avrii
15.02.11, 13:53
Witam,
Mam 4 miesięcznego synka i już dobre półtora miesiąca zmagamy się z alergią.
W zasadzie to niemal od początku synek miał jakieś problemy skórne. Już w szpitalu pojawiły się jakieś krosteczki na policzkach, położna stwierdziła, że wygląda jej to na krostki od proszku albo że ma delikatną skórę i pieluszka tetrowa kładziona przy buźce go obciera. Krostki bardzo szybko zniknęły.
Jak miał 3 tygodnie dostał trądziku niemowlęcego i bardzo brzydkiej skóry na całej główce. Nie wiem czy to była ciemieniucha, bo u starszej córki to zupełnie inaczej wyglądało (ale ona niealergiczna), ale miał strasznie suchą skórę calej główki, w końcu porobiła się taka skorupa, jakby łuski miejscami. Pomagało tylko smarowanie linomagiem lub oliwą z oliwek przed kąpielą. Łuszczącą skórę miał też przy uszkach. Pediatra orzekła, żeby się tym nie przejmować, że to takie niemowlęce zapalenie skóry, że minie po 3 miesiącu, kazała smarować nawilżającym kremem np oilatum. To kompletnie nie pomagało, więc dalej stosowałam ten linomag i oliwę i jakoś sobie z tym daliśmy radę, choć co kilka dni skóra na główce ponownie robiła się wysuszona (ale to już wyglądało pięknie w porównaniu z tym co było wcześniej). Trądzik zszedł z buzi, ale została po nim na buźce taka drobniutka kaszka, jakby go kaszką manna obsypało- widoczne to było tylko pod światło. Generalnie było dużo lepiej i byłam skłonna już uwierzyć lekarce, że faktycznie to się unormuje.
Gdzieś w połowie grudnia dostał suchej skóry na brzuszku, ale żadnej wysypki nie było. Zalecenie kąpieli w oilatum czy emolium, nawilżanie itp.
No i przyszły Święta Bożego Narodzenia. Problemy skórne jakoś szczególnie się nie nasiliły, bo w zasadzie cały czas coś tam było, raz lepiej, raz gorzej (zaznaczyć jednak muszę, że moje dziecko to azs ma ogólnie bardzo łagodne, zmiany skórne nigdy nie były jakieś duże, przerażające, nigdy go też chyba nie swędziało, bo jest pogodny, spokojny, pięknie śpi). Natomiast kupki, które się wtedy pojawiły nie pozostawiły mi złudzeń, że coś jest jednak nie tak (zaznaczam, że mimo wcześniejszych objawów skórnych nigdy nie mieliśmy problemów z brzuszkiem, kupki też były książkowe). Jak wyglądały? Ciemnozielone, ciągnące się, często rzadkie. Na własną rękę odstawiłam nabiał, miód, orzechy, cytrusy, kakao i wszelkie silne alergeny.
3 stycznia poszliśmy do lekarza, orzekł podejrzenie azs, zalecił kąpiele w oilatum i krochmalu na zmianę, mi dietę. Acha, jeszcze kazał podawać małemu zyrtec przez 3 tygodnie, żeby wyciszyć alergię- 2 razy dziennie po 2 kropelki.
Tydzień później znowu byliśmy u lekarza, tym razem innego. Kazała ścisłą dietę trzymać (skorygowała niektóre rzeczy po tym pierwszym lekarzu, bo on np pozwolił mi na mleko sojowe i kozie... ), zyrtec przepisała 3 kropelki rano i 7 kropli wieczorem (synek miał wtedy 3 miesiące), pielęgnacja skóry jw.
Generalnie kupy zaczynały być coraz lepsze, w chwili obecnej nie bywają już zielone, natomiast nie są nadal takie jak przed pojawieniem się tych zielonych kupek. Są żółte, musztardowe, ale takie trochę jakby roztrzepać surowe żółtko (przepraszam za dokładność opisu).
Co do skóry to jest różnie. Czasem budzi się gładziutki, a w ciągu dnia się coś pojawia. Pojawia się i znika i tak w kółko. Tyle tylko, że nie miewa już wysypki wyczuwalnej pod palcami. Jest to wysypka jakby podskórna, takie maleńkie czerwone plamki.
Acha, dodam jeszcze, że w czasie tego okresu nasilenia synek miewał też lekko naderwane uszka.
Zaliczyliśmy także wizytę u alergologa, ale pani doktor nic szczególnego nie zaleciła. Dieta plus pielęgnacja, nie kazała brać żadnych lekarstw. W ogóle sprawiała wrażenie jakbyśmy nie przyszli do niej z niczym szczególnym, bo zmiany skórne niewielkie.
W chwili obecnej synek ma zmiany na oskrzelach, pierwszy lekarz nakazał robić nebulizacje z pulmicortu i boredualu, dawać flegaminę i clemastinum, po kilku dniach synek miał stan podgorączkowy, przestraszyłam się i poszliśmy prywatnie, bo była sobota i ta lekarka orzekła, że to jest reakcja alergiczna, nie ma cech infekcji. Przepisała dalsze nebulizacje i doustnie encorton przez 5 dni po jednej tabletce (encortonu nie daję, bo się boję, idę jutro to skonsultować jeszcze). Kazała też zaditen podawać.
Tak sobie myślę, że być może faktycznie to alergiczne te oskrzela teraz, wcześniej synek w styczniu też miał katarek mały i kaszelek, ale bez żadnych zmian osłuchowych, przeszło bez żadnych lekarstw, w grudniu zaś miał kilka dni mały katarek z ropiejącymi oczkami (nie wiem czy mam to kojarzyć z alergią, bo zawsze w tym samym czasie chorowała starsza córka, poszła pierwszy rok do przedszkola od grudnia i ciągle coś przynosi i myśleliśmy, że mały łapie od niej).
Podsumowując- ja już nic nie wiem, czuję się strasznie zagubiona w tym temacie. Ogólnie na przestrzeni tego 1,5 miesiąca i skóra i kupki poprawiły się bardzo, ale nadal nie wiem czy już wyeliminowałam alergen czy nadal coś jeszcze tkwi. Lekarka ta co stwierdziła, że oskrzela zareagowały skurczem na alergen twierdzi, że coś jeszcze musi go alergizować. Tylko co? Ja już nawet pszenicę odstawiłam ponad 2 tygodnie temu. Dziś na śniadanie zjadłam ryż z marchewką i na obiad zjem to samo, może jak ze 2-3 tygodnie polecę na takiej diecie to przyjdzie jakaś poprawa? I wtedy będę po jednej rzeczy wprowadzać i testować? Bo tak kazano mi robić (i pediatra i alergolog), tyle tylko, że tej całkowitej poprawy nie ma i ja ciągle zamiast coś wprowadzać eliminuję kolejne rzeczy, zostało już ich tak mało, że nie wiem co mam jeszcze wykluczyć.
Znalazłam polecaną lekarkę pediatrę alergologa i chyba jeszcze spróbujemy skonsultować u niej. A może ktoś z Was może mi polecić dobrego alergologa (idealnie by było jakby był jeszcze pulmonologiem) w Warszawie?
Czy ktoś z Was też tak długo błądził po omacku? Napisałam w nadziei, że tu tyle doświadczonych osób i być może ktoś coś mi zasugeruje- co jeszcze mogę zrobić?
Przychodzi mi do głowy jeszcze, że być może synek jeszcze jakąś wziewną alergię ma. Kurz chyba odpada, bo raczej by kichał? Jak można do tego dojść czy dziecko ma alergię wziewną?
Jeśli ktoś doczytał do końca to mogę tylko podziękować za wytrwałość.
Będę wdzięczna za każde wskazówki.