archeopteryx
04.11.09, 15:04
Moja siedmiomiesięczna córeczka przez nieco ponad 6 miesięcy była
karmiona piersią, przy czym warzywa i owoce wprowadziłam po 4
miesiącu, a mięso po 5 - zgodnie z zaleceniami pediatry. Tak wczesne
rozszerzanie diety spowodowane było moim powrotem do pracy. Nowości
wprowadzałam stopniowo i wszystko wydawało się być w najlepszym
porządku. Gdy jeszcze jadła wyłącznie moje mleko zdarzył się
incydent (gdzieś tak w drugim miesiącu życia) z nietolerancją białka
mleka krowiego. Dieta eliminacyjna załatwiła sprawę. Po trzecim
miesiącu zaczęłam wprowadzać do swojej diety nabiał i nie było
negatywnej reakcji. Po piątym miesiącu i moim powrocie do pracy, dwa
razy dziennie córeczka zaczęła dostawać mleko modyfikowane -
najpierw kilka dni Nutramigen, później Nutramigen pół na pół z
Bebilon HA (przez ok. tydzień), później Bebilon HA (około 10 dni), a
następnie Bebilon HA pół na pół z Bebilonem 2 (ok. tydzień) i
ostatecznie sam Bebilon 2. Do szóstego miesiąca wszystko było w
porządku. Po szóstym mesiącu zaczęły się kłopoty - pojawiła się
początkowo drobna, a następnie coraz silniejsza wysypka (tylko na
buzi). Zaprzestałam podawania Bebilonu (bylam przekonana, że
powróciła nietolerancja białka mleka) i wróciłam do Nutramigenu, ale
wysypka nie ustąpiła. Trwa to już miesiąc, wysypka jest tylko na
buzi, na pierwszy rzut oka raczej jej nie widać (jest bezbarwna,
taka "kaszka"), jednak od czasu do czasu wychodzą pojedyncze,
wieksze, zaczerwienione krostki, ale dość szybko znikają.
Najbardziej nasilona jest wokół ust i noska. W tych miejscach skóra
jest wręcz szorstka. Przemywam ją krochmalem, smaruję Diprobazą, ale
nie ma widocznej poprawy. Podaję tylko takie obiadki, które są
zrobione ze składników mało uczulających. Nie wiem już co o tym
mysleć...