kerstink
29.03.04, 10:07
Szukam osoby, ktore przechodza lub przechodzily podobny dylemat jak ja:
Zaczelo sie od diagnozy AZS u syna, prawdopodobnie musimy bardzo uwazac na
konserwanty i dodatki zywieniowe. W tej chwili ma zakaz jedzenia przetworow
mlecznych, jaj, wedlin, wszelkich produktow z 'truciznami', choc jest to
pojecie nie do konca zdefiniowane, ale lekarka nawet nie pozwolila mi dla
niego zrobic kaszke z gotowych kaszek sypkich dla niemowlat - zawsze myslalam,
ze te sa 'dobre'.
Mam duzy problem z bardzo prosta sprawa: co mu dac na kanapke ! Mieso
upieczone w domu on nie lubi, serow nie moze, dzemow nie lubi. Ostatnio mu
smakuje miod i maslo orzechowe - ale wiadomo, ze one tez moga wywolac alergie,
wiec nawet jak on nie ma alergii, nie moge mu dac na okraglo. Warzyw na
kanapce nie akceptuje. Jak zrobilam pasztet wegetarianski, to nikt tego nie
chcial w domu, zreszta sama nie bylam zachwycona.
Czesto stoje w markecie przepelnionym produktami, ktorych nie moge kupowac.
Odkad jem mieso pieczone w domu, to tych wedlin juz nie chce. Odkad dokladniej
czytam etykiety, to mi sie nie dobrze robi od konserwantow. Dojdzie problem
czasowy: pracuje i nie moge na okraglo stac w kuchni. Wspaniale przepisy w
'Wielkiej ksiazce ...' (naprawde pycha rzeczy), ale to nie na szybkie
sniadanie rano przez wyjsciem do przedszkola. Zreszta, mnie juz wtedy nie ma w
domu. A moze przesadzam, moze to jest mozliwe ?
Jak sie w miare zdrowo odzywiac ? Nie chce popadac w skrajnosci. Ale co
zrobic, by sobie nie szkodzic. I co dac dziecku do jedzenia ?
Moze ktos mi cos doradzi ?
Pozdrawiam, Kerstin