paniusia-2
07.12.09, 18:01
, jak tylko poszedł do przedszkola jako 5 - latek, dostał natychmiast
kataru, podkreślam fakt, że synkiem opiekowali się dziadkowie i nic mu
nie było, nie znaliśmy co to choroba, owszem miewał ktary ale takie
infekcyjne, które przechodziły po 2 tyg, w październiku noe obyło się
bez zapalenia ucha, wylądowaliśmy w szpitalu, bo okazało się, że
zastrzyki antybiotyku nie podziałały, po 3 tyg od wyjścia i brania
mucofluidu oraz floxalu do uszek powtórka z programu tylr tylko, że
dwoje uszu zainfekowane, zinat i nadal floxal, poszłam po rozum do
głowy i odwiedział alergologa, okazało się, że syn ma dużą alergię na
wziewy, przede szystkim na roztocza - oczywiście wymiana na drewniane
łóżko, materac specjalny dla alergików za sporą kasę, zero dywanów,
odkurzacz dla alergików, zero firanek i zasłon, lekarka przepisała
xyzal oraz rhinocort - na obrzęk w nosie. Niestety katar nadal jest,
jest taki przeźroczysty i jak galeretka, już nie wiem co mam robić,
niby leryngolog skłaniał się na trzeci migdał, ale mały nie chrapie,
śpi spokojnie, może ktoś by mi podpowiedział coś, ale nakierował, może
któraś mama miała już taki przypadek??/