Alergik idzie na urodziny

17.02.10, 00:10
Jak w temacie córa (5lat) została zaproszona i biję się z myślami co robić.
Zadzwonić do mamy solenizantki i zapytać o menu aby czegoś nie przeoczć? Np
lizaków, danonków. Czy dopiero przed imprezą poprosić o kanapeczki bez sera i
zapakować córce kawałek własnego ciasta? A Wy co robicie w takiej sytuacji?
    • roosihana Re: Alergik idzie na urodziny 17.02.10, 11:06
      Ja bym zadzwoniła aby mama mogła się przygotować na zmodyfikowane menu, a
      dziecko mogło się czuć komfortowo. U mnie w rodzinie był przypadek kiedy mądry
      tatuś nie chciał robić "afery" i nic nie powiedział, że dziecko nie może jeść
      czekolady. Oczywiście najadło się do syta i było w siódmym niebie, ale po
      imprezie urodzinowej dostało w nocy strasznych torsji i wylądowało w szpitalu.
      • tin_t Re: Alergik idzie na urodziny 17.02.10, 11:14
        zapakuj dla dziecka to, co może jeść. i poinformuj o tym fakcie mamę znajomego
        dziecka, ale może nie obciążaj jej odpowiedzialnością za dietę Twojego dziecka.
        ja bym po prostu wzięła udział w tym przyjęciu i dyskretnie pilnowała...
      • kruffa Re: Alergik idzie na urodziny 17.02.10, 11:36
        Wiesz, to chyba nie tatuś był "madry", ale ogólnie cała rodzina.
        Uczony od małego 3-4 letni alergik umie powiedzieć co jeść może a czego nie i
        powinien być nauczony, ze jak nie wie czy może to powinien odmówić.

        Kruffa
        • roosihana Re: Alergik idzie na urodziny 17.02.10, 12:28
          Dokładnie. Problem w tym, że niektórzy postrzegają alergię jako coś wstydliwego.
          Mam nadzieję że ja będę umiała nauczyć swoje dziecko aby sobie nie szkodził i
          nie czuło się gorsze. Tak normalnie.A doświadczenia nie mam żadnego. Uczę się od
          Was.
        • yula Re: Alergik idzie na urodziny 18.02.10, 16:14
          Tak wie i umie, ale to małe dziecko i zakazany owoc kusi, bardzo chwale syna jak
          odmówi poczęstunku czy da mi mleczną czekoladę które ciągle dostaje od cioć, ale
          nie zwalam na nigo pilnowania tego co może jeść, ma 6-lat, do szkoły dostaje
          swoje ciastka/ciasto i nauczyciele wiedzą że ma jeść tylko to. Tak samo
          zrobiłabym na urodzinach lub lepiej porozmawiałabym wcześniej z mamą i
          dowiedziała bym sie jaki jadłośpis na urodziny żeby dziecko zjadło coś wspólnie
          z innymi.
    • kruffa Re: Alergik idzie na urodziny 17.02.10, 11:29
      Zadzwonić, spytać co będzie i ewentualnie dać dziecku własne słodycze, przy
      okazji wyjaśniając jak wygląda sytuacja.
      Ja zawsze pakuję tyle, żeby można było wyłożyć to na stół - tak aby inne dzieci
      też mogły jeść.

      Kruffa

    • betty69 Re: Alergik idzie na urodziny 17.02.10, 12:04
      Odkad synek dostal wstrzasu anafilaktycznego w lato na jajko unikalam tego typu
      imprez, ale w koncu doszlam do wniosku ze pora sie przelamac
      Po pierwsze poinformowalam mame ktora robila urodziny synka. zrezygnowala z
      tortu a w zamian dala galaretke agar z owocami.
      ja natomiast wzielam chrupki kukurydziane, paluszki Junior i talarki krakowskie
      (moje dziecko moze to jesc) dla wszystkich dzieci.
      Pozdr
      B.
    • alabama8 Re: Alergik idzie na urodziny 17.02.10, 12:43
      Mój syn chodzi od lat na przeróżne imprezy okolicznościowe, pakuję
      mu własne słodycze (kanapeczek na urodzinach to dzieci raczej nie
      ruszają - tylko kęs tortu, czipsy, kolę i paluszki). Wie czego tknąc
      nie może, a jak ma wątpliwości to konsultuje ze mną. Ale te
      wątpliwości raczej już się nie zdarzają bo rynek "przekąsek" mamy
      rozpracowany.
      Z resztą na urodziny nigdy nie chodzi, żeby się najeśc tylko żeby
      się pobawic z kolegami. Żarcie to margines.
      • oliwkawawa Re: Alergik idzie na urodziny 17.02.10, 14:02
        mój Jasiek jeszcze mały jest, ale też staram się uczyć, że moje jedzenie to moje
        jedzenie-i tego nie może jeść. A jego to jego-i może.
        Chcę. żeby wiedział jak będzie starszy, że jajka i niczego z jajkiem tknąć nie
        może (wstrząs anafilaktyczny-betty witaj w klubie).
        Zobaczymy jak to wyjdzie w praniu. Ale to mądry i bystry dzieciak jest, więc
        jestem dobrej myślismile
        Unikamy imprez, gdzie wszyscy nic tylko siedzą i jedzą przez kilka godzin. Jak
        również takich gdzie podejrzewam że ktoś mu coś podetknie. Ludzie niestety wciąż
        mają małe pojęcie o alergiach i jej skutkach. Bagatelizują temat, mówiąc "jak
        zje jedno ciasteczko to nic mu nie będzie". A takie małe ciasteczko może u
        dziecka wywołać nawet wstrząs czasem...
        Staram się ogólnie wyrabiać w nim dobre nawyki żywieniowe.

        W przyszłości na pewno będzie na takie imprezy zaopatrzony w swoje słodycze czy
        owoce.
        • aljoszka Re: Alergik idzie na urodziny 17.02.10, 14:30
          Cześc Ania smile

          My nie unikamy imprez. Zawsze biorę ze sobą to co mały lubi najbardziej, no i
          nie ma z tym problemu. On wie co jest jego, a co innych.
          Najbardziej tylko wkurzają mnie komentarze innych ludzi typu " jakie biedne
          dziecko nie może sobie zjeśc czekoladki ;/ , albo " to co on w ogóle je ? ".
          Jakby na ciastkach i czekoladzie świat się kończył.
          • oliwkawawa Re: Alergik idzie na urodziny 17.02.10, 14:41
            Cześć Alasmile Nie poznałam po nickuwink
          • kruffa Re: Alergik idzie na urodziny 17.02.10, 15:38
            > Najbardziej tylko wkurzają mnie komentarze innych ludzi typu " jakie biedne
            > dziecko nie może sobie zjeśc czekoladki ;/ , albo " to co on w ogóle je ? ".

            Nie martw się, potem te komentarze zamieniają się w teksty:

            "Jakie to poukładane i zrównoważone dziecko, a jakie zdyscyplinowane. Inne
            dzieci jedzą żelki lub delicje a ono prosi tylko o jabłko". I wtedy człowiek
            "pęka" z dumy wink))

            Kruffa
            • oliwkawawa Re: Alergik idzie na urodziny 17.02.10, 15:52
              kruffa napisała:

              > > Najbardziej tylko wkurzają mnie komentarze innych ludzi typu " jakie bied
              > ne
              > > dziecko nie może sobie zjeśc czekoladki ;/ , albo " to co on w ogóle je ?
              > ".
              >
              > Nie martw się, potem te komentarze zamieniają się w teksty:
              >
              > "Jakie to poukładane i zrównoważone dziecko, a jakie zdyscyplinowane. Inne
              > dzieci jedzą żelki lub delicje a ono prosi tylko o jabłko". I wtedy człowiek
              > "pęka" z dumy wink))
              >

              Do mnie już teraz tak mówią, ale na końcu dodają-wytresowałaś dziecko tyraniewink
      • betty69 do alabama8 17.02.10, 15:12
        >Wie czego tknąc nie może, a jak ma wątpliwości to konsultuje ze mną.
        A jak to robisz technicznie? Dziecko podchodzi do Ciebie i bierze slodycze czy
        stawiasz miseczke z jego slodyczami obok innych smakolykow dzieci czy moze masz
        inne metody?
        Ja np. na ostatnich urodzinach widzialam jak 3-latka wziela chipsy bekonowe ze
        stolu ogolnego i wedrowala z nimi przez cale mieszkanie. Zwrocilam uwage mamie
        zeby dziecko nie roznosilo jedzenia i siedzialo przy stole. Akurat sie udalo ale
        ja mam stracha ze np. mojemu jak sie bawi na podlodze przykleja sie okruchy z
        ciastka z jajkiem a on polize reke. Moze przesadzam ale sa to moje leki i obawy.
        Co prawda tez mu gadam zeby nie lizal rak i paluchow, ale czasem potrafi tak
        robic jak oglada tv.
        • kruffa Re: do alabama8 17.02.10, 15:44
          Dziecko przychodzi do ciebie i pyta. Ewentualnie ja widzę, że dziecko przygląda
          się czemuś i wtedy mówię czy może spróbować czy też nie.
          Najczęściej jednak jak przychodzimy to podchodzę do stołu i pokazuję dziecku co
          może a co nie. Młoda była już kilka razy beze mnie i jak zapomniała czy coś może
          czy nie to po prostu nie jadła.

          Kruffa

          • betty69 Re: do alabama8 17.02.10, 16:17
            dzieki za odpowiedz
            o tyle jest trudno wytlumaczyc bo np. jeden makaron moze bo jest bezjajeczny a
            drugi jajeczny. za maly jest zeby jeszcze o takie rzeczy pytac doroslych. ja
            czuwam na kazdym spotkaniu z dziecmi, ale co bedzie np. w szkole...
            • betty69 Re: do alabama8 17.02.10, 16:27
              a poza tym rodzice niealergikow najczesciej wyrzucaja opakowania i jak pytasz
              jaki maja sklad produkty to nie maja zielonego pojecia...
            • alabama8 Re: do alabama8 18.02.10, 10:42
              betty69 napisała:
              ale co bedzie np. w szkole...

              ... eee tam, w szkole to dzieciak będzie już duży. Z resztą przecież
              wszystko można zorganizowac. Mój syn nie je min. mleka i jajek (a
              wiecie co to znaczy - jajo w makaronie, jajo w szczawiowej, w
              naleśnikach, w pierogach, zupy zabielane śmietaną i inne cuda).
              W zeszłym roku przez 2 tygodnie chodził na Lato w Mieście z
              wyżywieniem stołówkowym - opiekunowie dostali zafoliowaną rozpiskę
              na co zwrócic uwagę (czyli na nieszczęsne jako w makaronie) i przy
              odrobinie dobrej woli stołował się jak król. W szkole jada zupy -
              nauczycielka pilnuje żeby mu odlewano nie zabielane (też dostała
              rozpiskę). Alergików w szkołach jest na tyle mało, że zwrócienie
              większej uwagi na tę jedną biedną sierotkę nie jest problemem.
              Należy jednak pamiętac, że wiedza przeciętnego polaka o alergiach
              jest równa mojej wiedzy sprzed 7 lat - czyli zerowa. Ale wystarczy
              dac opiekunom rozpiskę gdzie wypiszecie wszystkie pułapki jakie
              czekają w żarciu i na pewno dadzą sobie radę. Czyli nie piszesz że
              dziecko nie może jeśc jajka i mleka, tylko piszesz że nie może jajka
              i mleka a w tym (kluski z jajkiem, naleśniki, słodkie bułki, pączki,
              leniwe ... i tak dalej.
              • betty69 Re: do alabama8 18.02.10, 11:01
                moj np. juz nie moglby zjesc zupy bo na opakowaniach przypraw do zup jest
                napisane ze 'Produkt moze zawierac sladowe ilosci jaj itp' wiec odpada i tylko w
                termosie moglabym mu swoje nosic. A myslisz ze taka Pani z kuchnii wie ze jest
                takie ostrzezenie na przyprawach do zup...
        • alabama8 Re: do alabama8 18.02.10, 10:19
          betty69 napisała: A jak to robisz technicznie?

          Krótki ma już 7 lat więc i już jakiś rozsądek. Po drugie zawsze
          wiedział (nawet jako 2 latek) czego jeśc nie może i co
          najważniejsze - dlaczego. Nie dlatego, że jajko na twardo to
          jedzonko mamusi - tylko dlatego że "masz alergię pokarmową i jak
          zjesz jajo to może cię swędziec skóra".
          A technicznie: swoje chipsy i paluszki, czy żelki dokładam do stołu
          ogólnego. Częstują się wszyscy. Młody nie sięga po cokolwiek byle
          jak, je to co wie że może, a jak na stole stoją np. chipsy których
          nie jest w stanie zidentyfikowac to albo: idzie do mnie po poradę,
          albo idzie do organizatora imprezy z prośbą o wyjęcie opakowania od
          tych chipsów ze śmietnika smile Nie ma się co wstydzic.
          Najważniejsze jest to by dziecko wiedziało dlaczego nie może dorwac
          się do mlecznej czekolady. Nawet 2-3 latek jest w stanie to
          zrozumiec.
          Z resztą mniejsze dzieci na imprezy i tak chodzą z rodzicami więc są
          teoretycznie pod stałą kontrolą.
          • betty69 Re: do alabama8 18.02.10, 10:53
            Moj syn tez byl 'szkolony' od urodzenia co mu wolno a co nie i ze ma uczulenie
            na wiele produktow. Na wakacjach jednak wzial ciastko od kolegi ktorego b. lubi,
            z ktorym bylismy razem w jednym domu. Chwila naszej nieuwagi.
            Skonczylo sie wstrzasem i szpitalem. Mowie mu, w zasadzie tresuje.
            Mam nadzieje ze sie wiecej nie powtorzy, ale dobijajacy sa ludzie ktorzy nie
            maja pojecia o alergiach pokarmowych...
            • kruffa Re: do alabama8 18.02.10, 12:04
              ale dobijajacy sa ludzie ktorzy nie
              > maja pojecia o alergiach pokarmowych...

              Wcale tak nie uważam. Dlaczego mieliby wiedzieć coś o chorobie naszych dzieci?
              Ja wiedzę zdobywałam kilka lat i nie widzę powodu aby inni się tak katowali.
              Jak sama piszesz - twoje dziecko wzięło ciastko od kolegi. Nie powinno było tego
              robić.
              I co mają zrobić rodzice tego kolegi? Zakazać mu jeść przy twoim dziecku? Bez sensu.

              Kruffa
              • oliwkawawa Re: do alabama8 18.02.10, 12:30
                mnie nie dobija ludzka niewiedza, bo to naturalne, nikt z nas nie jest alfą i omegą.
                Dobija mnie bagatelizowanie sprawy. Wkurza mnie jak mówię, że jajek mu nie
                wolno, nawet w małych ilościach, a ktoś mi mówi że przesadzam, że od małej
                ilości nic mu nie będzie itp.
                • kruffa Re: do alabama8 18.02.10, 13:29
                  > wolno, nawet w małych ilościach, a ktoś mi mówi że przesadzam, że od małej
                  > ilości nic mu nie będzie itp.

                  Bo kiedyś tak było. Ojciec moich dzieci miał skazę i pił zwykłą mieszankę -
                  teoretycznie wyrósł.
                  A ogólnie kto by się takimi tekstami przejmował - zarówno lekarzy, jak i innych
                  ludzi.
                  Moja mama raz powiedziała (jak córka miała ze 2 lata), że jej odrobina masła w
                  ryżu nie zaszkodzi. Nigdy więcej tego nie zrobiła, a jak dziecko się zaczyna
                  drapać - od tak normalnie jak każdy człowiek - już się tłumaczy.
                  Wiem, że moja asertywność w skali od 1-10 wynosi 15.
                  Moje dzieci właśnie weszły w nowe środowisko, wokół w domach mieszkają ludzie z
                  dziećmi i te dzieci w sumie bawią się razem, tylko dom się zmienia. Od początku
                  mówiłam, że moje dzieci wielu rzeczy nie mogą i nie mam problemu. Czasami jak
                  dziecko powie, że je już np. pomidorową ze śmietaną to sąsiadka i tak dzwoni
                  spytać czy aby na pewno może ją dać. Pomijam już fakt, że dzieci nie biorą do
                  ust niczego, czego im jeść nie wolno. Zakomunikowałam jasno i sympatycznie jakie
                  mam zasady i nie dyskutowałam, bo po co mam dyskutować z kimś kto np. twierdzi,
                  ze alergii nie ma i jest to choroba psychiki. Z moimi poglądami wiele osób się
                  nie zgadza - wolna wola.

                  A jak mi ktoś głupoty opowiada to pukam się w myślach w czoło i nie dyskutuję.
                  Mam w rodzinie lekarzy, więc wiem co potrafią wygadywać. Olewam to i choć
                  uważają mnie za wariatkę to i tak nikt się nie odważy dać mojemu dziecku czegoś
                  czego nie może.
                  Dawno przestałam się skupiać na lamentowaniu jacy to ludzie są głupi, a
                  skoncentrowałam się na odpowiednim wychowaniu dzieci. Dziś mogę spokojnie nawet
                  mojego niespełna 4-latka puścić samego do kolegi, bo jest nauczony co może a co
                  nie.

                  Kruffa
              • betty69 Re: do alabama8 18.02.10, 13:05
                ja w szpitalu uslyszalam od samego ordynatora ze powinnam chodzic ze soba do
                psychologa jak sie ma takie dziecko. jezeli traktuja mnie jak wariatke to mam
                sie z tego cieszyc.
                pozdr
                beata
              • betty69 Re: do alabama8 18.02.10, 13:25
                a to ze w szpitalu wmawiali mi odwodnienie dziecka zamiast go ratowac z wstrzasu...
                a jezeli chodzi o moich znajomych to nie doszloby do tego gdyby mama ciastek nie
                zostawila w zasiegu reki syna, a dobrze wiedzieli jakie sa konsekwencje bo
                widzieli jak moj syn kiedys wymiotowal po minimalnej ilosci krolika
                Swoja droga syn nie powinnien wziasc, tu masz racje.
                • kruffa Re: do alabama8 18.02.10, 15:31
                  Twój syn nie ma roku. Z tego co pamiętam to ma prawie 4 lata i sorry w tym wieku
                  można już dawno dziecko nauczyć co może a co nie.
                  I nie zwalaj winy na rodziców dziecka zdrowego, bo to nie oni mają chore dziecko
                  a ty.

                  Kruffa
                  • betty69 Re: do alabama8 18.02.10, 15:34
                    Kruffo napisalam maila na gazete
                  • oliwkawawa Re: do alabama8 19.02.10, 11:00
                    kruffa napisała:

                    > Twój syn nie ma roku. Z tego co pamiętam to ma prawie 4 lata i
                    >sorry w tym wieku
                    > można już dawno dziecko nauczyć co może a co nie.

                    I tutaj się nie zgodzę.

                    Kruffa czy Twoje dziecko miało wstrząs? Czy ktoś Ci powiedział, że dziecko mogło
                    umrzeć bo zjadło coś czego nie powinno? Widziałaś dziecko w czasie wstrząsu?
                    (choć to też zupełnie inna bajka - widzieć czyjeś dziecko a widzieć swoje własne).
                    Ktoś kto nie ma dziecka z tak silną alergią i kto tego nie przeżył nie jest w
                    stanie zrozumieć co my czujemy i jakie mamy obawy, i jak bardzo się boimy o
                    nasze dzieci. Do tego stopnia że to zakrawa na obsesję...
                    Można sobie gadać "moje dziecko wie, że ma tego nie jeść". Ale to TYLKO dziecko.
                    Dziecko to nie robot! Nie zaprogramujesz go tak, że ZAWSZE postąpi jak go
                    uczyłaś, albo jak byś chciała. Dziecku zawsze może coś strzelić do głowy, zawsze
                    może się zdarzyć że zje coś zakazanego. Naszym dzieciom też nie należy ufać, bez
                    względu na wiek. Bo czy ufamy sobie w 100%???
                    Tak więc my (mamy dzieci po wstrząsie) drżymy o nasze dzieci dużo bardziej niż
                    mamy innych "zwykłych" alergików. Bo u nas może się to skończyć tragicznie, a u
                    nich jedynie wysypką i świądem...
                    Pozdrawiam
                    Ania
            • alabama8 Re: do alabama8 18.02.10, 15:04
              betty69 napisała:
              ale dobijajacy sa ludzie ktorzy nie maja pojecia o alergiach
              pokarmowych...


              Bety, do tej pory wypowiadałaś się rozsądnie, aż tu nagle taki
              tekst. Czy mam ci powiedziec jak bardzo dobijająca jesteś ty nia
              mając pojęcia o diecie cukrzycowej, że żenuje mnie twoja niewiedza o
              chorobach metabolicznych. Czy dałabyś kanapkę z boczkiem dziecku
              cierpiącemu na niedobór acylotransferazy lecytynowo-cholesterolowej?
              To nie ONI mają miec pojęcie o diecie, pojęcie masz miec ty i ty
              masz pilnowac i to podwójnie skoro wiesz, że twoje dziecko ma
              skłonnośc do wstrząsów.
              • betty69 Re: do alabama8 18.02.10, 15:09
                Czytalas moje wypowiedzi na temat szpitala ktory nie mial pojecia jak ratowac
                dziecko z wstrzasu? Alergolog ktora nam pomogla uwaza ze ten szpital powinnien
                za to odpowiedziec. Nie mam pretensji ze przecietny czlowiek nie zna sie na
                wszystkim, wszystkich chorobach.
                • kruffa Re: do alabama8 18.02.10, 15:35
                  Bo niestety taka jest rzeczywistość. Zawsze w takich przypadkach pytam: czy ty
                  jesteś specjalistą w swojej dziedzinie i nigdy nie popełniasz błędów.
                  Nie bronię lekarzy, ale nikt nie jest alfą i omegą.

                  A tak btw trafiłaś na oddział alergologiczny?

                  Kruffa
                  • oliwkawawa Re: do alabama8 18.02.10, 16:02
                    Mi Zawadzka przedwczoraj powiedziała, że to ja mam wiedzieć jak postępować z
                    dzieckiem w czasie wstrząsu. I, że nie mogę liczyć w tej kwestii nawet na
                    lekarzy, bo oni są różni. Tak więc przeszkoliła mnie z robienia zastrzyku z
                    adrenaliny, i mamy jeszcze raz do niej jechać do szpitala-pokaże to wtedy i mi i
                    mojemu mężowi, na kawałku surowego mięsa.
                    Opowiedziała mi historię małego pacjenta, który będąc nad morzem dostał wstrząsu
                    i ona musiała przez telefon tłumaczyć rodzicom, a rodzice lekarzom w szpitalu
                    (czy też bezpośrednio tym lekarzom, never mind) co mają robić w takiej sytuacji!
                    A zaczęło się od tego jak zobaczyła na naszym wypisie ze szpitala, że wpisali
                    Małemu "reakcja alergiczna po spożyciu jajka". Wkurzyła się ostro bo to był
                    ewidentnie wstrząs, a oni potraktowali to jak zwykłą reakcję. Oj, strasznie się
                    zmierziła pani dr Z...smile
                  • tasia_w Re: do alabama8 19.02.10, 13:44
                    Jestem mamą, która to właśnie według betty dopuściła do wstrząsu jej
                    syna. Cieszę się, że wiele z Was zachowało rozsądek i dziękuję za
                    zamieszczone w odniesieniu do mojego i mojego syna udziału w tej
                    sytuacji komentarze. Dla sprostowania dodam jedynie, że cistka
                    leżały na wysokiej półce i aby po nie sięgnąć trzeba było wspiąć się
                    na telewizor, który stał nisko na pierwszej półce regału. Po drugie
                    był to nasz pokój, w którym syn betty przebywał gościnnie. Nie bede
                    wdawała sie w spekulacje betty, ktore z dzieci zainicjowalo
                    wspinanie się na taka wyskosc??? bo i tak nie przyznasz mi teraz
                    racji, tak wiec .... gdzie tutaj moja czy mojego syna wina?
                    Jestem w stanie duzo wybaczyc i duzo poswiecic dla przyjaciol i
                    znajomych ale nie dam sie oczerniac. Ty i tylko Ty jestes
                    odpowiedzialna za wychowanie swojego syna i za gwarantowanie mu
                    bezpieczenstwa. Nie czuję się nawet odrobinę odpowiedzialna za
                    zaistaniałą sytuację. Mogę jedynie Ci współczuć, i oczywisicie
                    wspolczuje że Twoj syn cierpi na az tak nadwrazliwosc. Kazdy dzwiga
                    jakis krzyz i wiesz sama ze ja tez mam chore dziecko! Wiem duzo na
                    temat alergii i jestem w stanie zrozumiec wiecej niz zakladasz czy
                    Ci sie wydaje. Apeluje o rozsądek i odpowiednie interpretowanie
                    faktów.
                    • betty69 Re: do alabama8 19.02.10, 13:57
                      nikogo nie oczerniam ale jak chcecie zrobic zbiorowy lincz na mnie to prosze bardzo.
                      • tasia_w Re: do alabama8 19.02.10, 15:32
                        Nikt nie proawdzi linczu. Ale jeśli chcesz być poprawnie zrozumiana,
                        dobieraj słowa, tak aby Twoje wypowiedzi były zgodne z tym co chcesz
                        powiedzieć. Moja wypowiedz, obrona jest uzasadniona, bo ewidentnie
                        napisałas, że gdy nie ja do wstrzasu by nie doszlo. To jest
                        ewidentne obciazanie mnie odbpowiedzialnoscia za to co spotkalo
                        Twoje Dziecko!
                    • tasia_w Re: do alabama8 19.02.10, 13:59
                      Nie dodałam - moje dziecko jest na diecie bezmlecznej, bezglutenowej
                      i bezcukrowej. Czy ja kiedykolwiek betty podczas naszych spotkań lub
                      wyjazdu obciązałam Cie koniecznością dostosowania menu, lub tego co
                      trzymasz w zasiegu rak mojego syna. Nie!!!! Zawsze mam przygotowane
                      to co syn moze jesc i dbam, aby nie bral niczego czego mu nie wolno.
                      Nauczyl sie tego i zpowodzeniem potrafi sam powiedziec czego nie
                      moze, a jak nie jest pewien to sie pyta. Spróbuj..... Bo sie da
                      wziac odpowiedzialnosc za sowje dziecko w 100%.
    • mamaady Re: Alergik idzie na urodziny 17.02.10, 18:39
      Ja ostatnio miałam taki problem. Zadzwoniłam do matki koleżanki,
      zapytałam o plan menu, wyjaśniłam, czego nie moze córka, ustaliłam z
      matką, co może, a że matka jakoś wpadła w lekką panikę (wink bo moja
      tortu nie zje, to zaproponowałam, że zrobię jedno ciasto jako
      dodatkowe. Zrobiłam "pączki", całą michę. Zaniosłam, obejrzałam
      potrawy, pokazałam córce, co może zjeść ze stołu i wyszłam. Córka
      zjadła tylko to, co nie zawiera produktów uczulających, a wszystkie
      dzieci zjadły pączki.
      • oliwia244 Re: Alergik idzie na urodziny 17.02.10, 22:21
        plizzzzzzzz o przepis na te pączki! PLIZ!!!!!!!!!!
        • mamaady przepis na pączki 18.02.10, 20:38
          Tu jest podobny przepis:
          ugotuj.to/przepisy_kulinarne/2,87561,,Lokma___tureckie_paczki,,36200253,9495.html

          Ja robię coś podobnego, tylko proporcje lekko inne, oczywiście bez
          masła, na oleju. Dzieci to lubią. Znacy ja najbardziej, ale niby
          robię zawsze dla dzieci wink
    • mamgabi Re: Alergik idzie na urodziny 19.02.10, 22:31
      Własnie piekę ciasto na jutrzejsze urodziny. Oczywiście stosowne
      informacje nt alergii córeczki otrzyma mama solenizantki.
      A z wiedzą nt alergii moze byc naprawdę rzeczywiście różnie.
      Córeczka jest jedynym dzieckiem z alergia pokarmową w grupie i
      dlatego muszę piec jak jest impreza. Za pierwszym jak przyniosłam
      pyszny orzechowo- czekoladowy (gorzka czekolada) tort było dla mnie
      oczywiste, że dostanie kawałek. W takiej sytuacji piecze się pod
      kątem swojego dziecka. Niestety Pani(jej córa jest alergiczką ale
      wziewną)uznała, że skoro czekolada (miała podane na rozpisce) to nie
      może dac mojemu dziecku. Dostała kawałek jakiegoś ciasta. Kto wie
      może i mleko było w składzie. Teraz już mówię za kazdym razem " Moje
      dziecko może to ciastko jeść".
      Dziękuję za podzieleniem się ze mną swoim doświadczeniem. Pozdrawiam.
      • iin-ess Re: Alergik idzie na urodziny 02.03.10, 19:50
        fajnie ze uczycie dzieci i one wiedza czego nie moga jesc, ale dzieci to tylko
        dzieci i ciekawosc, nie wiem, zal, ze wszyscy jedza, ono nie moze jest tak duzy,
        ze czasami dziecko moze sprubowac. wiem to z wlasnego doswidczenie do 5-6 lat
        bylam na ścisłej diecie bezmlecznej i bezglutenowej i doskonale wiedzialam ze
        chlebka zwyklego mi nie wolno i na codzien bez problemu sie do tego
        stosowalam,(chociaz mialam swoj itd) 2 czy 3 razy poprostu "ukradlam" ze stolu
        kromke chelba i zjadalm ja za firanka. skutki tego były opłakane, poniewaz
        mialam silne reakcje alergiczne Pamietam to jak dzis. Nie wiem czy to byla
        ciewawosc czy co.. nie mam pojecia ale nad dzieckiem zawsze musi czuwac
        odpowiedzialny doroslysmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja