pykal
05.12.11, 21:46
Witam.
Popełniłam tyle błędów przy rozszerzaniu diety mojego dziecka, że teraz muszę za to odpokutować patrząc na czerwone i szorstkie policzki mojej 14 miesięcznej córeczki.
Dowiedziałam się, że ma skazę jak mała miała ok 2,5 m-ca. Pediatra popatrzyła na policzki dziecka, przepisała Bebilon Pepti (miałam mało mleka i musiałam ją czasami dokarmiać) i tyle dowiedziałam się o profilaktyce i leczeniu alergii na wizycie. Żadnego skierowania do alergologa, pouczeniu matki karmiącej o diecie itd. Douczałam się sama z internetu.
Na kolejnej wizycie przy okazji szczepienia (dziecko miało 6 m-cy) pediatra kazała rozszerzać dietę: podawać przez 2 tygodnie przecier warzywny, poczym wprowadzić przecier warzywny z mięsem. Na same przeciery warzywne córka reagowała dość dobrze, problemy zaczęły się przy wprowadzaniu mięsa - te same objawy co przy podaniu zwykłego mleka modyfikowanego. Kiedy poszłam do lekarza, pediatra nie uwierzyła mi, że uczula ją mięso, kazała szukać uczulającego warzywa. Od nowa wprowadzałam warzywa po kolei - i wyszło to samo: uczula ją mięso (przetestowane było: kurczak, indyk, jagnięcina). Kiedy dziecko miało skończone 8,5 m-ca ponownie poszłam do lekarza z tym problemem. Łaskawie dostałam skierowanie do alergologa - oczywiście wszędzie kolejki, dostałyśmy się gdy dziecko miało prawie 10 m-cy. Pani alergolog uwierzyła, że uczula mięso i kazała zrobić testy z krwi (150zł!) - wynik oczywiście fałszywy: nic dziecka nie uczula, łącznie z mlekiem krowim!? Miałam też wypróbować pozostałe mięsa: kaczkę, królika i gęś.
Dwa dni po wizycie u alergologa musiałam wrócić do pracy i wszystko zostało zaniedbane i źle robione. Nie miałam na nic czasu, itd. Dziecko spędzało bardzo dużo czasu z babcią na dworze, było ładnie opalone, czerwone alergiczne policzki zostały ładnie zamaskowane opalenizną. W między czasie znowu wprowadziłam mięso – królicze, które tak jakby nieuczulało (pod opaloną buzią). Czasami tylko kupy były niespecjalne, ze śluzem.
Gdy mała miała 11 m-cy spróbowałam wprowadzić rybę - policzki nawet na opalonej buzi były ognisto czerwone i szorstkie. Więc koniec przygody z rybą.
Od września wiedziałam już, że nie mogę dodawać do zupek do których dawałam coraz więcej składników przyprawy "warzywko" - taka sama reakcja jak po rybie. Do wszystkich zupek dodawał trochę mięsa króliczego (wszystkie gotowałam oczywiście bez wywaru). Buzia była raz lepsza raz gorsza, ale nie była jakaś strasznie „chora”. Od października zaczęło być coraz częściej gorzej, buzia nie była już opalona, coraz częściej było widać na niej „chory” rumieniec. Tera już niestety codziennie wieczorem buzia jest czerwona i szorstka. Rano gdy dziecko wstaje jest jeszcze w miarę ok., ale pod wieczór około 18 robi się bardzo rumiana. Zauważyłam też, że ma troszkę krosteczek na brzuszku, i szorstką skórkę na rączkach pomiędzy łokciem a dłonią.
Czy dziecko w tym wieku może mieć dobrze skomponowaną diętę bez mięsa? Soja chyba też ją uczula. Co ja mam jej dawać jeść?
Do alergologa mamy umówioną wizytę na 13 grudnia - córka będzie miała prawie 15 m-cy.