Szorstkie placki na ramionach

12.10.10, 22:34
Witajcie smile

Może od Was uda mi się uzyskać jakąś wskazówkę co do dalszego postępowania, badań i tego, na co należy zwrócić uwagę lekarza. Przebieg pierwszej wizyty sugeruje, że będziemy iść w kierunku alergii, ale po lekturze forum nie jestem wcale pewna, czy to właściwa diagnoza.

Synek ma niecałe 5 miesięcy, praktycznie od urodzenia karmiony jest mlekiem modyfikowanym hypoalergicznym (przez pierwszy miesiąc był nim dokarmiany), najpiew NAN Sensitive, a obecnie - od początku września - Bebilon Comfort. Antoś nie ma i nie miał żadnych objawów brzuszkowych, żadnych kolek ani zaparć, je i przybiera rewelacyjnie, jest pogodnym i ruchliwym dzieckiem, przesypia całe noce. Skórkę ma bardzo ładną, z wyjątkiem dwóch placków na ramionkach średnicy ok. 1,5 cm, szorstkich w dotyku, ale nie swędzących, nie sączących się i nie zaczerwienionych. Placki te pojawiły się gdzieś pod koniec 3 miesiąca życia, przy czym przedtem nie wprowadzaliśmy do diety ani pielęgnacji synka żadnych zmian, poza przejściem na filtrowaną i gotowaną kranówkę do przygotowania mieszanki, gdy synek miał skończone 2 miesiące (mleko i kosmetyki pozostały te same, co wcześniej). Natłuszczanie nic nie pomagało. Poproszona o konsultację pediatra-dermatolog określiła zmiany jako wyprysk pieniążkowy na tle alergicznym, ale jej zdaniem nie odpowiada za nie modyfikowane białko mleka krowiego w mieszance. Przepisała maść sterydową (Advantan) i przeciwgrzybiczą (Hascofungin) na wypadek nadkażenia grzybiczego (mały ma lekką ciemieniuchę i ponoć to może mieć jakiś związek). Zasugerowała jednocześnie, że jeżeli zmiany nie ustąpią, należy spróbować poszukać alergenu w produktach owocowych i warzywnych, które mały zaczął otrzymywać w ramach rozszerzania diety (po ukończeniu 4. m-ca) - na pierwszy ogień miałoby pójść jabłko. Steryd oczywiście zadziałał rewelacyjnie, ale zmiany zaczęły powracać po kilkudniowej przerwie. Zaaplikowany następnie Hascofungin nie daje żadnych rezultatów. Wybieramy się zatem ponownie do pani doktor. Zapewne powtórzy zalecenie co do eliminacji produktów warzywno-owocowych, ale osobiście, na logikę, wydaje mi się to trop nietrafiony, gdyż zmiany na skórze pojawiły się na długo przed rozszerzeniem diety, a kolejno wprowadzane warzywa i owoce (marchew, jabłko, ziemniak, dynia, brokuły, pietruszka) nie wpłynęły na pogorszenie stanu skóry na ramionach ani nie spowodowały żadnych innych problemów skórnych. Co zatem zasugerować lekarzowi? Czy można oddać zeskrobiny zajętego naskórka do badania laboratoryjnego? Czy w tej sytuacji warto robić badania na pasożyty?

Będę Wam wdzięczna za wszelkie wskazówki.

Pozdrawiam,
Z.
Pełna wersja