kilka pytań do walczących z AZS

08.05.04, 14:34
Drogie Panie, Walcze z ta parszywa choroba dopiero od miesiąca. Bartosz jest
katmiony piersią i dokarmiany Nutramigenem ( je dośc dużo i mój pokarm juz mu
nie wystarczał) Nutramigen dostaje raz dziennie.
Chciałabym wprowadzić mu jeszcze jakieś jedzenie, ale nie mam pojęcia od
czego zacząć ( dodam że właśnie rozpoczął 6 miesiąc życia) Nie wiem ile
czasu czekać na ewentualną reakcję. Nie wiem również jak długo czekać na
wprowadzenie czegoś nowego jeśli okazałoby się że na produkt nr 1 żle
zareaguje
Ponadto mam pytania dotyczace mojej diety. W tym momencie jem ryż w mozliwych
postaciach, gotowaną na parze pierś indyka, buraki, florę zieloną, pieczywo
żytnie Chaber,.
Co myślicie o majeranku i czosnku - może ten zelówkowaty indyk byłby troche
smaczniejszy ??????
Pozdrawiam Aga
    • kruffa Re: kilka pytań do walczących z AZS 08.05.04, 15:02
      Jak zrobisz sobie pieczony udziec - będzie trochę lepsze. Ja bym nie dodawała
      przypraw.
      Poczekaj z wprowadzaniem czegos nowego jeszcze miesiąc. Im później tym lepiej.
      Wtedy mozesz zacząc wprowadzac np ryż, marchew, brokuły. Zawsze tylko jeden
      składnik. Czasami jest tak, że jak mama coś je to nie ma reakcji, a gdy maluch
      dostanie w czystej postaci - może już uczulać.
      Wprowadzasz jednen produkt przez tydzień, jak nie ma reakcji możesz zacząć
      następny. Gdy sa jakieś reakcje (wysypka, problemy z brzuszkiem) czekasz 2
      tygodnie i dopiero wprowadzasz coś nowego.
      Czasami wygojenie skóry lub brzuszka następuje wcześniej niz przed upływem 2
      tygodni i teoretycznie można wtedy spróbować coś nowego. Ja jednak daję
      organizmowi mojej córki czas aby trochę się zregenerował.
      Np u nas minął tydzień od podania indyka, skóra jest juz śliczna, ale ja chcę
      jeszcze poczekać kilka dni z wprowadzeniem czegoś nowego. Niech sobie skóra i
      reszta komórek trochę odetchnie smile)
    • jogo2 Re: kilka pytań do walczących z AZS 08.05.04, 22:41
      Czemu się katujesz indykiem gotowanym na parze? Nie możesz go normalnie
      udusić/usmażyć na oliwie z oliwek? Rozumiem, że niemowlę nie powinno jeść
      smażonych rzeczy, ale nie matka, która jest osobą dorosłą. Dziecku karmionemu
      piersią na pewno mniej zaszkodzi smażony indyk, niż indyk z czosnkiem (czosnek
      może uczulać i jest ciężkostrawny, ponadto, pewnie sama się przekonasz,
      niemowlęta nie lubią pokarmu matki po czosnku). Co do majeranku, lekarze
      odradzają wszelkie przyprawy, w tym warzywa tzw. aromatyczne, czyli seler,
      pietrudszkę, por. Oczywiście możesz spróbować, może mu nie zaszkodzi. Ja sama
      wbrew tym zaleceniom duszę mięso mojemu synkowi z ziołami prowansalskimi, albo
      z tymiankiem. Z pieprzem nie mogę, a samo takie lekko posolone, zwłaszcza
      gotowane jest dla mnie kawałem padliny i śmierdzi i nie jestem w stanie
      przekonywać do tego mojego dziecka.
      • aga_piet Re: kilka pytań do walczących z AZS 08.05.04, 23:10
        Przecież w ziołach prowansalskich też jest majeranek. Jeśli chodzi o zioła, to
        wydaje mi się że powinnaś testować. Czosnek też. Niektóre dzieci podobno
        właśnie lubią smak czosnku.
        Wszystko przecież może uczulać, a dieta eliminacyjna przecież na tym polega,
        aby po kolei sprawdzać.
    • gula1 Re: kilka pytań do walczących z AZS 09.05.04, 13:28
      Wiecie co, tak sobie dzisiaj pomyślałam, że już chyba nawet ten parszyuwy indyk
      zaczął mi smakowa. I juz wszystko zniosę tylko niech on wkońcu przestanie się
      drapać i niech tak nie cierpi. W domu został mi ostatni dywanik, zaraz wędruje
      na strych.
      A i jeszcze jedno. Wczotaj były imieniny mojego taty. Goście objadali się
      tortem z bitą śmietaną i truskawkami, Boże jak bym coś takiego zjadła.
      Ijescze jedno, chyba zaczynam wętpić w skuteczność czegokolwiek./ Nerwy mi
      puściły
      • kruffa Re: kilka pytań do walczących z AZS 09.05.04, 14:29
        Nie martw się, wszystkim nam puszczają.
        Nie raz płakałam. A co czasami myślałam o tesciwej po której moje dziecko
        odziedziczyło alergię i AZS - podobnie jak moja córka jest uczulona na wodę z
        kranu....
        Zdarzało mi się przyjśc do pracy i na pytanie co sie stało, odpowiadałam :
        "niech ktos mi wymieni dziecko, bo juz nie mogę", ale potem wszystko mija i wiem
        że mojej Bambabyły z jej parchami nie zamieniłabym na nic ani nikogo na świecie..
        Ja staram się mówić:
        wersja humorystyczna: gdyby nie miała alergii, byłaby doskonała, a że nie ma
        ludzi doskonałych to musi coś mieć - ma alergię
        wersja poważna uncertain: niech sobie te wszystkie zdrowe dzieci jedzą danonki i inne
        "pyszności" - moje jeść konserwantów i innych syfów nie będzie i będzie przez to
        zdrowsze . Wiem że to okropne stwierdzenie w stosunku do rodziców dzieci
        zdrowych, ale jakoś pocieszać się musze, bo bym zwariowała.
        A w najgorszym przypadku mówię: to tylko alergia, sa gorsze choroby (wiem bo
        byłam w szpitalu z córką i widziałam jak mogą być chore dzieci) i cieszę się ze
        ma tylko alergię. Moja się drapie, nie moze jesc tylu rzeczy itp, ale wszedzie
        jej pełno, świetnie się rozwija, nawet mówi juz mama (co prawda nie wiem do kogo
        wink i wogóle.....

        Pozdr
        • aga_piet Re: kilka pytań do walczących z AZS 09.05.04, 15:42
          Podpisuje się pod Kruffą dwiema rękami.
          Poza tym – im dziecko starsze, tym mimo wszystko jest łatwiej. Z czasem coraz
          więcej produktów będzie Ci dochodziło.
          A to że jedzą zdrowiej – nie ulega wątpliwości. Dzięki nim – my też. Mniej
          chemii w domu.
          Pozdrawiam
          Aga
        • kerstink Re: kilka pytań do walczących z AZS 10.05.04, 07:23
          Z ta chemia tak samo widze. W tym sensie problemy naszych dzieci to nasza szansa
          nauczyc sie zdrowiej zyc. Ale meczace to to jest.
          K.
    • isma Re: kilka pytań do walczących z AZS 10.05.04, 09:21
      Ziola zaczelysmy testowac od tymianku. Wchodzi. Poza tym, fakt, duszone na
      oliwie nie powinno szkodzic. Smazyc na oliwie raczej nie mozna, bo te jej dobre
      kwasy tluszczowe w wysokiej temperaturze robie sie calkiem niedobre...

      O wprowadzanie produktow pytaj pediatre. Mysmy zaczeli standardowo, od
      marchewki, i przeszlo, ale podobno sporo dzieci jest na beta-karoten
      uczulonych. Potem bylo jablko, ale to bylo zima, wiec bez ryzyka krzyzowej
      reakcji z ewentualnym pyleniem roslin. Potem ziemniak (do dzis ukochany).
      Indyk. Kukurydza. Brokuly - tu nastapilo male fiasco, albowiem dziecie uczulone
      na nie nie jest, ale urzadzilo sobie festiwal plucia zielonym g... na
      odleglosc. Nie polubilo, niestety ;-(((.
      Z nowosciami czekam do ustapienia zmian. Jesli zmiany sa uporczywe, a dziecko
      zaczyna sie drapac, i jest ryzyko nadkazenia bakteryjnego czy grzybiczego,
      wprowadzam leczenie farmakologiczne. Zazwyczaj robiona na recepte masc z niska
      zawartoscia kortyzonu. Ale taka koniecznosc pojawia sie rzadko, gora raz na
      kwartal.
      Pozdrownienia, powodzenia smile))
Pełna wersja