minnetaki
29.12.09, 22:46
Witam

Jestem mamą prawie 2-letniego Krzysia, który od ok 1,5 mies. walczy
z nasilającymi się zmianami skórnymi - 2 dermatologów i pediatra
zdiagnozowało AZS, alergologa mamy za 2 tygodnie dopiero ze względu
na chore terminy...
Piszę, bo chciałabym podzielić się moim szokiem - synek nigdy
wcześniej nie reagował alergicznie, ani na pokarmy (jadł absolutnie
wszystko, włączając truskawki, mandarynki i orzechy laskowe prosto
spod drzewa...), ani czynniki środowiskowe, nic - a teraz nagle całe
ciało wysypane, czerwone krosty, plamy, swędzi go jak nie wiem
co...

( Przeanalizowałam cały nasz tryb życia najdokładniej, jak
umiem i nie wykryłam żadnych zmian, poza jedną zasadniczą: 2.5 mies.
temu urodził się Krzysiowi braciszek... zmiany skórne pojawiły się
ok. mies. później i od tej pory systematycznie się pogarszają,
niezależnie od stosowanych środków pielęgnacyjnych i od tego, co
mały je (na razie diety nie ograniczałam, bo nie wiem, od czego
zacząć - jak mówiłam, je wszystko, a nie widzę żadnych wyraźnych
oznak korelacji zmian z jadłospisem)
No i zgłupiałam wobec takiego ataku choroby z niczego... Uczulenie
na brata to oczywiście tylko taki mój skrót myślowy, ale poradźcie,
czy może być jakiś związek między AZSem Krzysia i nowym członkiem
rodziny...? I w ogóle jak to możliwe, żeby dziecko totalnie
niealergiczne, z rodziny bez śladu alergii, nagle dostało nie
jakichśtam kilku krostek, tylko full wypas AZS na całym ciele?! Cios
obuchem w łeb, mniej więcej tak się czuję...
Poradźcie jeszcze, co mogę wypróbować jeszcze przed wizytą u
alergologa, żeby małemu pomóc? Kąpię go w oilatum/balneum/krochmalu,
smaruję emolium/atoprą/maściami robionymi na bazie cholesterolowej
(przy czym dwie pierwsze go szczypią, a po robionych wszystkie
zmiany robią się megaczerrrrrwone, czy to normalne?), dostaje
fenistil w kropelkach, grzeczniutko śpi w rękawiczkach... kał na
pasożyty i lamblie już w laboratorium... czy jest sens kombinować z
dietą? eliminować coś od razu? heeeelp!