tusia2312
15.07.09, 00:00
Mój synek w styczniu skończył 5 lat. Na przełomie zimy i wiosny zauważyłam, że
lewe oczko zaczyna mu uciekać do środka (zez zbieżny). Nie cały czas, głównie
wieczorami i przy określonej odległości. Przestraszyłam się. W kwietniu
poszłam z nim do okulisty, tylko, że nie był to okulista dziecięcy.
Sprawdzając komputerowo stwierdził, że ma +3 na prawe i +3 lewe oko. Po
zakropleniu 2 razy (wciągu 15 minut) atropiny wynik był taki sam. Stwierdził,
że nie ma się czym martwić i kazał przyjść na kontrolę po wakacjach. Czułam
się zaniepokojona, mimo, że "zezowanie" minęło. Udałam się do okulisty
dziecięcego - poleconego z CZD, choć prywatnie. Po zakraplaniu atropiny przez
5 dni wynik był: +3,5 na lewym oku (to które wcześniej zezowało zbieżnie) i +
2,5 na prawym oku. Kacper od dwóch dni nosi okulary. Prawe oko +2,25, lewe
+3,0. Chciałam się Was poradzić czy ktoś miał podobną sytuację. U nas w
rodzinie nie było poważnych wad wzroku, więc ponieważ syn wcześniej nie miał
żadnych objawów nie skontrolowałam jego wzroku u specjalisty. Na bilansie 2 i
4 latka lekarze też nic zauważyli, a do pediatry chodzimy dość często (choroby
z przedszkola). Okulista był oburzony, że tak późno do niego przyszłam.
Powiedział, że Kacper do końca życia będzie musiał nosić okulary, bo tak duża
wada mu się nie cofnie. Gdybym przyszła jak miał dwa lata to były by szanse na
poprawę. Znalazłam w internecie informację, że wada +2, +3 dioptrie potrafi
się sama cofnąć w okresie dojrzewania i nie mam się czym przejmować. Czy ktoś
miał może podobną sytuację? Czy można liczyć na jakąś poprawę po roku czy
dwóch latach?