aleks2539
05.02.11, 22:25
Od początku... W czerwcu 2010 roku urodziłam córkę. Nigdy nie wierzyłam w dietę matki karmiącej więc takowej nie miałam. Karmiłam młodą piersią, chodziłam na chińskie/wietnamskie/fast foodowe jedzenie, jadłam absolutnie wszystko a córka po prostu rosła, rozwijała się, wszystko było w porządku. I tak błogo żyliśmy do grudnia. W grudniu jak miała 6 miesięcy nagle jej się "zepsuła" buzia, miała drobne krostki, czerwone plamki, później poleciało standardowo - szyja, pachwiny, zgięcia, pachy. Myślałam że od orzeszków, ale w sumie wcześniej snickersy jadłam i było ok. Dostałam maść sterydową, nieświadoma ją posmarowalam. Wszystko oczywiście zeszło i nawrót. Myślałam, że to miód... Steryd - zeszło.. Ale coś mnie tchneło, poczytałam i stwierdziłam, że maść wyrzucam i będziemy sobie radzić emolientami. Posmarowałam ją emolium. Jedna wielka wysypka, później oilatum, balneum intensiv cream, allerco. To samo. Młoda wysypana. Odstawiłam emolienty "zainwestowałam" w maść cholesterolową i było ok. Ale znowu robiły się plamy na ciele. W tym czasie zaczęłam rozszerzać dietę córki i niestety ale tak naprawdę ciężko mi dojść do tego co ją uczula. Niestety jest to moja wina, bo nie potrafię przez 5 dni podawać tylko dyni czy jabłka i szybciej wprowadzam rzeczy....
Drogą intensywnego myślenia doszłam jednak do tego że pod koniec listopada wyjełam kołdrę z pierza... Kołdra została schowana, jest ciut lepiej. Buzia praktycznie czysta ale okolice szyi mało ciekawe.
Piersią karmię cały czas, unikam podawania jej słoiczków z mlekiem, selerem. Piorę w proszku Jelp (od urodzenia).
Macie jakieś pomysły na to co ją uczula? Może po prostu to pierze jeszcze "lata" po domu. Co mam zrobić w tym temacie? Mamy wykładzinnę, czy można ją jakoś odkazić?
Kupiłam dzisiaj Eledil... ciekawe jak na niego zareaguje