boe666
28.02.11, 12:06
Moja córka od paru lat ma permanentny katar (gęsty) aktualnie ma 7 lat. 3 lata temu miała przerost migdałów V kategorii, zostały przycięte oraz wycięto 3 migdał. Wskazania były bo miała bezdechy (każdy oddech - przebudzenie) oraz zaczęła tracić słuch (trąbki). Miało to być panaceum na permanentny katar, ciągłe infekcje gardła, ucha i migdałów. Było dobrze do 3 miesięcy po zabiegu. Od 2 lat męczymy się z katarem - zawsze taki sam. przychodzi nagle i nie da się go niczym wyplenić. Córka przyzwyczaiła się już do oddychania buzią, w nocy zaczyna zowu mieć bezdechy (odruchowo chce oddychać nosem który jest zatkany). Wysmarkanie nosa powoduje że może oddychać może do 15 minut, potem zbowu trzeba smarkać. Problem polega na tym że gdyz już trafia do lekarza z gorączką, ten przepisuje antybiotyk, który natychmiast powoduje ustąpienie kataru (czasem do 6 godzin od pierwszej dawki, czasem po 12 godzinach). Robiliśmy już wielokrotnie wymaz z gardła i nosa, raz wychodziły paciorkowce raz nic nie wychodziło, ob i morfologia w porządki (igg w normie). Lekarze kierują na badania alergologiczne, pomimo faktu że żadne wziewki, anthistaminy i inne anty alergiczne środki nigdy nic nie pomagały. Dlaczego tak jest że antybiotyk likwiduje objawy całkowicie ? Po odstawieniu antybiotyku jest spokój do tygodnia, potem znowu wszystko wraca do normy (katar). Czy jest możliwym aby antybiotyk likwidował całkowicie alergię ? Czy może jest to jakaś wredna bakteria, siedząca gdzies w nosie czy gardle której nie sposób zdiagnozować ? Proszę o rady.