Złamałam się i zgłupiałam...

23.03.04, 10:03
Wczoraj nie wytrzymałam i jak robiłam mężowi sałatkę do obiadu złamałam się i
zjadłam 3 łyżki... Same zakazane rzeczy - sałata, pomidor, majonez,
pieczarki... I co dzisiaj? No fakt - pojawiły się 4 (dosłownie cztery!)
krostki na policzku, poza tym wszystko super, no i po raz pierwszy od
baaardzo dawna śliczna kupa! Jak to rozumieć? Czy organizm synka potrzebuje
jednak jakiegoś urozmaicenia nawet kosztem tych kilku krostek na buzi?
Czy lepiej jednak trzymać ścisłą dietę...?
Hmmm. Znowu nic nie wiem smile)

Pozdrawiam,
    • izunia6 Re: Złamałam się i zgłupiałam... 23.03.04, 10:28
      Są w tej chwili dwa skrajnie różne poglądy na ten temat wśród lekarzy. A jednej
      strony mówią o absolutnym unikaniu alergenów, z drugij o "higienicznej"
      hipotezie wzrostu częstości alergii. Wiadomo już niepodważalnie, że dzieci
      wychowywane z kotem od początku, rzadziej mają na niego alergię, że dzieci na
      wsi, rzadszą pyłkowicę, natomiast dzieci wychowywane sterylnie częściej reagują
      na kurz i środki chemiczne. Obecność alergenów w otoczeniu działa trochę jak
      szczepionka. Koleżanka - bardzo silnie uczulona - pytała swego lekarza o ciążę,
      karmienie i ewentualną dietę eliminacyjną. Niektóre kobniety już w ciąży bowiem
      stosuja dietę. I ten akurat jak najbardziej odmawiał i zalecał jak największą
      różnorodność diety, właśnie w celu przyzwyczajania organizmu dziecka.
      Jeśli dziecko reaguje tylko paroma krostkami, to ja bym się nie przejmowała i
      jadła to, na co mam ochotę, bo twoje zdrowie i twoja urozmaicona dieta jest
      bardzo ważna i dla ciebie, i dla następnych dzieci, i tego karmionego. A wogóle
      to rozumiem, że twój mały jest zdiagnozowanym alergikiem, bo chyba nie stosujesz
      diety profilaktycznie.
    • dominikams Re: Złamałam się i zgłupiałam... 23.03.04, 10:32
      No cóż, może jeszcze 'wychodzić" przez kilka dni... Chociaż życzę z całego
      serca, żeby nie. A ja ślinotoku dostaję takiego, że aż mi wstyd, kiedy
      przyrządzam pyszne pachnące jedzonko dla mojego męża i starszej córki. O Jezu,
      mam takie chwile, że liczę każdy dzień do zakończenia karmienia (chciałabym
      jeszcze 5 miesięcy, ale jak to będzie? zobaczymy). Póki co nie zdarzyło mi się
      jeszcze złamać zakazu... A za śliczną kupę wszystko bym oddała...
      D.
      • mygda Re: Złamałam się i zgłupiałam... 23.03.04, 16:12
        Ja bym zrobila tak wink
        poczekala jeszcze kilka dni, i jesli nic cie nie bedzie niepokoic to zacznij
        powoli jesc rozne rzeczy ( ale pojedynczo)
        i obserwuj maluszka

        Dziecko jest z kazdym miesiacem starsze i to co uczulalo rok temu, moze juz nie
        uczulac.
        Poza tym dziecko rosnie i wazy coraz wiecej wiec teoretycznie ,zeby cos
        uczulilo musi byc tego coraz wiecej.
        Dlatego m.in czesto starsze dziecko (alergik) moze juz jesc od czasu do czasu
        np nabial, i jesli nie przedobrzy sie z iloscia- wszysko gra.
        A wczesniej nawet niewielka ilosc uczulala.
        • aska_f Re: Złamałam się i zgłupiałam... 23.03.04, 20:51
          Izunia, dzięki za info o diecie w ciąży (a raczej jej braku), bo właśnie
          planuję następnego
          malucha i się zastanawiałam czy powinnam już w ciąży zacząć stosować jakieś
          anty-alergiczne
          diety czy nie smile
          A jeśli chodzi o zdiagnozowanie alergii mojego synka. Jeśli pytasz czy ma
          reakcje alergiczne
          typu wysypka, brzydkie kupy itp. po niektóych pokarmach to owszem tak. Dlatego
          jestem
          na diecie. Pod kontrolą lekarza żadnego nie jesteśmy, gdyż uważam to za stratę
          czasu i pieniędzy.
          Byłam dwa razy na wizycie i nie dowiedziałam się niczego czego bym wcześniej
          nie wiedziała
          lub nie wyczytała tu na forum. Na szczęście synek nie przechodzi uczuleń
          drastycznie,
          więc nie potrzebne mi są recepty na sterydy itp. po które musiałabym chodzić do
          lekarzy.

          Dominika - ja dzisiaj urządzałam przyjęcie urodzinowe mojego synka (roczek!!!)
          i patrząc na to
          wszystko co mi po nim zostało i chowając te pyszności do lodówki dla męża
          myślałam że mnie
          trafi. Jakoś ostatnio mi trudniej wytrwać w diecie, mimo że przez 6 miesięcy
          nie złamałam się
          ani razu. Dopiero ostatnio.
          A sałatka "wychodzić" to raczej przez parę dni nie będzie, bo synek albo
          reaguje od razu (i wtedy
          go wysypuje parę dni albo i tygodni) albo w ogóle. Póki co tak było smile

          Mygda - właśnie tak mam zamiar robić smile Dzięki za radę!

          Pozdrawiam serdecznie,
          Aśka
Pełna wersja