden
      byl mily.
      Uwazam wiec, ze to da sie opanowac, trzeba znalezc lekarza po
      prostu. A w naszym przypadku jest znacznie trudniej, bo mam dziecko
      specjalne, z utrudnionym kontaktem, ktore nie mowi i nie rozumie
      wielu rzeczy- odpadaja negocjacje i wyjasnienia na poziomie
      intelektualnym. Pozostaje stworzenie odpowiedniego poziomu emocji i
      dzis zobaczylam, ze sie da. Facet powiedzial wyraznie, ze tak jak
      dzis bylo oznacza, ze jest duza szansa leczenia ambulatoryjnego i
      nie trzeba na razie sie martwic znieczuleniem ogolnym- chyba, ze
      okaze sie, ze jest potrzeby grubszy zabieg, ale to juz specyfika
      problemu, z ktorym przyszlismy. Natomiast 2 ubytki, ktore wyszly
      przy okazji z pewnoscia nie beda tego wymagaly.
      Syn sie 15 minut zegnal, 100 razy robil papa i pokazal, ze zamierza
      tu wrocic, a nastepnie caly wieczor dawal wyraz swojej dumie i
      zadowoleniu. W domu zrobilismy przeglad zebow zabawkom, a syn sam
      sie nastawial do lusterka, bo akurat mam takie stomatologiczne. Ja
      wciaz w szoku, bo od tygodnia nie spalam spokojnie przez te wizyte smile
      Oczywiscie, ze borowanie to inna spiewka, ale gdy sie czlowiek nie
      boi, boli 10 razy mniej, grunt to opanowac strach i wzbudzic
      zaufanie.
      • ciutka Już nie o zębach- ale jednak do przodu.. 05.06.09, 00:44
        Mianowicie moje drogie, moja córeczka dwa lata temu była mocno
        pogryziona przez psa, była pod narkozą zszywana na czole, powieka,
        no ogólny szok itd.., od tego czasu zrobiła się ogólnie bardziej
        wycofana, na dystans, delikates taki( pies się rzucił do twarzy, jak
        chciała go pogłaskać). Teraz miałam iść i zrobić jej szczepionki
        dwie w zastrzyku i to też Wam się może przydać, bo sporo jej
        mówilismy że pójdzie i Pani zrobi igiełką zastrzyk, że to troszkę
        boli, ale że to tylko chwilka i tez był obiecany prezent. Mało tego
        pielęgniarka bardzo mnie chwaliła, że mądra mama, bo: w odpowiednim
        czasie poprzyklejałam plasterki Emla,wiedziałam gdzie mniej wiecej
        bo dzwoniłam wcześniej i rozmawiłam z pielęgniarką i dałam córce
        małą dawkę syropu hydroksiziny. Córka super zniosła dwa zastrzyki,
        wyszła dumna i blada z usmiechem na bużce, pojechaliśmy po prezent i
        wszystko było ok!POzdrawiam
    • ccamomilla Re: 3,5 r - leczenie zebów - w narkozie?! pomocy! 05.06.09, 08:44
      widzę że co dentysta to inny punkt widzenia......ech i komu tu
      wierzyć!
      my poszliśmy do dentysty jak syn miał 1,5 roku - efekt 5 plomb.
      Płakał wyrywał się - tragedia. Dentystka ma podejście, tłumaczy,
      pokazuje rozmawia ale do synka nic nie docierało. Wbrew pozorom nie
      płakał przy wierceniu tylko przy "grzebaniu" w buzi itp.
      Efekt taki, że po dentyście ma traume przed każdym lekarzem, mało
      tego nawet przed sprzedawcami w uniformach w Media Markcie na
      przykład! ale to od razu po wizycie tak się bał. Dodam że wcześniej
      nie bał się żadnego lekarza czy szczepionki.
      Teraz ma 2 lata i 3 msc i ostatno poszłam z nim do swojego dentysty,
      w drodze zadał mi pytanie czy na pewno TYLKO mama a nie on? siedział
      grzecznie a ja leżałam na fotelu. na 15 mamy następną wizytę bo
      zauważyłam u niego na 3 dziurę crying.
      z kolei mój dentysta powiedział (ma dziecko 4 lata) że absolutnie
      nie popiera leczenia zębów u tak małych dzieci (jeśli mają traumę)
      bo dziecko ma być dobrze przystosowane do leczenia zębów stałych bo
      to ważne, a mleczaki i tak wypadną......
      opinia ta mnie za bardzo nie przekonuje i jestem w kropce bo nei
      wiem co robić. Powiedział że należy leczyć mleczaki tylko wtedy gdy
      bolą bo wtedy dziecko zrozumie efekt - ból zęba-> dentysta -> ząb
      nie boli....
      nie wiem co robić>? leczymy zęby zabawkom itp ale on nie da się w
      żaden sposób przekonać, wpada w taki szał jak tam jesteśmy że...
      brak słów. a wiertarki i inne narzędzia uwielbia winksmile

      Ktoś wspominał o WROCŁAWIU - proszę mi podać namiar
      pozdrawiam
      • phantomka Re: 3,5 r - leczenie zebów - w narkozie?! pomocy! 05.06.09, 09:30
        Nie wyzywajcie sie na matce, ktora szuka na razie informacji. Chyba
        ona najlepiej zna swoje dziecko i wie, czy da rade to zniesc czy nie
        da i jak ewentualnie zabezpieczyc sie, jezeli nie uda sie wyleczyc
        zebow innymi sposobami. To chyba madrze z jej strony, ze wczesniej
        chce miec wiedze o narkozie i jej skutkach.
        Osobiscie nie mam jeszcze doswiadczenia z leczeniem zebow, na razie
        tylko przeglady za nami. Natomiast moja kolezanka ma syna z
        aspergerem, nerwicami natrectw, do tego dochodzi potworny lek przed
        lekarzami. Tak wiec pacjent z grupy trudnej. Bardzo dlugo szukala
        dla niego dentysty i znalazla. Nie mogla wyjsc z szoku, kiedy jej
        syn zdecydowal sie na otwarcie buzi i wyleczenie zebow. Takze na
        poczatek rowniez polecam poesperymentowac z roznymi dentystami. Sa
        gabinety, gdzie sa wyswietlane bajki, dziecko mozna zajac na czas
        borowania albo nalozyc mu sluchawki na uszy, zeby posluchal muzyki.
    • reteczu Re: 3,5 r - leczenie zebów - w narkozie?! pomocy! 05.06.09, 21:01
      Moja obecnie 6-latka ma dwa zaleczone mleczaki. Bez syropu, bez
      narkozy się obyło. Wystarczyło świetne podejście dentystki -
      odpowiednie komunikaty, reagowanie na sygnały Małej.
      Przede wszytskim Ty się nie bój tej wizyty, bo wtedy mimowolnie
      dziecko przejmie Twój strach. Będzie dobrze! Głowa do góry!
      Pewnie synek jakiś prezent od dentystki dostanie; nasza dentystka
      zawsze ma jakiś upominek, np. kubek, pastę, szczoteczkę, naklejki,
      kalendarze. Poza tym wychwala dzielność mojej córki pod niebiosa, a
      to takie ważne, żeby mały pacjent grzecznie siedział w fotelu.
      Pewnie synek będzie mógł wybrać kolor plomby, to dla takiego
      człowieka ważne; moja ma jedną plombę w kolorze gwiezdnym
      (cytrynową), a drugą - niebieską.
Pełna wersja