synek ma owsiki, a corka nie. mozliwe?

15.11.10, 14:39
dziewczyny poradzcie! corka ( 3 lata ) od wrzesnia chodzi do przedszkola, i od jakiegos czasu typowe objawy pasozyta (wykwity skorne na twarzy, w zgieciu kolan, jest troche apatyczna, podkrazone oczy, kaszel, nerwowosc). synek (ma 1,5 roku ) ciagle zapalenia oskrzeli. i ciagle dieta eliminacyjna bez mleka kakao itp( wszyscy mówią ze jedno i drugie alergiczne.. że mleko , czekolada że cytrusy. )ale ciągle poprawy brak. po konsultacji z pediatra zbadalam kał obydwojga dzieci na pasozyty, wyszło ze synek ma owsiki a córka jest zdrowa.możliwe to jest? i tak leczona jest cała rodzina, łącznie z psem, generalne porządki i rygor w diecie i higienie. co mnie jeszcze zaciekawilo około trzeciego dnia po podaniu Pyrantelum córce nasilily się objawy o których piszę wyżej tak jak by faktycznie coś było nie tak z nią. poradzcie!!!
    • mmala6 Re: synek ma owsiki, a corka nie. mozliwe? 16.11.10, 09:31
      obstawiam, że miała ale nie wyszły w badaniu.
      • oliwkawawa Re: synek ma owsiki, a corka nie. mozliwe? 16.11.10, 15:57
        Raczej na pewno córka też ma owsiki, wy pewnie też.
        Po podaniu leku nawet wskazane jest nasilenie objawów, bo to znak że robale giną i wydzielają toksynysmile

        e-kasia- to nieprawda że przy owsikach nie występują wyżej opisane objawy skórne. Mój synek jest tego przykładem. Właśnie typowo alergiczne wykwity na ciele i twarzy to też mogą być owsiki.

        U nas owsiki były przyczyną:
        -choroby lokomocyjnej
        -ostrego AZS
        -świądu (drapał się 24 godziny na dobę, do krwi)
        -nocne pobudki z płaczem
        -nerwowość
        -pobudzenie

        Po przeleczeniu skóra piękna jak nigdy dotąd, noce spokojne, brak świądu, choroba lokomocyjna nagle zniknęła. To było rok temu, teraz znowu się odrobaczamy, bo synek ma pewne objawy. Nie tak nasilone jak rok temu ale nawet profilaktycznie bym go przeleczyła. Bo dobrze jest raz na rok się przeleczyć.

        Acha, no i warunek-leczenie solidarne w III turach, i mega porządki w domu.
        Do tego olej z pestek dyni i pestki dyni, plus dieta pseudo przeciwgrzybicza, pseudo bo nie jestem w stanie trzymać takiej rygorystycznej diety 2letniemu alergikowi. Ale cukru i białej mąki nie je, oraz mleka krowiego.
    • e-kasia27 Re: synek ma owsiki, a corka nie. mozliwe? 16.11.10, 12:29
      Najbardziej prawdopodobne jest to, że trzylatka przyniosła owsiki z przedszkola, więc też je mieć musi, mogło w badaniach nie wyjść.

      Ale objawy skórne, o których piszesz przy owsikach nie występują. Mogą zaś wystąpić przy glistach i lambliach.
      Kaszel pojawia się okresowo przy glistach.
      Apatyczność, podkrążone oczy i nerwowość przy wszystkich pasożytach, ale też przy alergii.
      Zapalenia oskrzeli czasem z powodu glisty mogą być.
      Dlatego najpierw bym wyleczyła robale(minimum dwa razy leczenie), sprawdziła lamblie, a potem zajęła się alergią.

    • mamunia-x2toja Re: synek ma owsiki, a corka nie. mozliwe? 16.11.10, 12:37
      Raczej niemożliwe. To, że objawy się nasiliły wskazuje na to, że pyrantelum działa i nagle uwolniło się dużo toksyn ze zdechłych robali (częściowo zostały też strawione).
      Dodam tylko, że samo pyrantelum działa tylko w przewodzie pokarmowym (vermox też). Cysty glisty ludzkiej wędrują z krwiobiegiem ok. 10 dni, do serca, płuc, oskrzeli, tam są odkrztuszane i połykane i rozwijają się kolejne osobniki sad Jako ciekawostkę dodam, że ulotce pyrantelum jest napisane, że z reguły wystarcza jednokrotne podanie przy gliście - a jej cykl rozwojowy wyraźnie wskazuje, że jednorazowe NIGDY nie wystarczy. To właśnie glista ludzka bardzo często powoduje zapalenia oskrzeli, astmy, problemy skórne itp. Podobnie lamblie.
      Przy owsikach bardzo istotne jest dokładne mycie pupy co rano - owsiki wychodzą i składają jaja przy odbycie. Oczywiste jest gotowanie pościeli, dezynfekcja wszystkich uchwytów, klamek, pranie dywanów, kocy, szorowanie zabawek itp. Łazienka codziennie też koniecznie.
      Przerabiam ten temat od ok. 2ch miesięcy.
      Nam w kale nigdy nic nie wyszło - teraz wiem, że to dla tego, że robiłam badania - tak się zbiegało, że przed pełnią księżyca. A właśnie w pełni i tuż po niej najłatwiej znaleźć jaja. Minimum to 3-5 badań co dwa dni. Kluczem jest też dobre laboratorium.

      A co u nas się działo:
      synek "AZS" od praktycznie początku, od 8 miesiąca tak nasilone, że skóra aż pękała. Mimo dokładnych obserwacji i zapisków nie znalazłam alergenów. Np raz ewidentnie wysypywało go po kakao, innym razem nic się nie działo. Nawracające zapalnie zatok, ciągły ropny katar. Ciągłe zaflegmienie, nawet po wyleczeniu antybiotykiem. Antybiotyki min. 1x w miesiącu. W nocy jak się obudził 4x to miałam promocję, bo normalką było po 8-kilkanaście x jeszcze do niedawna (ma prawie 2 latka). Strasznie niespokojny, marudny, wiecznie płaczący, jak ja to mówiłam "ADHD". To był istny koszmar. Nadmierna reakcja na ukąszenia owadów - 2x byliśmy przez to w szpitalu, leczenie dożylne przez 1 tydzień za każdym razem.

      Córka - anioł w porównaniu z synkiem, ale:
      najpierw wysypka niewiadomego pochodzenia wokół ust (przez pół roku), lekarze wmawiali mi jakieś zapalenia okołoustne, ale wszystko znikało po maściach p. alergicznych - z testów nic nam nie wyszło. Z krwi IG E trochę podniesione. Poszła do przedszkola i jak u synka nawracające zapalenie zatok, pękająca skóra za uszkami. Przerósł 3 migdał - adenotomia. Płyn w uszkach - dreny na kilka miesięcy. Ale to było usunięcie skutku, a nie przyczyny.
      Strasznie płaczliwa, podkrążone oczka, był moment że nikła w oczach. Antybiotyki jak u synka - 1x w miesiącu to standard.
      Wiecznie zatkany nosek, śluzówka obrzęknięta alergicznie, wydmuchać ledwo co mogła, leki różne - Xyzal, Claritine, Zyrtec... Piła różne przez prawie rok. Potem się wpieniłam i przestałam dawać bo jakby wodę piła, a poprawy ŻADNEJ. W nocy kaszel taki, że nie dawał jej spać po kilka godzin, prowadził nawet do wymiotów. Nie raz razem płakałyśmy. Inhalacje ze sterydów... Flixonase, budrehin. W domu apteka, połowa pensji na leki i ŻADNEJ poprawy, a jeśli już to na kilka dni. Lekarze, że może początki astmy itp. A mi ręce opadały. Trwało to ok. 1,5 roku...

      W międzyczasie u obojga szczepienia na pneumokoki - bo to one się zasiedliły w zatokach. 1 tysiak poleciał a poprawy żadnej.
      Miotałam się i nie wiedziałam co robić. Przyszło lato i było lepiej. Nie mogłam przyjąć do wiadomości, że moje dzieci mają tak słabą odporność.

      Przełom:
      U synka wyszła dodatkowa wysypka bardzo swędząca na nóżkach. Kilku "specjalistów". Znowu, że AZS, że świerzb, że alergia na środki piorące, potem że tak ma i kropka. Recepty na kolejny antybiotyk (bo taki fajny i często działa) i kolejne sterydy do smarowania... Skierowania na kał nie dostałam bo przecież badaliśmy i nic nie wyszło... Podarłam te recepty i wybłagałam w aptece Pyrantelum.
      Po 2ch dniach córka obsypana na buźce jak dwa lata wcześniej, synek masakrycznie czerwona wysypka potem pod nią strasznie sucha aż pękająca skóra. Jak to ładnie mówią, "nasilenie AZS".
      Wiedziałam już, że toksyny rozpadających się robali mogą to spowodować więc jedynie cierpliwie natłuszczałam. Nagła poprawa, potem w 10 dni po podaniu pierwszej dawki u synka znów ta wysypka na nóżkach - wniosek - "wykluły" się kolejne robale z jaj. Odczekałam do 12 dni, podałam drugą dawkę i znów zaostrzenie, ale mniejsze niż za pierwszym razem, po 4 dniach skóra piękna. U córki nie aż tak zapchany nosek, nie kaszlała w nocy. Z zatokami też spokój.
      Przez 3 tygodnie.
      Potem u niej znów bardziej zatkany nos rano, synek znów suche placki na całym ciele.
      Leczone były tylko dzieci... W drodze niestety eksperymentu - bo nikt nie chciał mnie słuchać. Bo lekarze woleli dalej pisać antybiotyki i sterydy... Ale wiedziałam już na 100% że to dobra droga.
      Skłamałam lekarzowi, że u małego znalazłam w pieluszce robale. Takie centymetrowe, białe niteczki. Dzieciom dał Pyrantelum, nam Zentel po 2x. Dzieciom na "dobicie" niedobitków też
      Zentel wyprosiłam. Zentel działa również w tkankach (ale słabo do nich przenika, dlatego dwie dawki to minimum) i działa też na cysty.
      Jesteśmy miesiąc po tej drugiej kuracji.
      Wszystkich wygoniłam z domu i wariowałam ze sprzątaniem calutki dzień.
      Synek - skóra piękna, zdrowiutki, w miesiąc przybrał prawie 2kg, nie budzi się w nocy WCALE!!!
      Córka - zero kaszlu, żadnych problemów skórnych, nosek miała jeszcze trochę zatkany, zminimalizowałam jej nabiał bo podobno powoduje zaśluzowanie dróg oddechowych i nosek też już ok. Zniknęła anemia, niedobór żelaza wyrównany, sińców pod oczkami brak. Nie ma już choroby lokomocyjnej (są badania, że powodują ją robale - toksyczne działanie na OUN).
      Ja - nie mam choroby lokomocyjnej, a miałam ją od dzieciństwa, nie mam uczulenia niektóre z biżuterii, której wcześniej nie mogłam nosić. Nie mam żadnych problemów ze skórą - nadmierne przetłuszczanie, tzw. pryszcze - zostały blizny po tym co się działo przez lata wcześniej.
      Nie mam wahań ciśnienia po 80/60... co było u mnie normą. Zagoiła się pękająca na dłoniach od lat skóra (podobno to był wyprysk kontaktowy).
      Mąż - nie ma zapchanego nosa rano, brak wysypek na ramionach. Ostatnio ugryzł go jakiś zbłąkany komar - nawet nie spuchł, a reagował nadmiernie jak synek - przypuszczam, że synek też już nie będzie puchł.

      Podczas kuracji i 2 tyg. po piliśmy zioła oczyszczające żeby łatwiej/szybciej się pozbyć toksyn.

      Zapobieganie:
      Kupiłam olej z pestek dyni i pijemy po łyżce na czczo co rano (dzieci łyżeczkę) - robale nienawidzą dyni, pestek też, toteż podjadamy je, dorzucam do sałatek itp.
      Balsam Kapucyński - aby wyeliminować ewentualną lamblię i candidę - na 10 nocy smarowałam dzieciom brzuszek gliceryną, potem tym balsamem, okładałam folią aluminiową i bandażem elastycznym. To stary działający sposób. Podejrzewałam, że mogą być, bo jak wypadają robale - zostaje miejsce dla innych "gości" i mogą się błyskawicznie namnożyć, poza tym dzieci brały b. często antybiotyki więc candida była już wcześniej podejrzewana.
      Teraz na noc zapobiegawczo pijemy ten Balsam Kapucyński, dzieci po 15 kropli na cukier,
      my po 40.

      Żeby tu na mnie nikt nie wjechał - tak, balsam jest na alkoholu. Dla dzieci łyżeczki ze specyfikiem odstawiam na ok. 1 godzinę by alkohol choć częściowo odparował.
      Poza tym lekarze sami przepisywali dzieciom leki na alkoholu, typu Lymphomyosot czy Esberitox więc za specjalnej różnicy nie widzę. POZA TYM, ŻE MOJE DZIECI SĄ WRESZCIE ZDROWE. NIE MAJĄ ŻADNYCH ALERGII ANI AZS, KTÓRE MI PRZEZ LATA WMAWIANO.

      tu masz przydatną stronkę:
      zdroworodzinni.blogspot.com/search/label/paso%C5%BCyty przejrzyj ją wzdłuż i wszerz.


      • eter.nal Re: synek ma owsiki, a corka nie. mozliwe? 16.11.10, 12:52
        gratuluję wyleczenia dzieci. jestem pod wrażeniem. z drugiej strony strasznie smutne to że lekarze tyle czasu na to nie wpadli i faszerowali was niepotrzebnymi lekami . nie pierwszy to taki przypadek na forum niestety
      • bartasiawitolga Re: synek ma owsiki, a corka nie. mozliwe? 16.11.10, 13:42
        jestescie niezawodne dziewczyny!! mamunia x2-toja dzieki za wyczeprujacą odpowiedz. tak wlasnie myslałam, tesciowa pielegniarka zbagatelizowała wynik małej twierdząc dalej swoje , że faktycznie musi ją coś uczulać , choć ja uparcie jej powtarzam że to te robale parszywe. więc walczymy dalej z tymi pasożytami!dzieki dziewczyny
        • mamunia-x2toja Re: synek ma owsiki, a corka nie. mozliwe? 16.11.10, 14:20
          nie ma za co smile
          jak po nas widać, robale przyczyniają się też do ogólnego osłabienia odporności i torują drogę innym pasożytom - w naszym przypadku pneumokoki to były.
          A że przy okazji mieliśmy książkowe AZS, wyprysk kontaktowy, córka jak to określali 100% alergię (spuchnięta śluzówka noska) - jak widać wiele można do tego worka wrzucić i wszystko ma swoją nazwę kliniczną, tylko etiologia jakaś naciągana...

          Mam nadzieję, że u nas już tak zostanie. W przedszkolu dzieci akurat drugi tydzień zdziesiątkowane przez infekcję, a moje dzieci zdrowe big_grin
          I najważniejsze dla mnie - wreszcie odczuwam radość macierzyństwa przy synku. Od ponad miesiąca jest chodzącym słodziakiem. Nie jest taki niegrzeczny, płaczący i okropny jak przez te ponad 1,5 roku... Jesień w pełni, szaruga za oknem a mi do stanu depresyjnego daleko big_grin Wcześniej chodziłam smutna i zmęczona przez niego miesiącami... Jakieś wizyty u psychologów dziecięcych, nakręcanie się, że coś ze mną nie tak, że coś robię źle, skoro on tak marudzi...

          A do wszystkich tych lekarzy czuję straszny żal i wściekłość... I nie wierzę, że oni nie wiedzą, że przyczyna wielu chorób jest tak prosta!!! Zaleczają, udają że szukają przyczyny, a ty durny człowieku wracaj, bo nic ci nie pomaga... i próbuj coraz to nowych leków. I zarabiają, oni i farmacja...
          Psa się odrobacza profilaktycznie co kwartał. A człowieka wcale... A jak powie, że podejrzewa robale - to durnowaty uśmieszek na twarzy... "Robaki? No co pani!"
          • e-kasia27 Re: synek ma owsiki, a corka nie. mozliwe? 16.11.10, 14:38
            Nie zakładaj jednak z góry, że jedyną przyczyną wszystkiego są robale.
            Robale trzeba wytępić, ale...
            Ale czasami bywa też tak, że organizm zatruty alergenami nie radzi sobie z zakażeniami pasożytniczymi , wirusami i bakteriami - wtedy dziecko bez przerwy zbiera i ma jakieś pasożyty i bez przerwy choruje.
            Sama tak miałam, jako dziecko - bez przerwy owsiki, żadne kuracje nie pomagały na długo, bez przerwy przeziębienia, anginy, katary, kaszel.
            Dopiero wykluczenie z diety alergenów rozwiązało problem radykalnie - owsiki zniknęły, chorowanie też się skończyło.
            • mamunia-x2toja Re: synek ma owsiki, a corka nie. mozliwe? 16.11.10, 19:56
              Ekasia - ja chorowałam właśnie przez alergię na mleko krowie... Całe 9 lat mnie tym mordowali... Jak chorowałam to mleczko z miodem, bo zdrowe sad Ehhhh.
              To fakt, że robale to jedno, alergie to drugie.
              U mnie pewnie było tak jak i u ciebie - alergia, wiecznie wciskane zupki mleczne na śniadanie i kolację (a nienawidziłam ich, mleka w ogóle), potem zapewne robale i wieczne chorowanie...
              Ale z tego wyniosłam lekcję - że organizm sam odrzuca to co mu nie odpowiada. Moje dzieci jak czegoś nie chcą to ich nie zmuszam. Za to uwielbiają kapustę i ogórki kiszone - a tego nienawidzą robale smile
              • bartasiawitolga Re: synek ma owsiki, a corka nie. mozliwe? 16.11.10, 22:05
                dziewczyny poradzcie jeszcze w jednej kwestii kiedy wziąć druga dawka Pyrantelum? bo wersje są różne jedni po 10 drudzy po 12 dniach. jak bylo u Was?
                • mamunia-x2toja Re: synek ma owsiki, a corka nie. mozliwe? 16.11.10, 22:32
                  Ulotka mówi, że 14 dni... Ja znajduję mnóstwo informacji, że w zupełności starcza 12. 10 może być mało bo mniej więcej tyle potrzebują larwy np glisty na całą wędrówkę o organizmie (a pyrantelum i vermox działają tylko w przewodzie pokarmowym. Zentel na "dobicie" jak ja to mówię dam po 14 dniach.
                  • bartasiawitolga Re: synek ma owsiki, a corka nie. mozliwe? 16.11.10, 23:04
                    mamunia-x2toja jesteś wielka!!przyznam ze przeraża mnie walka z tym dziadostwem, w dniu podania pierwszej dawki generalne porzadki, teraz też wiecznie sprzątam,zmieniam pościel piore, gotuję,prasuję, ciągle pilnuje zeby dzieci ręce myły, nic do buzi nie brały zwłaszcza synek. i ciągle mam wrażenie że czegoś dobrze nie domyłam , nie wytrzepalam, nie splukalam.i tak w kółko to już jakby mała obsesja!!! i padam ze zmeczenia, ale cóż.
                    niedługo druga dawka i znów to samo!
                    • oliwkawawa Re: synek ma owsiki, a corka nie. mozliwe? 17.11.10, 16:10
                      bartasiawitolga - ja jak pierwszy raz walczyłam z owsikami miałam to samowink wyprałam chyba wszystkie nasze ciuchy, część przeszła test temp. 90 stopni, nad innymi się zlitowałam i tylko 60 stopniwink
                      Prasowałam kanapę i krzesła tapicerowanewink
                      Wyparzałam zabawki.
                      Wszystko w worach popakowanie etc.
                      Istne szaleństwo. Tak się przejęłam.

                      Teraz jak będziemy się leczyć to już lajtowo podejdę do tego. Sprzątnę jak zawsze-odkurzę i zmyję podłogi, wygotuję prześcieradła i ręczniki, oraz gacie i piżamy. Wypucuję łazienkę. No i zabawki przetrę. Synek już starszy więc teraz grunt to dbać o higienę, myć ręce etc. Nie chce mi się szaleć tak jak poprzednio, poza tym w ciąży jestem i siły na to nie mamwink
                      • mamunia-x2toja Re: synek ma owsiki, a corka nie. mozliwe? 17.11.10, 20:40
                        dziewczyny pamiętajcie, że przy owsikach bardzo ważny jest nawyk porannego dokładnego mycia pupy, jeszcze zanim dziecko gdziekolwiek pójdzie/usiądzie i my też. Bo owsiki składają jaj właśnie nocą na pupie.
                        No ja zabawek nie parzyłam tongue_out Nawet nie wpadłam na to... i dobrze, najważniejsze to znaleźć jakiś środek na zapobieganie... cos czego "przybysze" nie lubią.
                        • oliwkawawa Re: synek ma owsiki, a corka nie. mozliwe? 18.11.10, 21:06
                          my oprócz tego mycia tyłka rano to jeszcze smarowaliśmy na noc wazeliną, ponoć owski strasznie nie lubią i wtedy nie wychodzą. A ponoć jest też świetny candimin-wyciąg z oregano. Oregano one też nie cierpią. Teraz chyba spróbuję, przynajmniej ja bo synek z taką wrażliwą skórą to różnie może zareagować. Ale ja chętniewink Zwłaszcza że nie mogę brać leków. Pozostają mi jedynie metody naturalne, higiena i wazelina.
    • bartasiawitolga Re: synek ma owsiki, a corka nie. mozliwe? 21.11.10, 12:37
      dziewczyny czy udało sie którejs z Was za pierwszym wybić to nniechciane towarzystwo? bo u nas jest teraz pierwsze podejście, wczoraj przyjęliśmy wszyscy solidarnie druga dawkę pyrantelum po 12 dniach, ale widze że po pierwszej dawce, po tym gwałtownym pogorszeniu wskutek przyjęcia leku objawy minęły, skóra ładna zero kaszlu, niczego. od kilku dni znów gorzej wysypki , kaszele, swędzące tyłki. czyli podejrzewam,że znów robale siewyległy bo słowem jest identycznie jak opisywała mamunia x2-toja. teraz czekamy co sie będzie dalej działo. znów sprzątanie, gotowanie,trzepanie. ciekawa jestem czy za pierwszym podejsciem uda nam sie wybić to dziadostwo.
      mam jeszcze pytanie czy teraz jeśliby faktycznie sie nie udalo, lepszy byłby Zentel? czy znów walczyć pyrantelem? doda, ze córka 3 lata, syn 1,5 roku.
      • oliwkawawa Re: synek ma owsiki, a corka nie. mozliwe? 22.11.10, 12:44
        My wybiliśmy, ale w 3 turach. Po pierwszej dawce na pewno była poprawa, po kilku dniach pogorszenie (nowe pokolenie się wylęgło), po 2 dawce poprawa i już została do końca. Oczywiście 3 dawkę przyjęliśmy jak należy.

        A nie! Przepraszam. U teściowej nie wybiliśmy. Dostała od lekarza na poprawę Zentel w 3 turach. I wtedy się pozbyła, przynajmniej wg badań z Felixa.

        Musisz skonsultować się z lekarzem jak nie wybijecie do końca.
      • mamunia-x2toja Re: synek ma owsiki, a corka nie. mozliwe? 22.11.10, 21:57
        U nas jeszcze po 3cim podaniu Pyrantelum wyszły wysypki u synka. Dlatego dawaliśmy jeszcze Zentel. Na wszelki wypadek wszystkim.
        Od tamtej pory spokój jest(ok 1,5m-ca). Nic nie wskazuje, żeby to dziadostwo wróciło.
        Z tym, że ja stosuję Balsam Kapucyński co rano i olej z pestek dyni zapobiegawczo.
        Przy okazji nawet raz nikt z nas chory nie był od tamtej pory, co normalnie cudem mi się wydaje, zwłaszcza jeśli chodzi o dzieci.
      • mamunia-x2toja Re: synek ma owsiki, a corka nie. mozliwe? 22.11.10, 22:15
        Nie wiem czy trafiłaś na to:
        zdrowiedladziecka.pl/dziecko-pasozyty.html
        chodzi mi o ten fragment: "Jeśli jakiś lekarz daje Wam środek chemiczny na pasożyty a nie mówi o błonniku, TO ZMIEŃCIE LEKARZA!!!!!!!!!!!! W głowie się nie mieści, jak bardzo dajecie truć swoje dzieci. Jeśli lek chemiczny zabije pasożyty to chyba oczywistym jest jak najszybsze pozbycie się ich z organizmu. A jak to jest możliwe bez błonnika??????????? Ile ma Wasze dziecko chodzić z martwymi glistami w brzuchu, co????? Do następnego wypróżnienia???? A jeśli ma zaparcia???? Jeśli Wasz lekarz nie zaleca dziecku flory bakteryjnej doustnie, TO JEST TO KONOWAŁ A NIE LEKARZ!!!! Nigdy dziecko nie będzie zdrowe, jeśli zabraknie mu bakterii acidofilinych, szczególnie po lekach antypasożytniczych, które wyjaławiają jelita. A jelita bez flory bakteryjne są narażone na ataki innych pasożytów." Chodzi tu głównie o namnożenie się grzybów, które też powodują wiele chorób.
        Tu masz link o candydozie choćby:
        zdrowiedladziecka.pl/dziecko-grzybice.html nie chodzi mi absolutnie o podany tu sposób leczenia. Jest to po prostu napisane normalnym językiem.
        Może jeszcze to cię zaciekawi:
        www.stowarzyszenie-razem.org/zdrowie/wiedza/kandydoza-ukryty-problem.html
        Chodzi mi tylko o to, żebyś wzięła pod uwagę co może nastąpić i jak zapobiegać.
        Ja swoim dzieciom jeszcze daję probiotyki, co opakowanie to inny. Zamierzam skończyć za ok. 2 tygodnie odstawiając je stopniowo.
        • bartasiawitolga Re: synek ma owsiki, a corka nie. mozliwe? 23.11.10, 14:02
          ...heh....jak to mawia mój mąż lekarze najpierw wyciągna z ciebie kasę a pozniej zaczną Ciebie leczyc, kurde coś w tym jest. widzisz nikt i nawet nie wspomniał o tym (teściowa pielęgniarka ) ani pediatra ani rodzinny. dzieki mamunia-x2toja za radę!!
          • arsloneczko Re: synek ma owsiki, a corka nie. mozliwe? 23.11.10, 15:26
            Dziewczyny napiszcie prosze gdzie można kupić taki olej z pestek Dyni?
            POza tym czy matka karmiąca noworodka może jeść taki olej? hmm może spródbuję od małych dawek. Najstarsza córka przedszkolak zaczeła nam regaować na roztocza.
            dzieki
            • mamunia-x2toja Re: synek ma owsiki, a corka nie. mozliwe? 24.11.10, 09:57
              Olej jak olej, możesz i w ciąży i przy karmieniu, tak jak oliwa z oliwek.
              Powinnaś dostać go w każdym sklepie ze zdrową żywnością, ale jak tam patrzyłam to drożyzna straszna - za 200ml chcieli 42zł.
              Ja kupiłam przy okazji zakupu Balsamu Kapucyńskiego tutaj:
              sklep.balsamkapucynski.pl/Oleje-i-olejki_Olej-dyniowy%283,1473,%29.aspx
              ale sam olej+przesyłka to wyjdzie ci podobnie.
              Ten olej musi być tłoczony na zimno, bo nie wiem czy pisałam wcześniej.
              • arsloneczko Re: synek ma owsiki, a corka nie. mozliwe? 24.11.10, 12:54
                Dzięki za odpowiedź. Babcia sprawdzała w jednym z marketów i stwierdziła, ze sprowadzaja z China wiec nie nadawał się.
                aga
                • oliwkawawa Re: synek ma owsiki, a corka nie. mozliwe? 06.12.10, 12:01
                  Ja kupuję olej z pestek dyni w Stokrotcesmile Jest tańszy niż w Almiewink To wszystko od sklepu zależy.
                  Kupuję taki:
                  img1.frisco.pl/products/full/9006045106029_f.jpg?aaa6e6e9f97f8585c1ae49488beedd07
                  W Almie ponad 40 zł, w Stokrotce 32 złsmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja