Jak mam dojść co jest mojemu dziecku?

15.02.11, 13:53
Witam,

Mam 4 miesięcznego synka i już dobre półtora miesiąca zmagamy się z alergią.
W zasadzie to niemal od początku synek miał jakieś problemy skórne. Już w szpitalu pojawiły się jakieś krosteczki na policzkach, położna stwierdziła, że wygląda jej to na krostki od proszku albo że ma delikatną skórę i pieluszka tetrowa kładziona przy buźce go obciera. Krostki bardzo szybko zniknęły.
Jak miał 3 tygodnie dostał trądziku niemowlęcego i bardzo brzydkiej skóry na całej główce. Nie wiem czy to była ciemieniucha, bo u starszej córki to zupełnie inaczej wyglądało (ale ona niealergiczna), ale miał strasznie suchą skórę calej główki, w końcu porobiła się taka skorupa, jakby łuski miejscami. Pomagało tylko smarowanie linomagiem lub oliwą z oliwek przed kąpielą. Łuszczącą skórę miał też przy uszkach. Pediatra orzekła, żeby się tym nie przejmować, że to takie niemowlęce zapalenie skóry, że minie po 3 miesiącu, kazała smarować nawilżającym kremem np oilatum. To kompletnie nie pomagało, więc dalej stosowałam ten linomag i oliwę i jakoś sobie z tym daliśmy radę, choć co kilka dni skóra na główce ponownie robiła się wysuszona (ale to już wyglądało pięknie w porównaniu z tym co było wcześniej). Trądzik zszedł z buzi, ale została po nim na buźce taka drobniutka kaszka, jakby go kaszką manna obsypało- widoczne to było tylko pod światło. Generalnie było dużo lepiej i byłam skłonna już uwierzyć lekarce, że faktycznie to się unormuje.
Gdzieś w połowie grudnia dostał suchej skóry na brzuszku, ale żadnej wysypki nie było. Zalecenie kąpieli w oilatum czy emolium, nawilżanie itp.
No i przyszły Święta Bożego Narodzenia. Problemy skórne jakoś szczególnie się nie nasiliły, bo w zasadzie cały czas coś tam było, raz lepiej, raz gorzej (zaznaczyć jednak muszę, że moje dziecko to azs ma ogólnie bardzo łagodne, zmiany skórne nigdy nie były jakieś duże, przerażające, nigdy go też chyba nie swędziało, bo jest pogodny, spokojny, pięknie śpi). Natomiast kupki, które się wtedy pojawiły nie pozostawiły mi złudzeń, że coś jest jednak nie tak (zaznaczam, że mimo wcześniejszych objawów skórnych nigdy nie mieliśmy problemów z brzuszkiem, kupki też były książkowe). Jak wyglądały? Ciemnozielone, ciągnące się, często rzadkie. Na własną rękę odstawiłam nabiał, miód, orzechy, cytrusy, kakao i wszelkie silne alergeny.
3 stycznia poszliśmy do lekarza, orzekł podejrzenie azs, zalecił kąpiele w oilatum i krochmalu na zmianę, mi dietę. Acha, jeszcze kazał podawać małemu zyrtec przez 3 tygodnie, żeby wyciszyć alergię- 2 razy dziennie po 2 kropelki.
Tydzień później znowu byliśmy u lekarza, tym razem innego. Kazała ścisłą dietę trzymać (skorygowała niektóre rzeczy po tym pierwszym lekarzu, bo on np pozwolił mi na mleko sojowe i kozie... ), zyrtec przepisała 3 kropelki rano i 7 kropli wieczorem (synek miał wtedy 3 miesiące), pielęgnacja skóry jw.
Generalnie kupy zaczynały być coraz lepsze, w chwili obecnej nie bywają już zielone, natomiast nie są nadal takie jak przed pojawieniem się tych zielonych kupek. Są żółte, musztardowe, ale takie trochę jakby roztrzepać surowe żółtko (przepraszam za dokładność opisu).
Co do skóry to jest różnie. Czasem budzi się gładziutki, a w ciągu dnia się coś pojawia. Pojawia się i znika i tak w kółko. Tyle tylko, że nie miewa już wysypki wyczuwalnej pod palcami. Jest to wysypka jakby podskórna, takie maleńkie czerwone plamki.
Acha, dodam jeszcze, że w czasie tego okresu nasilenia synek miewał też lekko naderwane uszka.
Zaliczyliśmy także wizytę u alergologa, ale pani doktor nic szczególnego nie zaleciła. Dieta plus pielęgnacja, nie kazała brać żadnych lekarstw. W ogóle sprawiała wrażenie jakbyśmy nie przyszli do niej z niczym szczególnym, bo zmiany skórne niewielkie.
W chwili obecnej synek ma zmiany na oskrzelach, pierwszy lekarz nakazał robić nebulizacje z pulmicortu i boredualu, dawać flegaminę i clemastinum, po kilku dniach synek miał stan podgorączkowy, przestraszyłam się i poszliśmy prywatnie, bo była sobota i ta lekarka orzekła, że to jest reakcja alergiczna, nie ma cech infekcji. Przepisała dalsze nebulizacje i doustnie encorton przez 5 dni po jednej tabletce (encortonu nie daję, bo się boję, idę jutro to skonsultować jeszcze). Kazała też zaditen podawać.
Tak sobie myślę, że być może faktycznie to alergiczne te oskrzela teraz, wcześniej synek w styczniu też miał katarek mały i kaszelek, ale bez żadnych zmian osłuchowych, przeszło bez żadnych lekarstw, w grudniu zaś miał kilka dni mały katarek z ropiejącymi oczkami (nie wiem czy mam to kojarzyć z alergią, bo zawsze w tym samym czasie chorowała starsza córka, poszła pierwszy rok do przedszkola od grudnia i ciągle coś przynosi i myśleliśmy, że mały łapie od niej).
Podsumowując- ja już nic nie wiem, czuję się strasznie zagubiona w tym temacie. Ogólnie na przestrzeni tego 1,5 miesiąca i skóra i kupki poprawiły się bardzo, ale nadal nie wiem czy już wyeliminowałam alergen czy nadal coś jeszcze tkwi. Lekarka ta co stwierdziła, że oskrzela zareagowały skurczem na alergen twierdzi, że coś jeszcze musi go alergizować. Tylko co? Ja już nawet pszenicę odstawiłam ponad 2 tygodnie temu. Dziś na śniadanie zjadłam ryż z marchewką i na obiad zjem to samo, może jak ze 2-3 tygodnie polecę na takiej diecie to przyjdzie jakaś poprawa? I wtedy będę po jednej rzeczy wprowadzać i testować? Bo tak kazano mi robić (i pediatra i alergolog), tyle tylko, że tej całkowitej poprawy nie ma i ja ciągle zamiast coś wprowadzać eliminuję kolejne rzeczy, zostało już ich tak mało, że nie wiem co mam jeszcze wykluczyć.
Znalazłam polecaną lekarkę pediatrę alergologa i chyba jeszcze spróbujemy skonsultować u niej. A może ktoś z Was może mi polecić dobrego alergologa (idealnie by było jakby był jeszcze pulmonologiem) w Warszawie?
Czy ktoś z Was też tak długo błądził po omacku? Napisałam w nadziei, że tu tyle doświadczonych osób i być może ktoś coś mi zasugeruje- co jeszcze mogę zrobić?
Przychodzi mi do głowy jeszcze, że być może synek jeszcze jakąś wziewną alergię ma. Kurz chyba odpada, bo raczej by kichał? Jak można do tego dojść czy dziecko ma alergię wziewną?
Jeśli ktoś doczytał do końca to mogę tylko podziękować za wytrwałość.
Będę wdzięczna za każde wskazówki.
    • parietaria Re: Jak mam dojść co jest mojemu dziecku? 15.02.11, 17:52
      jak zaczniesz tak eliminowac to zostanie czy pusty talerz!
      Napisz dokładnie co jadłaś przed marchewką i ryżem.

      • avrii Re: Jak mam dojść co jest mojemu dziecku? 15.02.11, 19:00
        Sniadanie- kanapki (chleb tylko ciemny, od 2 tygodni wyłącznie żytni) z dżemem (jagodowy, brzoskwiniowy, morelowy), pasztetem (drobiowym, pieczonym samemu bez jajek kurzych i bułki tartej) lub pieczoną przez siebie piersią indyka, jajka przepiórcze, margaryna bezmleczna, płatki owsiane na wodzie.
        Kawa zbożowa z mlekiem kokosowym (alergolog zezwoliła na to mleko)

        obiady: pierś z indyka i kurczaka, ryż, makaron ryżowy, ziemniaki, kasza jaglana, kasza gryczana, pieczarki, warzywa: marchew, cukinia, buraki, fasola, cieciorka, soczewica sporadycznie, brokuły, kalafior, rzodkiew białs, cebula, por.

        kolacje- zwykle jak śniadania

        przekąski: owoce suszone- śliwki, morele, daktyle, słonecznik, pestki dyni, figi (tych już kilka tygodni nie jadłam, bo alergolog zabroniła), czasem chipsy solone (ale tylko lays, bo mają w składzie jedynie ziemniaki, sól i olej), banany i jabłka (obydwa te owoce czasowo wyłączałam jako podejrzane, ale niewiele to zmieniało)

        Chyba tyle, całkiem sporo smile
        • parietaria Re: Jak mam dojść co jest mojemu dziecku? 15.02.11, 19:44
          Zacznę od pzrekąsek, jeżlei chipsy mozna tak nazwać.
          Weż i wywal to świnstwo natychmiast.

          Owoce suszone: gdzie kupujesz? jak w zwykłym sklepie to takie owoce sa suszone w dwutlenku siarki. Zanim je zjesz przelej je porządnie wrzatkem.
          A najlepiej to je wyeliminowac

          Zapmiast opychac sie kanapkami to ugotuj zupe. Możesz jeśc np na snaidanie i na obiad tez.

          Napisz mi jeszce jakich pzrypraw uzywasz. ?
          Co pijesz?



          • avrii Re: Jak mam dojść co jest mojemu dziecku? 15.02.11, 21:36
            Wiesz co, tych chipsów to ja zjadłam kilka razy po garstce smile i zanim małego uczuliło nie jadłam chipsów w ogóle, ani razu, bo za nimi nie przepadam najzwyczajniej w świecie, kupiłam je w momencie 'podłamania', kiedy miałam kryzys i wielką ochotę na coś słodkiego. Ale masz rację na pewno, że jeść tego nie powinnam wcale.

            Owoce suszone na targu kupowałam, czasem w sklepie zwykły. Przelewałam wrzątkiem, ale to i tak chyba siarki nie likwiduje całkiem.

            Zup gotuję dużo (nie pisałam o zupach, bo i tak gotuję je z produktów, które wymieniłam)- dziś na kolację jadłam np krupnik smile.

            Piję najwięcej wody niegazowanej, kawę zbożową z mlekiem kokosowym (jedną dziennie, choć dziś już się powstrzymałam, bo sama nie wiem czy powinnam) i herbatę zieloną. Acha, czasem wieczorem piwo małe bezalkoholowe (jakąś tam maleńką ilość alkoholu ma, ale synek przesypia mi po 9-10 godzin ciągiem w nocy to nieraz sobie pozwolę wieczorem).

            Z przypraw to używałam do niedawna różnych, ale zawsze naturalnych, bez glutaminianu sodu- sól, pieprz, curry, ziele, listek laurowy do zupy, jakieś zioła. Po wizycie u alergolog, czyli od dwóch tygodni używam tylko soli i pieprzu.

            Dzięki za sugestie.
            • parietaria Re: Jak mam dojść co jest mojemu dziecku? 15.02.11, 23:15
              No to zostawmy takie wynalazki jak chipsy.
              Jak masz kryzys i wielka ochote na coś słodkiego ( nie wiem dlaczego pzryszły ci do głowy chipsy?) to kup sobie melasę czyli syrop buraczany.
              No widzisz, krupnik, na pewno czujesz sie lepiej.
              I jeszce o chlebie, niekupuj chleba z ziarenkami na sezamem, czy czym tam .
              Zwracaj uwagę na ten chleb. czasami robia ciemny chleb barwiąc go karmelem.
              Moższ spróbowac upiec sobie chleb. Wtedy wiesz co jesz.
              Margaryna tez jest sztuczna. Możesz z niej zrezygnowac? Chleb posmaruja masłem sklarowanym,. Dobrze sklarowane masło nie zawiera białka mleka tylko tłuszcz.

              Jak czytalam co jeszc to zwróciłam uwage na cieciorkę . jak ja gotujesz?
              Moczysz na noc?
              Nie piszesz o marakonach, masz je wykluczyć? Czy sama tak postanowiłaś?
              Do kasz możesz dorzucić kukurydzianą.

              I uporządkuj sobie wszystko. Rób notatki co jesz, codziennie.
              No i jeszce mieso. Dlaczego nie jesz np wieprzowiny? Jesz w kołko kurczaka i indyka.
              Może trzeba cos zmienić.
              Upiecz sobie kawałek wieprzowinę i bedziesz miala jako wędline do chleba albo na obiad.
              Acha i jeszcze jedno nie przesadzaj z ziarenakmi zwłaszcza słonecznik.














              • avrii Re: Jak mam dojść co jest mojemu dziecku? 16.02.11, 10:48
                Dzięki.
                Chipsy mi kupił mąż wink, jak go poprosiłam, żeby poszukał w sklepie coś w rodzaju smakołyku, co mogłabym zjeść smile. Ja generalnie nie lubię chipsów, bo zawsze mnie mdliły (tak mam od zawsze, że mogłam zjeść pół czekolady i mnie nie zemdliło, a tłuste chipsy już po kilku), no ale te lays'y są całkiem smaczne i nietłuste tak jak inne. I w składzie mają tylko ziemniaki, sól i olej słonecznikowy, nic więcej. Także nie sądzę, żeby małemu zaszkodziły, choć zgodzę się, że dla mnie samej nawet to jednak nie najzdrowsze jedzenie.
                Chleba z karmelem ani sezamem nie jem (ten sezam to dopiero z 3 tygodnie temu wywaliłam całkiem), kupowałam sobie taki chleb 'kaszanka' z ziarnami słonecznika właśnie (czemu nie przesadzać? też może uczulać słonecznik??), no i raz w tygodniu moja mama piecze chleb i zawsze nam daje smile, teraz jak była u mnie pokazała mi jak to się robi, zostawiła zakwas i będę sobie piekła.
                Margaryny tak szczerze mówiąc to nie znosze i długo jej nie jadłam, ale w końcu zbrzydły mi suche kanapki i znalazłam taką, która w smaku nie jest tak obrzydliwa. O tym maśle klarowanym to nie wiedziałam, dzięki. Ostatnio zrobiłam sobie majonez z jajek przepiórczych, łyżeczki musztardy i oleju lnianego i strasznie mi smakował, na kanapkę zamiast masła też by się nadał, tylko nie wiem czy mogę troszkę musztardy?
                Cieciorkę zawsze moczę, niekoniecznie na całą noc, ale dobre kilka godzin. Nie jem jej jednak często.
                Makarony wykluczyłam ze względu na zawartość jajek. Jem czasem ryżowy, np do rosołu albo z warzywami.
                Notatki robię, ale jakoś nic mi to nie wnosi póki co sad
                Jeszcze co do tych kanapek. To ja wcale nie jadłam ich tak dużo. Bo jeśli na śniadanie były jajka, omlet czy owsianka bezmleczna to na kolację kanapki i na odwrót.
                Kurczę, nigdy bym nie pomyślała, że to może być takie trudne dojście do tego co szkodzi.
                Na innym forum ktoś mi napisał, że możliwe, że to może być też alergia wziewna i żebym wywaliła z domu dywany, narzuty, pluszaki, kwiaty... Ale to chyba przesada póki co? Bo ewidentnie synek ma pokarmówkę (świadczą o tym kupy) i ona też może powodować jakieś dolegliwości górnych dróg oddechowych. No nic, w sobotę mam nadzieję ta alergolog trochę pomoże mi również ukierunkować moje działania.
                Dzięki raz jeszcze.
                • agus7 Re: Jak mam dojść co jest mojemu dziecku? 16.02.11, 12:04
                  Avrii, mam podobna sytuacje i podobne perypetie z dieta. Jestem na diecie od 3 miesiecy, a skora SYna (ma 4,5 miesiaca) nigdy nie zeszla do czystej. Ciagle jest poprawa i pogorszenie, skora zmienia sie doslownie z godziny na godzine... zastanawiam sie czy nie wykluczyc z diety glutenu - ale wtedy zaczyna sie juz robic lekki hardkor. Dermatolog stwierdzila ze to AZS, alergolog jest w trakcie diagnozowania, bo wg niego gdyby to bylo AZS to Synek drapalby sie na potege, a drapie sie w sumie sporadycznie i ladnie spi (odpukac!).

                  Jaka margaryne jesz? moze ona zawiera "cos". Ja tylko ohydna niebieska Flore w malych ilosciach. ale chyba tez sprobuje klarowania masla - dzieki za podpowiedz.

                  Trzeba uwazac na pieczywo, pytac w piekarni co zawiera. Chleby razowe czesto zawieraja serwatke, a bulki margaryne.
                  Jesli nie wyluczasz pszenicy to mozesz jesc makarony wloskie - 100% pszenicy durum.

                  ja jem na sniadanie kanapki z flora i pieczonym indykiem. z przypraw uzywam sol, pieprz, majeranek. czasem kanapka z domowym dzemem z wisni, mirabelek lub sliwek. czasem z golden syrupem (smakuje i wyglada jak miod).
                  Pieke sobie ciasteczka owsiane z margaryny bezmlecznej (Palma) i bez jajek.
                  Na obiady jem glownie krolika i indyka, ostatnio pare razy tez wieprzowina bo podobno nie uczula. Rozne kasze, ziemniaki, ryz. Marchewke, buraki. Zupy - glownie krupnik lub jarzynowa, bez selera. Odstaawilam wywary z miesa. Jablka, banany, na jakis czas wylaczylam banany, ale nie zauwazylam zwiazku...

                  Jem tez platki kukurydziane z mlekiem owsianym.
                  Jadlam soczewice i kielki z soczewicy - czy to moglo zaszkodzic?
                  poza tym z suszonych owocow jadlam tylko morele eko suszone na sloncu - ale teraz i ich sie boje.

                  Probowalam wprowadzic jajka przepiorcze, serek kozi, ogorka kiszonego, wedzona makrele, ale po kazdym z tych produktow wydawalo mi sie ze sie pogarsza i wycofywalam sie sad

                  Bierzesz jakis suplement wapnia? to b. wazne!

                  Teraz chce zaczac rozszerzanie diety Synka i boje sie jak to bedzie - jak poznac czy zaszkodzilo cos co On zjadl bezposrednio czy przez moje mleko...

                  trzymajmy sie razem
                  • agus7 Re: Jak mam dojść co jest mojemu dziecku? 16.02.11, 12:09
                    jeszcze dodam ze wg dermatolog moge jesc:

                    indyk, krolik
                    ryz, ziemniaki, kasze, makarony 100% pszenicy
                    marchew, pietruszka, buraki, kukurydza, cukinia, brokuly, kalafior, brukselka, dynia, szpinak, fasolka szparagowa, por
                    troszke czosnku, cebuli, kapusty
                    jablka, gruszki, sliwki, banany
                    margaryna bez serwatki w skladzie, mezmleczna - Flora niebieska lub Beviva
                    oliwa z oliwek, olej rzepakowy
                    dzemy np. w wisni, mirabelek
                    slaba kawa herbata, melisa, sok jablkowy, karmi rozgazowane
                    z przypraw sol, pieprz, majeranek, ziele ang, listek laurowy
                • ladyjane Re: Jak mam dojść co jest mojemu dziecku? 18.02.11, 11:44
                  Makaron z Lubelli nie ma jajek.
                  Mój synek był uczulony na jabłka, morele, brzoskwinie, marchewkę, pietruszkę i seler - 3 ostatnie to akurat silne alergeny i od razu nam ich zabroniono.
                  Jajka przepiórcze zaczęliśmy stosować jak miał ok 1,5 roku.
            • klaramama-to-ja Re: Jak mam dojść co jest mojemu dziecku? 16.02.11, 12:12
              kawa zbożowa, piwo - to słód jęczmienny, używany również jako "polepszacz" pieczywa, składnik płatków kukurydzianych itp. ja mogę jeść kaszę jęczmienną, ale czegoś zawierającego słód już nie.

              może odstaw te produkty na kilka dni?
    • kotkowa Re: Jak mam dojść co jest mojemu dziecku? 16.02.11, 14:22
      My tez walczylismy dlugo z niby alergia - ale u nas byly bole brzucha, niechec do jedzenia, lekka kaszka na buzce, dopiero pozniej brzydkie kupki i pojawialy sie suche placki na ciele. Przeszlismy na Nutramigen, ale poprawy nie bylo, porawilo sie na Bebilonie Pepti MCT. Do tej pory maly nic nie je poza ta mieszanka, bo na wszystko dotychczas zle reagowal. Dopiero niedawno odebralam wynik badania na pasozyty i wyszlo, ze ma lamblie i candide i pewnie to jest przyczyna tych problemow, to moze powodowac alergie i azs. Wlasnie sie leczymy. Maly mial tez robione testy skorne i wyszlo uczulenie na zoltko, kalafiora, ziemniaka, marchew, roztocza, pylki drzew i candide. Moja alergolog uwaza, ze mozna robic testy dziecku, ktore bylo karmione piersia przez kilka m-cy, bo mialo stycznosc z alergenami i wytworzylo przeciwciala. Testy sa wiarygodne w jedna strone- tzn negatywny nie daje pewnosci, pozytywny jets pewny. Takze jedyne co mi przychodzi jeszcze do glowy to zrobic testy, zbadac dziecko na nietolerancje laktozy (bad. kalu na substancje redukujace) i przebadac na pasozyty (akurat w Wawie macie swietnego specjaliste pediatre, ktory zna sie na pasozytach - dr Wojciech Ozimek, sama sie z nim konsultowala, choc jestem z Poznania).
      • parietaria Re: Jak mam dojść co jest mojemu dziecku? do avrii 16.02.11, 19:27
        Odpowiem Ci na pytanie o ziarenach słonecznika ale najpierw prosze popatrz na etykietke piwa i sprawdź skład. czy są tam substancje słodzące? czy jest napisanie jakie?
    • ewa_mama_krzysia Re: Jak mam dojść co jest mojemu dziecku? 16.02.11, 21:23
      qrcze wydaje mi się że za dużo różności jesz a podobno alergen moze do mies dawać objawy, uczula w ciągu 72 godz. Ja w eliminacji diety doszłam do ryżu i było źle, teraz wiem że mojego syna np indyk uczulał, kurczaków radzę nie jeść chyba że sprawdzone nie karmione antybiotykami. Polecam w Wawie w IMi D dr. Wawrzyniak
      • avrii Re: Jak mam dojść co jest mojemu dziecku? 20.02.11, 00:29
        Dzięki dziewczyny za wszelkie rady i sugestie smile, jutro przeczytam jeszcze raz i postaram się odnieść (dziś już zbyt późna pora jak dla mnie smile ).

        parietaria- nie mam akurat piwa w domu, ale spojrzę przy okazji i napiszę, wydaje mi się jednak, że nie ma tam substancji słodzącej- no ale głowy nie dam.

        agus- no to jedziemy na jednym wózku smile, mój synek ma 4 miesiące i tydzień, także prawie rówieśnicy smile. Dziś byliśmy u tej kolejnej alergolog. I trochę mi rozjaśniła, ale to i tak jest tak, że za nas nikt nie dojdzie do sedna. A jak widać bywa to niełatwe. Powiedziała, że to jest azs (mimo, że też zaznaczałam, że synek jest spokojny i się nie drapie, nie jest rozdrażniony), a z azs to jest tak, że po pierwsze zazębia się z alergią wzjaemnie- tzn alergia może powodować azs, a azs skłonność do alergii, także ścisła zależność często, mimo, że jedno nie równa się drugiemu. Powiedziała, że przyz azs tak właśnie bywa, że te zmiany bywają różne i zmieniają się w zależności od czynników- czy jest gorąco, zimno czy dziecko się wzburzy np. Kupy kazała nam obserwować. Przeanalizowała moją dietę i generalnie OK (choć nikt ręki nie da, że coś tam nie jest winowajcą), kazała mi co jakiś czas, zawsze pojedyńczo próbować coś tam wprowadzać.
        No i pielęgnacja przykładna jest bardzo ważna, tzn jak najczęściej skórę nawilżać i natłuszczać, nawet kilka razy dziennie.
        Acha, z rozszerzaniem diety kazała się wstrzymać do pół roku, takie dzieciaczki są zawsze trochę w tyle.
        Kotkowa- o pasożytach też już myślałam, mam nawet przebadać profilaktycznie starszą córkę przedszkolaczkę Co do pasożytów to lekarka powiedziała, że skoro mamy przebadać córkę to poczekać na wyniki i jeśli jej coś wyjdzie to wtedy i małego- powiedziała, że b małe prawdopodobieństwo, że jakby ona coś miała, żeby go zaraziła- jedynie przy lambliach bardziej prawdopodobne. Mój synek też nigdy nie miał bóli brzuszka, apetyt ma jak najbardziej- ale wiem, że przy robalach każdy może objawy inne mieć lub nawet ich nie mieć uncertain, także na pewno zbadamy temat. Dzięki za sugestie.

        • agus7 Re:Jak mam dojść co jest mojemu dziecku?/klaramama 21.02.11, 10:14
          Klaramama-to-ja,
          dziekuje Ci bardzo za trop ze slodem jeczmiennym! odstawilam piwo bezalkoholowe (w tym slynne Karmi na laktacje) i platki kukurydziane i widze poprawe skory u Synka. Co prawda nie jestem pewna czy to od tego akurat, ale kto wie, byc moze. Powiedz mi czy to oznaczalo o Twojego dziecka calkowita nietolerancje glutenu czy tylko winowajca byl slod jeczmienny?
          • klaramama-to-ja Re:Jak mam dojść co jest mojemu dziecku?/klaramam 21.02.11, 10:39
            u nas gluten jest ok, uczula słód jęczmienny, który jest niestety bardzo często dodawany do pieczywa jako "polepszacz" (również do płatków kukurydzianych i innych. Córka ma 1,5 roku i je normalnie produkty glutenowe. Mam tylko opory przed wprowadzeniem jej kaszy jęczmiennej, mimo że ja mogłam ją jeść przy karmieniu piersią.
            • agus7 Re:Jak mam dojść co jest mojemu dziecku?/klaramam 21.02.11, 11:26
              dziekuje Ci za odpowiedz! och, znow mam nadzieje ze znalazlam "winowajce".
              Skora na ciele sie bardzo polepszyla, oby na dluzej! co prawda pojawilo sie "cos" na szyjce, ale mimo wszystko jestem dobrej mysli. dodatkowo za rada alergologa bardzo wzmoglam pielegnacje skory dziecka - smarowanie emolientem 4x dziennie, a kapiel i po kapieli z parafina + wit. A.
            • avrii Re:Jak mam dojść co jest mojemu dziecku?/klaramam 22.02.11, 10:27
              W kawie zbożowej nie ma słodu, jest tylko jęczmień. Chodziło Ci ogólnie o odstawienie jęczmienia czy tylko słodu? Faktycznie czasem wcześniej popijałam karmi, tam słód zapewne jest (nie wiem jak w zwykłym bezalkoholowym piwie).
              A ja za radą alergolog spróbowałam wprowadzić żółtko sobie i zero dodatkowych reakcji, dziś trzeci dzień, zobaczymy. Skóra i kupy się nie zmieniły na gorsze.
    • asiam.33 Re: Jak mam dojść co jest mojemu dziecku? 22.02.11, 13:58
      Witam, Twoja historia przypomina początek mojej sprzed 6 lat. Właściwie każda linijka opisu sytuacji odzwierciedla to, co się działo u nas, dodatkowo syn urodził się jako wcześniak wiec mieliśmy jeszcze innej natury problemy.
      Jeśli chodzi o alergię to pierwsze objawy stanowiły problemy skórne podobne jak u ciebie. Przez tych sześć lat odwiedziliśmy wielu specjalistów i nic ale to zupełnie nic to nie dało i nie udało nam się pozbyć problemu. Na krótko nastąpiła poprawa kiedy przestałam syna karmić piersią (tak gdzieś na początku 5. m-ca) ze względu na to, że już nie miałam siły na te eksperymenty i obserwacje-po prostu zal mi było dziecka. Podawaliśmy mleko dla alergików i oczywiście staraliśmy się doprowadzić skórę do "porządku". Decyzja o odstawieniu piersi była dla mnie osobiście trudna i czułam się pod presją. Ale faktycznie to trochę pomogło. Mleko nie pamiętam które, bo przecież to było tak dawno, ale było przepisane przez lekarza i kupowaliśmy w aptece wówczas.
      Problemy ponownie pojawiły się z czasem im więcej produktów wprowadzaliśmy do jadłospisu, jednak z uwagi na to, że takie małe dziecko poznaje smaki stopniowo, powoli - już bez stresu mogliśmy uskuteczniać obserwacje. Zdecydowanie łatwiej było, niż kiedy był na moim mleku. Okresowo musieliśmy się zmagać jak wcześniej z problemami skórnymi, dodatkowo nasze babcie się wtrącały i potajemnie dawały np. czekoladę z orzechami a jak go obsypywało to się "małpki" nie przyznawały.
      Po ukończeniu 3. rż. zaczęły się problemy z gardłem, katar nieustający niemal, w konsekwencji problemy z uszami zatokami, trzeci migdał...no i szorstkość skóry, czasem liszaj. Leczyliśmy objawowo i podawaliśmy lek antyhistaminowy...
      Dzisiaj, kiedy mamy w ręce testy nic właściwie się nie zmieniło, poza tym, że jestem przerażona tym, co będzie dalej. Bo uczulony jest na prawie wszystkie drzewa, zboża, trawy, chwasty a pośrednio też pokarmy z nimi związane. Jest zima a moje dziecko już się dusi od leszczyny i rozdrapuje nadgarstki. A sezon pylenia najgorszego dopiero przed nami.
      Nie potrafię Ci nic konkretnego poradzić, nie wiem czy zdecydowałabyś się na odstawienie piersi, czy w Twoim przypadku coś by to dało w ogóle. Do czasu kiedy będą możliwe testy u dziecka, niestety tak to będzie wyglądało. Unikaj tego, co najczęściej uczula, lecz objawowo. Jak zacznie jeść swoje obiadki obserwuj wszystko bacznie.
      Powodzenia i duuuużo wytrwałości dla Ciebie i Malca.
      • avrii Re: Jak mam dojść co jest mojemu dziecku? 22.02.11, 14:56
        Asiam, dzięki za Waszą historię. Musicie mieć ciężko jak synek aż tak alergiczny i na tyle rzeczy. Próbowaliście może jakiegoś odczulania?
        Od piersi odstawiać nie chcę, jakoś mam przekonanaie, że to mimo wszystko dla niego najlepsze smile. Może gdyby go to swędziało, byłby rozdrażniony czy miał jakieś rany, bóle brzuszka itp. Ale on się zachowuje jak zdrowe dziecko smile, a dziś to nawet skóra wygląda bdb.
        Pozdrawiam Cię serdecznie
    • zimowasosenka Re: Jak mam dojść co jest mojemu dziecku? 22.02.11, 21:21
      Witam,
      ja rowniez zmagam sie z próbą odpowiedzi na zadane przez Ciebie pytanie.
      Moje półroczne dziecko od 2 miesięcy ma brzydką czerwoną wysypkę tyko na twarzy, rozdrapuje to, sączy się, miał juz niestety dwukrotnie podany steryd, po którym nawroty wysypki były jeszcze większe. Karmię piesią, od poczatku nie jadłam nabiału i wszelkich potencjalnych alergenów. Zaczęłam eliminowac z mojej ubogiej diety kolejne produkty, ale niestety nic nie pomagało. Zaobserwowalam jednak, ze wysypka nasila sie po zjedzeniu czegos slodkiego (u mnie to bylo ciasto drozdzowe na oliwie, wodzie, bez jajek, smarowane domowym dzemem jablkowym - tylko jablka i cukier; oraz sinlac). Pomyslalam wiec, ze to gluten i tez go odstawiłam. Mimo tego, ze jadłam i nadal jem naprawdę niewiele produktów. Zmieniłam lekarza, dostalismy zlecenie wykonania roznych badan, a ja sama podjęłam decyzję o zrobieniu posiewu z wymazu z policzka. Okazało sie, ze to gronkowiec zlocisty, jutro idziemy z wynikami do lekarza.
      Dowiedzialam sie juz , ze pozywką dla gronkowca jest m.in. cukier i pszenica, co tlumaczyloby reakcje dziecka, sinlac tez jest slodki.
      Czesto objawy alergii sa nasilone z powodu gronkowca wlasnie.
      Martwie się tym gronkowcem, bo walka z nim jest ciężka, ale z drugiej strony przynajmniej jest juz jakis punkt zaczepienia... MOze uda się przynajmniej nad tym zapanować i potem wprowadzać dziecku własciwą dietę (niestety, z uwagi na wysypki ciągle musiałam odkładać na później wprowadzanie nowych produktów do diety dziecka). Sama tez jestem już tą moją dietą i tą całą sytuacją zmęczona, chętnie przestawiłabym synka na nutramigen, ale maluszeknie bardzo chce go pić, tylko pierś...
      Nie sugeruję, zew Twoim przypadku to równiez gronkowiec, ale czasami przyczyny są naprawdę różne.
      • e-kasia27 Re: Jak mam dojść co jest mojemu dziecku? 23.02.11, 09:23
        zimowasosenka napisała:

        Zaobserwowalam jednak
        > , ze wysypka nasila sie po zjedzeniu czegos slodkiego (u mnie to bylo ciasto dr
        > ozdzowe na oliwie, wodzie, bez jajek, smarowane domowym dzemem jablkowym - tylk
        > o jablka i cukier; oraz sinlac). Pomyslalam wiec, ze to gluten i tez go odstawi
        > łam.


        A dlaczego nie wzięłaś pod uwagę, że to jabłka mogą uczulać?
        Jabłka uczulają prawie każdego alergika, gluten może co dziesiątego, albo jeszcze rzadziej.
        • zimowasosenka Re: Jak mam dojść co jest mojemu dziecku? 23.02.11, 10:48
          Jabłka tez wzięłam pod uwagę, również z nich zrezygnowałam, ale wysypka nasiliła się tez jak np 2 x dziennie zjadłam sinlac, więc bardziej podejrzewałam ogólnie to, co jest słodkie. Nie pisałam o tym wcześniej, bo chciałam skupić się na najważniejszych rzeczach, tych, które miały miejsce w ostatnim czasie, ale np. jak upiekłam kiedyś ciastka (mąka pszenna, amrantusowa, oliwa, cukier, płatki owsiane), to również synek wyglądał podejrzanie, tyle że wtedy jadłam też w niewielkich ilościach marchew, wędliny, margarynę bezmleczną i te produkty równiez odstawiłam. Wiem, że synek może byc uczulony na wiele produktów, nawet tych teoretycznie bezpiecznych. A pewnie gronkowiec jeszcze bardziej nakręca alergię.
          Od dwóch tygodni jem wafle ryżowe, kaszę jaglaną, indyka pieczonego, oliwę z oliwek, czasami olej z pestek winogron i olej lniany budwigowy, popping z amarantusa, czasami polędwiczki wieprzowe (któres z tych mięs tez moze go uczulać), od kilku dni zaczęłam w niewielkich ilościach makaron ryżowy z ryżu brązowego, ziemniaki, dynię, cukinię. I naprawdę nie wiem, czy właściwie postępuję. Lekrz zaleciła mi jedzenie właśnie większej ilości warzyw.
          • e-kasia27 Re: Jak mam dojść co jest mojemu dziecku? 23.02.11, 13:01
            Bataty, buraki, szpinak, fasolka szparagowa, groszek, pieczarki, boczniaki, cieciorka, soczewica, brokuły, kalafiory, sałata, ogórki, dynie, cukinia, arbuz, melon - to rzeczy rzadko uczulające.
            • zimowasosenka Re: Jak mam dojść co jest mojemu dziecku? 23.02.11, 13:03
              Dziękuję za informacje. Jadłam juz wczesniej brokuły, kalafiora, kaszę jeczmienna, ale po tym mam bóle brzuszkasad
              Ale spróbuję z pozostałymi podanymi przez Ciebie produktamismile
              A myslisz, ze indyk i wieprzowina moga zostac, bo w sumie i jedno i drugie moze uczulac...
              • e-kasia27 Re: Jak mam dojść co jest mojemu dziecku? 23.02.11, 13:18
                Musisz wszystko wypróbować, bo nie ma na to żadnej reguły.
                Indyk uczula rzadziej niż wieprzowina, ale też może.
                Może spróbuj zmieniać: jeść przez tydzień tylko indyka, przez następny tylko wieprzowinę, to łatwiej będzie coś zauważyć.
                • maman3 Re: Jak mam dojść co jest mojemu dziecku? 23.02.11, 14:37
                  Jako weteranka piszę smile . Tytułem wstępu-matka czworga, będę pisać o dwóch synach-9latku i 3-latku, z resztą problemów w zasadzie nie było. Starszy-uczulony wg. testów na wszystko, co pyli +kurz, pleśnie, grzyby-miał w ciągu swego życia trzy razy zapalenie oskrzeli, bezproblemowe, nie choruje-nie bierze sterydów ani leków antyalergicznych. Młodszy jest po pokrzywce, obrzęku Quinkego, pobycie w szpitalu z powodu zakażenia układu moczowego (mnóstwo bakterii tzw. szpitalnych, nie wiadomo skąd)-wszysto to zaliczył w okolicy 1 toku. Przedtem brzydka buzia, płaczliwość. Od momentu, kiedy przestałam ufać lekarzom i wierzyć w alergie-jesteśmy na prostej. Siedziałam na tym forum z dzieckiem na ręku i rozpaczliwie szukałam pomocy.Proponuję przejrzeć stare wątki sigvaris, luty71, mój, mamciulki-niciulki-wszystkie doszłyśmy do wniosku, że to głównie grzybice i pasożyty. U nas poprawa nastapiła z dnia na dzień, jakoby cud-buzię wyleczyłam sudokremem (oczywiście po podaniu leku na pasożyty i diecie antygrzybiczej-zero wieprzowiny!). A wcześniej doszłam do tego, że wyeliminowałam wszystko-byłam na chlebie i wodzie-zero poprawy. Świetny masz tytuł postu-trafia w sedno-to Ty musisz dojść do tego, co dolega Twemu dziecku. Lekarz alergolog, która ogladała mojego syna 3-letniego, nie mogła uwierzyć, że to dziecko jest alergikiem w takim wymiarze-nic po nim nie widać, bo nie ma objawów. Nie będę się rozpisywać-wszystko jest na tym forum, czytając nasze stare posty, natkniecie się na inne osoby, które wiele mogą wnieść w interesującą Was tematykę. Zdrowia dla maluszków życzę!
                  • zimowasosenka Re: Jak mam dojść co jest mojemu dziecku? 23.02.11, 21:48
                    maman3, przepraszam za byc moze niestosownosc, ale czy mozna się z Tobą w jakis sposób skontaktowac???
                    • maman3 Re: Jak mam dojść co jest mojemu dziecku? 23.02.11, 22:07
                      Pisz na gazetowy.
                      • zimowasosenka Re: Jak mam dojść co jest mojemu dziecku? 24.02.11, 08:16
                        wysłąłam, mam nadzeję, ze doszło
    • asiam.33 Re: Jak mam dojść co jest mojemu dziecku? 24.02.11, 09:56
      Avrii, dzięki za dobre słowo. Odczulanie ma być po sezonie pylenia. W naszym przypadku jest trudno znaleźć taki moment w ciągu roku, żeby zrobić odczulanie. W ubiegłym roku nie zdążyliśmy nawet dokończyć testów. Ale w tym roku, jak już wszystkie testy mamy myślę, że po sezonie pylenia uda się zacząć odczulanie....

      Tak się zastanawiam, nad Waszym przypadkiem, bo może to nie chodzi o alergię pokarmową, tak jak u nas. U mojego syna po przerwie w uczuleniu, która trwała od października do końca roku, tak m/w w połowie stycznia zaczęły się te problemy na nowo...no bo już zaczęły się pylenia. W ubiegłym roku było to samo.

      Przeczytałam uważnie jeszcze raz Twój opis i naprawdę mogę się pod tym podpisać. W 100% wszystko tak samo. Nawet te naderwane uszka. Byliśmy u wielu lekarzy, którzy w kółko mówili o pokarmówce. Przez 6 lat walczyłam z alergią pokarmową niepotrzebnie, bo syn ma uczulenie tylko na seler, pietruszkę i orzechy, które są bezpośrednio powiązane z alergią pyłkową. Dodatkowo silna alergia na sierść kota, troszkę pies i chomik. Ale my nie mamy tych zwierzątek. Miłosz tez miał czasem lepszą, czasem gorszą skórę. Nie umiałam znaleźć związku z tym co jadł. Możliwie jak najwcześniej zrób jakieś testy. Ja teraz żałuje, że nie szukałam takiej możliwości wcześniej, są podobno inne sposoby niż testy skórne, których takiemu maluszkowi jak Twój dzidziuś się nie robi.
      Piszę tez o tym dlatego, żebyś zaobserwowała dziecko czy np to się nie nasila po spacerach, po otwarciu okna.
      • parietaria Re: Jak mam dojść co jest mojemu dziecku? 24.02.11, 11:54
        Nie wiem dlaczego macie tak poóxnione odczulanie.
        Piszesz że jest uczulony na dzrewa. Brzoza na pewno też.
        jak jest na brzoe to może reagować równiez ( oprócz tego co piszesz) soja, brzoskwinia, orzech ziemny, kiwi, orzech laskowy, jabłko, marchew.
        Orzecha ziemnego najlepiej unikać, kiwi też, jarzyny i owoce ugotowane najczęściej nie daaja reakcji. Wyjątek seler. Orzech ziemny prazony jest bardziej alergizujący niz w łupinkach.

Pełna wersja